Google+ Followers

niedziela, 31 maja 2015

TOREBKI, TOREBECZKI, TOREBUSIE...

Od zawsze myślałem, że noszenie torebek to kobieca domena. Myliłem się.
Panowie też zaczęli nosić torebki, torebeczki, torebusie...
Gdyby to jeszcze miało męski fason, gdyby nie stawiało znaku zapytania...
Jest też pewien margines błędu, który kobiecie nosi torebkę, to już zupełne nieporozumienie...

Z racji pracy obserwuję klientów, obsługuję klientów i dostrzegam dwie skrajne sytuacje: z jednej strony coraz większe zniewieścienie, wręcz jak tak dalej pójdzie grozi nam seksmisja (mam nadzieję, że jednak nie), z drugiej coraz większa niechlujność, brak dbałości o własny wygląd, bez wpadania w skrajności w skrajność i co przykre i razi, coraz większa otyłość. Zastanawiam się, jak taki męski osobnik prosperuje, któremu wielka, okrągła poduszka zasłania... przez grzeczność pominę, co mu zasłania... Jak żyje, porusza się, prosperuje...

I jak śpiewała swego czasu Danuta Rinn... Gdzie ci mężczyźni prawdziwi tacy...
No właśnie, co z wami Panowie?

Rita Golden Gelman - Zawsze o tym marzyłam

Reportaż drogi ma to do siebie, że bez względu na to w którym miejscu otworzysz książkę zawsze znajdzie w niej coś godnego uwagi. Coś, co sprawi, że postanowisz czytać od samego początku znając wcześniej jedynie dowolny fragment.
Ja jednak rozpocząłem lekturę już od pierwszych stron i w tamtym momencie uświadomiłem sobie, że podobne uczucie radości z lektury towarzyszyło mi w trakcie poznawania, czytania i odkrywania Podróży z Herodotem Ryszarda Kapuścińskiego. Wtedy i teraz pojawił się szczególny magnetyzm wynikający z faktu odkrywania lektury, która zmienia nasze nastawienie do świata, spojrzenia nań z innej, szerszej perspektywy i postawienia sobie wielu ważnych pytań.
Życie Rity w którymś momencie zatrzymało się na rozdrożu, jej małżeństwo zostało wystawione na próbę. I choć nie wytrzymało próby czasu, razem z mężem nie doszli do porozumienia, to dzięki temu otworzyła się przed nią zupełnie nowa, życiowa perspektywa.
Rita Golden Gelman, autorka książki Zawsze o tym marzyłam od 26 lat jest w ciągłej podróży po świecie. Nie ma stałego adresu zamieszkania, domu, czy mieszkania, nie jest „przywiązana” do jednego miejsca. Przez lata poczynając od pierwszego duchowego doznania w wiosce Zapoteków w Meksyku starała się asymilować z ludźmi docierając do korzeni, do plemion, do miejsc, w których rodziły się przez wieki kultury. I dzięki temu odkrywać wciąż nowe, wewnętrzne duchowe doznania z każdą kolejną podróżą uświadamiając sobie, że droga, którą obrała jest w pełni słuszna z jej wewnętrznym światem.

Światowe metropolie - Nowy Jork

Irving Berlin (czyli Israel Isidore Beilin lub Baline) urodził się w 1888 roku. Był jednym z ośmiorga dzieci żydowskiego kantora, który musiał uciekać z białoruskiej części Rosji przed pogromami kozackimi. Irving przyjechała do Nowego Jorku jako czterolatek, w wieku ośmiu lat skończył formalną edukację, by roznosić gazety w dzielnicy Lower East Side. Ojciec zatrudnił się jako rzeźnik, dorabiał, dając lekcje hebrajskiego, siostry skręcały cygara. Mimo wysiłków rodzina głodowała. I wtedy mały Israel , który potrafił jedynie śpiewać, wyszedł z tym śpiewem na ulicę. Razem  z dwoma innymi chłopakami zabawiał bywalców salonów na ulicy Bowery. Żeby skłonić konsumenta, by rzucił w jego stronę kilka monet, musiał odgadywać, czego pragnie ów zmiękczony alkoholem człowiek. To nie mogły być już rzewne żydowskie pieśni z podwórka. Szybko zrozumiał, że publiczność pragnie prostych, uczuciowych piosenek, które dobrze zna i które wpadają w ucho. Muszą być wykonane z sercem i zaangażowaniem. Został śpiewającym kelnerem w Chinatown. Po godzinach stukał w fortepian jednym palcem. Biografowie Berlin są zgodni: w sten sposób w 1907 roku na zapleczu Pelham Cafe powstał ważny przebój Berlina - Marie from Sunny Italy. Autor przepisał nuty, żeby zanieść utwór do skupu piosenek, jakim była w owym czasie Tin Pan Alley. Na papierowej koszulce utworu podpisał się z błędem: I. Berlin. Tak już zostało. Tin Pan Alley padło na kolana. [s. 134, 135]

Ewa Winnicka, Nowy Jork zbuntowany - Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2014

sobota, 30 maja 2015

Traktat o Weronice

Przecież Cię nie znam, więc dlaczego myślę o Tobie, dlaczego imię Weronika drga, jak kamerton w mojej głowie, dlaczego twarz przypadkiem spotkana w wirtualnym świecie powraca na nowo, dlaczego ja powracam do niej...

przecież Cię nie znam, a jednak, gdy widzę Twą twarz, widzę i dostrzegam spokój, słyszę bicie serca, myśli ciche, czasem może niespokojne, choć tylko zgaduję... imię Twoje tak bliskie duszy Twojej, imię Twoje, nie potrafię ubrać w słowa, jak brzmi w mym umyśle, a jednak jest mi bliskie..

Opinia 50 stron...

A to oznacza, że lektura wciąż w toku, choć do końca bliżej, niż dalej. Jeśli faktycznie jest tak, jak podaje okładka to tylko pozazdrościć, że przesłana powieść z marszu zyskała uznanie wydawnictwa. Bo i nie byle jaka to powieść.
Te pięćdziesiąt stron przeleciało mi przed oczami nawet nie wiem, kiedy. Dorota Gąsiorowska z lekkością maluje swoją opowieść oprowadzając czytelnika po komnatach swojego matecznika. W intrygujący sposób opowiadając historię Łucji, która zmęczona dostatnim życiem spontanicznie przenosi się na prowincję. Życiem, które dla pięknej, zamożnej kobiety stało się puste, kiedy wygasła miłość, a jej mąż po kilkunastu latach stał się jej zupełnie obcy.
Obietnica Łucji jest obietnicą miłej dla oka i kuszącej dla ducha bardzo życiowej opowieści, która praktycznie sama się nam opowiada. Piszę to z nieco dalszej perspektywy, niż pierwsze pięćdziesiąt stron. Słowo końcowe jest zapewne kwestią czasu, jak i ostateczna ocena, bo na razie lekką ręką jestem jej w stanie przyznać siedem gwiazdek.
Wydawnictwo Znak​ poleca..:)

koominek.blogspot.com - pięćdziesiąt sześć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...

