Google+ Followers

wtorek, 31 stycznia 2017

#18książkapodpatronatem

Za niespełna dwa tygodnie, 13 lutego, pod moim patronatem pojawi się w sprzedaży najnowsza książka, której autorką jest Elżbieta Rodzeń​. Powieść wydana nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo​ poniżej w notce, która pojawi się na okładce:

Jedna chwila może zmienić wszystko…

Wcześniej:
Poznali się na pierwszym roku medycyny. On dla studiów zrezygnował z kolarstwa górskiego, a ona z malarstwa. Stopniowo ich przyjaźń przeradza się w głębsze uczucie. Planują wspólną przyszłość. Nagle Anna po prostu z nim zrywa. Nie mówi, dlaczego odchodzi, a Michał ma nigdy nie dowiedzieć się prawdy.

Teraz:
Szesnaście lat od momentu, gdy się poznali, Anna jest dyrektorem kliniki chirurgii plastycznej, a Michał pracuje w szpitalu dziecięcym. Mieszkają w tym samym mieście, ale nie spotykają się i starają się tego unikać. Przypadkiem jadą na tę samą konferencję. W życiu jednak nie ma przypadków. Jedna chwila, jedna decyzja uruchamia lawinę wydarzeń.

Jutro: ?
Są książki, o których zapominamy zaraz po przeczytaniu. Są także takie, o których pamiętamy przez chwilę. Jednak zdarzają się książki, które zapadają nam w pamięć na długo. O 'Zimowej miłości' nie zapomnisz nigdy.

Dziś w TV

Cinema Malena - Pitbull (2005), Polsat, 2017.01.31 22:20

W magicznym okienku u góry ekranu (na Instagramie) propozycja na dzisiejszy wieczór z 2001 roku. Tutaj natomiast film, który lubię, który cenię i który wstrząsnął posadami Pałacu Mostowskich. Był na tyle odważny w swym przekazie, iż trudno szukać choć sekundowej przebitki na jakże popularny w tego typu filmach budynek Komendy Głównej Policji. Jakże inny jest to film od tego, co wydarzyło się w minionym roku. Poniżej we fragmencie recenzji, całość do odkrycia w blogu.

(...) Ludzie mają to do siebie, że przede wszystkim walczą z problemami, niedostatkiem, brakiem zrozumienia, a policjant to nie cyborg, nie robot, który wszystko ma gdzieś. On, jak każdy inny zmaga się z potężnym stresem, jaki niesie praca, on na ogół nie wiąże końca z końcem, walczy o dziecko, jest stróżem na parkingu. Wreszcie zastanawia się, czy starczy mu z pensji psa na dom starców i po jakim czasie skończą się te pieskie pieniądze. Dobrą i ciekawą przeciwwagą dla tych wszystkich problemów były dobrze napisane dialogi, co jakiś czas przywołujące uśmiech.

Pasikowski w Psach pokazał ten problem częściowo, gdyż jego film był jakby bez duszy. Vega poszedł dalej, nie bał się zrobić krok, który z pełną świadomością odkrywa wszystkie walory bycia psem w takiej sekcji, jak Wydział ds. Zabójstw. Z cienką pensją, bez dodatkowych profitów, życie z dnia na dzień, gorzej, z godziny na godzinę. Tu już nie razi ciągle lejąca się wódka, która choć chwilowo pomaga zapomnieć o tym całym szambie, w które się wdepnęło. A jednak kroczy się dalej, z podniesioną głową unikając łapówek, korupcji, sprzedania się tym, z którymi się walczy. Pół miliona dolarów, gdy za kilka kanistrów benzyny wpada dwieście złotych. I co powiecie? Z całą pewnością nie frajer.
 
 
Pełny tekst recenzji dostępny w TYM MIEJSCU.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Dziś w TV

Cinema Malena - Kod dostępu (2001), TVN, 2017.01.31 20:55 

(...) Warsztat reżyserski Dominic Sena rozwinął tworząc teledyski dla wielu gwiazd muzyki rozrywkowej, m.in. Davida Bowie, Tiny Turner, Janet Jackson i innych. Jego filmowym debiutem była uznana w świecie filmu Kalifornia z Bradem Pittem, Juliette Lewis i Davidem Duchownym.
Założeniem reżysera było stworzenie historii, której jeszcze nikt nie opowiedział, pokazanie ujęć, których jeszcze nikt nie zrobił, wykorzystanie miejsc, gdzie nie dotarła żadna kamera.
Jeśli jest do zgarnięcia 9,5 miliarda dolarów, to czy można mieć skrupuły, aby po nie sięgnąć? Sądzę, że nie. Podobnie myśli charyzmatyczny Gabriel Shear (kolejna, zawodowa rola Johna Travolty). Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych, tym bardziej, że stawką są niewyobrażalnie duże pieniądze. I tu pojawia się odpowiednia działka dla hakera. Jako, że jest najlepszy, nie powinno być problemu. Ale wszystko jest możliwe...

Pełny tekst recenzji dostępny w TYM MIEJSCU.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

piątek, 27 stycznia 2017

#archipelagzmysłów No. 04

Mech z kory dębu.

Intensywna, przenikająca archaiczna woń. To zapach oznaczający stałość i siłę. Odpędza ciążące na duszy rozczarowanie, kiedy świadomość popełnionego błędu przenika przez złudne poczucie pewności. Łagodzi tęsknotę za tym, co powinno było się stać, a jednak się nie zdarzyło.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Wojciech Dutka - Czerń i purpura

Miłość w obozowym piekle Auschwitz. 

