Internetowa cela

wtorek, 31 stycznia 2017

#18książkapodpatronatem

Za niespełna dwa tygodnie, 13 lutego, pod moim patronatem pojawi się w sprzedaży najnowsza książka, której autorką jest Elżbieta Rodzeń​. Powieść wydana nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo​ poniżej w notce, która pojawi się na okładce:

Jedna chwila może zmienić wszystko…

Wcześniej:
Poznali się na pierwszym roku medycyny. On dla studiów zrezygnował z kolarstwa górskiego, a ona z malarstwa. Stopniowo ich przyjaźń przeradza się w głębsze uczucie. Planują wspólną przyszłość. Nagle Anna po prostu z nim zrywa. Nie mówi, dlaczego odchodzi, a Michał ma nigdy nie dowiedzieć się prawdy.

Teraz:
Szesnaście lat od momentu, gdy się poznali, Anna jest dyrektorem kliniki chirurgii plastycznej, a Michał pracuje w szpitalu dziecięcym. Mieszkają w tym samym mieście, ale nie spotykają się i starają się tego unikać. Przypadkiem jadą na tę samą konferencję. W życiu jednak nie ma przypadków. Jedna chwila, jedna decyzja uruchamia lawinę wydarzeń.

Jutro: ?
Są książki, o których zapominamy zaraz po przeczytaniu. Są także takie, o których pamiętamy przez chwilę. Jednak zdarzają się książki, które zapadają nam w pamięć na długo. O 'Zimowej miłości' nie zapomnisz nigdy.

piątek, 27 stycznia 2017

#archipelagzmysłów No. 04

Mech z kory dębu.

Intensywna, przenikająca archaiczna woń. To zapach oznaczający stałość i siłę. Odpędza ciążące na duszy rozczarowanie, kiedy świadomość popełnionego błędu przenika przez złudne poczucie pewności. Łagodzi tęsknotę za tym, co powinno było się stać, a jednak się nie zdarzyło.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

czwartek, 26 stycznia 2017

Połącz kropki

Zachwycająca seria Połącz kropki nowozelandzkiego grafika Thomasa Pavitte’a już 1 lutego wzbogaci się o kolejne tytuły – tym razem artysta zaprasza do stworzenia rysunków na podstawie dzieł najwybitniejszych twórców komiksów Marvela.
Kapitan Ameryka, Dr. Strange, Iron Man, Wolverine i wielu, wielu innych – oto superbohaterowie, którzy zapewnią wiele godzin znakomitej rozrywki. Wystarczy ołówek, aby za pomocą pojedynczej linii wydobyć z gąszczu kropek znane i lubiane postaci. Gotowe dzieło w wyjątkowo dużym formacie można pokolorować, wyrwać dzięki perforowanym brzegom, oprawić i powiesić na ścianie. Niesamowite 1000x połącz kropki to niezastąpiony sposób na wyzwolenie w sobie kreatywności i świetną rozrywkę w każdym wieku.
Pavitte zaprasza również do zabawy ze Spider-Manem i jego przyjaciółmi, sojusznikami oraz najstraszliwszymi wrogami. Wśród nich: Spider-Woman, Doctor Octopus, Czarna Kotka i wielu innych. Na deser prawdziwe wyzwanie – słynna scena walki Spider-Man kontra Doctor Octopus, stworzona z ponad 1500 kropek. Perforowane strony można wyrwać, by podzielić się nimi z przyjaciółmi, albo zachować dla siebie. Nagrodą za cierpliwe łączenie kropek stanie się prawdziwe dzieło gotowe do powieszenia na ścianie.

środa, 25 stycznia 2017

Żółta karteczka

Nie obchodzi mnie, że piszę kiepsko. Pisać można się nauczyć wyłącznie przez pisanie. Wymówka, że to, co przychodzi do głowy, nie jest zbyt dobre.

I jeszcze poniżej na tej samej stronie:

Najcenniejsza jest witalność, rozumiana nie w jakimś ponurym Lawrence’owskim sensie, ale jako Wola, energia + pragnienie, by robić to, co się chce, + nie dać przybić się porażkom. Arystoteles miał rację: szczęścia się nie osiąga, ono jest skutkiem ubocznym naszych działań.