Pełne spojrzenie na Obietnicę Łucji można znaleźć w tym linku.

piątek, 29 maja 2015

Motto na dziś #09

#09 - instrukcja obsługi jest już zbędna.. wiesz, co robić... :)

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie szóstej propozycje Wydawnictwa Albatros Andrzej Kuryłowicz.

PIĘKNE OSZUSTWO
Michael Ennis

tytuł oryginału: A MOST BEAUTIFUL DECEPTION/
A MALICE OF FORTUNE
literatura anglojęzyczna
tłumaczenie: Anna Binder
liczba stron: 544
ISBN: 978-83-7885-360-2
oprawa: miękka z skrzydełkami
cena: 36,90 zł

data wydania: 10 czerwca 2015


Pięć lat po niewyjaśnionym jak dotąd morderstwie księcia Juana Borgii, syna papieża Aleksandra, pojawia się nowy trop. W Imoli na północy Włoch przy zwłokach zabitej kobiety znaleziono amulet, który należał kiedyś do Juana. Papież poleca dawnej kochance syna – kurtyzanie Damiacie – udać się do Imoli i dowiedzieć się, kim była zamordowana kobieta i skąd miała amulet. By mieć pewność, że kobieta rzetelnie wywiąże się z tego zadania, zatrzymuje jako zakładnika jej kilkuletniego synka. Na miejscu Damiata otrzymuje nieoczekiwaną pomoc ze strony florenckiego posła – Niccola Machiavellego oraz inżyniera – Leonarda da Vinci. Wspólnie próbują wyjaśnić kolejne brutalne zabójstwa kobiet, podążając tropem wskazówek, które morderca zostawia przy zwłokach. 


Ta doskonała powieść napisana jest w formie dwóch długich listów. Autorką pierwszego jest Damiata, która relacjonuje wydarzenia na bieżąco – licząc się z tym, że nie wróci z powierzonej jej misji, chce wyjaśnić swemu synowi okoliczności zniknięcia matki. Drugi list – do swego przyjaciela historyka – pisze po latach Niccola Machiavelli, aby wyjawić mu kulisy ważnych wydarzeń politycznych oraz okoliczności powstania jego największego dzieła – Księcia.

czwartek, 28 maja 2015

Internetowa cela

XXIV
To wszystko było tak nierealne. Nie wiedziałam, jak się do tego ustosunkować. Ostatnie wieści z listu Wiktora sprawiły, że wszystko, co do tej pory wiedziałam było... Miałam chaos, leżałam w łóżku, kontemplowałam mój sufit, Robert od kilku godzin był w powietrzu. Za kilka kolejnych wyląduje. Jak powinnam postąpić? 
Nigdzie mi się nie śpieszyło, za oknem pogoda wprost zniechęcała do wstania z łóżka. Przeczytałam jego list jeszcze raz, a później ponownie. Był mi taki bliski i nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. No i był prawdopodobnie ojcem Roberta. Nie miałam jeszcze pewności, jednak skłaniałam się ku temu. 
Nie wiedziałam, co zrobić ze sobą przez te kilka dni. Zamierzałam przygotować się do spotkania z Holendrami. Dobrze się złożyło, że cały przyszły tydzień miałam być jeszcze na zwolnieniu lekarskim. Odpadała kwestia poszukiwania ewentualnego pretekstu dla którego miałam być nieobecna przez kilka godzin w firmie.

Motto na dziś #08

#08 - instrukcja obsługi nie jest już konieczna... :)

środa, 27 maja 2015

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie piątej propozycje Domu Wydawniczego REBIS.

ZADBAM O TO, ŻEBY 
CIĘ NIE STRACIĆ
Diego Galdino

powieść obyczajowa
tłumaczenie: Tomasz Kwiecień
liczba stron: 272
ISBN: 978-83-7818-728-8
oprawa: zintegrowana
cena: 


data wydania: 2 czerwca 2015


Rozpięta między Rzymem a Sycylią romantyczna opowieść o potędze marzeń... i o drugich szansach 

Lucia opuszcza rodzinną miejscowość, bo dostała się na staż w rzymskim dzienniku i ma szansę zostać prawdziwą dziennikarką. Dziewczyna nie wzięła jednak pod uwagę czegoś fascynującego i nieprzewidzianego: nazywa się Clark Kent, pracuje w dziale kulturalnym dziennika i jest zakochanym w Rzymie Amerykaninem. Między dwojgiem młodych ludzi rodzi się coś bardzo silnego. Szkoda tylko, że los ma własne plany.

Po 'Pierwszej kawie o poranku' Diego Galdino potwierdza swoją pozycję jednego z najbardziej świeżych głosów włoskiej komedii romantycznej i ofiarowuje nam kolejną czarującą historię miłosną, która z magicznego Rzymu przenosi nas na plaże Morza Śródziemnego.

Barbara Kosmowska - Niebieski autobus

Książka, która czaruje i urzeka!

Jadąc niebieskim pociągiem przez bezkres lasów i pól z radością, a momentami również wzruszeniem odkrywam ostatnie strony Niebieskiego autobusu. Ze świadomością, że jest to opowieść, która w zaskakująco piękny sposób wpisuje się w epokę, jakże odmienną od tej, gdzie mleko z butelki z kolorowym kapslem smakowało o niebo lepiej, niż ciecz, którą teraz dostajemy w kolorowych kartonach.
Dziwię się również sam sobie, że wcześniej nie dano było mi poznać tej ze wszech miar wyjątkowej książki autorstwa Barbary Kosmowskiej. Jednak, jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze, tym bardziej więc napawa mnie dumą fakt, że mogłem ją poznać, a czytając odkrywać wszystko to, co bezpowrotnie przeminęło wraz z niebieskim autobusem z naszego życia.
Mądrość, radość, wzruszenie, wreszcie refleksja płynąca z tej opowieści są tak niezwykłe, tak zaskakujące, tak piękne, iż bez wątpienia nie jest to książka, która po lekturze zniknie z naszej świadomości. Autorka na kartach swojej książki podarowała nam Miśkę z tym wszystkim, co u człowieka jest piękne, choć na pozór normalne. Z paletą słabości, ułomności, wad, grzechów lekkich i ciężkich, ale również walką i staraniem oto, aby przełamywać słabości, wystrzegać się ułomności, pracować nad wadami, tak, aby człowiek był pełen dobroci, miłości i ciepła.

