Google+ Followers

wtorek, 31 marca 2015

Jolanta Drużyńska, Stanisław M. Jankowski - Wyklęte życiorysy

Książka, z którą musiałem się przeprosić. Gdyż po rozpoczęciu lektury na jakiś czas została odłożona na półkę, choć zupełnie niepotrzebnie.
Faktem jest, że jest to pozycja, którą polecam gorąco wszystkim sympatykom historii najnowszej, historii II wojny światowej i działań ruchu oporu po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie w 1944 roku. Nie jest to lektura łatwa, ale wyjątkowo dobrze opracowana i dająca doskonały pogląd na trudne uwarunkowania okresu okupacji, 'wyzwolenia' i działalności podziemnej w walce z władzą ludową.
Za sprawą autorów, Jolanty Drużyńskiej i Stanisława M. Jankowskiego możemy poznać sześć obszernych życiorysów. Uwagę zwracają karty z życia kapitana Dąbrowskiego, dzięki któremu Westerplatte broniło się, aż siedem dni, czy majora Kalankiewicza - 'Kotwicza', który swoją walkę z okupantem rozpoczął we wrześniu 1939 roku pod dowództwem majora Henryka Dobrzańskiego, 'Hubala'.
Dwa z sześciu bardzo ważnych świadectw. Dwa, na które zwracam uwagę, choć każde z nich jest cenne i dotykające losów polskich bohaterów.
 

Jolanta Drużyńska, Stanisław M. Jankowski, Wyklęte życiorysy, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2013 

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

Książka tygodnia i moje plany...

Poniżej kolejne plany dotyczące Książki tygodnia w pewnym cyklu, który sam sobie cenię, ale i Wam się spodobał. Cztery książki, trzy wydawnictwa, w planach również trzeci Patronat medialny, o którym szerzej już wkrótce.

1. Wystartowała 52 Książka tygodnia, którą jest Tak krucho..., (...) Historia, której trudno się oprzeć, uczucia, tak bliskie i w żaden sposób niepozbawione życiowej namacalności. I styl, który przenika wszystkie komórki już od pierwszej strony... Historia poznawania się, odkrywania, komunikowania, czy wreszcie zbliżania się ku sobie. Jacqueline dzięki szybkiej reakcji Lucasa nie doświadczyła tego, czego w dzieciństwie był świadkiem Landon. To również wtedy Lucas pragnąc uciec od koszmarnych wspomnień sięgnął po swoje drugie imię Landon na nim od zera tworząc swoją nową tożsamość.; 

2. Miasto cieni, (fragment notki wydawniczej) Ciemne zaułki Dublina, pełne tajemnic Wolne Miasto Gdańsk, zakazane uczucia i prawda zakopana w zbyt płytkim grobie.

Susan Field znika nagle bez śladu. Zaniepokojona tym wydarzeniem Żydówka Hannah Rosen zrobi wszystko, żeby odkryć, jaki los spotkał jej przyjaciółkę. Pomaga jej Stefan Gillespie – bezkompromisowy policjant i ojciec rozpaczliwie walczący o prawo do dziecka. Każdy możliwy trop zdaje się prowadzić donikąd, a osoba, która ostatni raz mogła widzieć Susan, w pośpiechu opuszcza miasto. Dopiero kiedy w górach nieopodal Dublina odkryte zostają ciała kobiety i mężczyzny, prywatne śledztwo nabiera tempa. Rodzi się również uczucie – zakazana w katolickiej Irlandii miłość Żydówki i protestanta. 

3. Ostatni pociąg do Babylon, (...)  Aubrey Glass od dawna myśli o samobójstwie, co jakiś czas pisze list pożegnalny, który trafia pod materac. Pisze kolejny list, w którym zrywa ze swoim chłopakiem. Pewne sprawy czasem są w stanie ją przerosnąć. Jednak świadomość, że jej najlepsza przyjaciółka robi to, o czym ona czasem myśli, to jeszcze większy szok, niż niepodważalny fakt, że Rachel rozstała się na dobre z tym światem. Pozostała po niej migająca na wyświetlaczu kopertka z nagraną na pocztę głosową wiadomością...

Słodko-gorzki posmak tego czynu sprawia u Aubrey odruch, którego ona do końca nie potrafi zdefiniować. Jej czyn nie ma w sobie nic godnego, budzi natomiast demony przeszłości. Powracają wspomnienia, z którymi Aub podróżując w rodzinne strony musi się zmierzyć i ludzie, których wcale nie chciała oglądać. A jednak, gdzie tylko spojrzy pojawia się kolejny osobnik z dawno zasypanej lawiną wydarzeń przeszłości. Wśród nich gdzieś tam w cieniu jest też Adam, jej były chłopak, jej alfa i omega, jej wszystko, co dobre. Jej... do czasu.

4. System, (fragment notki wydawniczej) Trzymający w napięciu, mroczny thriller osadzony w realiach stalinowskiej Rosji, którego ekranizacja jest jedną z najbardziej wyczekiwanych premier filmowych 2015 roku. 

