Internetowa cela

środa, 31 grudnia 2014

Joanna Fabicka - Second Hand

Literackie wydarzenie roku!

Wydawało mi się, że słowa spłyną ze mnie z siłą wodospadu, a natłok myśli będzie tak wielki, że mnie przygniecie, wydawało mi się również, że nie będę w stanie opędzić się od tych myśli… wydawało mi się, że będzie to proste, usiąść i napisać, a jednak… jedynie mi się wydawało.
Kiedy poznałem ją tylko w wyrwanym z kontekstu fragmencie czułem pewien niesmak, nie wydawała mi się zarówno ciekawa, jak i dobra, nie przyciągała mojej uwagi, nie kusiła okładką, a proza Joanny Fabickiej była chropowata, dziwna, pokręcona, zupełnie bez sensu. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że w momencie, kiedy trafi do mnie cała, w jednym kawałku będzie to lektura od deski do deski. Nie tylko z wypiekami na twarzy, ale w dużej mierze z niedowierzaniem i rosnącym coraz bardziej podziwem dla książki Second Hand.
Rzadko się zdarza, aby książka prawie całkowicie pozbawiona dialogów miała taką siłę. Rzadko się również zdarza czytać taką książkę z lekkością, ale i nieśmiałością dotykając osobiście upiorów drzemiących w duszach bohaterów. Ten odległy zaścianek zamierzchłej epoki PRL-u, ta Polska nawet nie „B”, a raczej „D”… tam, gdzie wrony zawracają to wyjątkowy koloryt słabości, ale i siły ludzkich charakterów.
Zjawiskowy, urzekający, przedziwny koloryt postaci tak pięknie odmalowanych, iż wszystko, co było przed Second Hand przestaje się liczy. Prawdą jest, że nie znam wcześniejszych dokonań autorki, nie miałem też możliwości, aby w jakiś szczególny sposób nastawić się na odbiór przed lekturą. Jakkolwiek jest ten, kto raz postawi nogę w Podlewie już nigdy go nie opuści.

Tajemniczy ogród VI

Frezja - bukiecik frezji może być li tylko wyrazem szacunku, a może... zaproszeniem do filtru. Uważajmy więc, kogo nim obdarowujemy. Różnokolorowe, pięknie pachnące frezje są po prostu miłym upominkiem, symbolem uznania i miłości. Obdarowujmy nimi naszych bliskich jak najczęściej. [s. 25]


Katarzyna Michalak, Przystań Julii, Znak litera nova, Kraków 2014

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Godziny (2002)

Jeśli szukamy głębi, wrażeń, które odcisną na zawsze piętno na naszej duszy nie możemy ominąć Godzin. To one właśnie stanowią o naszym życiu. Czas, który przemija zostawia niezatarte wrażenie, ze to lub tamto można było zmienić, można było zrobić zupełnie inaczej.
Przemija, a my nie zauważamy, ze zamiast minut, godzin są miesiące i lata. Aby zrozumieć istotę tego filmu, aby odebrać go w pełnym tego słowa znaczeniu warto wziąć pod uwagę fakt, że jest to obraz trudny, pełen nostalgii, filozofii, film, którego nie można potraktować z przymrużeniem oka. Tylko wtedy odbierzemy go w sposób pełny, zrozumiemy do końca, o co tak naprawdę chodzi w życiu. Jak często zmagamy się z nim nie wiedząc, jaka obrać drogę i dokąd się skierować. Jednak to, co w tym filmie jest najważniejsze, to starannie dobrana obsada, a ilość znanych i uznanych nazwisk sama w sobie jest czymś szczególnym.
Przygotowując się do roli Virginii Woolf w Godzinach Nicole Kidman poznała szczegóły jej życia i twórczości. David Hare (scenarzysta) i Michale Cunnigham bardzo dużo opowiedzieli mi o Virginii Woolf. Już w trakcie przygotowań do realizacji filmu pokochałam moją bohaterkę. Była kobietą borykającą się ze śmiercią, szaleństwem i miłością. Miała jednocześnie w sobie ogromną radość życia, która sprawiała, że ludzie garnęli się do niej. To naprawdę dało mi do myślenia - wspomina Kidman.

niedziela, 28 grudnia 2014

Underworld XXV

XXV

podarowałem nocy
chwile bez powrotu

obdzieliłem po równo
wszystkich bez wyjątku

teraz jedynie
miłości mi trzeba

teraz jedynie
dłoni Jej dotyk..