Czerwony Smok (2002)

Po Milczeniu owiec i Hanibalu przyszła pora na ostatnią część trylogii, a jednocześnie pierwszą chronologicznie - Czerwony Smok. Wspólnym mianownikiem jest tu demoniczna postać Hanibala Lectera, budząca grozę i przerażenie, a jednocześnie respekt nad siłą umysłu i charakteru.
Warto zauważyć, że wszystkie trzy filmy są adaptacjami bestsellerowej trylogii Thomasa Harrisa. W 1986 roku Michael Mann sięgnął po Czerwonego smoka by w filmie Manhunter przedstawić nieco inną wersję tej książki, jednak mimo upływu lat film ten nadal tkwi w mej pamięci. Ciekawostką jest fakt, iż autor zdjęć Dante Spinotti nie tylko nakręcił zdjęcia do Czerwonego smoka, ale dwukrotnie współpracował również z Michaelem Mannem, podczas wspomnianego Manhunter oraz Ostatni Mohikanin. Był również autorem zdjęć w filmie Tajemnice Los Angeles.
Jest jeszcze jeden istotny łącznik, scenariusze Milczenia owiec i Czerwonego smoka są dziełem jednej osoby. Ted Tally dwukrotnie oddał tą niesamowitą atmosferę. Teraz wychodząc na spotkanie Czerwonemu smokowi możemy być pewni, że bez wątpienia wyjdziemy z kina przytłoczeni brzemiem mroku, zbrodni i takiego okrucieństwa, jakiego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić.
Po raz trzeci w postać Hanibala Lectera wcielił się Anthony Hopkins i ponownie powrócił do swojej celi, by siać przerażenie, a także manipulować ludźmi na odległość. Obok Anthonego Hopkinsa pojawiają się w filmie inne, znane i uznane nazwiska. Jeszcze dwie postacie dopełniają konstrukcji tego pełnego mocy trójkąta. Edward Norton, jako były agent FBI Will Graham, kiedyś o mało nie zginął z rąk doktora Lectera, teraz po latach musi ponownie spojrzeć w jego zimne i przebiegłe oczy, aby zrozumieć i poznać mordercę, działającego w zupełnie innym wymiarze. Jest tu także Ralph Fiennes, demon w skórze człowieka, człowiek w skórze smoka. W mocy Czerwonego smoka, posiadający moc, która prowadzi do zatracenia, niesie śmierć, zbrodnię i oczyszczenie.

Syriana (2005)

Bez wątpienia jest to film, do którego będziecie chcieli powrócić, aby poznać raz jeszcze tą opowieść i ponownie się jej przyjrzeć. Aby bez zażenowania powiedzieć, że nie wszystko jest zrozumiałe, logiczne i możliwe do wytłumaczenia. Gdyby Syriana była filmem miłym, łatwym i przyjemnym wysiłek wielu ludzi i ich ciężka praca - wszystko to poszłoby na marne.
Stało się jednak inaczej i dzięki temu mamy możliwość oglądania jednego z najlepszych thrillerów politycznych ostatnich lat. Syriana nie jest obrazem dla przeciętnego zjadacza popcornu. On nic z niego nie wyniesie, będzie się na nim nudził, może poczuć się zawiedziony.
Jest to obraz wyrafinowany w treści i formie, trudny w odbiorze, pełen pułapek myślowych, zaskakujący pod każdym względem. Kilka przeplatających się ze sobą wątków z polityką wielkiego formatu w tle. Losy świata spoczywające w rękach pojedynczych ludzi, a jednak oni sami to jedynie trybiki w wielkiej machinie finansowej polityki i energetycznej dominacji na rynku paliw.
Agent CIA do odstrzału, młody analityk paliwowy o krok od przełomowego dnia w swoim życiu, prawnik waszyngtońskiej firmy, który w pewnym momencie sięga po swoją szansę, a także młody, pakistański emigrant właśnie zwolniony z pracy na polach naftowych. Niby czterech zupełnie przypadkowych ludzi, ale jednak pewne sprawy, pewni ludzie, pewne wydarzenia zaczynają ich łączyć. Jeden ma wpływ na poczynania drugiego, każdy z nich święcie wierzy w to, co robi i każdy działa w przeświadczeniu, że działa w słusznej sprawie.
Syriana dotyka wielu ważnych zagadnień. Dla mnie zaskakującym, a jednocześnie dającym do myślenia był sposób „werbowania” nowych wyznawców prawdziwej religii, która nam znana jest pod nazwą, terroryzm. A jednak Wasim naprawdę uwierzył, że postępuje słusznie w krytycznym momencie swego życia.

wtorek, 26 maja 2015

Marek Krajewski - W otchłani mroku

Kiedy spoglądasz na Wrocław oczami Marka Krajewskiego odbija się w nich również inne, jakże ważne miast Lwów. Przyznać się muszę, że już po Liczbach Charona poznanych swego czasu zupełnie przypadkiem postanowiłem sobie zgłębić pozostałą twórczość autora, jednak bieg wypadków nadał mojemu postanowieniu zupełnie inny wymiar.
Teraz, gdy jestem po lekturze jego najnowszej powieści W otchłani mroku postanowienie to nabrało ponownie istotnego znaczenia. I nie ma się, czemu dziwić, gdyż odczuwam niedosyt w poznawaniu i odkrywaniu pasjonujących losów Edwarda Popielskiego.
Rzucony w powojenny, zniszczony Wrocław, w którym prawo wciąż nie potrafi się odnaleźć, a zmuszone do współżycia wegetują obok siebie nacje wyzwolicieli i wyzwolonych. Okupantów i tych wszystkich, którzy w powojennym Breslau, tak, jak Edward Popielski szukają swojego życiowego azylu w nowej, niezbyt korzystnej rzeczywistości.
A ta sama w sobie nie tylko nie jest łatwa, ale naznaczona też pasmem udręk i cierpienia, gdy zaczynają znikać młode niewiasty, wcześniej brutalnie gwałcone przez rosyjskich żołnierzy. W imię nauki, gdyż los tajnych konspektów leży w jego rękach Edward Popielski zostaje zmuszony do działania, choć wiek już nie ten i możliwości również mocno ograniczone. Jednak dzięki wsparciu mniej lub bardziej przyjaźnie nastawionych kompanów stopniowo i powoli dociera do sedna prawdy, która jego samego również mocno zaskakuje.

