Google+ Followers

czwartek, 18 sierpnia 2016

Krystyna Mirek - Wszystkie kolory nieba

W ostatnim okresie Instagram stał się miejscem, gdzie w spontanicznych działaniach jest mnie najwięcej. Wszystko to również automatycznie zostaje dodane na mój prywatny profil na FB. Stąd część tekstów zostaje opublikowana z opóźnieniem, po pewnym czasie, kiedy jest odpowiednia chwila, aby się tym zająć. 
Podobnie rzecz się ma z poniższym tekstem napisanym już chwilę temu, do którego lektury zapraszam. Wszystkie kolory nieba od wczoraj we wszystkich dobrych księgarniach. Serdecznie polecam!

#literackapółka z dumą prezentuje najnowszą powieść Krystyny Mirek, Wszystkie kolory nieba, która światło dzienne ujrzy już 17 sierpnia.
A ja nie tylko mam już możliwość, aby ją poznać, w zasadzie to już się stało, ale zaprosić Was do sięgnięcia po tę właśnie książkę. Pytacie, dlaczego?
Słuszne pytanie, choć ci wszyscy, którzy znają już lekkie, refleksyjne pióro autorki dodatkowej zachęty zapewne nie potrzebują. Jeśli jednak ma być to nasze pierwsze spotkanie z tym, czym dzieli się autorka to jestem przekonany, że na tym jednym spotkaniu się nie skończy.
Życie, które wiedzie Iga nie jest, ani złe, ani szczególnie pasjonujące. Choć z całą pewnością dalekie od ideału. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy zaczyna odbierać zainteresowanie Wiktora, szefa restauracji, w której pracuje jako kelnerka.
Można pomyśleć, że oto wygrała los na loterii, ale dla niej to wszystko nie jest takie proste. Na innym biegunie krakowskiej aglomeracji swoje życie wiedzie Amelia. Życie, które raczej nie jest usłane różami,życie pełne wyzwań, obarczone rodzinnym dramatem i trójką dzieci, o które trzeba zadbać i które trzeba obdarzyć miłością.
Krystyna Mirek w wyjątkowy sposób gra na naszych emocjach w powieści dla kobiet, choć nie jest powiedziane, że i mężczyźni nie znajdą w niej czegoś dobrego dla siebie. Z wyjątkową lekkością przekładałem kolejne strony,  w oczekiwaniu na to, jakimi drogami powędrują obie damy i co dobrego w Ich życiu się wydarzy.
Takie małe spojrzenie, takie lekkie, swobodne zaproszenie na Wszystkie kolory nieba. Niech moc doskonałej lektury i dobrego dnia będzie z Wami :-)

Krystyna Mirek, Wszystkie kolory nieba, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016

środa, 17 sierpnia 2016

George Szlachetko, Danuta "Wira" Szlachetko - Wira z Powstania

#kartkazpowstaniawarszawskiego
Kiedy rozpatruje się przyczyny wybuchu powstania, należy rozumieć nastroje wśród warszawiaków, a nie zastanawiać się, czy strategia była właściwa, czy moment został odpowiednio dobrany. Niemcy doprowadzili Polaków do miejsca, z którego już nie można było zawrócić, a my desperacko pragnęliśmy obalić okupanta. Otwarta walka stała się nieunikniona.

Miałam tylko piętnaście lat, ale opaska świadczyła, że jestem w AK i niosę pomoc. Ludzie liczyli na nas i życzliwie nas witali.

Dwa powyższe cytaty są jedynie drobnym i znikomym fragmentem tego wszystkiego, co zawiera się w tej książce, powstania widzianego i przeżywanego na pierwszej linii frontu.
Piętnastoletnia "Wira" brała udział w powstaniu warszawskim od początku jego wybuchu, aż po ostatnie wyjątkowo trudne dni. Bagaż życiowych doświadczeń jest trudny do opisania w kilku zdaniach. O tym w wyjątkowy sposób opowiada książka, którą warto mieć i warto poznać. Nawet, jeśli temat powstania nie jest nam szczególnie bliski lektura tej książki może wiele zmienić w świadomości odbiorcy i czytelnika.
Książka Wira z Powstania trafiła do puli Nagrody Głównej Konkursu literackiego Kartka z Powstania Warszawskiego. Polecam i zapraszam, warto napisać swoją kartkę z Powstania Warszawskiego.

George Szlachetko, Danuta "Wira" Szlachetko, Wira z Powstania,Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2016

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Patronat medialny - Między wierszami

Z dotychczas wydanych czterech powieści, które w piękny sposób popełniła Tammara Webber znane są  mi trzy. Proza, która wpisuje się w popularny ostatnio nurt new adults, proza potencjalnie dedykowana dla dorastającej młodzieży, jednak w żaden sposób nie zamyka to drogi dostępu osobom starszym. Bo i one znajdują tu dla siebie coś dobrego i coś inspirującego.
Swego czasu do Tak blisko... i Tak krucho... odniosłem się w ten sposób. Do dwóch powieści stanowiących jedną, integralną całość:

(...) Szukam sposobu, aby opowiadając o jednej opowiedzieć o obu. Szukam też sposobu, aby pisząc o obu dotknąć tylko jednej. Jakkolwiek postąpię po raz pierwszy pisząc o jednej opowiem o obu. Dosyć niedawno dane mi było czytać podobne literackie rozwiązanie i choć mi się podobało tutaj wypadło to lepiej, ciekawiej. Tutaj emocje szybko przelały się przez czarę wypełniając i przepełniając duszę nadmiarem uczuć i doznań.
Wspominam o yin i yang nie bez powodu, gdyż jeśli spojrzymy na znak graficzny mała czarna kropka, jaką jest 'Tak blisko...' odnajduje się doskonale w znacznie większym białym polu. I co ważne można też na to spojrzeć odwrotnie, jednak sugerowałbym to pierwsze, znacznie ciekawsze doświadczenie. 'Tak blisko...' opowiada historię relacji chłopaka i dziewczyny z perspektywy dziewczyny. To właśnie tutaj Jackie, chwilę później jednak Jacqueline, poznaje chłopaka o imieniu Lucas i to jemu zawdzięcza wybawienie z przykrej opresji. I już wtedy coś między nimi zaczyna się dziać...