Według oficjalnej propagandy w idealnym społeczeństwie stworzonym przez państwo sowieckie morderstwa po prostu nie istnieją. Kiedy więc na torach kolejowych zostają znalezione zwłoki czteroletniego Arkadego, nikt nie ma wątpliwości, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Nikt – poza rodziną chłopca. Młody, ambitny funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego, Lew Demidow, całym sercem oddany komunistycznej władzy, otrzymuje rozkaz zatuszowania sprawy i sumiennie się z niego wywiązuje. Niebawem jednak jego niezachwiana wiara w ideały rewolucji zostaje poddana poważnej próbie. Okazuje się również, że śmierć chłopca to nie odosobniony przypadek. Giną kolejne dzieci. Lew, ryzykując wszystko, rozpoczyna śledztwo na własną rękę, postanawiając za wszelką cenę odnaleźć sprawcę makabrycznych zbrodni. Nawet gdyby oznaczało to wystąpienie przeciwko Partii.

24 kwietnia swoją kinową premierę będzie miała adaptacja książki. W filmie w reżyserii Ridleya Scotta obok gwiazd światowego formatu pojawia się w ważnej roli Agnieszka Grochowska. Mocny, polski akcent w dużej amerykańskiej produkcji.


Wydawnictwa, którym zawdzięczam powyższe tytuły:
Pozycje 1 i 3 - Wydawnictwo Jaguar S.J.;
 

Wszystko, co trzeba zrobić to rozgościć się przed Kominkiem i cieszyć się jego ciepłem.
Na marginesie, od dawna nie zrobiłem jednego, dobrego zdjęcia... inspirujące twarze mile widziane.

Żółta karteczka

Istnieje mnóstwo sposobów rozpoznania percepcji wielu zmysłów. Jeśli przyszło ci do głowy, że wszystko jest doskonałe - mogło to być to. Jeśli przez moment czułeś, że przypadek to coś więcej niż przypadek, że kryło się za tym coś potężnego i pełnego treści, to właśnie było to. [s. 102] 

dla Dominiki

Baptist De Pape, Siła serca, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2015

Underworld XXXIII

XXXIII

już podarowałeś
jedną chwilę szczęścia

teraz bliski jesteś
podarować więcej

jednak czy warto
dawać wszystko

czy należy
wciąż dawać Siebie..

poniedziałek, 30 marca 2015

Wojna Harta (2002)

Gdzie podziały się Honor i Braterstwo?

Jeden z najbardziej elastycznych tematów na film, książkę, rzadziej sztukę teatralną – II wojna światowa. Jeden z najbardziej popularnych i wciąż, pomimo pół wieku od jej zakończenia, niewyczerpanych nurtów w światowej kinematografii. Wielkie epopeje radzieckie Mosfilmu, cała gama produkcji amerykańskich, europejskich, w tym wiele głośnych filmów polskich.
W przypadku Wojny Harta nie ma wspaniałych scen batalistycznych, porywających zdjęć, tysięcy statystów kroczących i biegnących po polach, czołgów, artylerii. Tego wszystkiego tu nie ma, jest natomiast Stalag VI, obóz jeniecki gdzieś na terenach Niemiec, gdzie po bitwie o Ardeny, trafiali zarówno szeregowcy, jak też oficerowie. Zasadniczo stalag był obozem jenieckim dla żołnierzy, natomiast jego odpowiednikiem był oflag, gdzie przebywali oficerowie.
Porucznik Thomas W. Hart (Colin Farrell), oficer sztabowy, syn senatora, który do momentu przykrej dla niego krótkiej podróży, nigdy wcześniej nie walczył, nie wąchał prochu, nie odczuł na swej skórze śmierci. Gdy wpada w zasadzkę, a mózg kapitana siedzącego obok niego, rozpryskuje się na jego twarzy, wtedy uświadamia sobie, że faktycznie trwa wojna! Jednak jest słaby, przede wszystkim psychicznie i w trakcie przesłuchania nie wytrzymuje.
Gdy z grupą kilku tysięcy żołnierzy po przerażającej podróży w bydlęcych wagonach, nalocie własnych samolotów, które nie wiedziały, kogo ostrzeliwują, długim marszu, trafia do obozu próbuje zachować twarz. Jednak pułkownik William A. McNamara (Bruce Willis) jest starym, frontowym lisem, który nie kupuje jego bajeczki. Przyłapany na kłamstwie, choć nie zdaje sobie z tego sprawy, porucznik Hart zostaje odstawiony na boczny tor, musi zamieszkać z żołnierzami, musi walczyć o przetrwanie. Gdy do baraku, w którym mieszka i którym „dowodzi” z polecenia pułkownika trafia dwóch czarnoskórych pilotów jego sytuacja jest już beznadziejna.

sobota, 28 marca 2015

Pusty dom (2004)