poniedziałek, 25 maja 2015

Łowcy głów (2011)

Z dużym opóźnieniem, ale i z wyjątkową przyjemnością poznałem ostatnio film, który nie bez powodu zbierał laury na całym świecie. Skandynawski thriller, który już od pierwszych minut przyciąga uwagę widza i aż do końca ją na sobie skupia. Zbrodnia doskonała, czy taka istnieje? Czy najlepszych śledczych można wyprowadzić w pole? Czy sytuacja z gruntu przegrana może nagle przybrać zgoła odmienny charakter? 
Łowcy głów te pewne nawiązanie do Ściganego choć z nim samym nie ma wiele wspólnego, to historia człowieka, który choć wydaje się, że ma wszystko zawsze pragnie mieć więcej. Jest najlepszym norweskim headhunterem, ma przepiękną żonę prowadzącą ekskluzywną galerię oraz luksusową willę. Sęk w tym, że - aby wieść wystawne życie - Roger musi od czasu do czasu uzupełniać zasoby finansowe wymyślnymi kradzieżami dzieł sztuki. 
Pewnego dnia żona przedstawia mu przystojnego klienta Clasa Greve’a (znany z serii Gra o tron Coster-Waldau), który dzięki intratnej posadzie w koncernie elektronicznym, wszedł w posiadanie drogocennego obrazu. Planując perfekcyjny napad na rezydencję Greve’a, Roger nie przypuszcza nawet, że trafił na wyjątkowo trudnego i przebiegłego przeciwnika.
Co by nie mówić, gorąco polecam.

Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)

Książka tygodnia - Fraulein France (57)

Wystartowała 57 Książka tygodnia, szczegóły konkursu dostępne na stronie Kominek.  
Zapraszam serdecznie i proszę przekazać dalej: 

(...)  Pewna niepozorna historia, która stanowi otwarcie tej powieści, jedna z wielu, które wydarzyć się mogły w trakcie wojny, nie zostaje na dłużej w pamięci żadnego z jej uczestników. Chwilę później docieramy do Paryża, który pomimo okupacji tętni życiem towarzyskim w wielu eleganckich lokalach. W jednym z nich z uwagą śledzić będziemy śmiałe poczynania France.

Jest w tej opowieści pewien szczególny wątek, stąd powiedzieć zbyt wiele to powiedzieć o jedno słowo za dużo. Faktem jednak jest, że przemyślane i wyrafinowane działania France przykuwają uwagę w tej pasjonującej rozgrywce, której celem jest coś więcej, niż bycie najbardziej pożądaną dziwką Paryża.


Pełny tekst recenzji dostępny jest tutaj – Fraulein France
Książkę poleca Dom Wydawniczy REBIS

sobota, 23 maja 2015

Maria Nurowska - Zabójca

Zabójca stanowi wyzwanie. Poprzednie powieści Marii Nurowskiej bez względu na emocjonalny ciężar poruszanej historii pozwalały prowadzić się same sprawiając miłą przyjemność w lekturze.
Tym razem jednak jest to przyjemność zupełnie innego rodzaju. Tutaj malowanie na początku jest powierzchowne, by po pewnym czasie dotknąć mocniejszych tonów. Rozlać je po całym płótnie stopniowo zastanawiając się nad tym, co dobrego może z tego wyniknąć.
Podróżny spotkany w przedziale pociągu nie odezwał się do Joanny nawet jednym słowem. Jego zachowanie było dziwne, z marszu dał do zrozumienia, gdzie jest linia, której nie wypada przekroczyć. A jednak obserwacje, jakie poczyniła Joanna w trakcie wspólnej podróży do Zakopanego, bo jak się okazało wysiadł tak, jak ona na tym samym dworcu, jednoznacznie sprawiły, że chciałaby poznać jego historię. Świadomość, że obcy po opuszczeniu pociągu klęka na peronie i unosi wzrok ku niebu tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że decyzja, którą podjęła jest nieodwracalna i jak najbardziej słuszna.
Teraz pozostaje jedynie przekonać szefa, by dał jej zielone światło do dziennikarskich poszukiwań. A co za tym idzie stworzyć na tyle doskonały materiał, który uchroni magazyn od upadku w przepaść. Stopniowo i powoli poznaje historię zagubionego górala spod samiuśkich, Tater, którego życie nie potoczyło się tak, jakby sobie tego życzył. Joanna szukając doskonałego materiału dostrzega w Adamie jedynie dziennikarski temat w żaden sposób nie dopuszczając do głosu uczuć, a tym bardziej relacji damsko-męskiej. Zwłaszcza, że Adam jej tego nie ułatwia, choć stopniowo i powoli otwiera przed nią swoją obolałą i poranioną duszę.

Ciekawy przypadek Benjamina Buttona (2008)

Myślę, że jest to zarówno najciekawsza propozycja na dzisiejszy wieczór (tekst powstał jakiś czas temu i jego forma pozostanie niezmienna), ale też jest to film, który swoją konstrukcją swego czasu zburzył w posadach wszystko to, co miało do zaoferowania światowe kino.
Niezwykła i niesamowita podróż przez życie chłopca, który urodził się, jako starzec. Z upływem lat dzieje się z nim coś, czego wszyscy wokół nie potrafią zrozumieć – staje się coraz młodszy. Benjamin odrzuca, ale i przyciąga, jego ułomność tylko przez chwilę jest jego słabością.
David Fincher, to jemu zawdzięczamy Siedem i to on dosyć niedawno odkrył przed nami historię powstania właśnie tego miejsca, które dla wielu z nas stało się drugim domem, czyli The Social Network. Dzięki jego staraniom Ciekawy przypadek Benjamina Buttona zasługuje na uznanie, przyciąga uwagę, choć nie jest filmem łatwym, a także krótkim – 166 minut.
I to również dzięki obsadzie – Brad Pitt, Cate Blanchett, Julia Ormond – udajemy się w podróż na krańce ludzkiej świadomości, do świata, który zaskakuje swoją innością, ale uczy też miłości i zrozumienia dla innych.

Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)

Kamerdyner (2014)

Miałem wątpliwości, co do tego filmu. Nie dawałem wiary wcześniej poznanym informacjom. Byłem w błędzie. Kamerdyner to obraz, który zaskakuje, poraża, onieśmiela, wzrusza. Wreszcie jest to film, który uczy nas tolerancji i świadomej walki o ideały.
Cecil Gaines, czarnoskóry kamerdyner ośmiu kolejnych prezydentów Stanów Zjednoczonych Ameryki, dorastał na plantacji bawełny. Tragedia rodzinna sprawiła, że został domowym czarnuchem. Dzięki białej kobiecie na plantacji zyskał umiejętność, która stopniowo zaprowadziła go do Białego Domu, gdzie mottem przewodnim było - Nic nie widzieć, nic nie słyszeć.
Stany Zjednoczone Ameryki, zlepek kulturowy europejskich narodów potrzebował kilkudziesięciu lat, aby poradzić sobie z brakiem tolerancji rasowej. I były to burzliwe lata ukazane z perspektywy jednego, szczególnego człowieka, który poznał dni chwały, ale i słabości rządzących. Z czasem zyskując wśród nich prestiż, szacunek i poważanie. Jednak oddanie pracy zachwiało jego rodziną. Długotrwały rozłam ze starszym synem jest tutaj jakże wyjątkowo pokazany, z tym samym synem, który w każdy możliwy sposób walczył oto, aby jego bracia byli szanowani i mieli równe prawa. Jego rodzony ojciec potrzebował wielu lat, aby to zrozumieć.
Pomimo faktu, że w filmie Kamerdyner nie brakuje wielu głośnych i wyjątkowych nazwisk aktorów jest to rozdanie na jedną główną rolę. Forest Whitaker - nie jest wykluczone, że jako Cecil Gaines zagrał swoją życiową rolę, w której nie ma cienia fałszu lub słabości. To, co dzieje się w otaczającym go świecie, z jego braćmi maltretowanymi przez lata przez białych odbija się, jakże wyraźnie na jego twarzy.

piątek, 22 maja 2015

Motto na dziś #06

#06 - wiecie już, co robić... :)
Wśród wielu słów ta graficzna forma czekała na swój czas i chyba się doczekała...:)

czwartek, 21 maja 2015

Marek Krajewski - Liczby Charona

Zanim na dłużej zatrzymam się przed najnowszą książką Marka Krajewskiego, W otchłani mroku, szepnę słówko o jego starszej powieści Liczby Charona, które mają jeden, wspólny, doskonały mianownik w osobie Edwarda Popielskiego.
Nie trzeba być matematykiem, filozofem, czy badaczem Pisma Świętego, aby już od pierwszych stron poczuć lekkość tej zaskakującej pod każdym względem opowieści. 
Styl Marka Krajewskiego do tej pory mi nieznany, zaskoczył mnie wszystkim, co w dobrej powieści powinno się znaleźć. Byłem, jestem i pewnie jeszcze długo będę urzeczony podróżą do Lwowa z jego jakże egzotycznym i metafizycznym wizerunkiem z okresu przedwojennego. 
Tak subtelnie i lekko oddane wszystko to, co już jest odległą przeszłością, sposób opowieści, który nie ma sobie równych. Styl, który zaskakuje, lekko dotyka duszy i zostawia w niej swoje małe piętno.
Burzą się we mnie emocje, igrają ze sobą doznania, uczucia i myśli. Poruszone zostały liczbami i tym wszystkim, co ze sobą niosą. A liczby Charona to już nie przelewki, to czysta otchłań, która nie ma dna. To podróż, z której nie ma już powrotu, to wizja końca swoich dni, to chłodny dotyk przeznaczenia w jego najgorszej postaci. 
Komisarz Edward Popielski pragnie odmienić swój los, który od pewnego czasu nie jest dla niego łaskawy. Nie wiąże końca z końcem, jego zbyt długi język spowodował dyscyplinarne usunięcie z policji, życie osobiste też w kratkę i nagle los stawia przed nim wyzwanie – zawodowe i uczuciowe, w określonym momencie oba będą stanowiły jedność.

Internetowa cela

XXIII
Była od niego starsza. Może nie było wyraźnej różnicy, jednak było to odczuwalne. A może inaczej, było to dostrzegalne. Nikt z obserwujących tę parę z boku nie mógł powiedzieć, że są rówieśnikami. Co nie oznacza, że dzieliła ich przepaść. Raptem kilka lat różnicy. Dorosły mężczyzna i dorosła kobieta, wytworna dama w kwiecie wieku. 
Dostrzegł ją w galerii, gdy okiem znawcy podziwiała artystyczne pociągnięcia pędzla flamandzkich mistrzów. Widział zachwyt na jej twarzy, radość, podziw dla wspaniałej barwy. Choć jako pracownik galerii miał okazję obserwować już różnych ludzi, wiele pięknych kobiet, staruszków z czułością ściskających się za zniszczone wiekiem dłonie, to ten widok dotknął go szczególnie. Coś tam, głęboko w nim zadrgało, przez kilka sekund serce zabiło szybciej. Taki dziwny stan. Nie czuł się podniecony, nigdy przecież nie pociągały go starsze kobiety, a jednak coś się z nim działo. Nie potrafił nazwać tego stanu. Czuł, że wszyscy wokół nagle zaczęli go obserwować. Już nie ważne były wiszące płótna, wszystkie oczy zwróciły się w jego stronę. Nagle zrobił się mokry, pot płynął mu po czole, przez te kilka sekund czuł się bardzo dziwnie. 
- Dobrze się pan czuje? Wszystko w porządku? 
Gdzieś z zaświatów dotarło do niego pytanie. Nikt się mu nie przyglądał, wszystko wokół było tak jak wcześniej, poza jednym faktem. To właśnie Ona patrzyła w jego niebieskie oczy. Już wszystko było w porządku, jednak nogi uginały się pod nim z wrażenia. 
- Tak, bardzo dziękuję. To chyba z wrażenia. Jeszcze raz dziękuję. 
Kobieta spojrzała na niego przez sekundę swoim wymownym spojrzeniem, skinęła głową i odeszła. Chciał zatrzymać to spojrzenie na dłużej, jednak nie mógł już nic zrobić. 


Motto na dziś #05

#05 - jeśli się podoba podziel się ze Znajomym.

środa, 20 maja 2015

Sekcja 8 (2003)

Co niesie ze sobą tajemnicza „8”?