Istnieje szczególne miejsce na mapie martyrologii i męczeństwa narodu polskiego. Miejsce, którego nazwa wypowiadana w czasie II wojny światowej budziła nie tyle strach, co nieludzkie wprost przerażenie. Widmo wywózki do Auschwitz kładło się cieniem na każdym Polaku w okupowanym kraju, widmo obozu, z którego nie było powrotu, a jedyna droga ku wolności prowadziła przez komin.
Zderzenie dwóch przeciwstawnych światów w miejscu kaźni, jakim było Auschwitz, historia, jaką zainspirowały autentyczne wydarzenia – Milena, młoda, żydowska artystka ze Słowacji i Franz, podoficer SS, odpowiedzialny za segregowanie rzeczy po zgładzonych Żydach. Czy tych dwoje ludzi mogło połączyć coś, o czym oni sami nie zdawali sobie sprawy? Jak spojrzeć w oczy wroga i kata, który nagle z niewiadomego powodu zaczyna okazywać zainteresowanie Żydówce?

czwartek, 26 stycznia 2017

Połącz kropki

Zachwycająca seria Połącz kropki nowozelandzkiego grafika Thomasa Pavitte’a już 1 lutego wzbogaci się o kolejne tytuły – tym razem artysta zaprasza do stworzenia rysunków na podstawie dzieł najwybitniejszych twórców komiksów Marvela.
Kapitan Ameryka, Dr. Strange, Iron Man, Wolverine i wielu, wielu innych – oto superbohaterowie, którzy zapewnią wiele godzin znakomitej rozrywki. Wystarczy ołówek, aby za pomocą pojedynczej linii wydobyć z gąszczu kropek znane i lubiane postaci. Gotowe dzieło w wyjątkowo dużym formacie można pokolorować, wyrwać dzięki perforowanym brzegom, oprawić i powiesić na ścianie. Niesamowite 1000x połącz kropki to niezastąpiony sposób na wyzwolenie w sobie kreatywności i świetną rozrywkę w każdym wieku.
Pavitte zaprasza również do zabawy ze Spider-Manem i jego przyjaciółmi, sojusznikami oraz najstraszliwszymi wrogami. Wśród nich: Spider-Woman, Doctor Octopus, Czarna Kotka i wielu innych. Na deser prawdziwe wyzwanie – słynna scena walki Spider-Man kontra Doctor Octopus, stworzona z ponad 1500 kropek. Perforowane strony można wyrwać, by podzielić się nimi z przyjaciółmi, albo zachować dla siebie. Nagrodą za cierpliwe łączenie kropek stanie się prawdziwe dzieło gotowe do powieszenia na ścianie.

Dziś w TV

Cinema Malena - Kwiaty wojny (2011), ale kino+, 2017.01.26 20:10

Przejmujący i niezwykły, poruszający i wstrząsający, a jednocześnie wyjątkowo piękny. Charyzmatyczny Christian Bale w jednej z najlepszych swoich ról.
W opisie dystrybutora. 

Grudzień 1937 roku. Japońska armia właśnie wkroczyła do Nankinu, ówczesnej stolicy Chin. Gdy rozpoczyna się oblężenie, grupa uczennic chroni się w katolickim kościele. Wkrótce dołączają do nich prostytutki z pobliskiego domu publicznego oraz Amerykanin John Miller. Chociaż kościół leży na neutralnym terytorium, nikt nie może być pewny dnia ani godziny. Miller, początkowo kierujący się niskimi pobudkami, zaczyna coraz bardziej angażować się w to, by umożliwić kobietom bezpieczne opuszczenie kryjówki.


Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

środa, 25 stycznia 2017

Żółta karteczka

Kiedy rozpatruje się przyczyny wybuchu powstania, należy rozumieć nastroje wśród warszawiaków, a nie zastanawiać się, czy strategia była właściwa, czy moment został odpowiednio dobrany. Niemcy doprowadzili Polaków do miejsca, z którego już nie można było zawrócić, a my desperacko pragnęliśmy obalić okupanta. Otwarta walka stała się nieunikniona.

George Szlachetko, Danuta "Wira" Szlachetko, Wira z Powstania, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2016

Żółta karteczka

Choć to wydaje się niewiarygodne, Danka do matki często chodziła na piechotę. Ponad osiemdziesiąt kilometrów w jedną stronę. Na bilet nie miała. Rodzina została bez jakiegokolwiek źródła utrzymania, nie było czego spieniężyć, samo przygotowanie paczek żywnościowych było olbrzymim wyzwaniem. Pomagali dalsi krewni i obcy ludzie, jak mówiła Wiesia, umrzeć z głodu nie dali. [s. 50]

Luiza Łuniewska, Szukając Inki. Życie i śmierć Danki Siedzikówny, The Facto, Warszawa 2015

Żółta karteczka

Nie obchodzi mnie, że piszę kiepsko. Pisać można się nauczyć wyłącznie przez pisanie. Wymówka, że to, co przychodzi do głowy, nie jest zbyt dobre.

I jeszcze poniżej na tej samej stronie:

Najcenniejsza jest witalność, rozumiana nie w jakimś ponurym Lawrence’owskim sensie, ale jako Wola, energia + pragnienie, by robić to, co się chce, + nie dać przybić się porażkom. Arystoteles miał rację: szczęścia się nie osiąga, ono jest skutkiem ubocznym naszych działań.

Susan Sontag, Odrodzona: Dzienniki, tom 1. 1947 – 1963, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2012

Światowe metropolie - Paryż

Kto przybywał do Paryża i chciał się obracać w dobrym towarzystwie, musiał przyswoić kilka reguł, aby nie popełnić jakiegoś faux pas, dyskredytującego w oczach tutejszego beau monde. Podręczników dobrych manier nie brakowało, a radą, jak się zachować, by uchodzić za światowca, służyły nawet przewodniki turystyczne.
Nie wypadało dyskutować o wieku pań, ani panów. Trzeba było robić wrażenie, że przeczytało się wszystkie modne książki albo przynajmniej, że się było w trakcie lektury. Nigdy nie odrzucać złożonej propozycji, zawsze zostawiać nadzieję, że się zmieni zdanie. Cenić stare francuskie tradycje, ale zachwycać się również Wagnerem, malarstwem angielskim i literaturą skandynawską. Znać wszystkie plotki, ale sprawiać wrażenie, że nie przywiązywało się do nich uwagi. Rozciąć kartki w książkach autorów, którzy przychodzili na kolację. Nie liczyć na spełnienie obietnic szybciej niż po upływie ośmiu dni od danego słowa. Umieć rozmawiać o Nietzschem, Darwinie, Ibsenie i chodzić na msze. (…) Kwiatów wysyłanych kobiecie, nie licząc dam z rodziny, nigdy nie kupować na targu. Nie powinno się być smutnym ani nieszczęśliwym, wychodząc na kolację w mieście; problemy należało zostawić u siebie. Pani domu powinna znać się na kuchni, również tej zagranicznej, i umieć wypowiedzieć kilka zdań po angielsku. Niekiedy warto było zapomnieć o tym, co się widziało, i udawać, że rozumie to, na czym się nie zna. Nigdy nie nazywać po imieniu i dosadnie niektórych nagannych sprawek: kłamca to żartowniś, kobieta zdradzająca męża to kobieta, która lubi zabawę, a oszustwo to rodzaj niedelikatności. [s. 113, 114]

Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Marta Orzeszyna, Paryż, miasto sztuki i miłości w czasach belle époque, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2012

Żółta karteczka

Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Germanie podczas tej wojny w Europie. Niewątpliwie Józef Piłsudski był patriotą, wielkim wodzem i mężem stanu. Przecież w Polsce nie panowała demokracja, lecz jeden człowiek.