Po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawia się obraz, który jest inny, niż wszystkie pozostałe. Taki, w którym pada minimalna liczba słów, a i te są dawkowane odpowiednio. Zabieg ten jedynie uatrakcyjnia to proste w formie, ale jakże bogate w treści dzieło.
Zbyt często nadmiar słów wprowadza jedynie zamieszanie i niepokój. A jak powiedział Kim Ki-Duk – Woody Allen może używać masy dialogów, ja jestem jego przeciwieństwem. I słusznie, gdyż takie kino jest nam coraz częściej potrzebne. Może nie nieme tak do końca, ale szanujące słowo w jego każdej postaci. Właśnie dlatego Pusty dom między słowami wypada tak rewelacyjnie, dzięki zastosowanemu przez reżysera rozwiązaniu.
Pomysł na film pojawił się nagle. W tempie błyskawicznym, poprzez napisany scenariusz, produkcję i montaż został wcielony w życie. Wszystkie te zabiegi miały na celu zgłoszenie filmu na ubiegłoroczny festiwal w Wenecji, gdzie wzbudził furorę, a Kim Ki-Duk odebrał nagrodę za reżyserię. Drugie wyróżnienie w 2004 roku również za reżyserię spotkało go na festiwalu w Berlinie, za inny jego film, Samaritian Girl.
Na czym polega ta innowacja w jego poczynaniach? Zaskoczyć może nas fakt, iż główni bohaterowie, dobry, serdeczny, uśmiechnięty i pogodny Tae-suk i napotkana w pewnym domu kobieta, przez cały film nic nie mówią. Owszem, wokół nich wiele się dzieje, wszyscy inni mają swoje kwestie, lecz nie oni.

Szczęście w pakiecie

Biorąc pod uwagę fakt, że wczoraj opublikowałem z pewnym opóźnieniem ostatnią, a tym samym czwartą recenzję powieści pióra Anny Ficner-Ogonowskiej warto pokazać je wszystkie razem. Czterolistną koniczynkę, a może szczęście w pakiecie. Takie dwa tytuły tego opracowania błąkają się po mojej głowie.
Zaczęło się od Alibi na szczęście, a później poszło już samo, choć rzecz jasna jest to bardzo duże uproszczenie, gdyż napisać jedną intrygującą powieść to już wielka sztuka, rozwinąć opowiadaną historię do trzech obszernych tomów to już sztuka, która zdarza się nielicznym.

(...) Powieść, którą podarowała nam Anna Ficner-Ogonowska nie tylko nie jest dziwna i wydumana, ale twardo trzyma się ziemi, a zawieszenie w polskich i warszawskich realiach dodatkowo dodaje jej smaku. Dzięki umiejętnemu czarowaniu słowem już od samego początku stajemy się czujnymi obserwatorami życiowych zmagań Hani i Dominiki, aby chwilę później pojawili się na horyzoncie dwaj panowie - Mikołaj i Przemek. 
Inteligentna, mądra, wykształcona Hania, dla której celem życia jest działalność pedagogiczna, z drugiej strony jej totalne przeciwieństwo - szalona, zakręcona, pewna siebie, zadziorna Domi. Obie razem i każda z osobna od samego początku przykuwają uwagę czytelnika mnogością myśli, uczuć i refleksji, które nam darują. Stopniowo również poznajemy tajemnicę zamyślonej Hanki, której smutek sugestywnie łączy się z jej pięknem. 

piątek, 27 marca 2015

Anna Ficner-Ogonowska - Zgoda na szczęście

Jakąż wyjątkową przyjemność daje poznawanie tej książki na blisko miesiąc przed oficjalną premierą, po dwóch poprzednich Zgoda na szczęście to kropka nad „i” jaką można sobie tylko wymarzyć. Znalazłem miłe odniesienie dla zarówno tej książki, jak też dwóch poprzednich, bez których ta nie będzie pełną, szczerą opowieścią. 
- Przesypując pomiędzy palcami miałkość świata, czasem zupełnie przypadkiem zostaje w dłoni malutki kamyk Szczęścia… -  słowa, o które swego czasu sam się pokusiłem w tym konkretnym odniesieniu stają się mottem przewodnim życiowych poszukiwań Hani i Mikołaja.
Przyznać się muszę, że zatrzymało mi się serce w lekturze. Gdzieś na półmetku przelała się czara mnogości uczuć, nadmiaru wrażeń, wrażliwości ducha, dawno niespotykana w lekturze, przenikające me myśli historia prosta. A jednak nie taka prosta, gdyż zawiłości leżące w naturze człowieka nie dają możliwości, aby im sprostać.
Wszystko, co było wcześniej, było proste i piękne, wszystko, co jest teraz ma niewyobrażalną w swej potędze uczuć i miłości, siłę. Szczególna kompozycja dźwięków urzekającej muzyki Michała Lorenca i wyjątkowych w swej szczególnej nucie słów Anny Ficner-Ogonowskiej. Przypadkowe zestawienie w jakże trafny sposób nadało sens odkrywanej stopniowo historii.

Underworld XXXII

XXXII

gdybym tak wstąpił
dziś do Nieba

gdybym też zabrał
Cię ze sobą

czy poszłabyś
razem ze mną

czy przyjęłabyś
mą wyciągniętą dłoń..

czwartek, 26 marca 2015

Internetowa cela

XVII
Świadomość powracała powoli, przedzierała się przez zakamarki szarych komórek, gdzieś tam zaczynały pojawiać się znajome zarysy obrazów. Coś rejestrował mózg, jednak oczy chyba nie były pewne tego, co dostrzegały. Panował chaos. Przez pewien czas nic nie było tak, jak dawniej. 

