Internetowa cela

piątek, 31 lipca 2015

Motto na dziś

#27 - na dziś, na Jutro... na kolejne dni... czuję się tak, jakbym kiedyś w nim walczył... i ten wiersz, który kiedyś powstał: 
(...) za ten spokój ducha, że okupant w głuchej ciszy
nocy nagle z łoskotem w drzwi twoje nie stuka,
za kilka oddechów życia w wolnym skrawku nieba,
gdy Słońce nie miało złowieszczego cienia,
za oddychające mury, których nie przeszywały
serie kolejnych egzekucji umęczonej stolicy,
za chwile, w których na dźwięk słowa „Pawiak”
i „trafił na Szucha” opadła głowa i pękało serce,
za radość, jaką dała wieść o fladze dumnie
powiewającej na powstańczej reducie…


Pełny tekst wiersza dostępny jest w tym miejscu - Powstanie '44

czwartek, 30 lipca 2015

Motto na dziś

#26 - nie jest wykluczone, że będziecie mieli dziś o czym myśleć...

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie dwunastej propozycje Wydawnictwa Znak.


ZBRODNIA W SZKARŁACIE
Katarzyna Kwiatkowska
kryminał retro
liczba stron: 400
ISBN:
978-83-240-3491-8
oprawa: miękka
cena: 34,90


data wydania: 12 sierpnia 2015

 

Rok 1900. Dwór w Jeziorach pod Poznaniem. Trwają gorączkowe przygotowania do ślubu dziedziczki. Jan Morawski, przystojny, szarmancki i inteligentny ziemianin słynący z zamiłowania do kryminalnych zagadek pomaga rodzinie w poszukiwaniach skarbu dziadka.
Nocą pada śmiertelny strzał. Podejrzani są wszyscy.
Na dodatek gospodarze stoją na krawędzi bankructwa, rodzinną posiadłość chce przejąć pruski zaborca, a panna młoda nie chce wyjść za mąż.
Czy Morawski ocali rodzinę przed hańbą?
Czy można zorganizować wesele w rozpadającym się dworze, w towarzystwie trupa i pruskiej policji?
Co łączy skarb dziadka, mordercę i szkarłatny pokój?

środa, 29 lipca 2015

Żółta karteczka

Znał to wrażenie z przeszłości aż nadto dobrze - wzruszenie czymś pięknym lub cudownym. Kobieta mogła mu się podobać, ale bez tego wzruszenia nie trafiała do jego serca. Od tego czarodziejskiego skurczu rozpoczynała się miłość. A przynajmniej zauroczenie, Jan bowiem sam przed sobą przyznawał, że trochę zbyt łatwo i zbyt często doznawał tego uczucia. [s. 192]

Katarzyna Kwiatkowska, Zbrodnia w szkarłacie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015

Katarzyna Kwiatkowska - Zbrodnia w błękicie

Czytając wprowadzenie tej powieści oczyma wyobraźni widziałem otuloną śniegiem krainę gdzieś na końcu świata, w której rozegra się zbrodnia.
Pojawiał się obraz, który przykuwał uwagę, dawał do myślenia, intrygował. Po kilku pierwszych stronach wiedziałem, że to będzie właśnie coś, na co warto było czekać.
Katarzyna Kwiatkowska stworzyła powieść, której nie powstydziłaby się sama Agatha Christie. Napisała książkę, która jako debiut daje jej doskonały start na rynku wydawniczym, a jednocześnie równie doskonałe otwarcie ku temu, aby już myśleć o kolejnej powieści. Gdyż z pisaniem radzi sobie wyjątkowo dobrze.
Doskonale oddana epoka XIX wieku z wielką dbałością o szczegóły, narracja, która nie pozwala oderwać się od lektury, tak, że chcemy wciąż wiedzieć, co dalej. A jednak wciąż nie wiadomo, co dalej. Świetnie skomponowana i przemyślana historia nie poddaje łatwych rozwiązań, a co jakiś czas wystawia nasze przemyślenia na próbę. Już myślimy, że wiemy, co się wydarzyło i nagle jesteśmy w punkcie wyjścia.
I to w tym wszystkim jest najlepsze. Do samego końca, do ostatniej strony poznając na wylot każdego z bohaterów podążamy za Janem Morawskim i jego oddanym kamerdynerem Mateuszem. Śledztwo, które prowadzą nie jest łatwe, bo wszyscy są podejrzani, praktycznie każdy ma motyw, choć z pozoru go nie miał. Choć od przeczytania Zbrodni w błękicie minęło już trochę czasu z pewnością ponownie do niej wrócę.
Książka, która prosi się o wersję filmową, dialogi, które doskonale można zaadaptować do scenariusza, obszernie opisane wnętrza, dzięki którym specjaliści od scenografii nie powinni mieć żadnego problemu, aby oddać piękno tego wspaniałego pałacu.
Jedno, co warto, śmiało i odważnie przekroczyć jego próg.
 
Katarzyna Kwiatkowska, Zbrodnia w błękicie, Zysk  i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2012

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl 

Motto na dziś #25

#25 - coś na dziś, już wiesz, co robić, więc się nie krępuj...

Impresja Godziny „W”

Myślisz, myślę zbyt często, to jest kwestia spójna, w ulotnych obrazach dotykam przechodnia, by zatrzymać na chwilę ciszę tuż przed burzą, by zatrzymać pośpieszny strzał karabinowy...
Nie wybiła jeszcze ta ulotna godzina, miasto wszak już innym oddechem oddycha, miasto, czy znasz jego imię zbłąkany przechodniu, czy rozumiesz jego tak zło wróżebną ciszę chwilę przed, a może już chwilę po. Pięć minut przed, a może dziesięć minut po Godzinie, środek lata, skwar rozpala ulice, a oni wchodzą w płaszczach, by ukryć, jak myślisz, dokąd udają się grupkami spłoszeni przechodnie? Czyja lufa obija się o nogi, komu uciekła dorożka, a w kilka minut po Godzinie leży już na ulicy?
Dotykasz zło wróżebnej ciszy, by po chwili zrozumieć, właściwie nie potrafisz, właściwie nie rozumiesz skąd strzały, kto, co i dlaczego, w sklepach ludzie szeptali, ale ty, to nie dla ciebie, nie słuchałeś, nie chciałeś, wybiła Godzina. W którą stronę się zwrócisz, w którą stronę pobiegniesz ze sklepu by nie trafić pod ostrzał...

