Google+ Followers

niedziela, 23 października 2016

Anna Klara Majewska - Melanżeria

Uderzając w metaforę lub waląc prosto z mostu, jakkolwiek ujmując rzecz oczywistą Melanżeria pióra Anny Klary Majewskiej to mocna ósemka, to książka, z której bez cienia wątpliwości może być dumna.
Kiedy docierałem do ostatnich stron tego emocjonalnego dramatu, choć napisanego lekkim, barwnym słowem, społeczeństwo reprezentowane przez Izę, Anitę i Tomasza (jakże pozbawione charakteru to imię) zawieszone jest w świecie melanżu, który bez względu na konsekwencje wciąż trwa i nigdy się nie kończy. Choć zdarzają się określone wyjątki od tej reguły we wspomnianej osobie Tomasza.
Ludzie, dla których świat zaczyna się na tym, aby być i mieć. Znacznie częściej być na evencie, otwarciu tego lub owego i koniecznie MIEĆ zdjęcie na ściance. Bez tego można nigdy nie zaistnieć. Lekko przejaskrawiam fakty, może odrobinę naciągam, jednak, jeśli spojrzeć na to z boku sytuacja staje się bardzo klarowna.
Dorastałem z bohaterami Melanżerii, formalnie i w trakcie lektury. Wraz z nimi przypominałem sobie odległe mroczne lata PRL-u, gdzie znaczenie być i mieć diametralnie się różniło od obecnego stanu rzeczy. Bo wtedy wystarczyło jakże niewiele, aby się wyróżniać w szarej masie tłumu.
Aż przyszedł rok 1989 i wszystkich poraził blask wolności. Część społeczeństwa wręcz oślepił, a blask reflektorów był tym, co najbardziej było im potrzebne do szczęścia. Bo kiedy gasły i pojawiał się szary, wymięty, śmierdzący tchnący niestrawioną gorzałą świt nic już nie było takie samo.
Dwie przestrzenie narracji, które z jednej strony pozwalają w doskonały sposób poznać bohaterów, natomiast z drugiej uświadomić sobie, że dzieje się coś złego, co dociera do nas dopiero w określonym momencie. Dostojeństwo języka, współczesny żargon, życie na wskroś i do końca, mojego albo jej.
I równia pochyła, po której ktoś nie zdając sobie z tego sprawy spada w przepaść i sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Polecam!

Anna Klara Majewska, Melanżeria, Wielka Litera, Warszawa 2016

czwartek, 20 października 2016

Jodi Ann Bickley - Milion Cudownych Listów

Przyszła wczoraj, (w zasadzie kilkanaście dni wcześniej), choć wczoraj światło nie było zbyt korzystne, aby się nią podzielić. Dobre światło to również dobre zdjęcie, a na takich mi zawsze zależy. Ale nie o zdjęcia tu idzie, ale o listy. Autorka pyta we wstępie kiedy ostatnio napisałaś swój list? A kiedy Ty miałeś okazję sięgnąć po kartkę i długopis, później włożyć list w kopertę i nakleić znaczek? Nigdy go nie przyklejałeś do koperty? Niemożliwe.
W odległych czasach, kiedy Internety były niedostępnym zjawiskiem w Internacie, w którym mieszkałem przez dwa lata szkoły napisałem ich kilkaset. Czasem korespondując z siedmioma, ośmioma koleżankami równolegle. I zawsze był czystopis, bez przepisywania. I nigdy się nie pomyliłem pisząc nie to, co trzeba tam gdzie nie powinienem.
Od wielu lat pióro wieczne i papeteria, choć od pewnego czasu nie mam do kogo pisać. Kilkadziesiąt ich jeszcze zostało, gdyby nie szaleństwo dwie dekady wstecz w Krakowie byłoby ich znaczenie więcej. Ale to odległa w czasie historia. Mail to już nie to samo, dlatego tak gorąco przyjąłem Milion cudownych listów Jodi Ann Bickley.

Opinia 50 stron...