Susan Sontag, Odrodzona: Dzienniki, tom 1. 1947 – 1963, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2012

wtorek, 24 stycznia 2017

Braterstwo wilków (2001)

Nie baśń to i nie bajka, lecz coś tajemniczego ukrywa się w tym filmie. Czy jest to Bestia, czy też coś zupełnie innego? Zanim przyjdzie nam poznać finał napotkamy po drodze wiele zła, zaznamy strachu i takiego przerażenia, jakiego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Zmokniemy w niejednej ulewie, śnieg przysypie nasze włosy, a straszny mróz odbierze władzę w rękach i nogach.
Z drugiej strony dotkniemy piękna, będziemy delektować się nim, będziemy słuchać śpiewu ptaków w towarzystwie pięknej, tajemniczej kobiety (Monica Bellucci).
Braterstwo wilków jest filmem przewrotnym, zaskakującym, niesamowitym, kumulacją jakże wielu przeciwstawnych doznań. Jesteśmy podróżnikami po pewnej, zapomnianej przez Boga krainie w XVII-wiecznej Francji. Naszymi przewodnikami są młody Francuz, kawaler de Fronsac i jego „brat” Mani (Mark Dacascos), tajemniczy Indianin z plemienia Irokezów. Wraz z nimi poszukujemy rozwiązania strasznej zagadki, nawet wtedy, gdy król oficjalnie zamyka śledztwo, a mityczna Bestia zostaje złapana. Jak wielką cenę można zapłacić za milczenie? Czy można przerwać w pół drogi podróż do celu, którym być może jest również szczęście u boku ukochanej kobiety? 
Gratulacje za niesamowite zdjęcia, zrobione w jakże efektowny sposób z pewnymi zapożyczeniami, z Matrixa, bardzo sugestywną muzyką podkreślającą czasami zbyt mocno napięcie i przerażenie, strach w oczach kobiety, którą właśnie dopadła Bestia.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Nieodwracalne (2002)

Rzadko zdarza mi się powracanie do filmu, a wręcz pisanie o nim z dłuższej perspektywy czasu. Zasadniczo jest tak, iż jeśli w ciągu następnych 24 godzin nic nie napiszę, już do niego nie wracam, z pewnym wyjątkiem. Nieodwracalne powróciło do mnie po kilkudziesięciu dniach.
Obraz, który swym bardzo kontrowersyjnym tematem zburzył spokój ubiegłorocznego festiwalu w Cannes przykuwa jednak naszą uwagę. Sprawia, że pomimo zwierzęcej i sadystycznej chęci zemsty jesteśmy zgodni z bohaterem. Kara za to, co stało się wcześniej mogła być tylko jedna.
Nieodwracalne jest filmem autorskim, który zasadniczo powstał bez scenariusza, na podstawie trzech stron synopisu, a dialogi tworzono „na gorąco”. Scena po scenie cofamy się, scena po scenie tempo filmu maleje, szaleństwo i pęd uspokaja się. Pierwsze ujęcia wręcz zniechęcają do dalszego oglądania, gdy przyglądamy się dziwnym ludziom, a kamera wibruje, kręci się, biega, nie pozwala skupić wzroku na konkretnych punktach. Do tego różowy kolor brudnego miejsca pełnego gejów, a może wręcz pedałów.

Łzy Słońca (2003)

To na co zwróciłem uwagę jakiś czas przed premierą filmu w Stanach Zjednoczonych, to dwa interesujące nazwiska w obsadzie, a także reżyser, twórca oscarowego Dnia próby.
Monica Bellucci po wprowadzeniu na ekrany kin głośnego, kontrowersyjnego filmu Nieodwracalne, a przed majową premierą drugiej odsłony filmu Matrix, jak zawsze piękna i subtelna, odtwarzająca rolę, która przyciąga naszą uwagę. Nie tylko ze względu na jej zmysłowość, lecz przede wszystkim umiejętność dobrej interpretacji odtwarzanych ról.
Doktor Lena Kendricks opiekuje się szpitalem w małej misji, gdzieś na terenie ogarniętej wojną domową Nigerii. Jest integralną postacią tego miejsca, jest jego szczególnym przedstawicielem. I to właśnie ją i trzy dodatkowe osoby personelu ma ewakuować porucznik A.K. Waters wraz z towarzyszącym mu elitarnym oddziałem Navy S.E.A.L. Bruce Willis jest chyba równie dobrze znany widzom, jak jego filmowa partnerka, a być może nawet lepiej. Aktor, któremu bliskie są role twardych facetów, podając jedynie dla przykładu tryptyk Die Hard i tym razem nie zawodzi. 