Kartki z podróży

Cykl tekstów napisanych w 1999 roku, czyli jakże odległe w czasie, ale szczere, pełne mnie, otwarte na świat i ludzi, którzy w różnym miejscu i czasie pojawiali się na mojej drodze. Również kilka z nich spisanych w trakcie pobytu w Stanach Zjednoczonych 2002-2003. Miłej lektury życzę...

Epizod XXII

Mam nadzieję, że Szanowna Pani miewa się dobrze, zdrowie dopisuje, wszystko jest w porządku. Cieszy mnie to bardzo, gdyż nie mogłoby być inaczej. A ja od kilku dni nie mogę zebrać myśli, jak to dziś zauważyła moja znajoma z wypożyczalni kaset „coś zostawiłem w pielgrzymce”. I taka jest prawda. Gdzieś tam, na którymś odpoczynku, pod którymś drzewem zostawiłem kawałek siebie, swego serca, może cząstkę duszy. Wróciłem innym człowiekiem, a ten mój mały atomik zabrała pewna siostra w plecaku i pojedzie z Nią chyba do Gdańska. Nie jestem pewien. Czego? Czy właśnie ona to sprawiła, że kula na pół się rozpadła i ze środka mała istotka wyszła na ten dziwny świat szukać szczęścia, które gdzieś tam wciąż na ciebie czeka, jest w tym kamyku, jest w twojej dłoni, kształt znajomy, powiesz co to, co dziś sprawia, że jestem szczęśliwa, uśmiechnięta, promień słońca na tej twarzy, kropla deszczu, rosy kropla, nad brzeg morza wyjdź znajomy, wiatr we włosach niech zaszumi, niech poniesie pieśń twą w dal, dłoniom swoim podaj chmury, usta niech poczują morza smak, słonej wody smak... To taka wolna nuta strofy dziś te układa, gdy myśl ta wolno błądzi, gdy pod strzechy zabłądzi, gdy o brzasku zmęczeni upadniemy spleceni w uścisku miłości to wtedy powiesz, to ona, ta kobieta znajoma, dobrze nam kiedyś mówiła, że będzie taka miłość, która sercu twemu odwagi doda, przełamie wszystkie troski, świat stanie się radosny, uśmiech na twych pięknych ustach zagości i pozostanie na wieki... Jeśli bym chciał znaleźć taki świat, gdzie nie istnieją troski, gdzie świat jest radosny, gdzie dzieci są, jak dorośli, a oni, jak dzieci, gdzie szczęście na drzewach rośnie, gdzie miłość zakwita na wiosnę... Zaćmiło Słońce myśli nasze, są dziwne teraz i inaczej postrzegasz to, co obok ciebie dziś się dzieje, za oknem noc, tuż za nim ciemność, dalekie światła na twym osiedlu przypominają, że obok ciebie mieszkają, ci co czekają na spełnienie ich marzeń, pragnień, ich intencji, tuż obok ciebie, lecz daleko są dzisiaj oni i już będą rywalami twoimi u tego, co w twardej trzyma dłoni świat zmieniony, świat rozpędzony, który zatracił wszystkie wartości, nie wie co może, nie wie co musi, co sprawia radość, co zaś ból przynosi i choć by przyszło dziś uciekać, to nie masz miejsca, gdzie uciekać możesz, znajdę oazę dziś dla ciebie, byś schronić mogła się i przetrwać burze gradowe i zawieje. Kasiu, siądź pod tą brzozą, a odpocznij sobie, nie dojdzie cię tu słońce ni krople deszczowe...