Za oknem padały pierwsze w tym roku płatki śniegu. Szary poranek, mgła wisząca w powietrzu, zapewne chłodno i niezbyt miło, tam, za szybą. Pokój szpitalny, (bo był to zapewne pokój szpitalny), skrywał jeszcze delikatny mrok. 
Gdzieś za mą głową jakieś monitory, do których zapewne byłam podłączona, na parapecie dwa kwiatki, pod oknem stał fotel, w którym słodko drzemał Robert. Wyglądał tak niewinnie, kiedy równomierny oddech unosił jego klatkę piersiową. Bałam się poruszyć, aby go nie zbudzić, jednocześnie jego widok tak bardzo mnie uradował. 
Głowa powędrowała dalej, odnajdując jedno krzesło, jeszcze jedno puste łóżko, stary telewizor, kilka książek na małej półce. Ściany w zielonym, szpitalnym kolorze. Jak na szpital wyglądał miło. Na moje szczęście znalazłam się tu pierwszy raz, choć nie wiedziałam, jak długo już leżę. Czy tylko jedną noc, może tydzień, lub dłużej? 

Ismet Prcić - Odłamki

Wojna.
Pięć liter, w których ukrywa się wszystko, czego nikt z nas nigdy nie chciałby przeżyć, czy też doświadczyć. A jednak wojna powraca, jak bumerang, wciąż gdzieś daleko od nas. I dobrze, bo to, co ze sobą wnosi do ludzkiej świadomości nie nastraja do niczego dobrego.

Wojna.
Na plakacie nowego filmu Rozdzieleni pojawia się wymowne hasło, Wczoraj Czeczenia, dziś Ukraina, jutro…. Jeszcze wcześniej wojna na kilka długich lat rozpaliła i odłamkami zmiotła z powierzchni ziemi Jugosławię.
Ismet Prcić doświadczył wojny na własnej skórze. Jako nastolatek odbierał symptomy tego, co za chwilę miało na zawsze odmienić jego życie. Nagle front podzielił ulice, osiedla, bloki, klatki schodowe. Źle było urodzić się Serbem, jeszcze gorzej żyć ze świadomością, że pochodzi się z Bośni. Jednak na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku rozpadająca się Jugosławia była dla mnie bardzo odległa.
Teraz zaczynam rozumieć. Teraz Odłamki ze swą rażącą siłą uderzają w każdą stronę zaskakując swą przenikliwością i szczerością. Ismet otarł się o koszmar. Żył, kochał, walczył na swój sposób, ale był też Mustafa z karabinem w ręku i świadomością tego, co nieuniknione. Dwóch obcych sobie ludzi, ale jakby jedna ludzka materia. Momentami zabawne, ale w dużej mierze brutalne i tragiczne wspomnienia odciśnięte na kartach dziennika, a może raczej pamiętnika, którym Ismet Prcić dwadzieścia lat później wciąż zmagając się z wojenną traumą Odłamkami oczyścił i uleczył swoją duszę.
Na półmetku tej opowieści przenikanie dwóch istnień, życiorysów, dwóch ludzkich losów budzi mój szczery podziw.
Jestem bliżej, niż dalej. Jestem głęboko zanurzony w lekturze. Autor językiem lekkim, swobodnym, dosadnym, swoją literacką podróżą, swoim dotykaniem chwil bolesnych, ale też momentami radosnych nadaje nową świadomość temu wszystkiemu, co ukrywa pięć prostych, przenikających się wzajemnie liter…

W O J N A


----------------------------------  

Sięgnij po Odłamki - do rozdania pięknie wydane egzemplarze   
tej poruszającej historii, szczegóły dostępne w linku. 

---------------------------------- 

Ismet Prcić, Odłamki, Wydawnictwo SQN, Kraków 2015  

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

środa, 25 marca 2015

Zaczarowane Malownicze

Zanim być może w niedługim czasie uda się odwiedzić ponownie Malownicze warto przyjrzeć mu się bliżej dotykając dwóch kart Malownicze, które zawdzięczamy Magdalenie Kordel. W modzie na pisanie i odkrywanie siebie dla świata tutaj w lekturze ujęło mnie coś dobrego, coś miłego, coś niebanalnego. Malownicze oczarowało mnie i zaczarowało bez reszty. Sięgając po Wymarzony dom:

(...) Dawno nie zdarzyło mi się, aby książka wywołała we mnie taką masą wyjątkowych wzruszeń. Dawno również, bardzo dawno nie czytałem tak pogodnej, miłej, radosnej, wzruszającej, wyjątkowej powieści. Pojawiały się książki poważne, mniej poważne, pojawiały się takie, które czarowały duszę, choć tych ostatnich nie było ostatnio wiele. I oto pojawia się 'Malownicze. Wymarzony dom' wyczarowany z prostych słów, pięknych myśli otaczających Madeleine, a także wszystkich, którzy stopniowo wokół niej się gromadzą. A przyznać trzeba, że z czasem jest to szczególna gromadka zagubionych duszyczek w Malowniczem.