Spowiedź Hitlera. Szczera rozmowa z Żydem, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2016

#pokażswójstyl

#pokażswójstyl & @songofstyle 

Nie bez powodu ta pięknie wydana publikacja ma kwadratowy format, bo to kwadrat stanowi o istocie tego miejsca, które mnie, ale również Ciebie coraz bardziej przyciąga. 
Aimee Song wykreowała swój styl właśnie tu, na Instagramie. Czytelny, jasny, kreatywny przekaz i wyjątkowo pięknie wydane to małe coś, co właśnie teraz podkreślam ponownie krótkim słowem. Album dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Instagramem, ale też dla tych, którzy chcieliby jeszcze bardziej uwypuklić i podkreślić swój przekaz by docierać jeszcze dalej i skupiać wokół siebie jeszcze więcej spojrzeń.
To, co lubię i cenię. Intensywne piękno pokazane w oryginalny i urzekający sposób.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Być i mieć (01)

Być i mieć
oddychać tą samą chwilą
znaleźć w duszy miejsce
na spełnione marzenie...

mówisz, że marzyć nie potrafisz
mówisz, że nic Ci się nie spełnia
mówisz, że nie wiesz, jak ma na imię
Twoja szczęśliwa gwiazda…

pytanie brzmi: kto słucha
kto pomóc marzeniu może..
kto, gdy wokół zawierucha
gorącej kawy kubek poda..

zastanawiasz się czasem
co proste słowo „szczęście” znaczy
zastanawiasz się czasem
jaki prezent los dziś mi sprawi..

ktoś podarował mi słowa
ktoś kiedyś gdzieś zapisał
że kawy gorącej kubek
już trafił w Twoje dłonie..

nie skłamię, jeśli powiem
że prosty wymiar szczęścia
ukrywam się dziś dla mnie
jedynie w Twoich dłoniach.

(09.11.19)


Dla Dominiki

wtorek, 24 stycznia 2017

Braterstwo wilków (2001)

Nie baśń to i nie bajka, lecz coś tajemniczego ukrywa się w tym filmie. Czy jest to Bestia, czy też coś zupełnie innego? Zanim przyjdzie nam poznać finał napotkamy po drodze wiele zła, zaznamy strachu i takiego przerażenia, jakiego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Zmokniemy w niejednej ulewie, śnieg przysypie nasze włosy, a straszny mróz odbierze władzę w rękach i nogach.
Z drugiej strony dotkniemy piękna, będziemy delektować się nim, będziemy słuchać śpiewu ptaków w towarzystwie pięknej, tajemniczej kobiety (Monica Bellucci).
Braterstwo wilków jest filmem przewrotnym, zaskakującym, niesamowitym, kumulacją jakże wielu przeciwstawnych doznań. Jesteśmy podróżnikami po pewnej, zapomnianej przez Boga krainie w XVII-wiecznej Francji. Naszymi przewodnikami są młody Francuz, kawaler de Fronsac i jego „brat” Mani (Mark Dacascos), tajemniczy Indianin z plemienia Irokezów. Wraz z nimi poszukujemy rozwiązania strasznej zagadki, nawet wtedy, gdy król oficjalnie zamyka śledztwo, a mityczna Bestia zostaje złapana. Jak wielką cenę można zapłacić za milczenie? Czy można przerwać w pół drogi podróż do celu, którym być może jest również szczęście u boku ukochanej kobiety? 
Gratulacje za niesamowite zdjęcia, zrobione w jakże efektowny sposób z pewnymi zapożyczeniami, z Matrixa, bardzo sugestywną muzyką podkreślającą czasami zbyt mocno napięcie i przerażenie, strach w oczach kobiety, którą właśnie dopadła Bestia.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Nieodwracalne (2002)

Rzadko zdarza mi się powracanie do filmu, a wręcz pisanie o nim z dłuższej perspektywy czasu. Zasadniczo jest tak, iż jeśli w ciągu następnych 24 godzin nic nie napiszę, już do niego nie wracam, z pewnym wyjątkiem. Nieodwracalne powróciło do mnie po kilkudziesięciu dniach.
Obraz, który swym bardzo kontrowersyjnym tematem zburzył spokój ubiegłorocznego festiwalu w Cannes przykuwa jednak naszą uwagę. Sprawia, że pomimo zwierzęcej i sadystycznej chęci zemsty jesteśmy zgodni z bohaterem. Kara za to, co stało się wcześniej mogła być tylko jedna.
Nieodwracalne jest filmem autorskim, który zasadniczo powstał bez scenariusza, na podstawie trzech stron synopisu, a dialogi tworzono „na gorąco”. Scena po scenie cofamy się, scena po scenie tempo filmu maleje, szaleństwo i pęd uspokaja się. Pierwsze ujęcia wręcz zniechęcają do dalszego oglądania, gdy przyglądamy się dziwnym ludziom, a kamera wibruje, kręci się, biega, nie pozwala skupić wzroku na konkretnych punktach. Do tego różowy kolor brudnego miejsca pełnego gejów, a może wręcz pedałów.