środa, 24 grudnia 2014

Ocalony (2014)

Trzynaście lat temu Helikopter w ogniu nauczył patrzeć zupełnie inaczej na pewne sprawy. Pokazał, czym jest patriotyzm, honor i świadomość, że nikt nigdy nie zostaje z tyłu. Dziś wyciągając lekcję z tej wyjątkowej pod każdym względem historii z równie dużym uznaniem powinniśmy odebrać Ocalonego, gdyż bez wątpienia na to zasłużył.
Nie bez powodu nawiązuję do filmu Ridley'a Scotta z 2001 roku, gdyż łączy je kilka istotnych czynników. Przede wszystkim Ocalony jest wierną, mądrą, przemyślaną i dopracowaną w szczegółach rekonstrukcją nieudanej operacji Czerwone Skrzydło z czerwca 2005 roku. Plan zakładał identyfikację i neutralizację jednego z ważniejszych talibskich przywódców w Afganistanie. Jednak przypadkowych pasterzy nie udało się przewidzieć.
Od tego momentu sprawy zaczynają przybierać coraz gorszy obrót. Podobnie, jak w filmie Helikopter w ogniu operacja, która miała trwać krótko, nagle zamienia się w walkę o życie i przetrwanie z pozbawionymi skrupułów, przeważającymi siłami wroga. Jest tutaj wszystko, co powinno wyróżniać doskonały film wojenny, jednak podciągnięcie go pod ten gatunek będzie bardzo odbiegało od rzeczywistości.
Ocalony to mistrzowsko zagrany, opracowany i wyreżyserowany dramat czterech ludzi, żołnierzy Navy SEALs, którzy nie bez powodu przeszli mordercze szkolenie zanim zostali przyjęci w struktury tej jednostki. Dopiero teraz to, co przeszli, jako rekruci miało im dać czas, aby przetrwać najgorsze, choć nie wszystkim niestety się to udało.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Joanna Opiat-Bojarska - Kto wyłączy mój mózg?

Zespół Guillaina-Barrego, pojęcie równie abstrakcyjne, jak długa nazwa chemiczna, a może długa, łacińska nazwa jakiejś rośliny. Oczywiście osoba, która miała bądź ma styczność z medycyną potrafi dosyć szybko rozszyfrować, co ukrywa się pod tajemniczym pojęciem. 
Gorzej, jak z medycyną nie mamy zupełnie nic wspólnego. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak sięgnąć po pasjonującą powieść Joanny Opiat-Bojarskiej, Kto wyłączy mój mózg? i nie tylko zrozumieć sens samego tytułu, ale mieć świadomość, jakie spustoszenie niesie ze sobą w organizmie człowieka wspomniana choroba.

- Zespół Guillain-Barre (GBS) jest formą zapalenia nerwu. Choroba przejawia się w trzech na cztery przypadki po infekcji, na przykład infekcji gardła lub rozstroju żołądka. Może też pojawić się po operacji, po nowotworze układu limfatycznego lub boreliozie. Dokładna przyczyna choroby nie jest znana, ale uważa się, że przeciwciała tworzące się przeciw atakującym wirusom, na przykład w schorzeniach zapalnych żołądka i jelit wywołanych przez rozmaite rotawirusy, atakują następnie nerwy ciała. Przyczyną tego jest to, że niektóre małe części nerwów przypominają części wirusa i nerwy mylone są z zagrożeniem zewnętrznym, jak wirus czy bakteria, który musi zostać zabity. Jest to najczęstsza opinia, ale badania w tej kwestii wciąż trwają.

Joanna miała poukładane życie, prowadziła własną firmę, była kochającą żoną i matką. Jednak z dnia na dzień to wszystko runęło przygniecione brzemię nieznanej choroby. Już po lekturze kilku stron wiedziałem, że szybko się od niej nie oderwę, że śledząc losy Joasi będę prawie z wypiekami na twarzy śledził jej zmagania z chorobą, jej godną podziwu determinację, aby tańczyć na weselu jej najlepszej przyjaciółki Moniki.

niedziela, 21 grudnia 2014

Świąteczna refleksja

W znacznej grupie wierszy świątecznych pisanych przez długi czas z zamysłem umieszczania ich na kartkach z życzeniami ten jeden chyba szczególnie sobie cenię. I choć rok 2004 przyniósł dwa godne uwagi teksty, to ten ma w sobie coś szczególnego. 
Coś takiego, co pozwoliło we fragmencie pokazać go na załączonej grafice.