Chwilę musiała poczekać, może o chwilę za długo, bo 56 stron już sprawia wyjątkowo miłą niespodziankę. Jednak chwila rozciągnięta zbyt mocno w czasie kaprysami zdrowia podyktowana uniemożliwiała wyciąganie z lektury wszystkiego, co najlepsze.
Odkładając jednak na bok tę nieplanowaną dygresję odkrywam inspirującą pod każdym względem historię. Nie są mi znane wcześniejsze dokonania pióra Anny Klary Majewskiej, jednak ta nie tylko da się lubić, ale zaskakuje też rześkim, niczym nieskrępowanym słowem.
Z niebytu głębokiego PRL-u wyłania się mentalna świadomość trójki młodych ludzi, którzy pragną znaleźć dla siebie najlepsze miejsce na ziemi. Wydaje się również, że Nita takowe znalazła. Czas pokaże, co z tego wyniknie, jak też kolejne strony w lekturze. Siedem gwiazdek szczęścia na dobry początek dnia.
44 strony dalej i znacznie więcej uroczej nieprzyzwoitości jest naprawdę miło i jakże wiele się dzieje. Tytuł trafia w sedno nie gubiąc w żaden sposób sensu opowieści. Anna Klara Majewska nie ma powodów do obaw, może być z siebie dumna.

wtorek, 18 października 2016

Christopher Macht - Spowiedź Hitlera. Szczera rozmowa z Żydem

Teraz sobie uświadomiłem, jaka szczególna historyczna zbieżność, a może drwina losu - Hitler & Hubal. Nigdy wcześniej nie myślałem o tym w ten sposób, ale pierwszym, który zadrwił z Hitlera był właśnie Hubal. Polski major pokazał małemu kapralowi, że z nim nie będzie tak łatwo. Ostatnim z wielkich był Patton, ale to już zupełnie inna historia. Hubal pojawił się raptem kilkanaście godzin wcześniej.
Zatrzymałem się jakiś czas temu w lekturze tej książki. Przez chwilę miałem wrażenie, że porwie mnie i poruszy. Kilkanaście stron później euforia zniknęła, a pojawiła się monotonia w lekturze. Liczyłem na coś naprawdę wielkiego, może w innym momencie dałbym jej szansę i doczytał do końca, może kiedyś tak się stanie. Może, ale nie dziś. 
Jednak pewien fragment przykuł moją uwagę, którym chciałbym się podzielić.

- Co pan sądzi o Polakach?

- Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Germanie podczas tej wojny w Europie. Niewątpliwie Józef Piłsudski był patriotą, wielkim wodzem i mężem stanu. Przecież w Polsce nie panowała demokracja, lecz jeden człowiek.

Czasem się zastanawiam, choć są już tacy, którzy obszernie to omówili, co by było, gdyby Polska stanęła z Niemcami przeciw Rosji.

niedziela, 16 października 2016

Światowe metropolie - Londyn

Do końca XIX wieku spółek i linii metra było już sześć. Nie współpracowały one ze sobą, pasażerowie za każdym razem musieli kupować inne bilety. Nawet sąsiadujące ze sobą stacje różnych linii nie miały podziemnych połączeń, przez co przesiadki były uciążliwe. Amerykański finansista Charles Tyson Yerkes, który zaczął inwestować w londyńskie metro, pierwszy zrozumiał, że system musi być ujednolicony. W 1914 roku większość transportu była już w rękach Underground Group. [s. 53]

Krystyna Kaplan, Londyn w czasach Sherlocka Holmesa, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2016

piątek, 14 października 2016

Nagroda Główna w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

W tym roku, inaczej, niż było to rok wcześniej jednego dnia zostanie zaprezentowanych pięć prac finałowych, co wcześniej zostało zasygnalizowane. Otrzymaliśmy 70 prac, mało brakowało, a byłoby ich 72, tyle, ile lat minęło od roku 1944. Nie zmienia to jednak faktu, że było to morze niezwykłych, niesamowitych, pasjonucych i wzruszających prac. Nasze wybory nie były łatwe, ale określone wybory musieliśmy podjąć.
A oto piąta praca... Najważniejsza!


Gdy tylko ją poznałem stała się z marszu jedną z moich faworytek i w jakiś sposób określiła poziom tego literackiego rozdania. Praca niezwykła, urzekająca, oryginalna w swej formie, ale też treści. Tutaj we wzajemnych konsultacjach zbyt długo nie musieliśmy się zastanawiać nad tym, jakie wyróżnienie powinno jej przypaść.
Nagroda Główna w Konkursie literackim, Kartka z Powstania Warszawskiego staje się udziałem piętnastoletniej gimnazjalistki, Zuzanny Wólczyńskiej, która dla potrzeb konkursu przyjęła powstańczy pseudonim Zuzanna. Zuza, wielkie dzieło, przynajmij od nas serdeczne gratulacje!
Praca dotarła do nas dzięki pomocy i uprzejmości Pani Izabeli Mazur, choć niestety nie wiemy, jaką szkołę reprezentuje, bardzo dziękujemy!