Łzy Słońca (2003)

To na co zwróciłem uwagę jakiś czas przed premierą filmu w Stanach Zjednoczonych, to dwa interesujące nazwiska w obsadzie, a także reżyser, twórca oscarowego Dnia próby.
Monica Bellucci po wprowadzeniu na ekrany kin głośnego, kontrowersyjnego filmu Nieodwracalne, a przed majową premierą drugiej odsłony filmu Matrix, jak zawsze piękna i subtelna, odtwarzająca rolę, która przyciąga naszą uwagę. Nie tylko ze względu na jej zmysłowość, lecz przede wszystkim umiejętność dobrej interpretacji odtwarzanych ról.
Doktor Lena Kendricks opiekuje się szpitalem w małej misji, gdzieś na terenie ogarniętej wojną domową Nigerii. Jest integralną postacią tego miejsca, jest jego szczególnym przedstawicielem. I to właśnie ją i trzy dodatkowe osoby personelu ma ewakuować porucznik A.K. Waters wraz z towarzyszącym mu elitarnym oddziałem Navy S.E.A.L. Bruce Willis jest chyba równie dobrze znany widzom, jak jego filmowa partnerka, a być może nawet lepiej. Aktor, któremu bliskie są role twardych facetów, podając jedynie dla przykładu tryptyk Die Hard i tym razem nie zawodzi. 

Malena (2000)

Mój ulubiony reżyser Giuseppe Tornatore z moją ulubioną od zawsze aktorką, Monicą Bellucci. Film, który chyba tak naprawdę odkrył ją dla świata. Równe trzynaście lat wstecz bez kilku dni obraz ten miał światową premierę, przed Maleną Monica Bellucci pojawiła się w kilkunastu produkcjach, ale w trzech mam wrażenie pokazała się z bardzo interesującej strony - Dracula, Apartament i Doberman. Nie znam wszystkich produkcji z jej udziałem z dorobku przed Maleną, więc trudno mi być tak do końca odnieść się do tego, jakie były to role.
Wzgardzona przez wszystkich, kochana tylko przez pewnego chłopca, Malena Scordi. Seksualny i erotyczny punkt odniesienia dla mężczyzn, nienawiść w oczach kobiet, a wszystko przez to, że była piękna i miała klasę wyróżniając się swą urodą i stylem na dalekiej włoskiej prowincji. Samotna mężatka, a chwilę później wojenna wdowa w trudnym okresie faszystowskiego uniesienia Włoch i udziału u boku Hitlera w II wojnie światowej.
Tornatore stworzył film wybitny, ale dopiero poznanie go w wersji reżyserskiej daje wyjątkową przyjemność podziwiana pełnego spojrzenia na Malenę. Lubię i cenię od zawsze.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Pasja (2004)

Rękami bezbożnych przybiliście do krzyża...

--@--@--@--

Spadająca łza Boga przenika mą duszę,
jeszcze wczoraj był spokój, jeszcze minutę
wcześniej Bóg miał swoją duszę, lecz dziś
oddarty z szat, pada pod gradem złości
pędzącej w jego stronę, jeszcze minutę
wcześniej lud kłaniał mu się w pas, teraz
na granicy nienawiści został obdarty
z godności...


--@--@--@--

Kilkanaście godzin od momentu, w którym wyszedłem z kina w śnieżną, lutową noc, to, o czym chciałbym powiedzieć wciąż nie ma jeszcze określonego kształtu. Czasem bywa tak, iż zanim skończy się film mam już szkic gotowej recenzji, lecz teraz jest inaczej.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Katarzyna Michalak - Zacisze Gosi

Imiona na M. mają magiczną moc…
Są takie powieści, które nawet nie wiesz, kiedy pochłaniają cię bez reszty. Są też takie historie, które umiejętnie opowiedziane zaskakują bardziej, niż można zdawać sobie z tego sprawę. I tak jest właśnie z Zaciszem Gosi.

W trakcie lektury zestawiłem ją w jedno, ją, czyli powieść Katarzyny Michalak, z trzema innymi powieściami, których poznanie swego czasu sprawiło mi nieopisaną wręcz przyjemność. Urok Jeźdźca Miedzianego nie przemija nigdy, Alibi na szczęście podarowało radość z lektury, a Malownicze. Wymarzony dom uniosło mnie wysoko. 

Do samego nieba.
Tutaj słowa z lekkością delikatnej wyjątkowo muzycznej nuty spadają same ku nam dając radość i wzruszenie. Tutaj człowiek czuje, że doświadcza czegoś wyjątkowego, pięknego, urzekającego, czy wręcz kojącego. Jak dotąd nie miałem przyjemności obcowania z książkami, do których przyczyniła się Katarzyna Michalak. Zacisze Gosi to już krok dalej po Ogrodzie Kamili, który otworzył „kwiatową serię”, a chwilę przed Przystanią Julii. Znając środkową już czekam na początek tej historii, jak też na jej końcowe dopełnienie wiedząc już, że bieżące rozdanie przyniosło dramat, ale i coś więcej.

Być i mieć (02)

Być i mieć
a jednak samo „być”
nic nie znaczy..

mieć to już coś
bo być i mieć
stwarza wrażenie istnienia..

wczoraj przyszedł czas
aby już dziś pomyśleć
konkretnie o jutrze..

wczoraj
nie wiedziałem, że istniejesz..

dziś
Bogini w ciele kobiety sprawia,
że czas odmierzam od jednego
do drugiego spojrzenia..

jutro
cokolwiek się wydarzy
skrzydła Anioła
ochraniać będą Twe ramiona..

bo być częścią czyjegoś snu
i mieć wpływ na to, co nowy
przynosi dzień i tylko wtedy
być i mieć jedność znaczy.

(09.11.24)


Dla Dominiki

Ukryte piękno (2016)

Miłość. Czas. Śmierć.

Może zdarzyć się tak, że zabraknie nam czasu, aby doświadczyć miłości zanim spotkamy na swej drodze śmierć. Może, ale czy musi tak się zdarzyć? Choć przesłanie tego filmu jest odrobinę odmienne od tego, o czym wspominam powyżej.
Howard miał pełne miłości radosne i szczęśliwie życie, jednak wydarzyło się coś, co na długo wywróciło jego świat do góry nogami. Stąd trzy listy, których adresatami są Czas, Miłość i Śmierć.
I wyjątkowa w swej materii opowieść o tym, że ukryte piękno ukrywa się w każdym z nas. Sztuką jest je odkryć i czerpać z niego inspirację do życia pełnego miłości nie myśląc o tym, co kiedyś nieuchronnie nas czeka.
Poruszający w swej roli Will Smith, a także nie mniej istotni aktorzy drugiego planu z ich intrygą, która poruszy ich samych. Doskonałe filmowe otwarcie 2017 roku.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