wtorek, 28 lipca 2015

Warszawiacy śpiewają (nie)ZAKAZANE PIOSENKI

Przyznać się muszę, że siedem poprzednich edycji tego koncertu zupełnie przeszło bez echa. Koncert, o którym wcześniej zupełnie nic nie słyszałem. Być może ranga obchodów 70 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego sprawiła, że i ja usłyszałem o tym koncercie oglądając go w trakcie transmisji telewizyjnej. Nie wiem, czy w tym roku uda mi się uczestniczyć w nim osobiście, jeśli jednak 1 sierpnia będzie wam po drodze do stolicy to warto się na nim pojawić.  Koncert, który bardzo mnie poruszył.
Poniżej fragment koncertu z 2014 roku (Warszawskie dzieci), a jeszcze niżej informacja prasowa na temat zbliżającej się jego dziewiątej edycji 1 sierpnia 2015 roku.


Warszawskie dzieci

poniedziałek, 27 lipca 2015

Konkurs - Wybierz sobie książkę... No. 5

Tak się składa, że zawsze jest trochę książek do rozdania. Stąd koncepcja nowego prostego w swej treści i formie, konkursu. Reguła jest prosta - w każdej edycji do wygrania jest jedna książka wybrana przez Ciebie. Są dwa określone tytuły i Biała karta, czyli zagranie w ciemno. Inaczej mówiąc książka niespodzianka.

KONKURS ZAKOŃCZONY, WYNIKI OPUBLIKOWANE.

Cztery edycje za nami, cykl tygodniowy chyba jednak najlepiej się sprawdza i przy nim pozostaniemy. Rozwiązanie tej edycji 4 sierpnia z informacją w tym samym miejscu i edycją tej wiadomości.

czwartek, 23 lipca 2015

Nicholas Sparks w filmie... Wciąż ją kocham

Śmiało można użyć stwierdzenia, że Nicholas Sparks równa się dobre kino obyczajowe, a może bardziej konkretnie – większość z jego książek doczekało się udanych, interesujących adaptacji filmowych. Podobnie rzecz się ma w przypadku film Wciąż ją kocham, w oryginalne Dear John.
Miłość listem pisana z wojną w tle, choć to jedynie współczesne działania taktyczne na Bliskim Wschodzie. Życie ma to do siebie, że lubi wpływać na nasze losy. John poznaje Savannah na przepustce i jest to miłość od pierwszego spojrzenia, później jest tylko piękniej, jednak, jak to w życiu bywa czasem dzieje się coś, czego nie dopuszczamy do głosu… i świat nagle wali się nam na głowę.
Historia, przy której warto się zatrzymać. Polecam.

Nicholas Sparks w filmie... 
Nie on sam oczywiście, ale jego książki w filmowych adaptacjach, a na przestrzeni lat pojawiła się już ich pokaźna ilość. 
Większość znam, ale chyba nie wszystkie, będzie więc okazja, aby nadrobić zaległości.

Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)

wtorek, 21 lipca 2015

Oddaj krew - uratuj życie - odbierz bilet do kina Muranów!

Kino Muranów we współpracy z Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie zaprasza do wzięcia udziału w letniej akcji krwiodawstwa. Każdy, kto w wakacyjne piątki i soboty w podanych niżej terminach odda krew w ambulansie RCKiK otrzyma zaproszenie na dowolny film z repertuaru Gutek Film w Kinie Muranów, ważne do końca 2015 roku.

NERVO - Collateral

Siostry NERVO prezentują swój nowy singiel Hey Ricky! Piosenka powstała w kolaboracji z Kreayshawn, Dev & Alisa. Do singla został nakręcony zabawny teledysk, w którym DJ-ki za pomocą telezakupów sprzedają zestaw do „ulepszenia” swojego mężczyzny... Koniecznie obejrzyjcie ten klip na VEVO.
Utwór pochodzi z najnowszego albumu duetu -  Collateral, którego premiera cyfrowa już 24 lipca. Na płycie znalazło się 15 utworów, a zamawiając go przed premierą (np. TUTAJ), ‘od ręki’ otrzymuje się aż 4 kawałki!

NERVO to pochodzące z Australii siostry, które tworzą DJsko-producencki duet. Na swoim koncie mają kilka #1, napisanych dla takich artystów jak Ke$ha, Kylie Minogue czy Armin van Buuren. Współpracowały również z Britney Spears, Cheryl Cole, Sophie Ellis-Bextor, Nicole Scherzinger czy Davidem Guettą z którym wspólnie stworzyły i wyprodukowały światowy hit When Love Takes Over ft. Kelly Rowland. Oprócz muzyki, drugą pasją sióstr jest moda – pojawiły się w takich magazynach jak Vogue, Elle, Nylon czy Cosmopolitan.

Traktat o uczuciach...

...nawet najmądrzejsi, najstarsi, nie wiedzą, jak kochać, gdyż każdy z nas ma w sobie inną miłość, inną żarliwość, inaczej postrzega świat..

idąc dalej tym duktem uzmysłowić możemy sobie oto fakt, że bezmiar miłości ukrywa się w każdym z nas lecz, nie każdy potrafi ją odkryć, nie każdy jest w stanie dojrzeć ją w sobie, wreszcie, nie każdemu starcza sił, aby ją przyjąć..

jeśli wzruszając się boisz się odkryć choć jedną łzą nigdy nie pokochasz pełnią serca, jeśli nie będziesz potrafił zrozumieć tego, co cię otacza, a tym bardziej wyjść na przeciw swemu szczęściu, nigdy nie pokochasz pełnią serca..

ktoś zauważył, że podobał się mu mój cykl „Nagle..”, ale czy to będzie taki, lub inny cykl, choć zawsze dużą wagę przywiązuję do tytułów, to jednak najważniejsze jest to, co poniżej..

a miłość, wciąż na nią czekam, ucząc się kochać, nie wiem, co znaczy kochać, nie wiem, jak to jest, gdy ktoś, kocha mnie.. może kiedyś poznam i na to odpowiedź...