Wyróżnienie w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

W tym roku, inaczej, niż było to rok wcześniej jednego dnia zostanie zaprezentowanych pięć prac finałowych, co wcześniej zostało zasygnalizowane. Otrzymaliśmy 70 prac, mało brakowało, a byłoby ich 72, tyle, ile lat minęło od roku 1944. Nie zmienia to jednak faktu, że było to morze niezwykłych, niesamowitych, pasjonucych i wzruszających prac. Nasze wybory nie były łatwe, ale określone wybory musieliśmy podjąć.
A oto czwarta praca...


Tradycją już się stało, że obok Nagrody Głównej pojawiają się dwa równorzędne Wyróżnienia. Mieliśmy dylemat, kogo nagrodzić, kogo odrzucić, bo w grupie ścisłych finałowych rozważań mieliśmy prawie dziesięć prac, jednak określone decyzje musiały zapaść.
Drugie Wyróżnienie przypada pracy podpisanej powstańczym pseudonimem Wika. Jej autorką jest uczennica II klasy Gimnazjum w Orzechówce, Weronika Buczek. Wyjątkowa dojrzałość uczennicy z małej wioski w województwie podkarpackim głęboko nas poruszyła. Praca dotarła do nas dzięki pomocy i uprzejmości Pani Małgorzaty Glazer, bardzo dziękujemy!

Wyróżnienie w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

W tym roku, inaczej, niż było to rok wcześniej jednego dnia zostanie zaprezentowanych pięć prac finałowych, co wcześniej zostało zasygnalizowane. Otrzymaliśmy 70 prac, mało brakowało, a byłoby ich 72, tyle, ile lat minęło od roku 1944. Nie zmienia to jednak faktu, że było to morze niezwykłych, niesamowitych, pasjonucych i wzruszających prac. Nasze wybory nie były łatwe, ale określone wybory musieliśmy podjąć.
A oto trzecia praca...


Tradycją już się stało, że obok Nagrody Głównej pojawiają się dwa równorzędne Wyróżnienia. Mieliśmy dylemat, kogo nagrodzić, kogo odrzucić, bo w grupie ścisłych finałowych rozważań mieliśmy prawie dziesięć prac, jednak określone decyzje musiały zapaść.
Pierwsze Wyróżnienie przypada pracy podpisanej powstańczym pseudonimem Żbik. Pojawia się głos młodego pokolenia, bo autorem tej pracy jest Jakub Bielawski, lat 25. Serdeczne gratulacje Jakubie za ten piękny wiersz.

Nagroda specjalna Agencji PR BRIDGEHEAD w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

W tym roku, inaczej, niż było to rok wcześniej jednego dnia zostanie zaprezentowanych pięć prac finałowych, co wcześniej zostało zasygnalizowane. Otrzymaliśmy 70 prac, mało brakowało, a byłoby ich 72, tyle, ile lat minęło od roku 1944. Nie zmienia to jednak faktu, że było to morze niezwykłych, niesamowitych, pasjonucych i wzruszających prac. Nasze wybory nie były łatwe, ale określone wybory musieliśmy podjąć.
A oto druga praca...


Nagroda Specjalna Agencji PR BRIDGEHEAD i wielkie podziękowania dla Justyny Niebieszczańskiej za wsparcie i wspólne przeżywanie tych niesamowitych emocji. I słówko od Justyny jako uzasadnienie jej wyboru:

Dziękuję za emocje, którymi podzieliła się ze mną autorka wyróżnionego przeze mnie wiersza i gratuluję. Specjalna nagroda dla niej jest również, choć w wymiarze symbolicznym, podziękowaniem dla każdego, kto poprzez poezję próbuje docierać do prawdy o człowieku. Ta nagroda to wiadomość dla wszystkich, którzy piszą do szuflady: piszcie, bo warto, a może pewnego dnia wiersze wyfruną z niej dalej niż sięga wasze marzenie. To moje osobiste i z głębi serca podziękowanie dla każdego, kto docenia siłę poezji pisząc, czytając i poszukując tej prawdy. 
Justyna Niebieszczańska
 
Nagrodą Specjalną została wyróżniana praca podpisana powstańczym pseudonimem Wnuczka. Nasze ukłony przesyłamy w stronę Pani Bożenny Beaty Parzuchowskiej, która ma 64 lata. Pani Bożenno, bardzo dziękujemy za podzielenie się z nami tym pięknym sonetem.