Ta sama intensywność myśli, uczuć, pragnień i doznań nie omija nas również w najnowszej powieści autorki, która swoją premierę wydawniczą miała nie tak dawno, bo 1 sierpnia. Między wierszami, bo o niej właśnie mowa będzie dodatkową atrakcją dla wszystkich sympatyków książki Duma i uprzedzenie, gdyż Tammara Weber swoją historię oparła na klasycznej powieści Jane Austen, a bardziej konkretnie na jej współczesnej, młodzieżowej adaptacji.
Praca nad tekstem w toku...

Psałterz sierpniowy



Jeden z niewielu wierszy, co do których pamiętam czas, miejsce i okoliczności jego powstania. 
#kartkazpowstaniawarszawskiego

8 sierpnia Piesza Warszawska Pielgrzymka dociera do Sanktuarium Świętej Rodziny w Studziannie-Poświętne. Matecznik pierwszego, polskiego partyzanta, majora Henryka Dobrzańskiego, „Hubala”. Sanktuarium, które w kilku ujęciach pojawiło się również w filmie, Hubal, w tym wejście całego oddziału na Pasterkę.

Właśnie tam, w upalny, letni dzień powędrowałem myślami do walczącej Warszawy, z której, co roku wychodzi pielgrzymka do Pani Jasnogórskiej i właśnie tam powstał, Psałterz sierpniowy. Właśnie tam i właśnie wtedy poczułem wszystko to, co mogło się wydarzyć 8 sierpnia 1944 roku.

Psałterz sierpniowy

Krzyku rannego
powstańca psałterz
prostej, zwiewnej
miłości psałterz.

W ósmym dniu powstania
radość wciąż jeszcze
rozpiera serce twoje
choć gdzieś tam dalej
nie ucichł jeszcze zwierzęcy skowyt
mordowanych mieszkańców Woli.

W ósmym dniu powstania
nadzieja płonęła w sercu młodym
a także miłość do łączniczki
spotkanej dwa dni wcześniej
w zburzonej kamienicy.

W ósmym dniu powstania
proste chwile szczęścia
wyznaczała wspólna barykada
często śpiewana melodia
a także czasem
lotem błyskawicy przekazywana
radosna wieść o zdobyciu
kolejnej ulicy.

W ósmym dniu powstania
serce biło jeszcze jednym
                        wspólnym rytmem
jednak on nie wiedział jeszcze,
że na zawsze zostanie w kanałach,
a ona… sześćdziesiąt sześć lat później
daremnie szukała ulicy, kamienicy
i wreszcie krótkiego spojrzenia
chłopaka w żółtej bluzie.   

(10.08.08)

wtorek, 2 sierpnia 2016

Dżinan - Niewolnica ISIS

Jeśli sama nie opowiem mojej historii, kto ją opowie za mnie? Jeśli nie ujawnię prawdy, część winy spadnie na mnie.
 
#literackapółka z dumą rekomenduje książkę ważną, książkę pełną emocji, wreszcie książkę, w której, jak w lustrze odbija się przyszłość tego świata.
Zbyt wiele myśli w ostatnim okresie wypełnienia mój umysł, zbyt wiele lektur, które z pasją czytam i którymi później się dzielę. Refleksją i przemyśleniami na ich temat. Stąd też nowa od pewnego czasu forma krótszych w swej treści literackich spojrzeń, choć nie mniej ważnych i godnych uwagi. Przynajmniej na jakiś czas, zobaczymy, jak się to ułoży.
Nie bez powodu połączyłem graficznie właśnie te dwie książki, bo to, co zaczęło się w Karbali nabrało trudnego do zrozumienia brutalnego kolorytu świętej wojny, którą przybliża i którą dzieli się z czytelnikami w swych bolesnych wspomnieniach Niewolnica ISIS.
O Karbali pisałem swego czasu obszernie, książka, która pozwalała zrozumieć nie tylko to, co nasze wojska robiły na misjach w Iraku i Afganistanie, ale również to, a może przede wszystkim właśnie to, czemu już wtedy starali się przeciwdziałać, a o czym z takim przejęciem opowiada Dżinan.
Wywodząca się z yazydów osiemnastoletnia Dżinan jedenaście koszmarnych tygodni spędziła w niewoli wojowników państwa islamskiego. Brak wielkiej litery jest celowym rozwiązaniem. Daesz, jak wśród yazydów nazywany jest ten twór, jak zaraza rozprzestrzenia się po Bliskim Wschodzie w imię Allaha niszcząc wszystko, co dobre na swojej drodze. Gwałcąc, rabując, jak przed wiekami Turcy biorąc w jasyr mężczyzn, kobiety i dzieci.
Historia, którą opowiada Dżinan porusza wszystkie struny wrażliwej na nieszczęście drugiego człowieka, duszy.