Malena (2000)

Mój ulubiony reżyser Giuseppe Tornatore z moją ulubioną od zawsze aktorką, Monicą Bellucci. Film, który chyba tak naprawdę odkrył ją dla świata. Równe trzynaście lat wstecz bez kilku dni obraz ten miał światową premierę, przed Maleną Monica Bellucci pojawiła się w kilkunastu produkcjach, ale w trzech mam wrażenie pokazała się z bardzo interesującej strony - Dracula, Apartament i Doberman. Nie znam wszystkich produkcji z jej udziałem z dorobku przed Maleną, więc trudno mi być tak do końca odnieść się do tego, jakie były to role.
Wzgardzona przez wszystkich, kochana tylko przez pewnego chłopca, Malena Scordi. Seksualny i erotyczny punkt odniesienia dla mężczyzn, nienawiść w oczach kobiet, a wszystko przez to, że była piękna i miała klasę wyróżniając się swą urodą i stylem na dalekiej włoskiej prowincji. Samotna mężatka, a chwilę później wojenna wdowa w trudnym okresie faszystowskiego uniesienia Włoch i udziału u boku Hitlera w II wojnie światowej.
Tornatore stworzył film wybitny, ale dopiero poznanie go w wersji reżyserskiej daje wyjątkową przyjemność podziwiana pełnego spojrzenia na Malenę. Lubię i cenię od zawsze.

Film i serial. W różnym kolorycie, gatunku i odcieniu w moim autorskim spojrzeniu. 
Zapraszam przed Kominek każdego, kto ceni wartość, jaką daje dobre kino.

Pasja (2004)

Rękami bezbożnych przybiliście do krzyża...

--@--@--@--

Spadająca łza Boga przenika mą duszę,
jeszcze wczoraj był spokój, jeszcze minutę
wcześniej Bóg miał swoją duszę, lecz dziś
oddarty z szat, pada pod gradem złości
pędzącej w jego stronę, jeszcze minutę
wcześniej lud kłaniał mu się w pas, teraz
na granicy nienawiści został obdarty
z godności...


--@--@--@--

Kilkanaście godzin od momentu, w którym wyszedłem z kina w śnieżną, lutową noc, to, o czym chciałbym powiedzieć wciąż nie ma jeszcze określonego kształtu. Czasem bywa tak, iż zanim skończy się film mam już szkic gotowej recenzji, lecz teraz jest inaczej.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Katarzyna Michalak - Zacisze Gosi

Imiona na M. mają magiczną moc…
Są takie powieści, które nawet nie wiesz, kiedy pochłaniają cię bez reszty. Są też takie historie, które umiejętnie opowiedziane zaskakują bardziej, niż można zdawać sobie z tego sprawę. I tak jest właśnie z Zaciszem Gosi.

W trakcie lektury zestawiłem ją w jedno, ją, czyli powieść Katarzyny Michalak, z trzema innymi powieściami, których poznanie swego czasu sprawiło mi nieopisaną wręcz przyjemność. Urok Jeźdźca Miedzianego nie przemija nigdy, Alibi na szczęście podarowało radość z lektury, a Malownicze. Wymarzony dom uniosło mnie wysoko. 

Do samego nieba.
Tutaj słowa z lekkością delikatnej wyjątkowo muzycznej nuty spadają same ku nam dając radość i wzruszenie. Tutaj człowiek czuje, że doświadcza czegoś wyjątkowego, pięknego, urzekającego, czy wręcz kojącego. Jak dotąd nie miałem przyjemności obcowania z książkami, do których przyczyniła się Katarzyna Michalak. Zacisze Gosi to już krok dalej po Ogrodzie Kamili, który otworzył „kwiatową serię”, a chwilę przed Przystanią Julii. Znając środkową już czekam na początek tej historii, jak też na jej końcowe dopełnienie wiedząc już, że bieżące rozdanie przyniosło dramat, ale i coś więcej.