#pokażswójstyl

#pokażswójstyl & @songofstyle

Okładka już była. Wystarczy odrobinę przewinąć w dół. Dziś zaglądamy do środka w drugim z trzech spojrzeń na to wyjątkowo pięknie wydane wydawnictwo. Miałem dylemat, którą ze stron wybrać jako środkowy kadr, bo cała jest pełna wyjątkowości. W dużej mierze skierowana do Was Drogie Panie, ale piszący te słowa już odnalazł w niej coś dobrego.
Nie bez powodu ma kwadratowy format, bo to kwadrat stanowi o istocie tego miejsca, które mnie, ale również Ciebie coraz bardziej przyciąga.
Aimee Song wykreowała swój styl właśnie tu, na Instagramie. Czytelny, jasny, kreatywny przekaz i wyjątkowo pięknie wydane to małe coś, co właśnie teraz podkreślam ponownie krótkim słowem. Album dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Instagramem, ale też dla tych, którzy chcieliby jeszcze bardziej uwypuklić i podkreślić swój przekaz by docierać jeszcze dalej i skupiać wokół siebie jeszcze więcej spojrzeń.
To, co lubię i cenię. Intensywne piękno pokazane w oryginalny i urzekający sposób. Jest z czego czerpać i jest czym się dzielić, wzorce w kreowaniu swojej osobistej przestrzeni na Instagramie.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

niedziela, 22 stycznia 2017

#pokażswójstyl

#pokażswójstyl & @songofstyle

Okładka już była, ale jeszcze będzie. Wystarczy odrobinę przewinąć w dół na Instagramie. Dziś zaglądamy do środka w pierwszym z trzech spojrzeń na to wyjątkowo pięknie wydane wydawnictwo, choć nie jest wykluczone, że będą kolejne. Nie bez powodu ma kwadratowy format, bo to kwadrat stanowi o istocie tego miejsca, które mnie, ale również Ciebie coraz bardziej przyciąga.
Aimee Song wykreowała swój styl właśnie tu, na Instagramie. Czytelny, jasny, kreatywny przekaz i wyjątkowo pięknie wydane to małe coś, co właśnie teraz podkreślam ponownie krótkim słowem. Album dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Instagramem, ale też dla tych, którzy chcieliby jeszcze bardziej uwypuklić i podkreślić swój przekaz by docierać jeszcze dalej i skupiać wokół siebie jeszcze więcej spojrzeń.
To, co lubię i cenię. Intensywne piękno pokazane w oryginalny i urzekający sposób. Jest z czego czerpać i jest czym się dzielić, wzorce w kreowaniu swojej osobistej przestrzeni na Instagramie.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Mikroakcja #03

W minionym już roku udało mi się pokazać kilkadziesiąt spojrzeń w jednym wspólnym cyklu #mikroakcja i na tym nie zamierzam się zatrzymać. Odświeżając stare i odkrywając nowe, w sumie jest ich 365, więc jest z czego czerpać.
#mikroakcja - 102 - tradycją już się stało, że sięgam po losowo wybrane mikroakcje dzięki uprzejmości @angel.loves.dreams i to jej zawdzięczamy również dzisiejszy wybór. #thebookofyou wydana nakładem Wydawnictwo Insignis​

Pora odpowiednia, aby podzielić się mikroakcją o No. 102, bo tak się akurat składa, że dotyczy ona miejsca do spania. Nadaj mu nowy charakter, spraw, aby sen przynosił odpoczynek, a nie cierpienie, czy katusze. Pomyśl z czasem o nowym, wygodnym łóżku, odpowiedniej poduszce, nowej pościeli, w której aż miło będzie zasypiać. Pomyśl o tym, co wypełnia Twoją sypialnię, a co już dawno powinno z niej zniknąć, a co może powinno się pojawić. Bo dobry sen to podstawa radosnego i spełnionego życia.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Męskim okiem – Quo vadis, człowieku?

- Mam idealne życie.
- Więc czego tu szukasz?

Krótki, ale jakże wymowny cytat z filmu Kobieta, która pragnęła mężczyzny, filmu trudnego w odbiorze, filmu, który dosadnie obnaża nasze słabości pokazując, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Wreszcie filmu, który stawia wiele życiowych pytań, lecz daje jakże mało odpowiedzi. Źli są mężczyźni, ale i złe są kobiety, gdyż jest taka myśl, jakże mądra, jednocześnie bardzo dosadna, jak suka nie da to pies nie weźmie.
Cokolwiek myślimy, prawda gorzka i bolesna zawsze wyjdzie na jaw. Można kombinować, mówić półprawdy, ćwierć prawdy, można nie mówić nic, ale z czasem kielich goryczy się przelewa, gąbka sumienia nasiąka tak mocno, że w którymś momencie tonie, wtedy nie pomaga już nic. Ułuda, fałsz, kłamstwo, wszystko to sprawi, że świat wymknie się z rąk, a cudowny chłopiec zostanie sam, jak palec nie zdając sobie nawet z tego sprawy.

piątek, 20 stycznia 2017

Żółta karteczka

Był piękny wiosenny dzień. Gyong-ho usiadła na ławce przed budynkiem wydziału muzyki i czekała. Zawsze tak robiła w poniedziałki, środy i piątki. Czasami o trzeciej trzydzieści trzy, a czasem nawet o trzeciej czterdzieści dziewięć obiekt jej fascynacji wychodził w budynku. A wtedy czas zwalniał bieg, a słońce, rzadko widywane w Seattle, wychodziło zza chmur i świeciło tylko dla niej. Była pięknością, wcieleniem wiosennej kobiecości: naturalne krągłości płynące w przestrzeni; nietknięta niewinność na poznanie samej siebie.
Kiedy Gi zobaczyła ją po raz pierwszy, serce jej stanęło. Gdyby nie to, że Il-sun umarła w jej ramionach, że Gi była z nią do chwili, gdy jej ciało stało się zimne, mogłaby przysiąc, że to właśnie ona. Podobieństwo było niewiarygodne. Bardziej niż o rysy chodziło o rytm ciała, sposób poruszania się, beztroskie kołysanie biodrami. Na ten widok Gi wprost pękało serce. Jak w każdy poniedziałek, środę i piątek, między trzecią trzydzieści trzy a trzecią czterdzieści dziewięć, płakała. [s. 441]

Brandon W. Jones, Wiosenne dziewczęta, Wielka Litera, Warszawa 2014

Piotr Bojarski - 1956

Po zaskakującej i niesamowitej publikacji 1945 pojawia się druga również z rokiem w tytule. I właśnie rozdział Styczeń na tym etapie zwraca szczególnie moją uwagę.
Dosyć niedawno ująłem to w ten sposób.