Nagroda Specjalna magazynu Imperium Kobiet w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

W tym roku, inaczej, niż było to rok wcześniej jednego dnia zostanie zaprezentowanych pięć prac finałowych, co wcześniej zostało zasygnalizowane. Otrzymaliśmy 70 prac, mało brakowało, a byłoby ich 72, tyle, ile lat minęło od roku 1944. Nie zmienia to jednak faktu, że było to morze niezwykłych, niesamowitych, pasjonucych i wzruszających prac. Nasze wybory nie były łatwe, ale określone wybory musieliśmy podjąć.
A oto pierwsza praca...


Nagroda Specjalna magazynu Imperium Kobiet, który objął patronat medialny nad naszym konkursem. W tym miejscu raz jeszcze przesyłam podziękowania dla Redaktor Naczelnej Ilony Adamskiej.
Nagrodą Specjalną została wyróżniana praca podpisana powstańczym pseudonimem Jagoda. Nasze ukłony przesyłamy w stronę Pani Jadwigi Hochlinger, która miała niespełna szesnaście lat, gdy wybuchło powstanie. Pani Jadwigo, bardzo dziękujemy za podzielenie się z nami swoimi przeżyciami życząc dużo, dużo zdrowia.

Rzeka

Tekst piosenki napisanej swego czasu, do której bardzo chciałbym, aby nuty napisała Marta Bijan, z Jej muzyką to może być wielkie dzieło.

Ogarnij
w ciszy niepokój ducha
płynącej po Tybrze łodzi
przeznaczenia

niech się nie zdaje, że nic
się nie uda, że wszak od zawsze
skazani jesteśmy na zapomnienie

bo tylko czasem słowo jedno wystarczy
i tylko ono wypowiedziane w ciszy
większą ma moc, niż to, czego nigdy
już nie usłyszysz


Ref.

Zrzuć z barków odwieczne brzemię
słabości ducha, zrzuć wszystko to,
co sprawia, że zawsze mówisz,
"to się nie uda", zrzuć i choćby
ciężkim kamieniem spaść miało
przed tobą, gdyż lepiej, że spadło,
niż wgniatać cię miało, odetchnij
głęboko...


Łódź
odpłynęła, zabrała marzenia
na drugą stronę Tybru, miłość
zburzyła wszystkie pragnienia
i tylko słowa w duszy słyszysz

a jednak, choć wciąż wiele
obok ciebie zawiści, złości i zazdrości
wierzysz, że karta się jeszcze odwróci
i tobie cichej duszy szeptem przemówią
słowa człowieka, który kiedyś
wydał ci się wrogiem.


Ref.

Zrzuć z barków odwieczne brzemię
słabości ducha, zrzuć wszystko to,
co sprawia, że zawsze mówisz,
"to się nie uda", zrzuć i choćby
ciężkim kamieniem spaść miało
przed tobą, gdyż lepiej, że spadło,
niż wgniatać cię miało, odetchnij
głęboko...

(10.11.10)

czwartek, 13 października 2016

Paryski szyk w twoim domu #06

MAŁA SZTUCZKA
Zapamiętaj wzór, który pozwoli uzyskać idealne marszczenie zasłon: długość materiału powinna wynosić 1,5 długości karnisza. Jeśli materiału będzie więcej, uzyskasz efekt bombonierki.

India Mahdavi, Soline Delos, Paryski szyk w twoim domu. Stylowe wnętrza,  
Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2013

Wierszem malowane...


Spełnienie

Dotknąłem ciszy w pastelowych barwach
spotkałem Ciebie chwilę później pożar
okrył wokół ziemię

chwilę później było już o jeden krok za późno
to co było odeszło to co przyszło
nie przyniosło niczego dobrego a jednak

pozostało niezachwiane wrażenie spełnienia
pozostała jedność ciał i umysłów
choć w odległości lat świetlnych

a dalej

nie ma tego co już było
nie ma tego co przeminęło
wreszcie nie ma tego co zostało wraz z Nią
nie ma spokoju ducha i długo go nie będzie

wtedy jedynie on, Ona i odległy dźwięk
spadających na powieki okrytych mgłą
leningradzkich nocy polarnych

i może jeszcze samotna ławka w pobliskim parku
niemy świadek zdarzeń

(04.10.26)

VI edycja Nagrody im. Jana Rodowicza "Anody"

Człowiek, na którego pod każdym względem, w każdej sytuacji można było liczyć. 
On był przykładem tego, jak trzeba żyć. I w czasach spokojnych, i w czasach nienormalnych. 
Zawsze znajdował się we właściwym miejscu i zawsze wiedział, co robić. 
 