Źródło (2006)

Im dłużej myślę o tym filmie, tym mniej mam do powiedzenia. Źródło w swej konwencji nie zachęca do dłuższej podróży. Dopiero gdzieś w środku opowieści odczuwamy pewne zainteresowanie, ale czy nie jest już za późno? Wydumana nad wyraz historia zawieszona w trzech światach, w trzech przestrzeniach czasowych. Wczoraj. Dziś. Jutro.
Poniekąd jest to dramat, gdyż finał może przywołać łzy wzruszenia. Może, ale czy przywoła? To już inna sprawa. Część mnie była temu bliska, jednak przeważało znudzenie, brak zainteresowania. A stan taki sprawia, że nawet najlepsza opowieść, jeśli jest źle przekazana i wyreżyserowana traci na wartości. Ponosi klęskę.
Dwoje ludzi, których obserwujemy współcześnie. On – Tomas vel Tommy vel Tom Creo, zapracowany naukowiec, rycerz, odkrywca i ona – Isabel vel Izzi Creo, kobieta łaknąca zainteresowania, miłości. Szukająca jej na kartach pisanej przez siebie powieści historycznej. I to podróż wstecz. Historyczna i egzotyczna. Majowie, o których opowiada Gibson. Królowa hiszpańska i jej dzielny konkwistador.
Jest w tym gdzieś jeszcze metafizyczna wędrówka w przyszłość, kilka wieków dalej. Drzewo życia, które pojawia się w różnej formie w każdym z czasów. Wszystko to razem zmieszane, połączone, przeplecione dramatem ludzkich serc.

poniedziałek, 23 marca 2015

Charlee Fam - Ostatni pociąg do Babylon

Z dobrą książką jest tak, że wciąga cię i nawet nie wiesz, kiedy docierasz do kresu literackiej podróży. Dobra książka ma określony rytm, ma w sobie coś takiego, co nastraja umysł szczególną wibracją i od pierwszych stron czujemy, że opowiadana historia będzie nam bliska.
Nie inaczej jest w przypadku Ostatniego pociągu do Babylon. Moją uwagę zwróciła okładka, krótkie wprowadzenie, które na jej łamach odnalazłem. Wydawać by się mogło, że Charlee Fam napisała ckliwą powieść dla nastolatek, powieść, po którą nie sięgnie dorosły czytelnik, tym bardziej mężczyzna. Nic bardziej mylnego.
Powieść, której wątkiem przewodnim jest samobójstwo stanowi wyzwanie. Bo temat nie jest łatwy i trzeba go pokazać w taki sposób, aby zainteresować nim czytelnika, a nie go przytłoczyć i sprawić, aby po kilku stronach rzucił książkę w kąt. Jeśli się to uda doznania z lektury będą jedyne w swoim rodzaju. 
Aubrey Glass od dawna myśli o samobójstwie, co jakiś czas pisze list pożegnalny, który trafia pod materac. Pisze kolejny list, w którym zrywa ze swoim chłopakiem. Pewne sprawy czasem są w stanie ją przerosnąć. Jednak świadomość, że jej najlepsza przyjaciółka robi to, o czym ona czasem myśli, to jeszcze większy szok, niż niepodważalny fakt, że Rachel rozstała się na dobre z tym światem. Pozostała po niej migająca na wyświetlaczu kopertka z nagraną na pocztę głosową wiadomością...
Słodko-gorzki posmak tego czynu sprawia u Aubrey odruch, którego ona do końca nie potrafi zdefiniować. Jej czyn nie ma w sobie nic godnego, budzi natomiast demony przeszłości. Powracają wspomnienia, z którymi Aub podróżując w rodzinne strony musi się zmierzyć i ludzie, których wcale nie chciała oglądać. A jednak, gdzie tylko spojrzy pojawia się kolejny osobnik z dawno zasypanej lawiną wydarzeń przeszłości. Wśród nich gdzieś tam w cieniu jest też Adam, jej były chłopak, jej alfa i omega, jej wszystko, co dobre. Jej… do czasu.
Ból, jaki ma kształt, zapach, co ze sobą niesie? Co wnosi do ludzkiej świadomości? Co zabiera, a co w zamian daje? Ból ukryty gdzieś głęboko zagrzebany w czeluści lodowatej duszy. Zysk, czy strata w końcowym rozrachunku przeszłości?
Nie tak dawno tę samą doskonałą pod każdym względem przyjemność w lekturze dało mi Morze spokoju. Wtedy Nastya swoją wyjątkową i zaskakującą osobowością oczarowała mnie bez reszty. Wtedy ująłem to w ten sposób:

Szukam słów, którymi mógłbym wyrazić, co czuję czytając „Morze spokoju”, ale im dłużej o tym myślę, tym mniej mam do powiedzenia. Co tak naprawdę nie jest prawdą, bo jest zupełnie inaczej. Morze emocji wypełnia mój umysł, ocean myśli rozlewa się po duszy i falą przypływu, co jakiś czas przynosi coś nowego, coś dobrego, coś niezwykłego i zaskakującego.