Powstańcza impresja - Dominika

1 sierpnia, 16:26

Pierwsze strzały już padły, mieszkańcy Warszawy już zdają sobie sprawę, że coś ważnego dzieje się ich w mieście. Jeszcze nie wiedzą, co takiego się dziś wydarzy, ale wiele długich płaszczy w środku upalnego lata, pełne młodych dorożki zatrzymujące się w tym lub innym miejscu, to nie tylko warszawiakom dawało do myślenia. W powietrzu czuło sie nerwową atmosferę...

16:31
Coraz więcej strzałów w różnych częściach miasta, choć na razie jakby niepewne. Godzina 'W' ma wybić juz za chwilę. Łączniczka Dominika, siedemnastoletnia dziewczyna, od rana odwiedza konspiracyjne lokale, widzi podniecenie i radość na twarzy chłopaków, już za godzin kilka, warszawskich powstańców. Sama jeszcze nie wie, co o tym myśleć, czuje, że dziś zmieni sie wszystko..

16:36
Wpada do bramy na Kruczej, za którą czeka już gotowy do walki pluton specjalnie z tym sie nie kryjąc. Mieszkańcy kamienicy czują się równie podnieceni, radość ponosi wszystkich. Nagle pada rozkaz i pluton wybiega z bramy... Chwilę później słychać serię karabinu maszynowego i krótkie serie powstańczej broni. Zanim wybiegli Dominika była już w drodze do kolejnego lokalu, choć bała się, że do niego nie dotrze..

Underworld XLIX

XLIX

wczoraj jeszcze
małym chłopcem byłeś

dziś już
dorosły chyba jesteś

jutro być może
spotka Cię starość

w którym miejscu
chciałbyś się zatrzymać..


- # -- # --- # -- # -

Zbyt często, zbyt mocno dotykamy przemijania, a jednak nie da się uciec od czasu, choć można go nie zauważać, nie dostrzegać, ignorować, a może wręcz sprytnie oszukiwać.. tylko, jak długo się uda...

poniedziałek, 20 lipca 2015

Nożownik (2003)

W gruncie rzeczy już taką historię kiedyś oglądaliśmy, myślę o Ściganym, jednak wtedy Tommy Lee Jones był trochę w innej roli, ścigał zbiega, teraz za wszelką cenę musi dopaść swojego ucznia. Musi to zrobić, gdyż w przeciwnym razie uczeń dopadnie jego, a wtedy będzie martwy!
I raczej nie jest to zabawa, wygrany i przegrany nie podadzą sobie dłoni po walce, nie poklepią się po plecach. Nagroda jest tylko jedna, własne życie i możliwość spotkania się być może, ponownie z białym wilkiem...
Film, który na początku razi brutalnością i bezwzględnością, gdyż pierwsze kadry pochodzą z ogarniętego wojną Kosowa, od początku do końca jest szybki, dynamiczny i pełen polotu. Tommy Lee Jones, który miał już okazję pracować z Williamem Friedkinem przy Regulaminie zabijania, Benicio Del Toro w swym dorobku ma Oscara za rolę w filmie Traffic oraz Connie Nielsen. Interesująca rola w Gladiatorze, a już za chwilę nowe kino akcji z jej udziałem, Sekcja 8.
Teraz to właśnie ona, jako agentka FBI, zgrabna i ładna, a przy tym nie głupia, jest tuż za swoim partnerem, a czasem nawet wyprzedza go o krok. Film nie należy do długich, więc specjalnie nie ma czasu na zastanawianie się nad tym, co się dzieje. Dobrze zmontowany, w ciągłych zmianach kadrów, miejsc, rzecz dzieje się w Portland w 2003 roku, wiec jest jak najbardziej współczesny.
Czy patrzyliście kiedyś w oczy zabójcy? Del Toro razi swym spojrzeniem, jest jak puma, gdy widać jedynie jego białka oczu. W każdej chwili gotowy do skoku. Szybki, lekki, wyszkolony do zabijania, najlepszy. Jednak to, co dane mu było oglądać, w Kosowie, rzeź niewinnych i nieopisana brutalność, sprawiło, że zaczął szukać innego celu. Zaczął namierzać tych, którzy dla rozrywki zabijają, stal się myśliwym... myśliwych.
Autorami scenariusza są panowie, którzy wcześniej napisali materiał do filmu Na własną rękę, dobrze przyjętego przez widzów obrazu z Arnoldem Schwarzeneggerem, a reżyser William Friedkin ma na swoim koncie wspomniany już Regulamin zabijania, oraz Egzorcystę i Jade

Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)

sobota, 18 lipca 2015

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie jedenastej propozycje Zysk i S-ka Wydawnictwa.


POCZTA DO NIGDY-NIGDY
Reporter w kraju koala i białego człowieka
Lucjan Wolanowski

Seria Naokoło świata
liczba stron: 720
ISBN: 978-83-7785-556-0
oprawa: miękka ze skrzydełkami
cena: 39,90


data wydania: 13 lipca 2015

 

Fascynująca podróż po mozaice magicznych miejsc, egzotycznych bezdrożach i metropoliach Australii. Lucjan Wolanowski znał receptę na wybitny reportaż. Świadczą o tym jego książki, a jedną z nich jest Poczta do Nigdy-Nigdy – obraz Australii lat sześćdziesiątych. 

Autor zwykł mawiać: Australia to kraj z dołu globusa, prawie tak wielki jak cała Europa, który miał być bardziej brytyjski niż Anglia, ale życie pokrzyżowało te plany. Z żartobliwym dystansem zabiera nas w podróż po Czerwonym Lądzie, barwnie opowiadając o porywających przygodach i przytaczając niezwykłe anegdoty.
 