Henryk Kończykowski „Halicz” 
 
3 sierpnia 2011 r. Muzeum Powstania Warszawskiego ustanowiło Nagrodę im. Jana Rodowicza „Anody” – honorowe odznaczenie dla osób wyróżniających się zaangażowaniem w działaniach społecznych oraz postawą stanowiącą przykład dla młodego pokolenia. Nagroda przeznaczona jest dla współczesnych bohaterów – osób, które bezinteresownie robią wyjątkowe rzeczy dla innych. Wśród zgłaszanych kandydatów do nagrody są współcześni „superbohaterowie”, którzy dotychczas nie zostali docenieni za swoją działalność. Obecnie ogłaszamy szóstą edycję Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody” – z nową kategorią, w ramach której będziemy honorować osoby odznaczające się wyjątkową inicjatywą społeczną. 

wtorek, 11 października 2016

Konkurs literacki - Kartka z Powstania Warszawskiego

#kartkazpowstaniawarszawskiego
Idź i pokłoń się Stolicy - konkurs literacki Kartka z Powstania Warszawskiego.

Czytamy Wasze prace wraz z Iloną Adamską i Justyną Niebieszczańską i przyznać muszę, że jesteśmy o stopień wyżej w intensywności myśli, uczuć i doznań, niż było to rok wcześniej.

O tym pisałem kilka dni wcześniej. Teraz, gdy kilka dni zostało do podzielenia się z Wami wynikami dla mnie prawie wszystko jest jasne. Choć do lektury pozostało mi jeszcze kilkanaście prac, które moje zapatrywania mogą odmienić diametralnie o 180 stopni. Wszystko jest możliwe. Jutro lub pojutrze w określonej formie telemostu wymienimy się poglądami, opiniami, zobaczymy na ile jesteśmy zbieżni w naszych ocenach.

W piątek, 14 października, wyniki pojawią się w pięciu odsłonach:

- dwie Nagrody Specjalne;
- dwa Wyróżnienia;

I wreszcie na finał Nagroda Główna Konkursu literackiego Kartka z Powstania Warszawskiego.

Hanka Zach - Mój wróg, moja miłość

Choć od zakończenia lektury minął już jakiś czas wciąż mam pewien dylemat, jak odnieść się do książki, Mój wróg, moja miłość. Mogłoby się wydawać, że to nic trudnego napisać na temat tej niewielkich rozmiarów książki i zasadniczo tak jest, jednak jej treść, to, o czym opowiada, a co pomija, to sprawia, że nie do końca wiem, w którą stronę skierować się w swoim odniesieniu. Jednak w jakiś sposób warto się z nią zmierzyć i spróbować poddać analizie napotkane w lekturze fakty.
Nie tak dawno poznałem inną książkę i porównanie obu publikacji stanie się nieodzowne, gdyż w obu przypadkach są to spojrzenia młodych dziewczyn, łączy je to samo miasto, ten sam okres okupacji i wzmagający się terror. W mieście, w którym okupant wyjątkowo śmiało sobie poczynał, w mieście, w którym nazistowski terror był jednym z najcięższych w dziejach całej okupowanej Europy. W mieście, w którym widmo Pawiaka i alei Szucha było najgorszym z możliwych koszmarów. Również w mieście, które przetrwało obronę miasta w 1939 roku, powstanie w gettcie warszawskim w 1943 i powstanie warszawskie roku 1944.
Wspominam o tym wszystkim nie bez powodu, gdyż o ile we wspomnieniach Danuty "Wiry" Szlachetko te wszystkie odniesienia są wyraźnie przedstawione, podkreślone, omówione i w ten lub inny sposób przeżyte przez autorkę, to Mój wróg, moja miłość stanowi dziwną, wyalienowaną formę okupacyjnego zawieszenia w czasie. Zapiski Hanki Zach zaskakują, jednak nie tak, jak pierwotnie myślałem, że będzie.

poniedziałek, 10 października 2016

#15książkapodpatronatem

Uprzejmie informuję, że #15książkapodpatronatem właśnie wystartowała. 
Tam gdzie ty stała się motywem przewodnim, 

a wszystko, co ważne i istotne znaleźć można w TYM MIEJSCU :)

(...) 1 sierpnia swoją premierę wydawniczą miała książka, 'Między wierszami' i to ona otworzyła zupełnie nowe rozdanie. Między wierszami pozostawiając miejsce na myśli, pragnienia, zaskakujące aż nadto w swej materii emocje. Między wierszami sprawiło miłą niespodziankę, ale tam gdzie ty tam muszę być też ja. Ta gra tytułami nie jest bez znaczenia dla szczególnego w swej materii radosnego zbliżenia dwojga młodych ludzi. Tych, którzy nie sądzili, że coś dobrego może z tego wyniknąć.