Charlee Fam podarowała mi coś równie dobrego, zaskakującego, niezwykłego, urzekającego. Swoją historią, bolesnym i trudnym zmaganiem z przeszłością Aubrey Glass, dotknęła moją duszę, ścisnęła ją mocno nie pozostawiając czasu i miejsca na odrobinę oddechu. Powieść, która po lekturze daje mocnego, emocjonalnego kopa i długo, bardzo długo nie pozwala o sobie zapomnieć. 


Charlee Fam, Ostatni pociąg do Babylon, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2015  

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

niedziela, 22 marca 2015

Vicki Archer - Moje francuskie życie

Nie ma przerostu formy nad treścią, jak to ktoś poniżej zauważył.
Nie jest to też piękna bajka niedostępna dla maluczkich.
 
Autorka ze smakiem, wyjątkową dbałością o detale, również w formie pięknych zdjęć opowiada o swoich doświadczeniach, o swoim odkrywaniu uroków życia we Francji.
Bajką tak naprawdę jest możliwość obcowania z tym albumem, bo to nawet nie książka. Dla każdego, kto choć trochę ceni sobie dobry smak zarówno potraw, ale też życia będzie to pozycja jedyna w swoim rodzaju. Pięknie wydana, oprawiona, jest czymś, co warto dotknąć, czytać, czym warto się delektować.
Bajką wydawać się może fakt, że ktoś, kto mieszka w Australii kupuje sobie posiadłość we Francji, być może. Ale tak naprawdę ważna jest świadomość tego w co się wierzy, dokąd zmierza i jak chce się realizować własne marzenia. To odkrywanie Francji z każdą stroną coraz bardziej zaskakuje. Zwracają uwagę rozdziały, Kobiety, Zapachy, Kolory, ale również inne.
Choć przeczytałem i poznałem ją ze starannością już dosyć dawno dziś przykuła moją uwagę w trakcie śniadania, gdyż z braku miejsca spora biblioteczka mieści się również w kuchni. Nie dajcie się zwieść pozorom i jeśli tylko wpadnie w wasze dłonie niech w nich na zawsze pozostanie. Miło się do niej wraca czytając nawet wybrane fragmenty, poza tym określone myśli, jak ta, po którą finalnie sięgnę, ze smakiem są skomponowane na tle zdjęć. Zatem niech przemówi dusza, która lubi i ceni smak i harmonię, dla wszystkich innych być może będzie to przerost formy nad treścią, ale nie dla mnie.

(...) Zacznijcie od rzeczy, których jesteście pewne i które przynoszą wam radość. Trzeba dać sobie czas, by upewnić się co do swoich wyborów, a reszta przyjdzie sama.

Nic dodać, nic ująć. 

Vicki Archer, Moje francuskie życie, Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2012
 
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

Konkurs muzyczny - Podziel się muzyką (41)

Zapraszam do 41 edycji konkursu, który bardzo się Wam spodobał i to od Was zależy, po którą sięgnięcie płytę, w tym jedna gorąca nowość. W każdej edycji do wyboru są cztery – A, B, C i D. Krótkie konkursowe formy, w których wygraną płytę zastąpi inna lub określona płyta wypadnie z obiegu. Reguły są proste.

W konkursie biorą udział: 

AI love Italia, Kompilacja 4CD;
BComing Up For Air, Kodaline;
CThe Veronicas, The Veronicas; 
DHope, Susan Boyle.

Szczegóły konkursu dostępne na stronie Kominek.

czwartek, 19 marca 2015

Światowe metropolie - Warszawa

Wielkim przedsięwzięciem komunikacyjnym i logistycznym była budowa linii średnicowej - czyli trasy kolejowej łączącej dworce po obu stronach Wisły - wiodącej przez gęsto zabudowane miasto. Tory kolei średnicowej poprowadzono ziemnymi nasypami przez Pragę i Powiśle, następnie - przez nowy most kolejowy przez Wisłę, a pod ścisłym centrum miasta - ponad kilometrowym tunelem podziemnym wzdłuż Alej Jerozolimskich. W części zachodniej, gdzie kończył się tunel, tory umieszczono w wykopie, a ponad nim przerzucono ulice przecinające linię kolejową. Decyzję o realizacji trudnego i kosztownego przedsięwzięcia, elementu ogólnej przebudowy węzła warszawskiego, w 1919 roku podjął Sejm Rzeczypospolitej. Roboty realizowano etapami: w 1921 rozpoczęto budowę mostu kolejowego, a w 1924 roku - tunelu linii średnicowej (był to najtrudniejszy etap, który polegał na drążeniu ziemi pod ruchliwym centrum Warszawy; za realizację tego przedsięwzięcia odpowiadała warszawska firma Fr. Martens i Ad. Daab). Linię średnicową otwarto w roku 1933; w trzy lata później ją zelektryfikowano. [s. 51, 54]
 

Maria Barbasiewicz, Warszawa. Perła Północy, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2014

Internetowa cela

--@- @ -@-- 

Mój Trójkąt Bermudzki – Wiśniowiec, Cierpiętniki, Pustyszów. Nawet nie wiesz, jak bardzo jesteś mi bliska. Ciebie nie znam, ale zapewne znam twoich rodziców. Przez długi czas poruszałem się w obrębie tych trzech miejscowości. Urodziłem się w Pustyszowie, blisko pięćdziesiąt lat wcześniej, a właściwie w Dniu Zwycięstwa – 9 maja 1945 roku. To taka szczególna data. 
Chyba przyszła pora, abym opowiedział ci o sobie od samego początku, abyś poznała moje, pełne upadków życie. 