Alfa & Omega
Początek & Koniec
Kanał & Katyń

Choć od tego pierwszego wszystko się zaczęło, drugi natomiast stał się dopełnieniem twórczości Mistrza. Wszystko, co było przed, po, czy w trakcie lub pomiędzy było czymś, co wypełniało twórczą gamę. Trudno jednak szukać w polskiej kinematografii dwóch tak poruszających obrazów, które łączy szczególna pod każdym względem semantyka, ale też pół wieku pomiędzy premierami.
Oszczędzając miejsce, bo jeszcze warto podzielić się krótkim fragmentem, o filmie Kanał wiele już powiedziano i napisano, jednak Piotr Bojarski idzie o krok dalej opowiadając w fascynujący sposób o tym twórczym dziele.

Kutz przypomina sobie chwilę zwątpienia Wajdy: - Wezwał mnie po zdjęciach w Warszawie do siebie do hotelu i powiedział: Kaziu, nie jest dobrze. Istnieje prawdopodobieństwo, że robimy bardzo zły film. Weź ten scenopis i szukaj filmu. Szukaj filmu! Przeraziłem się.

Późniejszy festiwal w Cannes pokazał, że filmu nie trzeba było szukać. Sam się odnalazł w świadomości widzów na całym świecie. W polskich kinach poznało go 4,2 miliona widzów. Kanał obronił się sam. Rok 2017 przynosi sześćdziesiątą rocznicę jego premiery i dziesiątą filmu Katyń.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

#tryptykśląski No. 01

Tryptyk śląski No. 1
Alice
Ilford Plus 125, Canon 50E

W poszukiwaniu urzekających spojrzeń. Daj się porwać przed obiektyw i stworzyć razem coś niezwykłego.

czwartek, 19 stycznia 2017

#tryptykśląski No. 02

Tryptyk śląski No. 2
Alice
Ilford Plus 125, Canon 50E

W poszukiwaniu urzekających spojrzeń. Daj się porwać przed obiektyw i stworzyć razem coś niezwykłego.

#tryptykśląski No. 03

Tryptyk śląski No. 3
Alice
Ilford Plus 125, Canon 50E

W poszukiwaniu urzekających spojrzeń. Daj się porwać przed obiektyw i stworzyć razem coś niezwykłego.

środa, 18 stycznia 2017

Księgowy (2016)

Przyznam się, że zbyt długo na mnie czekał, gdyż dawno nie oglądałem równie dobrego, doskonałego w swej wizualnej materii filmu. Dawno nic mnie tak nie poruszyło i nie dotknęło, jak właśnie Księgowy.
Przyznam się również, że miałem pewne obawy, co do jego wartości i tego, co może sobą prezentować. Nie minęło jednak piętnaście minut, a wszystko, co wokół przestało się liczyć. Obraz przede mną i dźwięk w słuchawkach.
To tak, jakby objawił się nam nagle Rain man i Leon zawodowiec w jednej osobie. Nieporadność i geniusz pierwszego, ale też zabójczy profesjonalizm drugiego i ciężka szkoła przetrwania jaką było dzieciństwo. W którymś momencie narodził się Księgowy.
Ben Affleck w jednej z najlepszych swoich ról, Anna Kendrick, młoda dama od kubków, niepozorna pozornie istota poruszy czułą strunę w umyśle dużego chłopca. Oraz piękna Cynthia Addai Robinson, jej chęć zagłębienia prawdy będzie zaskoczeniem dla niej samej.
128 dynamicznych, umiejętnie i z kunsztem zagospodarowanych minut. Zwraca uwagę również muzyka, ścieżka dźwiękowa do tego filmu poruszyła mnie od pierwszych nut. Jeśli nadal nie wiesz, czy warto, nie czekaj. Nie zwlekaj. Oglądaj! 9/10

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Katarzyna Majgier - Gra pozorów

Do niedawna w gatunku literackim jakim jest saga rodzinna bezsprzecznie wiodła prym Ałbena Grabowska. Zapewne byłoby tak dalej, gdyby nie kuchenne drzwi, którymi z hukiem wkroczyła Katarzyna Majgier dzieląc się rok wcześniej z czytelnikami pierwszą częścią swojej powieści.
Kuchennymi drzwiami przenikamy do XIX-wiecznego Krakowa, do miasta, które ma wiele do zaoferowania, do miasta, które odmienić może losy kilku młodych osób. Tutaj kształtuje się charakter rezolutnej Kilmy, tutaj Olek dojrzewa równie szybko. Tych dwoje zaistniało już znacząco na kartach tej książki i choć są wokół nich inni to właśnie Klementyna i Aleksander grają pierwsze skrzypce w tym wyjątkowym literackim eposie.
Lekkie pióro, swoboda w pisaniu, opowieść, która musiała nieść autorkę i unosić ją wysoko, ją samą już bezsprzecznie wypełniając emocjami, to wszystko procentuje już od pierwszych stron. I nie potrzebowałem ich wiele, aby z wypiekami na twarzy czytać kolejne strony tej pasjonującej opowieści. W oczekiwaniu na część drugą, a zapewne też trzecią.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury 
wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

#stuleciewinnych No. 01

Ostatnia, ale jednocześnie pierwsza część tego szczególnego pod każdym względem tryptyku, tej sagi, której trudno się oprzeć, wreszcie tej książki, po lekturze której nic już nie było takie samo. 
Poniżej słów kilka napisanych swego czasu. Pełne tekst spojrzenia do odkrycia w tym miejscu.