niedziela, 22 stycznia 2017

Mikroakcja #03

W minionym już roku udało mi się pokazać kilkadziesiąt spojrzeń w jednym wspólnym cyklu #mikroakcja i na tym nie zamierzam się zatrzymać. Odświeżając stare i odkrywając nowe, w sumie jest ich 365, więc jest z czego czerpać.
#mikroakcja - 102 - tradycją już się stało, że sięgam po losowo wybrane mikroakcje dzięki uprzejmości @angel.loves.dreams i to jej zawdzięczamy również dzisiejszy wybór. #thebookofyou wydana nakładem Wydawnictwo Insignis​

Pora odpowiednia, aby podzielić się mikroakcją o No. 102, bo tak się akurat składa, że dotyczy ona miejsca do spania. Nadaj mu nowy charakter, spraw, aby sen przynosił odpoczynek, a nie cierpienie, czy katusze. Pomyśl z czasem o nowym, wygodnym łóżku, odpowiedniej poduszce, nowej pościeli, w której aż miło będzie zasypiać. Pomyśl o tym, co wypełnia Twoją sypialnię, a co już dawno powinno z niej zniknąć, a co może powinno się pojawić. Bo dobry sen to podstawa radosnego i spełnionego życia.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

piątek, 20 stycznia 2017

Żółta karteczka

Był piękny wiosenny dzień. Gyong-ho usiadła na ławce przed budynkiem wydziału muzyki i czekała. Zawsze tak robiła w poniedziałki, środy i piątki. Czasami o trzeciej trzydzieści trzy, a czasem nawet o trzeciej czterdzieści dziewięć obiekt jej fascynacji wychodził w budynku. A wtedy czas zwalniał bieg, a słońce, rzadko widywane w Seattle, wychodziło zza chmur i świeciło tylko dla niej. Była pięknością, wcieleniem wiosennej kobiecości: naturalne krągłości płynące w przestrzeni; nietknięta niewinność na poznanie samej siebie.
Kiedy Gi zobaczyła ją po raz pierwszy, serce jej stanęło. Gdyby nie to, że Il-sun umarła w jej ramionach, że Gi była z nią do chwili, gdy jej ciało stało się zimne, mogłaby przysiąc, że to właśnie ona. Podobieństwo było niewiarygodne. Bardziej niż o rysy chodziło o rytm ciała, sposób poruszania się, beztroskie kołysanie biodrami. Na ten widok Gi wprost pękało serce. Jak w każdy poniedziałek, środę i piątek, między trzecią trzydzieści trzy a trzecią czterdzieści dziewięć, płakała. [s. 441]

Brandon W. Jones, Wiosenne dziewczęta, Wielka Litera, Warszawa 2014

środa, 18 stycznia 2017

Katarzyna Majgier - Gra pozorów

Do niedawna w gatunku literackim jakim jest saga rodzinna bezsprzecznie wiodła prym Ałbena Grabowska. Zapewne byłoby tak dalej, gdyby nie kuchenne drzwi, którymi z hukiem wkroczyła Katarzyna Majgier dzieląc się rok wcześniej z czytelnikami pierwszą częścią swojej powieści.
Kuchennymi drzwiami przenikamy do XIX-wiecznego Krakowa, do miasta, które ma wiele do zaoferowania, do miasta, które odmienić może losy kilku młodych osób. Tutaj kształtuje się charakter rezolutnej Kilmy, tutaj Olek dojrzewa równie szybko. Tych dwoje zaistniało już znacząco na kartach tej książki i choć są wokół nich inni to właśnie Klementyna i Aleksander grają pierwsze skrzypce w tym wyjątkowym literackim eposie.
Lekkie pióro, swoboda w pisaniu, opowieść, która musiała nieść autorkę i unosić ją wysoko, ją samą już bezsprzecznie wypełniając emocjami, to wszystko procentuje już od pierwszych stron. I nie potrzebowałem ich wiele, aby z wypiekami na twarzy czytać kolejne strony tej pasjonującej opowieści. W oczekiwaniu na część drugą, a zapewne też trzecią.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury 
wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Mikroakcja #02

W minionym już roku udało mi się pokazać kilkadziesiąt spojrzeń w jednym wspólnym cyklu #mikroakcja i na tym nie zamierzam się zatrzymać. Odświeżając stare i odkrywając nowe, w sumie jest ich 365, więc jest z czego czerpać.
#mikroakcja - 321 - tradycją już się stało, że sięgam po losowo wybrane mikroakcje dzięki uprzejmości @angel.loves.dreams i to jej zawdzięczamy również dzisiejszy wybór. #thebookofyou wydana nakładem Wydawnictwo Insignis​

