Internetowa cela

wtorek, 25 lipca 2017

Joël Dicker - Księga rodu z Baltimore

Rzadko się zdarza, aby powieść miała tak niesamowitą konstrukcję, aby historia, którą opowiada wypełniała w tak szczególny sposób świadomość i duszę czytelnika, iż racjonować sobie trzeba dawki lektury, aby nadmiar doznań nie przyprawił o zawrót głowy, czy też, co gorsza – zawał serca.

Tymi właśnie słowami komplementowałem pierwszą poznaną przeze mnie powieść autora, Prawda o sprawie Harry’ego Queberta. Po drodze pojawiła się jeszcze doskonała powieść historyczna dotykająca okresu okupacji, Ostatnie dni naszych ojców. Natomiast Księga rodu z Baltimore chwilę musiała poczekać, abym mógł po nią sięgnąć i ponownie jest to dzieło doskonałe, które nie pozostawia złudzeń, co do tego, że Joël Dicker może nazywać się dumnie Pisarzem przez wielkie "P". 
Marcus Goldman jest łącznikiem pomiędzy tym, co było, a co obecnie nam się objawiło, choć wbrew pozorom są to dwie zupełnie odmienne historie, stąd cykl: Harry Quebert nie do końca jest słuszny. Nie zmienia to jednak faktu, iż poruszająca i niezwykła historia klanu Goldmanów ma w sobie potencjał, któremu trudno sprostać, któremu trudno się oprzeć, wreszcie któremu nie sposób odmówić uwagi cennych minut i godzin.

piątek, 21 lipca 2017

Patronat medialny - Jarosław Rybski - Warkot

Początek 1951 roku napawał Janka i mieszkańców Ziem Odzyskanych umiarkowanym optymizmem. Sześć lat minęło, od kiedy pierwsi pionierzy pojawili się w obcym mieście, szeroko otwierając oczy. Sześć lat uporczywej walki z gruzem, trupami, zwalonymi latarniami, z naprawą mostów, usuwaniem skutków zaciekłych ataków na pozycje obrony Festung Breslau. Życia pełnego trosk i niepokojów, bo przecież nikt nie dawał gwarancji, że miasto będzie należało ostatecznie do Polski.

Wydawać by się mogło, że Marek Krajewski zdobył już Breslau po wielokroć. Wydawać by się również mogło, że nikt o eposie o szlachetnym mieście Wrocław nie jest w stanie dodać nic ponad to, co zostało już napisane. Wydawać by się mogło, że tak właśnie jest, a jednak jest zupełnie inaczej.
Zawsze wszak znajdzie się zdanie, w którym przecinek warto dodać, opowieść, w której ktoś nieświadomie pominął określony wątek, czy może podanie o dzielnych obrońcach niezdobytych szańców kończy się nagle, bez finału, na który wszyscy czekali. Jarosław Rybski wyzwaniu sprostał bez cienia wątpliwości zabierając nas w powojenny Wrocław.

Dunkierka (2017)

Wrzesień 1939 - osamotniona Polska walczy do ostatniego żołnierza, w odległej Francji i jeszcze dalej, w Wielkiej Brytanii, wojna wydaje się jakże nierealna i nieistotna, gdyby wtedy zdrowy rozsądek wziął górę nad tchórzostwem i brakiem wychylania się za Linię Maginota nie pojawiłaby się Dunkierka...

sobota, 1 lipca 2017

#wierszemczyprozą No. 04

Warto uporządkować kolejny rozsypany w Instagramowej przestrzeni cykl. Pozbierać wiersze i akapity, aby z Waszą pomocą sięgać po nowe wiersze i inspirującą prozę.