(...) Dramat rodziny w obliczu dramatu narodu, który zaskoczony wojną zaczyna być uciskany zarówno przez jednych, jak i drugich. Złych Niemców i jeszcze gorszych Ruskich. Czas dorastania nie sprzyja szczęściu i radości, kiedy wokół dzieją się tylko złe rzeczy, jednak rodzinna Winnych potrafi odnaleźć się w tych trudnych czasach.
Tom pierwszy sagi autorka rozpisała na ćwierć wieku do chwili, w której naród niepodległy i wyzwolony nie jest w stanie zbyt długo cieszyć się tą wolnością, gdy nastaje świt 1 września 1939 roku. Czasy, w których rodzina Winnych częściej chyba cierpi, niż okazuje radość, gdy dwie rezolutne dziewczynki, Mania i Ania, przeistaczają się w dwie urodziwe i urzekające kobiety, gdy śmierć dotyka najbliższych, a odnajdują się ci, których od dawno uważano za zmarłych.
Czasem nie trzeba wiele. Czasem wystarczy kilka prostych literek, które nieświadomie spadną na powieki, wtedy wszystko to, co nastąpi później będzie tylko lepsze i coraz bardziej zaskakujące i tak jest w istocie ze „Stuleciem Winnych”. Książka, w której się zakochacie. Właśnie tak, nie inaczej.

Wywiad z Ałbeną Grabowską dostępny jest w TYM MIEJSCU.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

#stuleciewinnych No. 02

Pojawiła się ostatnia, dziś zgodnie ze wcześniejszym zamierzeniem pojawia się druga, ta samą, którą jakiś czas temu miałem wielką przyjemność objąć swoim patronatem medialnym. I chyba najbardziej ulubiona ze wszystkich trzech części. 
Poniżej słów kilka napisanych swego czasu. Pełne tekst spojrzenia do odkrycia w tym miejscu.

(...) Kilka słów napisanych na gorąco w trakcie lektury nie zmieniły mojego spojrzenia na Stulecie Winnych już po jej zakończeniu, a wręcz pogłębiły i wzmocniły moje odczucia. Czytając część pierwszą rodzinnej sagi Winnych, już wtedy miałem wrażenie, że za sprawą autorki spotka nas coś miłego, coś dobrego, coś jedynego w swoim rodzaju. Tak, jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie, tak również teraz historia pisze trudne i skomplikowane losy Winnych, rodziny, która z biegiem lat bardzo się rozrosła. Tutaj Mania i Ania biorą ciężar opowieści na swoje barki, tutaj ponownie na świat przychodzą bliźniaczki narodzone w chwili ciężkiej próby, kiedy Polska ponownie grabiona jest przez jednych, jak też drugich. Złych Niemców i jeszcze gorszych Ruskich, jak to swego czasu ująłem.
Wybuch wojny sprawia, że Winni, choć niewinni tego, co dzieje się wokół nich walczą wszędzie tam, gdzie rzuci ich los, Kasia i Basia dorastają pod okiem mamy, cioci, ale też przy wsparciu dziadka Stanisława i prababci Broni. Bo to ona przez lata była opoką, na której ród Winnych rósł w siłę i starał się żyć w jedności. Nie bez znaczenia jest też pojawienie się małej Ewy, Michała, Ryszarda i wielu innych zupełnie nowych postaci.

Wywiad z Ałbeną Grabowską dostępny jest w TYM MIEJSCU.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

#stuleciewinnych No. 03

Dziś wspominałem urzekającą sagę, której autorką jest Ałbena Grabowska i oto pojawia się pomysł, który warto pokazać ponownie w formie tryptyku. A najlepiej wypada w nim pięknie wydana graficznie kompozycja trzech powieści. Zaczynamy od ostatniej, aby finalnie skończyć na pierwszej.
Poniżej słów kilka napisanych swego czasu. Pełne tekst spojrzenia do odkrycia w tym miejscu.

(...) W nierzeczywistej materii realnego świata wszystko, co dobre zamknęło się w książce, a może raczej w książkach Ałbeny Grabowskiej. Nie zdawałem sobie sprawy, że można pisać tak pięknie i w tak niezwykły, a także emocjonujący sposób komponować słowa.
To, co przyszło ku nam w tych, którzy przeżyli stopniowo dopełniało się w tych, którzy wierzyli i uwierzyli. Wzruszenie, jak w trakcie przypływu dociera do mnie falami. Odkrywana stopniowo historia, która wkrótce się dopełni zamyka w sobie wszystko to, czego oczekujemy od literackiego arcydzieła. Powieści wybitnej, rodzinnej sagi odmalowanej na przestrzeni wieku, czy wreszcie niesamowitych relacji międzyludzkich, które podarowała nam autorka.

Wywiad z Ałbeną Grabowską dostępny jest w TYM MIEJSCU.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Mikroakcja #02

W minionym już roku udało mi się pokazać kilkadziesiąt spojrzeń w jednym wspólnym cyklu #mikroakcja i na tym nie zamierzam się zatrzymać. Odświeżając stare i odkrywając nowe, w sumie jest ich 365, więc jest z czego czerpać.
#mikroakcja - 321 - tradycją już się stało, że sięgam po losowo wybrane mikroakcje dzięki uprzejmości @angel.loves.dreams i to jej zawdzięczamy również dzisiejszy wybór. #thebookofyou wydana nakładem Wydawnictwo Insignis​

Dziś warto wydać dziś na coś mniej :-) Zamiast kupować kawkę zrobić ją sobie samemu, zamiast kasować bilet przejść dwa przystanki, zamiast... możliwości jest wiele. Wystarczy tylko odrobinę pomyśleć, a okazja do działania objawi się sama.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

wtorek, 17 stycznia 2017

#archipelagzmysłów No. 01

Zainspirowany pewnym wpisem, również komentarzem, który pod nim spontanicznie powstał, a przed rozstrzygnięciem jutro #książkaroku2016 chciałbym podzielić się dziś trzema tytułami, których wspólnym mianownikiem są porażające i jedyne w swoim rodzaju EMOCJE.
Kiedy odkryłem Ją w tym miejscu poczułem się, jak Aleksander przyglądający się Tani z drugiej strony ulicy. Jej dziewczęca radość, te lody, którym trudno było się oprzeć i to serce, które zmieściło w sobie nieprzebrane morze bólu, miłości i wyrzeczenia. Jednak pierwszy dzień wojny wciąż jeszcze był bardzo niewinny i radosny. Kiedyś ująłem to również w ten sposób.