Jest w tym filmie odrobina G.I.Jane, coś również z serialu J.A.G. by się znalazło, a deszczu tyle, iż nawet w Deszczowej piosence tyle nie wiedzieliście, jednak jest to fabuła wysokich lotów. I choć w rolach głównych przede wszystkim wymieniany jest John Travolta oraz Samuel L. Jackson to bezapelacyjnie, po raz drugi, Connie Nielsen gra pierwsze skrzypce. A jeśli już o skrzypcach mowa, to film zaczyna się i kończy szczególnym tematem, Bolerem Maurice'a Ravela, co z jednej strony jest oryginalnym rozwiązaniem, z drugiej zaś, mówiąc wprost, podoba mi się.
Connie Nielsen, drapieżna, intrygująca, zmysłowa, ma w sobie coś z Sharon Stone, o której od dłuższego czasu zupełnie nie słychać. Role Nielsen, obecnie na ekranach amerykańskich kin możemy oglądać ją w dwóch filmach, również w obrazie Nożownik, są pełne wigoru i polotu. Jest kobietą, nie przysłowiową „blondynką”, obdarzoną dużą inteligencja, zmysłem szybkiego analizowania sytuacji. Posiadającą wszechstronny warsztat aktorski, posługującą się biegle sześcioma językami, w wielu filmach stworzyła interesujące kreacje. Znamy jej twarz z obrazów Gladiator, Adwokat diabła, Misja na Marsa. Teraz, jako pani kapitan, w agencji śledczej armii Stanów Zjednoczonych, stąd skojarzenie z J.A.G., musi przeprowadzić śledztwo w sprawie śmierci pewnego sierżanta. Niezbyt lubianego przez podwładnych, jak to sierżanci, twardego, w maksymalnym stopniu wykorzystującego swoją władzę.

Kopia mistrza (2006)

Zaczarowana historia mistrza...

Mało, kto wie, że Agnieszka Holland i Ed Harris, urodzili się tego samego dnia, jedynie w odstępie dwóch lat. I nie można wymarzyć sobie lepszego prezentu na urodziny, jak premiera tak wyjątkowego filmu, wspólnego dzieła reżysera i odtwórcy głównej roli. Kopia mistrza to faktycznie film bez dwóch zdań wybitny.
I co ważne nie trzeba być miłośnikiem muzyki klasycznej, nie trzeba być melomanem, aby rozsmakować się w tym filmie, aby poczuć jego siłę, a także wielką moc sprawczą, która przyczyniła się do powstania IX Symfonii, w ostatnich latach życia kompozytora. Twórcy, który zyskał sławę, uznanie i szacunek za życia, a nie, jak wielu innych dopiero po śmierci i to właśnie IX Symfonia sprawiła, że powalił na kolana wiedeński światek znawców i koneserów muzyki.
W 1994 roku powstał film Wieczna młodość, w którym w roli Ludwika van Beethovena wystąpił Gary Oldman, razem z Isabellą Rosselini. Wtedy twórcy filmu starali się odpowiedzieć na pytanie, kto był miłością życia Mistrza, teraz jest to opowieść zawarta w krótkim odstępie czasu, raptem w kilku dniach, tuż przed premierą IX Symfonii. Kiedy dzieło wciąż w proszku, a sam Beethoven nie ma koncepcji co z tym wszystkim zrobić, do tego głuchota dodatkowo utrudnia zadanie, pojawia się kopistka.
Anna Holtz, bardzo dobra rola Diane Kruger, pewna siebie, młoda studentka kompozycji zostaje przysłana, aby pomóc Mistrzowi skończyć dzieło. Jego impresario zostaje postawiony przed faktem dokonanym, choć niechętny dziewczynie, zleca jej to zadanie. Anna bez zażenowania z podniesionym czołem i pewnym siebie spojrzeniem staje przed obliczem żywej legendy, Ludwika van Beethovena. Z początku odraża ją zachowanie kompozytora, jego prostackie odzywki i zwyczaje, jednak trwa to tylko przez chwilę. Przymykając na to oko, ma świadomość, że może pomóc skończyć wielkie dzieło, wie też, że może bardzo wiele się nauczyć i nie marnuje nadarzającej się okazji, korzysta z niej w sposób pełny.

poniedziałek, 18 maja 2015

Rachel Khoo - Mała paryska kuchnia

Książka to niezwykła, choć sam nie mogę w pełni docenić jej możliwości, gdyż gotowanie i pieczenie nigdy nie było moją mocną stroną. Lubię o tym czytać, lubię kosztować, lubię dobrze podane danie. Lubię zjeść ze smakiem.
Choć praktycznie w całości opatrzona jest przepisami, to jednak nie jest to zwykła książka kucharska. Czasem po nią sięgam, czasem myślę o tym, co ten lub inny przepis wnosi do mojej świadomości, gdyż Rachel Khoo pisze o tym z taką wyjątkową pasją, iż już czytając poczuć się można wyjątkowo. Staranność kształtu i formy, przygotowania, gotowania lub pieczenia… Sztuka przez wielkie „S”.
Dla tych wszystkich, którzy cenią sobie dobrą kuchnię, dla tych, którym gotowanie sprawia nieziemską wprost przyjemność sięgnięcie po Małą paryską kuchnię będzie rozwiązaniem najlepszym z możliwych. Teraz jedynie mały fragment z rozdziału noszącego tytuł – Słodki poczęstunek:

(…) Bardzo szybko dowiedziałam się też, że przepisów na ciasta należy się trzymać co do joty, inaczej niż w przypadku gotowania, gdzie można się kierować własnym smakiem. Ważenie składników to często wymóg konieczny. Cukiernictwo jest „nauką ścisłą”. Jeśli jakiegoś składnika dodamy za dużo, w efekcie końcowym możemy uzyskać totalny chaos. Na szczęście, składników używanych do pieczenia francuskich słodkości nie jest wiele: masło, cukier, jajka, mąka – to zazwyczaj wystarczy do stworzenia czegoś, co oszołomi podniebienie smakoszy.

Sześć obszernych rozdziałów napisanych i przygotowanych z pasją, piękne rysunki autorki, równie piękne zdjęcia, na których ją samą można zobaczyć w akcji. Podróż z Rachel Khoo po kulinarnych uliczkach Francji będzie podróżą niezapomnianą.