„Nie twierdzę, że znam Australię. Ale chyba mam prawo twierdzić, że widziałem Australię. To istotna różnica. Ba, może nawet oglądałem to, czego przeciętny Australijczyk nigdy nie zobaczy. Kto ruszy w rejs statkiem obsługującym latarnie morskie na Morzu Koralowym? Kto, idąc o zakład, ‹‹zagubi›› się na pustyni i zostanie ‹‹odnaleziony›› przez czarnego tropiciela śladów? Komu się będzie chciało lecieć na daleką wyspę Norfolk, aby tam rozmawiać z potomkami buntowników z ‹‹Bounty››? Kto rozwoził pocztę świąteczną w Krainie Nigdy-Nigdy i latał z Latającym Doktorem? Inna sprawa, że widziałem też i Australię, która odeszła...”
Lucjan Wolanowski

NIE BÓJ SIĘ PRAWDZIWIE ŻYĆ.

Praca, która dotarła do nas jako ostatnia, praca najmłodszej uczestniczki konkursu (już wiem, że jednak był jeszcze ktoś młodszy), wreszcie praca, która w jakiś sposób zwróciła moją uwagę i dała do myślenia. Choć nie weszła do finału i były też takie, które bez wątpienia były lepsze i dojrzalsze od prostych słów Andżeliki to jednak coś sprawiło, że przykuła moją uwagę.
Dajcie szansę prostym słowom, którymi dzieli się z nami Andżelika Pasińska.

piątek, 17 lipca 2015

Opinia 50 stron...

Z wyjątkową swobodą, ale też doskonałą znajomością tematu Bill O'Reilly oraz Martin Dugard opowiadają o życiu George'a S. Pattona. O tym, jaki wpływ na losy wojny miały jego poczynania, nieugięty charakter, doskonała strategia i wyjątkowe zdolności taktyczne. Był uwielbiany, ale był też solą w oku dla wielu wyższych rangą dowódców, jak też polityków. Mówił to, co myśli i robił to, co uważał za słuszne nie bacząc na konsekwencje.
Zabić Pattona czyta się jak doskonałą powieść sensacyjną, choć z nią samą książka ta ma niewiele wspólnego. Dotyka faktów, zdarzeń, często mało znanych. Przywołuje do życia ludzi znacznie mniej znanych, niż genialny strateg, jednak były to malutkie trybiki w jego wielkiej machinie wojennej.
Jestem przekonany, a piszę to ze znacznie dalszej perspektywy, niż jedynie pięćdziesiąt stron, że intrygujący początek jest zapowiedzią doskonałej reporterskiej podróży ku ostatnim miesiącom II wojny światowej. Na chwilę przed tym zanim Hitler wyciągnie ostatniego asa z rękawa i zanim Patton będzie miał jeszcze coś ważnego do dodania od siebie w tej wojnie.
Książka, która już na tym etapie budzi mój szczery podziw. Słowo końcowe jest bez wątpienia kwestią czasu.

Pełne spojrzenie na Zabić Pattona można znaleźć w tym linku

koominek.blogspot.com - sześćdziesiąt pięć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...

środa, 15 lipca 2015

Wojciech Dutka - Kartagińskie ostrze

Jakiś czas minął, gdy raczyłem się wyjątkową w swej treści i formie najnowszą powieścią Wojciecha Dutki Kartagińskie ostrze. I jest to jeden z nielicznych przypadków, gdy właśnie czas jest określonym wyznacznikiem literackiego odniesienia, któremu chciałbym w doskonały sposób sprostać. Gdyż, jak to często podkreślam nie sztuką jest pisać, aby pisać, sztuką jest prostym słowem przenikać do świadomości czytelnika, a może przede wszystkim przemieniać wodę w wino, co niewątpliwie, bez cienia wątpliwości autorowi się udało.
Dwanaście miesięcy wstecz odkrywałem historię, której pierwowzór narodził się za drutami Auschwitz. Wojciech Dutka barwami czerni i purpury odmalował tak sugestywny obraz, iż dosłownie byliśmy świadkami rozgrywających się wokół nas dantejskich scen, gdzie dwoje obcych sobie ludzi w niewiarygodny sposób zbliżało się do siebie:

(...) Zderzenie dwóch przeciwstawnych światów w miejscu kaźni, jakim było Auschwitz, historia, jaką zainspirowały autentyczne wydarzenia – Milena, młoda, żydowska artystka ze Słowacji i Franz, podoficer SS, odpowiedzialny za segregowanie rzeczy po zgładzonych Żydach. Czy tych dwoje ludzi mogło połączyć coś, o czym oni sami nie zdawali sobie sprawy? Jak spojrzeć w oczy wroga i kata, który nagle z niewiadomego powodu zaczyna okazywać zainteresowanie Żydówce?  

wtorek, 14 lipca 2015

Nagroda główna w Konkursie literackim - Kartka z podróży

Nadeszła ta długo oczekiwana chwila, najlepsza z możliwych. Chciałbym podzielić się z Wami pracą, która wzbudziła nasz szczery podziw, poruszyła wrażliwe dusze, dała do myślenia. I choć było wiele dobrych i bardzo dobrych ta jest wręcz doskonała. 
Warto się wczytać w słowa Anny Krzemińskiej.

Opinia 50 stron...

Nie tak dawno wyjątkową przyjemność w lekturze sprawiła mi powieść Mrok i mgła, której autorem jest Stefan Türschmid. Powieść, która zaskoczyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę.
Moje literackie odniesienie zyskało uznanie autora i w ten oto sposób za sprawą Poczty Polskiej dotarła do mnie jego najnowsza książka Cień Lucyfera i co równie miłe opatrzona piękną dedykacją (kolejna z książek, która stała się bardzo cenna w mojej bibliotece).
Stąd nie dziwić może fakt, że jest to dla mnie wyjątkowo miłe wyróżnienie móc zmierzyć się opowieścią o rodzinie autora, ale też o nim samym. I te początkowe pięćdziesiąt stron to spojrzenie autora na jego własne życie, rok 1968, aresztowanie i pobyt w więzieniu, a przy tym wiele niezwykłych retrospektywnych podróży - w tym wspomnienia z planu filmu Pan Wołodyjowski.
A także wszystko to, co wciąż przede mną o rodzinie, która przybyła z Niemiec, aby stać się Polakami. Pięć wymownych mówiących jakże wiele rozdziałów, które są szczególnym dowodem patriotyzmu autora, ale też całej jego rodziny:

- Konspirator w PRL-u 1970;
- Więzień stalinowski 1947;
- Łączniczka 1944;
- Oświęcimiak 1942;
- Powstaniec 1863.