Paullina Simons, dzięki opowieściom dziadków, emigrantów rosyjskich, mogła w sposób pełny poznać straszne realia tamtej wojny. Dedykacja umieszczona na pierwszej stronie pozwala uzmysłowić sobie, jakim oparciem dla siebie musieli być ci ludzie, jak bardzo musieli się kochać, aby (…) przeżyć pierwszą wojnę światową, rewolucję październikową, rosyjską wojnę domową, drugą wojnę światową, blokadę Leningradu, ewakuację, głód, czystki, Lenina i Stalina, i którym w złotej jesieni życia dane było przeżyć dwadzieścia lat w nieklimatyzowanym nowojorskim mieszkaniu.
W dniu ataku Niemiec na Związek Radziecki, w pogodny, czerwcowy dzień Tatiana Mietanowa ze świadomością tego, co nastąpiło, spokojnie delektuje się lodami, siedząc na ławce. Słońce świeci, ptaszki ćwierkają, ma tylko siedemnaście lat. Wojna? Jaka wojna?
Po drugiej stronie ulicy przygląda się jej Aleksander Biełow, oficer wojsk radzieckich. Stoi i nie potrafi oderwać od niej oczu, stoi, jak zahipnotyzowany. Ich pierwsze spotkanie jest takie niewinne, ale już w tej chwili każde z nich zaczyna odczuwać coś wielkiego, wobec tej drugiej osoby. Uczucie, które z czasem ewoluuje, rozrasta się, nabiera siły, mimo tego, że trzeba kłamać, unikać ciekawskich spojrzeń, gdyż tak się nieszczęśliwie złożyło, iż Aleksander spotyka się już ze starszą siostrą Tani, Daszą.

#archipelagzmysłów No. 02

Zainspirowany pewnym wpisem, również komentarzem, który pod nim spontanicznie powstał, a przed rozstrzygnięciem jutro #książkaroku2016 chciałbym podzielić się dziś trzema tytułami, których wspólnym mianownikiem są porażające i jedyne w swoim rodzaju EMOCJE.
Wieść niesie, że w lutym 2017 roku Elżbieta Rodzeń pojawi się ze swoją najnowszą powieścią Zimowa miłość i jestem przekonany, że będzie równie niesamowita, jak wydana w minionym roku Dziewczyna o kruchym sercu i ponownie słów kilka, a może trochę więcej napisanych swego czasu.

Kiedy poproszono mnie o objęcie patronatem książki Elżbiety Rodzeń był to los postawiony zupełnie w ciemno. Nie znałem jej pierwszej książki, Noc świetlików, miałem jedynie pewną świadomość tego, o czym będzie Dziewczyna o kruchym sercu. Jednak spontaniczność jest w cenie, a już po kilkunastu stronach wiedziałem, że los postawiony w ciemno zwróci się po tysiąckroć.
Chwilę wcześniej Anioł zawładnął mym umysłem w pewnej historii, chwilę później była to już zupełnie inna rzeczywistość, choć głęboko dotykająca odchodzenia i przemijania. Nie tak dawno uświadomiłem sobie, że jeśli Hopeless wprawiło wasze uczucia w niespotykane wcześniej wibracje, a Morze spokoju wypełniło umysły wasze od jednego jakże odległego brzegu po drugi bezmiarem nieopisanych doznań, to jestem pewien, że historia Uli i Janka zaskoczy was bardziej, niż może się to tylko wydawać.

Skupiałem się na dokładaniu sera, jak tylko mogłem, ale nie dźwięczały mi w głowie nędzne słowa, które ona właśnie czytała. Aż podskoczyłem, gdy nagle znalazła się tuż obok mnie. Wsadziła palec do masy, po czym go oblizała. Jakby nie wiedziała, że nie robi się czegoś takiego przy facecie. Skinęła głową, po czym zanurzyła palec po raz kolejny, ale tym razem zbliżyła go moich ust. No to była już duża przesada. Zwłaszcza, że była teraz dziewczyną mojego kumpla.

#archipelagzmysłów No. 03

Zainspirowany pewnym wpisem, również komentarzem, który pod nim spontanicznie powstał, a przed rozstrzygnięciem jutro #książkaroku2016 chciałbym podzielić się dziś trzema tytułami, których wspólnym mianownikiem są porażające i jedyne w swoim rodzaju EMOCJE. Bez zachowania chronologii wydawniczej, gdyż Morze spokoju to rok 2014, a chwilę później pojawi się książka wydana w minionym roku. Ale to za chwilę. Teraz jednak niech przemówią kiedyś napisane słowa.

Szukam słów, którymi mógłbym wyrazić, co czuję czytając Morze spokoju, ale im dłużej o tym myślę, tym mniej mam do powiedzenia. Co tak naprawdę nie jest prawdą, bo jest zupełnie inaczej. Morze emocji wypełnia mój umysł, ocean myśli rozlewa się po duszy i falą przypływu, co jakiś czas przynosi coś nowego, coś dobrego, coś niezwykłego i zaskakującego. Katja Millay dokonała czegoś niemożliwego, co tylko nielicznym się udaje – w niezamierzony sposób sprawiła, że nie są to litery, zdania, akapity, strony tekstu, ale żyjąca własnym rytmem wyjątkowa pod każdym względem opowieść.
Czytam dużo, wręcz bardzo dużo, potrafię już oddzielić ziarno od plewów, wyłuskać to, co dobre, ciekawe, niebanalne, godne uznania, wreszcie to, co zasługuje, aby stać się Książką tygodnia… nie mam jej jeszcze w tej wersji, którą od zawsze lubię, stąd luźny zestaw kartek, który przekładam z jednej strony kanapy na drugą z każdą kolejną będąc coraz bardziej zaintrygowanym, poruszonym, zaskoczonym, czy wreszcie oniemiałym tym, co czytam i co z każdą przeczytaną stroną poznaję.

Cały jej ciężar spoczywa na mnie. Cały ciężar jej ciała, jej tajemnic, łez, bólu i żalu, i straty, i czuję, że ja też zaraz się załamię, bo jest tego za dużo. Nie chcę wiedzieć. Teraz rozumiem, czemu tyle czasu poświęca na bieganie. Ja też chciałbym pobiec przed siebie. Chciałbym zostawić ją, pchnąć drzwi, nie oglądać się za siebie, bo nie zniosę tego. Nie mam w sobie dość siły ani odwagi, ani pocieszenia. Jestem niewystarczający. Nie jestem żadnym ocaleniem. Nawet siebie samego nie umiem ocalić.