„Droga Iwono, 

Na wstępie pragnę Cię serdecznie pozdrowić, mając nadzieję, że zdrowie dopisuje, jesteś szczęśliwa i uśmiechnięta. Wierzę w to gorąco. Chyba przyszła pora, abym opowiedział Ci o sobie od samego początku, abyś poznała moje, pełne upadków życie. 
Nawet nie wiesz, jak bardzo jesteś mi bliska. Gdy przeczytałem Wiśniowiec, uzmysłowiłem sobie, że prawie Cię znam. Pochodzę z Pustyszowa, miejscowości oddalonej tylko o kilka kilometrów od Wiśniowca, gdzie poznałem swoją żonę. Jednak do tego tematu wrócę później. 
Listopadowe niebo jest wszędzie prawie takie samo. Dziś z końcem dnia w czerwonych, ognistych kolorach. Nieznaczne podmuchy wiatru targają nagimi konarami drzew. Masz rację takich imion, jak moje już się nie używa. Żyję na tym świecie już 56 lat. Urodziłem się rankiem, w Dniu Zwycięstwa – 9 maja 1945 roku. Nazywam się Wiktor Zenon Sobiesky. Takie imiona nadali mi rodzice w trakcie chrztu. 

środa, 18 marca 2015

W oczekiwaniu na.... III tom sagi Winnych

22 kwietnia 2015 roku słowo się dopełni, zamknie się epoka, w stuleciu Winnych zostaną rozdane wszystkie karty. Tego dnia będzie miał swoją premierę III tom sagi - Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli. I przyznać trzeba, że niecierpliwie na nią czekam.
Miałem niewątpliwą przyjemność promować pierwszy nieśmiało pojawiający się tom tej sagi. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, jak radośnie i z entuzjazmem zostanie odebrana ta literacka opowieść. Ten pierwszy tom pojawił się w literackim cyklu - Książka tygodnia.

(...) Fascynująca od początku do końca. Od pierwszych słów, aż po te ostatnie. A skoro jest to rodzinna saga wiadomym jest, że na pierwszym tomie się nie skończy. I jeśli o mnie chodzi już czekam na kolejne, jednak po kolei. 

W modzie, jaka nastała na pisanie, czasem o wszystkim i o niczym, napisać powieść to nie sztuka. Sztuką jednak jest sprawić, że poruszeni do żywego nie będziemy potrafili zatrzymać się w biegu uciekając przed Ruskim, który o świcie wdarł się do domu, uspokoić skołatanych myśli, gdy obejście stanęło w ogniu i żadna siła nie jest w stanie go ochronić, czy wreszcie zadbać oto, aby serce na skraju szaleństwa znalazło, choć chwilę, aby uspokoić rytm.

Wtedy ująłem to właśnie w ten sposób.  Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli szybko sprawiło, że oczekiwanie kolejnego rozdania wystawiało cierpliwość każdego czytelnika na próbę. Po Książce tygodnia jeszcze większą przyjemność dało objęcie Patronatem medialnym II tomu sagi - Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli, jednocześnie było to dla mnie jakże ważny pierwszy patronat. Po lekturze tej książki w moim spojrzeniu pojawiły się następujące słowa:

(...) Kilka słów napisanych na gorąco w trakcie lektury nie zmieniły mojego spojrzenia na Stulecie Winnych już po jej zakończeniu, a wręcz pogłębiły i wzmocniły moje odczucia. Czytając część pierwszą rodzinnej sagi Winnych, już wtedy miałem wrażenie, że za sprawą autorki spotka nas coś miłego, coś dobrego, coś jedynego w swoim rodzaju. Tak, jak miało to miejsce w pierwszej odsłonie, tak również teraz historia pisze trudne i skomplikowane losy Winnych, rodziny, która z biegiem lat bardzo się rozrosła. Tutaj Mania i Ania biorą ciężar opowieści na swoje barki, tutaj ponownie na świat przychodzą bliźniaczki narodzone w chwili ciężkiej próby, kiedy Polska ponownie grabiona jest przez jednych, jak też drugich. 'Złych Niemców i jeszcze gorszych Ruskich', jak to swego czasu ująłem. 