Dziś warto wydać dziś na coś mniej :-) Zamiast kupować kawkę zrobić ją sobie samemu, zamiast kasować bilet przejść dwa przystanki, zamiast... możliwości jest wiele. Wystarczy tylko odrobinę pomyśleć, a okazja do działania objawi się sama.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

wtorek, 17 stycznia 2017

#archipelagzmysłów No. 01

Zainspirowany pewnym wpisem, również komentarzem, który pod nim spontanicznie powstał, a przed rozstrzygnięciem jutro #książkaroku2016 chciałbym podzielić się dziś trzema tytułami, których wspólnym mianownikiem są porażające i jedyne w swoim rodzaju EMOCJE.
Kiedy odkryłem Ją w tym miejscu poczułem się, jak Aleksander przyglądający się Tani z drugiej strony ulicy. Jej dziewczęca radość, te lody, którym trudno było się oprzeć i to serce, które zmieściło w sobie nieprzebrane morze bólu, miłości i wyrzeczenia. Jednak pierwszy dzień wojny wciąż jeszcze był bardzo niewinny i radosny. Kiedyś ująłem to również w ten sposób.

Paullina Simons, dzięki opowieściom dziadków, emigrantów rosyjskich, mogła w sposób pełny poznać straszne realia tamtej wojny. Dedykacja umieszczona na pierwszej stronie pozwala uzmysłowić sobie, jakim oparciem dla siebie musieli być ci ludzie, jak bardzo musieli się kochać, aby (…) przeżyć pierwszą wojnę światową, rewolucję październikową, rosyjską wojnę domową, drugą wojnę światową, blokadę Leningradu, ewakuację, głód, czystki, Lenina i Stalina, i którym w złotej jesieni życia dane było przeżyć dwadzieścia lat w nieklimatyzowanym nowojorskim mieszkaniu.
W dniu ataku Niemiec na Związek Radziecki, w pogodny, czerwcowy dzień Tatiana Mietanowa ze świadomością tego, co nastąpiło, spokojnie delektuje się lodami, siedząc na ławce. Słońce świeci, ptaszki ćwierkają, ma tylko siedemnaście lat. Wojna? Jaka wojna?
Po drugiej stronie ulicy przygląda się jej Aleksander Biełow, oficer wojsk radzieckich. Stoi i nie potrafi oderwać od niej oczu, stoi, jak zahipnotyzowany. Ich pierwsze spotkanie jest takie niewinne, ale już w tej chwili każde z nich zaczyna odczuwać coś wielkiego, wobec tej drugiej osoby. Uczucie, które z czasem ewoluuje, rozrasta się, nabiera siły, mimo tego, że trzeba kłamać, unikać ciekawskich spojrzeń, gdyż tak się nieszczęśliwie złożyło, iż Aleksander spotyka się już ze starszą siostrą Tani, Daszą.

#archipelagzmysłów No. 02

Zainspirowany pewnym wpisem, również komentarzem, który pod nim spontanicznie powstał, a przed rozstrzygnięciem jutro #książkaroku2016 chciałbym podzielić się dziś trzema tytułami, których wspólnym mianownikiem są porażające i jedyne w swoim rodzaju EMOCJE.
Wieść niesie, że w lutym 2017 roku Elżbieta Rodzeń pojawi się ze swoją najnowszą powieścią Zimowa miłość i jestem przekonany, że będzie równie niesamowita, jak wydana w minionym roku Dziewczyna o kruchym sercu i ponownie słów kilka, a może trochę więcej napisanych swego czasu.

Kiedy poproszono mnie o objęcie patronatem książki Elżbiety Rodzeń był to los postawiony zupełnie w ciemno. Nie znałem jej pierwszej książki, Noc świetlików, miałem jedynie pewną świadomość tego, o czym będzie Dziewczyna o kruchym sercu. Jednak spontaniczność jest w cenie, a już po kilkunastu stronach wiedziałem, że los postawiony w ciemno zwróci się po tysiąckroć.
Chwilę wcześniej Anioł zawładnął mym umysłem w pewnej historii, chwilę później była to już zupełnie inna rzeczywistość, choć głęboko dotykająca odchodzenia i przemijania. Nie tak dawno uświadomiłem sobie, że jeśli Hopeless wprawiło wasze uczucia w niespotykane wcześniej wibracje, a Morze spokoju wypełniło umysły wasze od jednego jakże odległego brzegu po drugi bezmiarem nieopisanych doznań, to jestem pewien, że historia Uli i Janka zaskoczy was bardziej, niż może się to tylko wydawać.