Pełne spojrzenie na Cień Lucyfera można znaleźć w tym linku. 

koominek.blogspot.com - sześćdziesiąt pięć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...

poniedziałek, 13 lipca 2015

Traktat o drzewach wiśniowych...

bez względu na to, jak bardzo pragniecie kochać, a także rzecz jasna, być kochani, zawsze zdarzy się coś, co stanie Wam na drodze..

czasem są to sprawy małe, czasem jedynie średnie, lecz jakże często wysokie po czubek góry Fudżi..

wtedy, gdy zaczynają kwitnąć drzewa wiśniowe, kiedy jednego dnia zabraknie Ci sił, by zmierzyć się z górą, spróbuj dotknąć śniegu na jej czubku, po tym czasie wszystko to, co było niżej, już dawno spadnie wraz z tymi kwiatami..

Zina Rohan - Córka oficera

Nie tak dawno minęła siedemdziesiąta rocznica wkroczenia wojsk radzieckich na ziemie polskie, dzień, który na dobre zapisał się w świadomości niezliczonej liczby Polaków. Rodzimy się ze świadomością, że los będzie stawiał przed nami wciąż nowe wyzwania, mam nadzieję, że obecnie zupełnie inne, niż miało to miejsce we wrześniu 1939 roku.
Piszę o tym wszystkim nie bez powodu, gdyż z pełną świadomością sięgam po książkę, której szukałem jakiś czas, a jak już znalazłem przeczytałem wyjątkowo szybko i momentami ze łzami w oczach. Córka oficera została wydana w 2009 roku, więc nie jest tytułem, który znaleźć można w dziale „nowości”, co nie zmienia faktu, że nadal jest dostępna w sprzedaży.
Historia naszego kraju ma to do siebie, że ciągle wystawiani byliśmy na próbę patriotyzmu, charakteru, niezłomności zasad. Od jednego zrywu do drugiego, od powstania od powstania, co chwilę najeżdżani lub napadani. I gdzieś w tym wszystkim obok walczących mężczyzn zawsze były kobiety – żony, matki, córki.
Marta - młoda, ambitna dziewczyna, harcerka. Gdyby tylko urodziła się mężczyzną, byłaby tak samo dzielnym, walecznym oficerem, jak jej ojciec. Jednak urodziła się kobietą i jej front przybrał zupełnie inny obraz. Jej okopem był jej nieugięty charakter, a orężem niezłomna wola.

niedziela, 12 lipca 2015

Konkurs - Wybierz sobie książkę... No. 4

Tak się składa, że zawsze jest trochę książek do rozdania. Stąd koncepcja nowego prostego w swej treści i formie, konkursu. Reguła jest prosta - w każdej edycji do wygrania jest jedna książka wybrana przez Ciebie. Są dwa określone tytuły i Biała karta, czyli zagranie w ciemno. Inaczej mówiąc książka niespodzianka.

KONKURS ZAKOŃCZONY, WYNIKI OPUBLIKOWANE.

Trzy edycja za nami, konkurs, który chyba już w jakiś sposób się spodobał. Pojawia się czwarta i z całą pewnością konkurs ten na dłużej zagości między nami. Rozwiązanie tej edycji 26 lipca po godzinie 20:00 z informacją w tym samym miejscu i edycją tej wiadomości.

Motto na dziś #23

#23 - coś takiego małego wieczorową porą, być może skłoni Was do refleksji :)

Nagroda specjalna magazynu Imperium Kobiet

Po dwóch wyróżnieniach i na chwilę przed Nagrodą główną chciałbym podzielić się z Wami pracą, która poza Regulaminem zyskała uznanie magazynu Imperium Kobiet i została wyróżniona Nagrodą specjalną. I to kolejny dowód na to, że poziom konkursu był bardzo wysoki, a i tak z bólem serca kilka prac musiało zostać odrzuconych.
Warto się wczytać w słowa Moniki Piotrowskiej-Wegner.

Wiek Adaline (2015)

Nierzeczywiste pragnienie budzącego się nieba...

Słowa, które chodzą za mną już od dłuższego czasu, ale w trakcie filmu Wiek Adaline szczególnie stały mi się bliskie, choć... nie wiem, dlaczego. I tylko pozostaje żałować, że nie poznałem go w kinie, bo właśnie w kinie miałby jeszcze lepszy i bardziej zaskakujący odbiór...
Historia zaskakująca pod każdym względem, od pierwszych kadrów, aż po napisy końcowe. Historia Adaline pięknie wpisana w wiek, w którym przyszło jej żyć, wiek XX, ale też współczesny nam XXI. Graficzna różnorodność skomponowanych plakatów filmowych pokazuje jedynie, jak barwny i urzekający to film i jak istotne są w nim barwy i zmieniające się trendy w modzie.. ale też świadomość, że ma się wciąż 29 lat.
Blake Lively  nie jest specjalnie znana, przynajmniej mi. Filmy z jej udziałem nie mówią mi wiele, a jeśli chodzi o film staram się być nie bieżąco i trudno mnie czymś zaskoczyć. Nie zmienia to jednak faktu, że może być to rola po której jej nazwisko będzie już bez trudno rozpoznawane i kojarzone. Rola, która urzeka, zaskakuje, onieśmiela, kusi i zniewala, ale też zagrana bez skazy. Metafizyczność tego filmu jedynie dodaje smaku opowiadanej historii, w której pewien wypadek sprawia, że nagle Adaline przestaje się starzeć, czas się dla niej zatrzymał, stał się dla niej łaskawy, żyje brew niemu. Niezwykła jest konfrontacja z jej córką, na której twarzy w różny sposób odbija się upływ czasu.
Wiek Adaline ma w sobie potencjał, film, przy którym prawie przestajemy oddychać... zmienność czasu, środków, które ten czas pokazują, stare zdjęcia, film z rzutnika... to wszystko jest niezwykłe, urzekające, magiczne, a Adaline w którymś momencie przestaje uciekać, gdy na jej drodze pojawia się Ellis (Jak ta wyspa?).
Film, do którego zamierzam wracać...

Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)

sobota, 11 lipca 2015

Underworld XLVIII

XLVIII

co zostało dane
co podarowane

co blisko jest
a co wciąż daleko

tak wiele wciąż
w zasięgu ręki

a jednak
wciąż za mało..


- # -- # --- # -- # -

Im więcej mamy, tym bardziej pragniemy sięgnąć po to, co jest wyżej i dalej, niemiłosiernie naginając kręgosłup zdrowego rozsądku, czyż nie tak..?

Tajemniczy ogród XVI

Aquarelle - prześliczna róża wielokwiatowa, o wspaniałych wonnych kwiatach, dużych, wielopłatkowych, która zachwyca przede wszystkim barwą: eterycznie złotą, niemal przezroczystą, przechodzącą w subtelny róż. Rzeczywiście przypomina delikatną akwarelkę z portretem róży. Zapach słodki, owocowy, jest dopełnieniem kwiatów. Uroku dodają karbowane brzegi płatków. Odmiana bardzo wdzięczna w hodowli, jednocześnie odporna na warunki środowiska i mało wymagająca. Zachwyci każdego miłośnika róż. [s. 75] 

Katarzyna Michalak, Ogród Kamili, Znak litera nova, Kraków 2013

piątek, 10 lipca 2015

Wyróżnienie w Konkursie literackim - Kartka z podróży

Dobre chwile już za nami, nowe dobre chwile za jakiś czas przed nami.
Drugą z wyróżnionych prac jest poetyckie spojrzenie na przełomowy dzień w życiu, moje wyróżnienie. Prac pisanych wierszem dotarło do nas raptem kilka, natomiast to, co pokazała Zofia Moroz zasługuje na uznanie i już na początku zwróciła moją uwagę. Warto się wczytać...

czwartek, 9 lipca 2015

Ze starych kartek...

Poznawanie Jej to odgadywanie niewypowiedzianych słów, potykanie się na własnych błędach, poznawanie Jej to jedyna w swoim rodzaju sztuka, gdyż inaczej nie znałbym Jej wcale. Nie wiem, co myśli i czuje, nie dzieli się tym z mną, jedynie zgaduję, lecz i tak wiem niewiele. Nie zmienia to jednak mojego uczucia, mojego zbliżenia, mojego szacunku do Niej i dla Niej.
Bez względu na to, co mnie otacza pragnę poznawać Jej świat, Jej uczucia, to, co tak boli, smuci, to, co sprawia, że zbyt często łza gości na Jej oku, to przede wszystkim jest mi bliskie, bez tego nie ma szans na wspólne szczęście, radości, poszukiwanie sposobów na rozwiązywanie istotnych problemów, na przywołanie uśmiechu. Dać wiele, a tak niewiele, dać samego siebie, podać dłoń i zatrzymać w niej Jej delikatną, piękną rączkę, na chwilę, na dłużej, na zawsze.
Wiele razy zaczynałem od tego samego miejsca, wiele razy starałem się, być może w niewłaściwy sposób, wiele razy, lecz teraz jest inaczej. Teraz jest świadomość, są istotne i trwałe uczucia, teraz Jej dusza jest jakby częścią mojej, jakby to za mało. Gdyż na dobrą sprawę Jej dusza jest mi zwierciadłem, w niej odnajduję siebie, te same pragnienia, odczucia, w niej dostrzegam piękno Kochanej Osoby.

wtorek, 7 lipca 2015

Książka z dedykacją

A w zasadzie dwie. Przyszły tego samego dnia. Z pięknymi dedykacjami prosto od autorów. Przyjemność jedyna w swoim rodzaju, a także świadomość, że to, co tworzę, jak opowiadam o książkach odbija się nie tylko miłym echem wśród wydawnictw, ale w dużej mierze u samych twórców. To miłe i wyjątkowo budujące.

Motto na dziś #22

#22 - zawsze losowo sięgam po te wszystkie myśli spisane na przestrzeni lat, myśli srebrne, złote, a czasem zupełnie normalne, takie swojskie, przyziemne... takie, do dzielenia się dalej...:)

Opinia 50 stron...

W środku upalnego lata to samo na Majorce ma swój pod każdym względem wyjątkowy charakter. Za mną już trochę więcej, niż pięćdziesiąt stron i czuję już, że dalej będzie tylko lepiej i coraz ciekawiej.
Majorka ma być miejscem na wyjątkowy pod każdym względem urlop, jednak już na tym etapie lektury można dostrzec, że coś się święci, że jakaś burza wisi w powietrzu. Jim mocno podpadł w pracy i z hukiem wyleciał, Fran, jego żona, nie wie, jak się z tym uporać i co powinna zrobić. Ich dorosłe dzieci żyją w nieświadomości, przynajmniej częściowej. Sylvia zna część prawdy, w resztę jakby nie wnika, na progu dorosłego życia zastanawiając się co dobrego przyniesie ten wyjazd i czy w ogóle coś takiego się pojawi, Bobby nie zdaje sobie sprawy z burzowych chmur wiszących nad jego rodziną, choć i on sam w coś wplątał.
Są też jeszcze przyjaciele domu - Charles i Lawrence, dwóch dojrzałych mężczyzn, którzy od wielu lat tworzą parę.
Biorąc pod uwagę fakt, że w lekturze za mną Dzień piąty jestem świadom, że przede mną jeszcze dużo dobrego doskonałego pióra Emmy Straub. 

Pełne spojrzenie na Lato na Majorce można znaleźć w tym linku.

koominek.blogspot.com - sześćdziesiąt pięć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...