Świąteczna refleksja...

A gdybym tak nigdy wcześniej się nie narodził,
czy wtedy lepszy byłby świat i czy lepsi byliby ludzie..

czyż wtedy piasek, po którym stąpały
me dziecięce stópki byłby mokry od krwi..

bo przecież był już Bóg, więc, po co ja,
Jego syn i me dziecięce stópki..

dlaczego też nie urodziłem się jedynie człowiekiem,
by stać się tuż po narodzeniu Bogiem..

kto wybrał mi życie inne, niż jego lub Twoje
i kto postawił przede mną już w żłobie
misję zbawienia świata..

bo skoro był już Bóg to, kto powiedział,
że musi być jeszcze Syn i Duch..

i kto by pomyślał, iż kiedy wokół stajenki tak wielu
zebrało się ludzi, ja ze snu rozbudzony, człowiek wśród nich
będę rozważał, czy dobrze być mi Bogiem, gdy w świadomości
pojawia się obraz krzyża prowadzący mnie na Golgotę.

(04.12.26)

sobota, 20 grudnia 2014

Persona non grata (2005)

Z filmem Persona non grata jest tak, jak z bardzo głęboką studnią. Wrzucasz kamyk, a ten leci bardzo długo, zanim gdzieś tam daleko usłyszysz cichy plusk. Chodzi o to, iż pewne filmy, a także ich przesłanie, dociera do nas z pewnym opóźnieniem. Tak jest też w tym przypadku. Cały czas się zastanawiam, jak do niego podejść, jak ubrać w słowa moje odczucia i przemyślenia z nim związane.
Są filmy, o których już po wyjściu z kina zapominamy, są takie, które dobrze nas bawiły i o tych opowiadamy znajomym, są wreszcie filmy, które kontemplujemy w samotności. Rozważamy zachowania aktorów, ich wzajemne relacje, a także wszystko to, co dzieje się wokół. Często też się zdarza, iż trudno nam zrozumieć puentę filmu, nie zgadzamy się z zakończeniem lub jest dla nas bardzo zaskakujące.
Krzysztof Zanussi zaprasza nas do świata polityki, dyplomacji, trudnych, skomplikowanych interesów. Do świata, w którym nic nie jest łatwe i proste, nikt tak do końca nie jest naszym przyjacielem, gdyż słowo „przyjaźń” jest tu w zasadzie nie na miejscu. Tu można mieć kolegów, ale o przyjaciół trudno. Dlatego tak trudno być w nim normalnym człowiekiem i tylko nielicznym się to udaje.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Underworld XXIV

XXIV

mów do mnie tak
mów do mnie jeszcze

bądź mą radością
bądź mym powietrzem

a gdy powrócę
z dalekiej podróży

dłoń Twą
do serca przyłożę..

niedziela, 14 grudnia 2014

Hanna Cygler - Dwie głowy anioła

Powieść na jedno podejście...