Skupiałem się na dokładaniu sera, jak tylko mogłem, ale nie dźwięczały mi w głowie nędzne słowa, które ona właśnie czytała. Aż podskoczyłem, gdy nagle znalazła się tuż obok mnie. Wsadziła palec do masy, po czym go oblizała. Jakby nie wiedziała, że nie robi się czegoś takiego przy facecie. Skinęła głową, po czym zanurzyła palec po raz kolejny, ale tym razem zbliżyła go moich ust. No to była już duża przesada. Zwłaszcza, że była teraz dziewczyną mojego kumpla.

#archipelagzmysłów No. 03

Zainspirowany pewnym wpisem, również komentarzem, który pod nim spontanicznie powstał, a przed rozstrzygnięciem jutro #książkaroku2016 chciałbym podzielić się dziś trzema tytułami, których wspólnym mianownikiem są porażające i jedyne w swoim rodzaju EMOCJE. Bez zachowania chronologii wydawniczej, gdyż Morze spokoju to rok 2014, a chwilę później pojawi się książka wydana w minionym roku. Ale to za chwilę. Teraz jednak niech przemówią kiedyś napisane słowa.

Szukam słów, którymi mógłbym wyrazić, co czuję czytając Morze spokoju, ale im dłużej o tym myślę, tym mniej mam do powiedzenia. Co tak naprawdę nie jest prawdą, bo jest zupełnie inaczej. Morze emocji wypełnia mój umysł, ocean myśli rozlewa się po duszy i falą przypływu, co jakiś czas przynosi coś nowego, coś dobrego, coś niezwykłego i zaskakującego. Katja Millay dokonała czegoś niemożliwego, co tylko nielicznym się udaje – w niezamierzony sposób sprawiła, że nie są to litery, zdania, akapity, strony tekstu, ale żyjąca własnym rytmem wyjątkowa pod każdym względem opowieść.
Czytam dużo, wręcz bardzo dużo, potrafię już oddzielić ziarno od plewów, wyłuskać to, co dobre, ciekawe, niebanalne, godne uznania, wreszcie to, co zasługuje, aby stać się Książką tygodnia… nie mam jej jeszcze w tej wersji, którą od zawsze lubię, stąd luźny zestaw kartek, który przekładam z jednej strony kanapy na drugą z każdą kolejną będąc coraz bardziej zaintrygowanym, poruszonym, zaskoczonym, czy wreszcie oniemiałym tym, co czytam i co z każdą przeczytaną stroną poznaję.

Cały jej ciężar spoczywa na mnie. Cały ciężar jej ciała, jej tajemnic, łez, bólu i żalu, i straty, i czuję, że ja też zaraz się załamię, bo jest tego za dużo. Nie chcę wiedzieć. Teraz rozumiem, czemu tyle czasu poświęca na bieganie. Ja też chciałbym pobiec przed siebie. Chciałbym zostawić ją, pchnąć drzwi, nie oglądać się za siebie, bo nie zniosę tego. Nie mam w sobie dość siły ani odwagi, ani pocieszenia. Jestem niewystarczający. Nie jestem żadnym ocaleniem. Nawet siebie samego nie umiem ocalić.

niedziela, 15 stycznia 2017

Cristina Caboni - Zapach perfum


Na półmetku tej niezwykłej w swej materii lekturze, kiedy emocje zbyt często biorą górę, a moje męskie wrażliwe serce czasem potrzebuje oddechu uświadomiłem sobie, że swego czasu poruszyło mnie w tym miejscu pewne radosne serce i wniosło do mej świadomości jakże wiele dobrego. Będzie okazja, aby ponownie zatrzymać się przy tym temacie na dłużej.
Dawno już nie czułem się dzięki lekturze, choć nie tylko dzięki niej, w ten szczególny sposób. Moje męskie serce poruszyło inne, o tym może jednak chwilę później.