Wyróżnienie w Konkursie literackim - Kartka z podróży

Dobre chwile już za nami, nowe dobre chwile za jakiś czas przed nami.
Przed nami też cztery prace (będzie ich jednak pięć, o tej piątej opowiem przy okazji wkrótce), które zyskały nasze uznanie, choć wybór był wyjątkowo trudny. Wyróżnienie, które przyznała Wiola (bo tym się podzieliliśmy), wybór w temacie Nagrody głównej był wspólną, długą i bardzo trudną konsultacją. Poniżej praca, którą przesłała do nas Luiza Pitera. Warto się wczytać...

poniedziałek, 6 lipca 2015

Maria Nurowska - Dom na krawędzi

Dziś kończąc lekturę książki Dom na krawędzi Marii Nurowskiej uświadomiłem sobie, że muszę się zatrzymać, aby dusza pełna wrażeń mogła bez skrępowania odetchnąć głęboko. Bo tak, jak piękno kobiety można scharakteryzować szeroką gamą naszych doznań, tak literatura, szczególnie polska, którą poznaję w ostatnim okresie poddaje się podobnym regułom.
Są powieści, które zamykają się w nurcie „powieści wakacyjnej” przynosząc szeroki uśmiech i dawkę miłych wrażeń. Są też takie, które czytając na jednym oddechu sprawiają tak miłe emocjonalne zaskoczenie, po którym długo nie możemy się pozbierać. Nie można zapominać też o takich, których moc intelektualna zaskakuje od pierwszej do ostatniej strony przynosząc finał, który odbiera mowę stawiając w naszych umysłach proste i jednoznaczne pytanie, „To już koniec?!”.
Piszę o tym nie bez powodu, gdyż nie minęło wiele czasu, jak padła ostatnia klatka tej opowieści, która przyznać muszę bardzo mnie zaskoczyła. I to nie tylko sposobem narracji w konwencji długiego, niekończącego się listu, jednak jakże łatwiejszym w odbiorze, niż zapisane pod postacią monologu bez końca Drzwi do piekła.
Nie spodziewałem się również tego, że autorka tak szybko poczuje literacki głód pokazania dalszych losów Darii, Izy, Kochanki, Maski i innych kobiet, z którymi los splótł Darię za więziennym murem. Teraz ten sam los ponownie rozdawał karty, choć w formie wolnego wyboru, jednak, czy taki właściwie istnieje? Co by się stało, gdyby Daria zamiast siedzieć na schodach willi, weszła jednak do mieszkania stryja? Czy wtedy nastąpiłoby wszystko to, czego później miała być świadkiem i uczestnikiem?

niedziela, 5 lipca 2015

Wyniki Konkursu literackiego - Kartka z podróży

44 prace, tysiące słów, setki zapisanych kartek i miliony liter! Zainteresowanie konkursem przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Każdą Waszą pracę przeczytaliśmy do ostatniego słowa, do ostatniej kropki i uwierzcie nam, wybór był bardzo trudny. Pisaliście bowiem o pięknych momentach w Waszym życiu, jak również o tych, które do miłych nie należą, a jednak okazały się przełomowe. Pisaliście także o tym, co mogłoby się wydarzyć i o tym, co wykreowała Wasza wyobraźnia. Żeby jednak nie przedłużać, zapraszamy na wyniki konkursu :)

Konkurs - Wybierz sobie książkę... No. 3

Tak się składa, że zawsze jest trochę książek do rozdania. Stąd koncepcja nowego prostego w swej treści i formie, konkursu. Reguła jest prosta - w każdej edycji do wygrania jest jedna książka wybrana przez Ciebie. Są dwa określone tytuły i Biała karta, czyli zagranie w ciemno. Inaczej mówiąc książka niespodzianka.

KONKURS ZAKOŃCZONY, WYNIKI OPUBLIKOWANE.
 
Pierwszą, startową edycję mamy już za sobą. Pojawia się trzecia i z całą pewnością konkurs ten na dłużej zagości między nami. Rozwiązanie tej edycji 12 lipca po godzinie 20:00 z informacją w tym samym miejscu i edycją tej wiadomości.

sobota, 4 lipca 2015

Anna Sokalska - Na psa urok

Miło jest mieć świadomość, że autor chciałby poznać moją osobistą opinię na temat swojego dzieła. To naprawdę miłe uczucie i może dzięki temu wpadła w moje dłonie książka Anny Sokalskiej, Na psa urok. Ten pies w tytule ma niebagatelne znaczenie. A także dedykacja, którą trzeba jednak poznać osobiście.
Przyznam się, że miałem pewne obawy na samym początku. Przez chwilę nie potrafiłem się odnaleźć, ale tylko przez chwilę. Później poszło już samo. Później była cała masa radosnych olśnień, niesamowitych zaskoczeń i wyjątkowych literackich doznań.
Proza Anny Sokalskiej bez wątpienia może zaskakiwać. I to nie tylko konwencją śmiałej powieści kryminalnej, ale też wyjątkowo rubaszną jej otoczką. Nie bez znaczenia jest udział Narratora w całym przedsięwzięciu, ale też fakt, że autorka mniej lub bardziej świadomie co jakiś czas musi "ugryźć się w język". A dzięki temu pojawiają się w tekście szczególne w swej formie rozwiązania, których nie sposób nie zauważyć.
W bajkach żaba przemienia się w księcia, tutaj Jerry przemienia się nagle w urodziwego młodzieńca. Mały, uroczy psiak Jerry, który swą psią postać zawdzięczał złej wiedźmie, z którą miał na pieńku cztery wieki wstecz i która teraz, czterysta lat później zamierza dokończyć swego dzieła, a przy okazji przejąć bardzo szczególny amulet.
Jednak Jerry nie pozostaje sam w walce ze złą wiedźmą. Pomogą mu w tym "kuzynka" Ania, gwiazda filmowa Iza Sokół, chcąc nie chcąc również prokurator Paweł i pewien szaman Maciej. Ekipa pod wezwaniem stanie do pasjonującej potyczki ze złą wiedźmą Wandą.
Dzieje się, od pierwszych stron, aż po ostatnie. Uśmiech nie znika z pyska, a dobre duchy tak, czy inaczej muszą wygrać. Jest mi też miło, że mogłem się zmierzyć z prozą Ani ciesząc oczy tą przezabawną historią.