Rachel Khoo, Mała paryska kuchnia, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2013

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

Motto na dziś #04

#04 - cóż dodać, podziel się ze Znajomym, jeśli się podoba...:)

Internetowa cela

XXII
Oczekiwałam przyjazdu Roberta ubrana i gotowa do drogi.
- Widzę, że pani jest już gotowa. Dyliżans podjechał, bardzo proszę.
- Witaj kochanie, jakże miło cię widzieć. Już nie mogłam się doczekać. – Pocałowałam go czule.
- Ja również Iwonko, poproszę o jeszcze jeden, słodki pocałunek i może jeszcze jeden i jeszcze...
- Dobra, dobra, zostawmy sobie te zabawy na później. Jesteś już spakowany?
- Dużo tego nie było, ale tak. Jutro 8:30, ale chodźmy już.
Objął mnie ramieniem, w drugą dłoń wziął moją torbę. Wyszliśmy na chłodne powietrze tego grudniowego dnia, w zasadzie pierwszego dnia grudnia. Poczułam się taka lekka, jednocześnie chyba trochę zakręciło mi się w głowie.
- Dobrze się czujesz?
- Tak, w porządku, to tylko ten pierwszy oddech świeżym, zimowym powietrzem.
Objął mnie jeszcze mocniej, jakby bał się, że zniknę i zaprowadził do samochodu. Usiadłam, wzięłam od niego torbę, w której ukrywał się przede wszystkim mój kochany laptop.
- Powiem tylko, że kilka osób czeka już na ciebie.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę.
W mieszkaniu zostałam gorąco przyjęta, jakbym wróciła z kilkuletniej podróży, a nie po kilku dniach pobytu w klinice. To wszystko było takie miłe. Wiktoria i Piotr, Marta oraz Robert od pewnego czasu byli mi najbliżsi. Oczywiście była rodzina, ale tu, w stolicy to na nich mogłam zawsze liczyć. 

Popołudnie a także wczesny wieczór upłynęły nam na wesołych rozmowach, wielu opowieściach, kawałach i dowcipach. Strogonow z sałatą i ziemniakami był super, do tego czerwone wino, później deser, kawa, herbata, małe, wyborne ciasteczka. Tak to w skrócie wyglądało. 

niedziela, 17 maja 2015

sobota, 16 maja 2015

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie czwartej propozycje Zysk i S-ka Wydawnictwa.

RYSOWANIE POSTACI. 
OD TEORII DO PRAKTYKI
Andrew Loomis

poradnik
tłumaczenie: Ewa Skórska
liczba stron: 208
ISBN:
oprawa: twarda z obwolutą
cena: 99,90


data wydania: 4 maja 2015


Ponadczasowy, praktyczny podręcznik rysowania postaci Andrew Loomisa, amerykańskiego rysownika i autora książek o charakterze instruktażowym, cieszy się niesłabnącym powodzeniem od dziesięcioleci. Rozdziały poświęcone anatomii, budowaniu sceny z wielu postaci, rysowaniu ich w ruchu, skróconej perspektywie czy ubraniu, pozwalają artyście właściwie zrozumieć tajniki rzemiosła. Objaśniające wywód szkice oraz przykłady zaczerpnięte spośród najlepszych prac autora pozwalają czytelnikowi czerpać z doświadczenia, które większość artystów musi zdobywać przez długi czas, metodą prób i błędów. Zamieszczone w książce ćwiczenia pozwalają studentowi zyskać wiarę we własne umiejętności i nabrać przekonania, że poradzi sobie z rzeczywistymi zamówieniami, a ponadto umożliwiają skompletowanie nieodzownej dla młodego rysownika teczki z próbkami
własnej twórczości.

A co!

Rzadko, bo rzadko pozwalam sobie na odskocznię i choć na ogół takie głupotki omijam bokiem 
to ta wyjątkowo mi się spodobała... A co!


Babcia Gandzia (2012)

Dosyć niedawno stałem przed repertuarem kinowym i miałem dylemat, czy wybrać nową, polską komedię Wkręceni, czy też nie mówiącą mi zbyt wiele francuską komedię Babcia Gandzia. Co prawda, miałem pewną świadomość francuskiej produkcji jednak dałem się wkręcić Wkręconym i nadal tego żałuję.
Nie żałuję jednak niesamowitej przygody z francuską komedią wyjątkowo wysokich lotów. Nie bez powodu konfrontuję dwa filmy z tego samego gatunku, gdyż polscy twórcy powinni brać lekcje od swoich francuskich kolegów, jak się robi dobre kino. Bo komedia, dobra komedia to przede wszystkim pomysł, taki, który chwyci i taki, który bawi. A Babcia Gandzia bawi od pierwszej do ostatniej minuty.
Paulette po śmierci męża cierpi strasznie i nie może odżałować utraty cukierni, którą przerobiono na japońską restaurację. Dzięki temu jest zła, podła i wredna dla wszystkich wokół. Nie ma pieniędzy, komornik czyści jej mieszkanie. Jednym słowem, dramat.
Zupełnie przypadkiem wpada na pewien szalony pomysł i zupełnie przypadkiem ląduje w jej rękach paczka haszyszu, który ktoś miał rozprowadzić. Dlaczego więc nie ona? Bo kto przy zdrowych zmysłach będzie podejrzewał babcię? No właśnie, nikt nie bierze jej na poważnie, jednak do czasu, gdy sława Babci Gandzi wyprzedza już ją samą.

Underworld XLI

XLI

jeśli z radością
pobiegnę nad morze

nad jego brzegiem
spotkam Ciebie

jednym spojrzeniem
powiem że jestem

jednym uśmiechem
serce odmienię..

piątek, 15 maja 2015

Motto na dziś #02

#02 - Podziel się ze Znajomym, jeśli uznasz, że warto.

Książka tygodnia (z dedykacją) - Malownicze. Tajemnica bzów (56)

Wystartowała 56 Książka tygodnia, szczegóły konkursu dostępne na stronie Kominek.  
Zapraszam serdecznie i proszę przekazać dalej: 

(...) Dwa spotkania z Malowniczem pozwoliły dosyć dobrze poznać jej mieszkańców, zaprzyjaźnić się z nimi, zyskać ich sympatię i uznanie. Trzecie w tym cyklu, ‘Malownicze. Tajemnica bzów’ pozwala poznać historię pani Leontyny i zatrzymać się na dłużej w jej przytulnej przestrzeni zaczarowanego Kuferka. I to dzięki niej udajemy się do miasta jej dzieciństwa – Lwowa. Zastanawia mnie i intryguje ten Lwów, choć z drugiej strony zabieg literacki, jaki zastosowała autorka jest odważnym i godnym uwagi rozwiązaniem. 