Jednak w przeciwieństwie do wcześniej zasygnalizowanej historii tu mamy rozdanie dla czterech graczy, cztery osoby wiodą prym w tych zmaganiach o miłość, w tej współczesnej adaptacji 'Dumy i uprzedzenia' Jane Austen, która była osią przewodnią pierwszego spotkania, 'Między wierszami'. To właśnie wtedy poznaliśmy subtelną Emmę, inteligentnego Grahama, pozbawioną skrupułów Brooke i Reida, który do aniołów nie należy.

Już wtedy pojawiły się pewne relacje, ktoś z kimś się przespał, ktoś miał dziecko, ktoś zaliczał co i kogo się da, ktoś również czekał na swoją miłość. Wiadomym też było, że nie ułożyło się tak, jakby wszyscy sobie też życzyli.--->> PEŁNY TEKST
 
Wydawnictwo Jaguar poleca i zaprasza, a ja bardzo dziękuję :)
Kominek, tu warto być i tu warto się rozgościć :)

niedziela, 9 października 2016

Patronat medialny - Tammara Webber - Tam gdzie ty

Tak się akurat złożyło, że w określonym miejscu i czasie swoją premierę miały dwie książki, które miałem i mam przyjemność objąć swoim patronatem. Stąd, aby sumiennie zająć  się jedną, a potem drugą pojawia się odpowiednia chwila, doskonały moment, aby zatrzymać się przed najnowszą powieścią Tammary Webber, Tam gdzie ty.
Do tej pory, a myślę tu o serii książek Tak blisko…, Tak krucho… i Tak słodko… było to fascynujące i urzekające spojrzenie na relację dwojga ludzi z dwóch perspektyw, dwóch biegunów, dwóch oddechów, bijących serc i rodzących się uczuć. Jedyne w swoim rodzaju yin i yang, które swego czasu ująłem w ten sposób:

Wspominam o yin i yang nie bez powodu, gdyż jeśli spojrzymy na znak graficzny mała czarna kropka, jaką jest „Tak blisko...” odnajduje się doskonale w znacznie większym białym polu. I co ważne można też na to spojrzeć odwrotnie, jednak sugerowałbym to pierwsze, znacznie ciekawsze doświadczenie. „Tak blisko...” opowiada historię relacji chłopaka i dziewczyny z perspektywy dziewczyny. To właśnie tutaj Jackie, chwilę później jednak Jacqueline, poznaje chłopaka o imieniu Lucas i to jemu zawdzięcza wybawienie z przykrej opresji. I już wtedy coś między nimi zaczyna się dziać...

piątek, 7 października 2016

Wołyń (2016)

PORAŻA I ŚCINA Z NÓG!

Trudno szukać w polskiej kinematografii dzieła historycznego o tak wyjątkowej wrażliwości i przenikliwości. Nie bez znaczenia jest również fakt, że nikt inny nie mógł zmierzyć się z tym tematem, jak Wojtek Smarzowski.
Syberiada polska nawet w połowie nie oddaje horroru tamtych dni. I nie mam tu na myśli jego wątku przewodniego, ale przede wszystkim ciąg zdarzeń, którego kumulacją była ta rzeź. Wiadomym jest również fakt, że filmy Wojtka Smarzowskiego mają swój szczególny rys, swoistą pieczęć, która wyróżnia każdy jego film. Dbałość o każdy, nawet najmniejszy szczegóły, łącznie ze sferą lingwistyczną.
Dramat Polaków, rzeź Żydów, obłęd w oczach Ukraińców. Sceną otwarcia jest pięknie oddany tradycyjny ślub, który połączył Polkę z Ukraińcem. Swoiste dantejskie preludium do tego, co za jakiś czas ma się wydarzyć.
Michalina Łabacz w fenomenalnym debiucie, w roli Zosi, która musi stawić czoła szaleństwu, wojnie, zbrodni. W imię miłości, w ochronie dziecka, które przyszło na świat w bardzo złych czasach. 10/10