Traktat o Weronice

Przecież Cię nie znam, więc dlaczego myślę o Tobie, dlaczego imię Weronika drga, jak kamerton w mojej głowie, dlaczego twarz przypadkiem spotkana w wirtualnym świecie powraca na nowo, dlaczego ja powracam do niej.

przecież Cię nie znam, a jednak, gdy widzę Twą twarz, widzę i dostrzegam spokój, słyszę bicie serca, myśli ciche, czasem może niespokojne, choć tylko zgaduję... imię Twoje tak bliskie duszy Twojej, imię Twoje, nie potrafię ubrać w słowa, jak brzmi w mym umyśle, a jednak jest mi bliskie.
przecież Cię nie znam, a jednak zastanawiam się, jaką jest kobietą, o czym myśli budząc się rano, czego pragnie spacerując wśród drzew, myśl jedna, myśl druga, kolejna i następna... późna, wieczorowa pora przynosi spokój ducha, w którym Weronika, w Swej nieznanej mi osobie odnajduje się najpełniej, w czasie pełnym smutku i refleksji.
życie wszak toczy się dalej, życie, na które każdy z nas ma pełen wpływ, choć można powiedzieć, że nastała Nowa Era, również dla Weroniki.

#wierszemczyprozą No. 06
#wierszemczyprozą No. 05
#wierszemczyprozą No. 04
#wierszemczyprozą No. 03
#wierszemczyprozą No. 02
#wierszemczyprozą No. 01

#30książkapodpatronatem

Wierzę, że wszystko dzieje się po coś. Ale nie zwalam winy na przeznaczenie. To ja ponoszę konsekwencje moich wyborów.

Karolina przekonuje się, że dorosłość i dojrzałość to dwa zupełnie różne przymioty. Kiedy całe jej życie zaczyna się rozpadać, kobieta jest skłonna obwiniać o to wszystkich oprócz siebie. Jej związek z Rafałem stoi pod znakiem zapytania, przyjaciółka od kilku dni nie daje znaku życia, a rodzinne niedopowiedzenia i tajemnice mają coraz gorszy wpływ na relacje Karoliny z rodzicami. W dodatku były mąż postanawia z rozmachem ponownie wkroczyć w jej życie. Może to już najwyższa pora, żeby przestać kierować się jedynie emocjami? Może dłoń wyciągnięta w stronę najbliższych będzie w stanie wszystko naprawić?
 
 
Alina Białowąs, Zostań ze mną, Karolino, Wydawnictwo Replika, Zakrzewo 2017 
 
Premiera, 8 sierpnia 2017 roku.

... zapraszam przed Kominek​, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł...

Mikroakcja #05

W minionym już roku udało mi się pokazać kilkadziesiąt spojrzeń w jednym wspólnym cyklu #mikroakcja i na tym nie zamierzam się zatrzymać. Odświeżając stare i odkrywając nowe, w sumie jest ich 365, więc jest z czego czerpać.
#mikroakcja - 67 - tradycją już się stało, że sięgam po losowo wybrane mikroakcje dzięki uprzejmości @angel.loves.dreams i to jej zawdzięczamy również dzisiejszy wybór. #thebookofyou wydana nakładem Wydawnictwo Insignis​

Dziś włącz pozytywne myślenie. Dziś może być ten pierwszy dzień, gdy zaczniesz dostrzegać szklankę do połowy pełną, a nie pustą. Dziś sięgnij po te wszystkie dobre myśli, które na ogół odrzucasz bojąc się zaryzykować, spełnić choć jedno swoje marzenie, nawet takie najmniejsze. To nic nie kosztuje, a jakże wiele daje.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

#29książkapodpatronatem

Zimny poniedziałek, październik 1992 roku. W lesie zostają odnalezione zwłoki atrakcyjnie ubranej kobiety. Randka? Gwałt? Prostytucja?
Policjanci z Komendy Wojewódzkiej mają trudne zadanie. Zeznania świadków są mętne, ktoś widział odjeżdżającego niebieskiego żuka, ktoś słyszał, że po okolicy kręcił się jakiś obcy. Sprawą zajmuje się Harry, legenda poznańskiej policji. Komisarz ma słabość do alkoholu, pięknych kobiet i brudnych zagrywek podczas przesłuchań. Towarzyszy mu posterunkowa Katia Domagała, która właśnie zaczęła pracę w Wydziale Kryminalnym. Przypuszczenia prowadzą ich do mężczyzny skazanego w przeszłości za gwałt. Niestety, nie zdążą z nim porozmawiać.
Pojawiają się nowe ofiary – każdą z kobiet uwiódł ten sam, czarujący i przystojny mężczyzna o śniadej cerze. Policja zaczyna polowanie. Katia na własną rękę sprawdza teren, na którym działa zabójca. Tymczasem jej partner niespodziewanie znika.
FURIA to początek nowej serii kryminalnej. Bezlitosny świat, w którym z dnia na dzień umarł dawny porządek i nastało nowe prawo. Seryjni zabójcy, policyjne śledztwa, klimat minionych dekad i mocne opowieści inspirowane autentycznymi historiami. 