Wybuch wojny sprawia, że Winni, choć niewinni tego, co dzieje się wokół nich walczą wszędzie tam, gdzie rzuci ich los, Kasia i Basia dorastają pod okiem mamy, cioci, ale też przy wsparciu dziadka Stanisława i prababci Broni. Bo to ona przez lata była opoką, na której ród Winnych rósł w siłę i starał się żyć w jedności. Nie bez znaczenia jest też pojawienie się małej Ewy, Michała, Ryszarda i wielu innych zupełnie nowych postaci. 

Pozostało 35 dni... z dużą szansą również na Książkę tygodnia.

---------------------------------- 

Wywiad z Ałbeną Grabowską polecam do lektury.

----------------------------------

Ałbena Grabowska, Stulecie Winnych. Ci, którzy przeżyli, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2014 
Ałbena Grabowska, Stulecie Winnych. Ci, którzy walczyli, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2015
Ałbena Grabowska, Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli, Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2015

Patronat medialny - Niespodzianka na 6 liter

Niespodzianka na 6 liter to mój drugi Patronat medialny. Po pięćdziesięciu rozdaniach Książki tygodnia tylko kwestią czasu pozostawało prezentowanie nowych wydawnictw pod własnym szyldem. I tak się właśnie stało, co jest miłe i co cieszy. Powyższy tytuł został wydany nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwa. Szczegóły tego literackiego rozdania dostępne są w tym miejscu: 

(...) Zanim doszło do druku powieść Barbary Spychalskiej-Granica zmieniała kilka razy tytuł, aby ostatecznie pozostać Niespodzianką na 6 liter. I dobrze się stało, bo ten, a nie inny najtrafniej oddaje wszystko to, co ukrywa się w środku. 

Kiedy na horyzoncie pojawia się Czerwona Czapeczka, to, co było wcześniej nie było ani dobre, ani szczególnie udane. Świat Magdaleny przybrał odcienie szare, pozbawione blasku. Rzadko, kiedy w jej okno zaglądało Słońce. I oto mały promyk w osobie Czerwonej Czapeczki przynosi nadzieję, że w życiu Magdaleny być może coś się odmieni. 

Barbara Spychalska-Granica podarowała nam lekką w swej treści i formie powieść obyczajową. Inspiracje Panem Samochodzikiem Zbigniewa Nienackiego sprawiły, że pierwsze literackie wprawki pojawiały się już w podstawówce. Ale równie szybko się pojawiały, jak znikały… w koszu. Musiało minąć kilka dekad, aby światło dzienne ujrzało jej przemyślane, mądre, przynoszące radość i uśmiech, literackie dzieło. Książka dla każdego, bez względu na to, czy bliżej nam do Nienackiego, czy może do Wiśniewskiego. Choć Niespodzianka na 6 liter nie jest w żaden sposób z dokonaniami obu panów zbieżna.

Pełny tekst recenzji dostępny jest tutaj – Niespodzianka na 6 liter.

poniedziałek, 16 marca 2015

Koneser (2013)

Film, na który z dużą niecierpliwością czekamy, a to dlatego, że każda produkcja za którą odpowiada Giuseppe Tornatore to wyjątkowa, artystyczna uczta. Nie inaczej zapewne będzie i tym razem, gdyż rozsmakowaliśmy się w jego kinie, w urzekającym pięknie jakie niesie ze sobą każdy jego obraz. Dla przypomnienia warto wymienić tylko te dwa tytuły – Cinema Paradiso i Malena, aby wszystko było jasne.
Jeśli jednak wciąż nic nam nie mówi nazwisko reżysera, warto już 2 sierpnia wybrać się do kina, aby poznać najnowszą produkcję Giuseppe Tornatore Koneser, w którym rolę pierwszoplanową zagrał Geoffrey Rush. Partnerują mu nie mniej znani Donald Sutherland oraz Jim Sturgess. W głównej roli kobiecej wystąpiła piękna i urzekająca Liya Kebede doskonale znana z filmu Kwiat pustyni.
Virgil Oldman, samotnik, ekscentryk, jednocześnie światowej sławy ekspert, a także kolekcjoner najdroższych dzieł sztuki. Otacza go przepych, bogactwo, nie otaczają go jednak ludzie. Stroni od nich, unika ich. Dzień sześćdziesiątych trzecich urodzin będzie przełomowy w jego życiu. Przyjęcie zlecenia wyceny dzieł sztuki od tajemniczej, młodej dziewczyny wprowadzi chaos do porządku świata, jednak w pewnym momencie właśnie ten chaos wniesie ożywczy powiew w jesień życia Virgila Oldmana. I jak to u Giuseppe Tornatore bywa ramą tej opowieści będzie piękna muzyka Ennio Morricone, równie piękne zdjęcia, film, który sam w sobie będzie zapewne dziełem sztuki.
Powyższe akapity powstały zanim poznałem film, teraz, gdy znam już go w całości wiem, że bez wątpienia jeszcze do niego wrócę. Artystą jest ten, w kim ukrywa się jakaś tajemnica - nie jestem pewien, czy jest to dosłowny cytat, czy jedynie jego parafraza, ale jestem pewien, że oczekiwanie na nowy film Giuseppe Tornatore było i jest w pełni zasłużone.

Zajrzyj do Grupy Ruchome obrazy... :)