Anna Sokalska, Na psa urok, Oficyna Wydawnicza ATUT, Wrocław 2015

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

piątek, 3 lipca 2015

Underworld XLVII

XLVII

proch nieba
żywotność gwiazd

gdzieś tam Ty
gdzieś obok nas

zasmucona wczoraj
poszukująca dzisiaj

prostej odpowiedzi
na znikanie gwiazd..


 

- # -- # --- # -- # -

Jeśli prawdą jest, że wolisz żyć bez miłości, to, czym są ludzie wokół Ciebie, co znaczy ich obecność, dlaczego pojawiają się na Twej drodze...

czwartek, 2 lipca 2015

Motto na dziś #21

#21 - smutek mnie nie wypełnia, ale myśl ta wpadła jako kolejna z bardzo starej listy.., 
smutek być może dziś Tobie towarzyszy...

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie dziesiątej propozycje Wydawnictwa Albatros Andrzej Kuryłowicz.

OGNISTY BÓG
Wilbur Smith

tytuł oryginału: DESERT GOD
tłumaczenie: Jan Jackowicz
liczba stron: 512
ISBN: 978-83-7885-371-8
oprawa: miękka ze skrzydełkami
cena: 36,90 zł

data wydania: 1 lipca 2015


Wilbour Smith – okrzyknięty przez Stephena Kinga „mistrzem powieści historycznych” i jeden z najlepiej sprzedających się autorów na świecie – powraca do starożytnego Egiptu. Desert God to napisana z epickim rozmachem, zawierająca elementy magii, tajemnicy i romansu krwawa intryga rozgrywająca się w fascynującym świecie, którego dawno przeminął.

Nad lśniącym Nilem genialny Taia – niewolnik i doradca Faraona – trafia w sam środek splątanych namiętności, intryg i niebezpieczeństw. Zadanie, które mu powierzono – zniszczenie Armii Hyksosa i zawarcie przymierza z Kretą - zmusza go do wyruszenia w górę Nilu, przez Półwysep Arabski do magicznego miasta Babilonu, aż na otwarte morze. Dźwigając na barkach ciężar losów Egiptu, Taita wkracza w świat, w którym granica pomiędzy lojalnością i zdradą jest ruchoma jak piaski pustyni, podstępni wrogowie ukrywają się w cieniu, a w mroku czai się śmierć.

środa, 1 lipca 2015

Naucz się pisać od najlepszych!

1 lipca rusza rekrutacja na Kurs kreatywnego pisania Miasta Literatury UNESCO. W ramach 6 weekendowych zjazdów we wrześniu i październiku uczestnicy będą mogli poznać sekrety warsztatu czołowych polskich pisarzy m.in. Marka Krajewskiego, Wita Szostaka i Anny Janko. Spotkają się też z ekspertami z branży, którzy podpowiedzą im, jak przełamać pisarski blok, jak negocjować z wydawcą, a także jak najlepiej zaprezentować się publiczności. 

John Boyne - W cieniu Pałacu Zimowego

John Boyne najbardziej jest znany z opowieści o pewnym chłopcu, który w swoim małym, dziecięcym świecie odnalazł przyjaciela za drutami. W dziwnej pasiastej piżamie. I choć w lekturze forma tamtej książki mogła zaskakiwać to był to od początku do końca zamierzony efekt w tej dramatycznej opowieści.
W cieniu Pałacu Zimowego zatrzymałem się zupełnie przypadkiem. Książka, o której istnieniu wcześniej nie miałem żadnej wiedzy, a jednak książka, która podarowała mi to, co odkryłem wiele lat wcześniej na ulicach oblężonego Leningradu.
Jeździec Miedziany szturmem zdobył serca i umysły czytelników. Historia Tatiany i Aleksandra, dla której on przeszedł przez ulicę, gdy gdzieś tam właśnie wybuchła wojna, od dawna jest dla mnie pewnym literackim punktem odniesienia. Proza Paulliny Simons miała i wciąż ma wyjątkową emocjonalną siłę. Coś, czego nie spotyka się w literaturze często. Czego się łaknie, jak przysłowiowego powietrza.
Ten obszerny wstęp nie jest bez znaczenia, gdyż historia, którą opowiada John Boyne ma wiele wspólnego z losami Tatiany i Aleksandra. Gdyż zanim z mroków nocy wyłonił się Leningrad miasto to znacznie wcześniej nosiło dumną nazwę Petersburg i nosi ją obecnie od 1991 roku. I to tu zabiera nas autor zapraszając czytelnika do sięgnięcia po powieść W cieniu Pałacu Zimowego.
Gieorgij Daniłowicz Jachmieniew miał szczęście żyć w bardzo ciekawych czasach. Przypadek sprawił, że przez jego wieś przejeżdżał Wielki książę Mikołaj Mikołajewicz bliski krewny jego cesarskiej mości cara Mikołaja II i ten sam przypadek dopełnił losów jego i jego przyjaciela Kolika. I nie zdając sobie zupełnie z tego sprawy, jak wielkie spotkało go wyróżnienie trafia na dwór carski.

Opinia 50 stron...

A tak naprawdę przynajmniej stu, może odrobinę więcej. Każdy, kto choć odrobinę poznał pasjonującą sagę Winnych poznał również szczególną w swej formie prozę Ałbeny Grabowskiej. 
Coraz mniej olśnień potwierdza jedynie to, o czym przekonałem się już wcześniej. Z tym, że teraz jest to powieść pełna zawiłości, chropowatych, rzadko kiedy bajkowych, ludzkich losów. Przenikające się historie trzech kobiet, które żyją w trzech odrębnych stanach świadomości, choć istnieją nici, które je łączą. Nici sympatii, przyjaźni, tragedii, zdrady, niezrozumienia, czy też osamotnienia. Zastanawiam się do jakiego kłębka mnie zaprowadzą...
Opinia 50 stron ma już ten szczególny wyraz, że jedynie naświetla krótkim przebłyskiem świadomości wszystko to, co bez wątpienia zamknąć się powinno słowem końcowym.

koominek.blogspot.com - sześćdziesiąt pięć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...

Pełne spojrzenie na Coraz mniej olśnień można znaleźć w tym linku.