Pachnie pan deszczem, chłodem, ale i słońcem. Wyważonymi słowami, długimi chwilami ciszy i refleksji. Ziemią i różami... Ma pan psa, jest pan uprzejmy, gotowy do pomocy i nosi pan smutek w sercu.

Pomijając jednak tę malutką dygresję jestem oczarowany i poruszony swobodnym, a jednocześnie niebanalnym tonem tej opowieści, tych słów, którymi dzieli się z czytelnikiem Cristina Caboni zapach emanuje z tej książki nie tylko za sprawą oryginalnej okładki, ale też każdej kolejnej strony. Zapach perfum taki misterny, tak osobisty, pełen nie zawsze pozytywnych emocji, ale też szczególnego w swej formie mentalnego uniesienia.
Miałem zamiar podzielić się kolejnym krótkim fragmentem, uświadomiłem sobie jednak, że odłożę go na inną okazję, a sam, jak ten zapach pragnę Was onieśmielać, kusić i przyciągać i co jakiś czas spoglądać na uśmiechnięte, radosne serce.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Assassin’s Creed

Wkrocz w mroczny świat asasynów i templariuszy z filmem 
i oficjalną powieścią filmową Assassin’s Creed.

Jeszcze tylko kilka dni dzieli nas od polskiej premiery długo wyczekiwanego filmu stworzonego w ramach kultowego uniwersum Assassin’s Creed. Sztab doświadczonych scenarzystów oraz doborowa obsada to gwarancja rozrywki na najwyższym poziomie. Prócz Michaela Fassbendera, w filmie zobaczymy między innymi Jeremy’ego Ironsa czy Marion Cotillard (film od piątku w kinach).
Poznaj jeszcze głębiej fascynujący świat tajemnych organizacji i ich konfliktów z oficjalną powieścią filmu autorstwa Christie Golden, która swoją premierę będzie miała już 11 stycznia.
Dzięki rewolucyjnej technologii dostępu do genetycznych wspomnień Callum Lynch może przeżyć wydarzenia z życia swojego przodka Aguilara de Nerha, który w piętnastowiecznej Hiszpanii należał do tajemnego stowarzyszenia asasynów. Wzbogacony o wspomnienia, wiedzę i umiejętności Aguilara, Callum zmierzy się z potężną i złowrogą organizacją templariuszy w czasach współczesnych.

SPOT PROMUJĄCY KSIĄŻKĘ --->> TUTAJ
ZAMÓW KSIĄŻKĘ --->> TUTAJ

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Dziewczyna z perłą (2003)

Sztuka ma czasem inny wymiar...

Rok 2004, przynajmniej jego początek, jest dominujący pod względem adaptacji filmowych, które poznaję z ekranów kinowych w trakcie mojego pobytu w Stanach. Co ciekawe, Dziewczyna z perłą jest kolejną książką, po Domu z piasku i mgły, którą poznałem tutaj, tu też miałem możliwość poznać jej adaptację.
Historia życia siedemnastowiecznego, holenderskiego malarza Johannesa Vermeera, który tak, jak zapewne wielu, żył z tego, co namalował, a jeśli nie namalował nic? Wtedy myślę, że wniosek jest prosty. W sztuce, a chyba szczególnie w malarstwie istotną rolę pełnił mecenas, od którego zależało bardzo wielu. Być albo nie być, żyć dostanie lub umierać w nędzy. To on zamawiał obrazy, to dla niego malowano, to on miał w zasadzie ostatnie słowo w każdej kwestii. Wiek siedemnastu to także okres panowania Rembrandta.

niedziela, 1 stycznia 2017

Monica Bellucci


Mikroakcja #01

Na progu kończącego się roku udało mi się pokazać kilkadziesiąt spojrzeń w jednym wspólnym cyklu #mikroakcja i na tym nie zamierzam się zatrzymać. Odświeżając stare i odkrywając nowe, w sumie jest ich 365, więc jest z czego czerpać.
#mikroakcja - 97 - tradycją już się stało, że sięgam po losowo wybrane mikroakcje dzięki uprzejmości @angel.loves.dreams i to jej zawdzięczamy również dzisiejszy wybór. #thebookofyou wydana nakładem @insignis_media

Przeczytaj dziś coś nowego - sięgnij dziś po książkę lub literaturę zupełnie odrębną od twoich dotychczasowych zainteresowań.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.