Opowieść zawieszona w dwóch czasach, w dwóch odległych miejscach, a przy tym wyłaniająca się powoli z mroku fascynująca historia Zosi i jej rodziny. Beztroskie dzieciństwo w leśniczówce za pan brat z pewnym duchem, a także z ukochanym dziadkiem Kotem, po którym przybierze pseudonim w Powstaniu. Jakiś czas później piękny i malowniczy Lwów z pierwszymi młodzieńczymi miłostkami Zosi, aby tuż przed wybuchem wojny zamieszkać w Warszawie.



Pełny tekst recenzji dostępny jest tutaj – Malownicze. Tajemnica bzów
Książkę poleca Wydawnictwo Znak, a także Magdalena Kordel.

Anna Herbich - Dziewczyny z Syberii


Skan zdjęcia, strona 267
Jest takie zdjęcie na jednej ze stron tej książki, które przedstawia dwie siostry, Wiesławę i Zdzisławę. Pomimo faktu, że żadna z nich w momencie zrobienia zdjęcia nie mogła mieć więcej, niż dziesięć lat są to już raczej dwie młode, piękne kobiety, niż małe dziewczynki.
Zdzisława Wójcik jest jedną z dziesięciu kobiet, które Annie Herbich opowiedziały swoje historie. Rok wcześniej były to historie dziewczyn i kobiet, które los zetknął w dowolnym miejscu i czasie z wybuchem Powstania Warszawskiego. Rok później dziesięć opowiedzianych historii ma jeden wspólny mianownik – trudne do opisania deportacje na Wschód, na Syberię, kiedy wszystko, co było do tej pory nagle w ciągu kilkunastu minut przestało istnieć. Piękne, poukładane, sielankowe życie, plany na przyszłość, rodząca się miłość, chęć dalszego kształcenia – wszystko musiało poczekać, czasem nigdy już miało się nie spełnić.
Nie ma lepszych, czy gorszych opowieści, nie ma relacji, które nie szokują, czy też nie poruszają do żywego, ale chyba najbardziej ujęła mnie ta opowiedziana przez urodzoną w 1915 roku kobietę – Nazywam się Zdzisława Wójcik i mam sto lat. Deportacja z ukochanym do łagru, wspólna ucieczka i kilka tygodni w syberyjskich tajgach, jego śmierć z wycieńczenia tuż obok niej, później droga przez mękę w siedmiu więzieniach. Choć i tak ująłem to w bardzo dużym skrócie. To była walka o każdy dzień, każdy promień słońca, którego nie widziało się czasem przez wiele dni, każdy oddech życia.

czwartek, 14 maja 2015

Motto na dziś #01

W prostej graficznej formie... :)

Dom Wydawniczy REBIS na 6. Warszawskich Targach Książki

14 – 17 maja 2015
Stadion Narodowy
stoisko 92/D13

15 maja 2015, (piątek)

15.30 - 16.30 – spotkanie z Tomaszem Sekielskim, autorem powieści Sejf, Obraz kontrolny i Sejf 3. Gniazdo kruka.
16.30 - 17.30 Ewa Ornacka i Piotr Pytlakowski podpisują Wojny kobiet oraz Nowy alfabet mafii. 

16 maja 2015, (sobota)

11.00 - 12.00 spotkanie z Hanną Cygler, autorką bestsellerowych powieści dla kobiet.
12.00 - 13.00 – Robert Szmidt podpisuje Samotność Anioła Zagłady oraz Łatwo być Bogiem.
13.00 - 14.00 – spotkanie z Krzysztofem Beśką, autorem kryminałów retro z Łodzią czasów „ziemi obiecanej” w tle.
14.00 - 15.00 – spotkanie z Jolantą Drużyńską autorką Ostatniego taboru i Kroku do wolności.
15.00 - 16.00 – spotkanie ze Stefanem Turschmidem, autorem powieści Mrok i mgła.
16.00 - 17.00 – spotkanie z Wiesławem Adamczykiem, autorem bestselleru Kiedy Bóg odwrócił wzrok oraz Kwiatów polskich na wygnaniu.

17 maja 2015, (niedziela)

11.00 - 12.00 – spotkanie z Zosią Cudny i jej Make Cooking Easier. Przepisami na cztery pory roku.
12.15 - 13.15 – dr Marek Bardardyn promuje swoją najnowszą książkę Odchudzające koktajle.
13.30 - 14.30 spotkanie z Piotrem Zychowiczem, autorem książek Pakt Ribbentrop-Beck, Obłęd ’44 oraz Opcja niemiecka.
14.30 - 15.30 Ryszard Wolański podpisuje książki o Aleksandrze Żabczyńskim, Eugeniuszu Bodo i Toli Mankiewiczównie.

Więcej na temat działań Domu Wydawnicznego REBIS w ramach 6 Warszawskich Targów Książki w tym linku.

środa, 13 maja 2015

Monika Siuda - Tajemnica Niny

Wpadła mi w rękę książka wydana własnym sumptem. Nie jest to propozycja żadnego z wydawnictw, z którymi od dłuższego czasu współpracuję. Jest to plon własnych, twórczych działań i poczynań i to również zasługuje na wyróżnienie.
Przez chwilę miałem wrażenie, że po kilku stronach odłożę ją na bok, czułem, jak drażni mnie pewna maniera autorki. Coś, co nie wydaje się tak naprawdę istotnym problemem, a jednak takie uczucie towarzyszyło mi przez kilka początkowych rozdziałów. Jednak równie szybko minęło, jak się pojawiło. Uznałem to za świadomy autorski zamysł.
Monika Siuda zgłębiając Tajemnicę Niny napisała powieść, która już zyskała moje uznanie, choć do końca lektury wciąż jeszcze daleko. Pojawia się Dom, nie taki sobie dom, w którym mieszka każda rodzina. Ten Dom to raczej określona nazwa instytucji założonej z inicjatywy Niny i Kuby, którzy postanowili przyjąć pod jego dach określoną liczbę dzieciaków, którym życie nie dało szansy na rodzinne szczęście. Wraz z Martą i Tomkiem wzięli pod swoje opiekuńcze skrzydła siedmioro dzieci.
I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie świadomość porządków na terenie posesji, na której stoi Dom. Porządków, którymi zajęły się osoby niepowołane do tej szlachetnej misji. Bo jak się nagle okazało dwoje wychowawców ma tajemnice, którymi nie zamierza podzielić się z dwójką pozostałych opiekunów. Sprawy zaczynają się gmatwać, nikt już nikomu nie ufa. Robi się dziwnie. Jednak to nie koniec zaskakujących zjawisk, które mają miejsce w Domu…