Michał Larek, Furia, Czwarta Strona, Poznań 2017

Premiera, 2 sierpnia 2017 roku.

... zapraszam przed Kominek​, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł...

#28książkapodpatronatem

Takiej draki Wrocław jeszcze nie widział!
 
Początek lat 50. Funkcjonariuszom milicji i ubecji sen z powiek spędza bestialski morderca pozostawiający makabryczny szlak zwłok pozbawionych krwi. Na dodatek tajemnicza sekta poszukuje w mieście relikwii zaginionej podczas wojny. Kto stoi za niewytłumaczalnymi morderstwami? Jaki związek ze sprawą ma czarna pobieda krążąca nocami po ulicach powojennego Wrocławia? I czy w starych podaniach kryje się ziarno prawdy?
Jedną z najdziwniejszych kryminalnych zagadek Wrocławia rozwiązać może tylko grupa złożona z prawdziwych oryginałów: młodego i ideowego studenta, żywiołowego majstra z drukarni, ostatniego sprawiedliwego porucznika milicji i pewnego leciwego jegomościa. A to zwiastuje prawdziwe kłopoty.
Warkot to błyskotliwy retrokryminał, w którym rzeczywistość historyczna misternie przeplata się z fikcją, a całości dopełnia subtelny humor. 
 
Jarosław Rybski, Warkot, Wydawnictwo SQN, Kraków 2017

Premiera, 19 lipca 2017 roku.

... zapraszam przed Kominek​, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł...

Pachnące nowością No. 34

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć. Książką, która czeka na swoją chwilę. 

Ja byłam odważna. Ona była szalona. Razem sprawiałyśmy kłopoty Caddy i Rosie są nierozłączne. Bardzo się różnią, ale to tylko je do siebie zbliża. Gdy Caddy kończy szesnaście lat, zdaje sobie sprawę, że chciałaby być taka jak jej przyjaciółka – pewna siebie, przebojowa i zabawna. Wtedy w ich życie wkracza śliczna oraz – jak się okazuje – skrywająca pewną tajemnicę Suzanne. I wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Przeszłość Suzanne stopniowo wychodzi na jaw, teraźniejszość wymyka się spod kontroli, a Caddy zaczyna dostrzegać, że problemy mogą być bardzo ekscytujące. Jednak budowanie przyjaźni i próby zaleczenia starych ran są dużo boleśniejsze, niż którakolwiek z dziewczyn się spodziewa. Caddy wkrótce przekonuje się, że kłopoty potrafią się mnożyć w niesłychanym tempie.

Data wydania: 4 lipca 2017 

Sara Barnard, Piękne złamane serca, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2017

Majdanek po zarządem NKWD… wywiad ze Stanisławem M. Jankowskim

Lektura książki Dawaj czasy! stała się impulsem ku temu, aby zapytać Autora o kilka zagadnień, które bezpośrednio dotykały omawianego tematu, ale też o kilka innych, które pozostawały w świadomości od dłuższego czasu. Autora doskonałych pozycji historycznych, po które od zawsze lubię sięgać.

1. Proszę powiedzieć, czy w trakcie pracy nad książką, Dawaj czasy! coś Pana, jako historyka szczególnie zaskoczyło?

Trudno było mi uwierzyć w pacyfikację Gliwic, w tym mieście wielokrotnie bywałem, m.in. jako wykładowca uniwersytetu 3 wieku. Nikt nigdy nie wspomniał o zabitych, a przecież zginęło ponad 1000 osób. W PRL ukryto te zbrodnie do końca 1989 roku, a później też ich nie ujawniano. Wymieniam jeden temat, bo wywózka 60.000, może 80.000 Ślązaków, z których co czwarty nie wrócił z łagrów -  to następny temat zablokowany przez cenzurę dopóki ona nie zdechła, wyrzucona na śmietnik historii.