Gdyż tak naprawdę nie potrzebowałem wiele czasu, aby rozpocząć i zakończyć lekturę, Dwóch głów anioła. Mija kilka lat od historii, którą opowiedziała Głowa anioła, od chwili w której przecięły się drogi pewnej siebie pani architekt, Julii Sarnowskiej i majstra budowlanego, który nie tylko odpowiadał za przemeblowanie w jej mieszkaniu, ale też w jej życiu. I to z bardzo korzystnym skutkiem w postaci dwójki maluchów - Alek oraz maluchy Adam i Alicji, prawie cała Akademia Pana Kleksa.
Hanna Cygler ze swobodą prowadzi czytelnika przez pozornie proste, czasem jednak zawiłe losy swoich bohaterów, męża Alka i byłego amanta, Michała. Porządkuje rodzinne losy Julii i jej przyszywanego brata, jednocześnie w środku lata wplątując ich w zawiłą zagadkę kryminalną.
I tak, jak było w przypadku Głowy anioła wszystko nabiera sensu w określonym miejscu i czasie, choć nie bez znaczenia są zawiłości ludzkich losów, a także fakt, że już na początku zaginął Charles!
Można poznać Dwie głowy anioła bez odniesienia do Głowy anioła, jednak znacznie przyjemnie wypadną w odbiorze, gdy zaczniemy na jednej, a skończymy na obu. I choć jest to powieść z 2002 roku, to jednak upływ czasu nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia. Dziesięć lat po pierwszym wydaniu to drugie jest w pełni zasłużone i całkowicie uzasadnione. Proza Hanny Cygler, lekka, przyjemna w odbiorze może i powinna się podobać. Nie jest to literatura na wysokim, światowym poziomie, ale tak naprawdę wszystko jest kwestią gustu i tego, jakiej lektury w danym momencie poszukujemy.
Można i warto w wolnej chwili po nią sięgnąć.. po "jedną", a później po "obie".

Hanna Cygler, Dwie głowy anioła, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2014 
 
Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

Kartki z podróży

Cykl tekstów napisanych w 1999 roku, czyli jakże odległe w czasie, ale szczere, pełne mnie, otwarte na świat i ludzi, którzy w różnym miejscu i czasie pojawiali się na mojej drodze. Również kilka z nich spisanych w trakcie pobytu w Stanach Zjednoczonych 2002-2003. Miłej lektury życzę...

Epizod XVII

Nie wiem, czy celowo uciekam od tego tematu. Czy może zostawiłem go sobie na deser? Chyba się go boję, z całą pewnością jednak epizod XV nie będzie ostatnim. Jest jeszcze kilka spraw, o których wypadałoby wspomnieć. Tylko tu już trzeba będzie czasu, aby je odświeżyć. I tym razem muzyka pomaga mi pisać. Cudowna ścieżka dźwiękowa z filmu z Ostatni Mohikanin. Jedna z tych opowieści, do których można śmiało wracać po raz kolejny. Miłość białej, dobrze urodzonej dziewczyny i Indianina. Medeleine Stowe i Daniel Day-Lewis.
Kiedyś dostałem dziwną, ale jakże sympatyczną kartkę pocztową z jelonkiem. „Jeśli szukasz materiałów o Samancie to przyjmij i mnie.” W podpisie było chyba imię Bogusia. Bogusława Stoch, dziewczyna ze wsi Ząb na Gubałówce. W gazecie „Na przełaj” w szkolnej bibliotece znalazła moje ogłoszenie, w którym poszukiwałem wszelkich materiałów o Samanthcie Fox. Byłem kiedyś jej wielkim fanem. Wiecie, o czym mówię. Plakaty małe i duże, najlepiej te z „Popocornu” i „Bravo”, polskie były słabiutkie, wszelkie wycinki, zdjęcia, informacje. Każdy list przynosił coś nowego, a przyszło ich wtedy sporo. Poznałem innych fanów, kilka korespondencji się rozwinęło i trwało rok, dwa, trzy lata. Różnie. W najlepszym okresie prowadziłem korespondencję z ośmioma czy dziewięcioma dziewczynami równolegle. To była sztuka, to była również szkoła pisania. Powstały dziesiątki różnych listów, z każdą osobą o innych sprawach, na inny temat. Jakoś nigdy się nie pomyliłem. Bogusia zajmowała jednak szczególne miejsce.

sobota, 13 grudnia 2014

Chłopiec w pasiastej piżamie (2008)

Film z 2008 roku, historia, obok której trudno przejść obojętnie. Gdy poznałem go po raz pierwszy nie wiedziałem, co myśleć i jak się do niego odnieść, bo tragizm, jaki ze sobą niesie jest nieogarnięty, a jednak to nie fikcja, ani fantastyka.
Świat widziany oczami ośmioletniego dziecka, syna oficera SS jest zupełnie inny, niż otaczających go ludzi czasu wojny. Świadomość, że jego ojciec jest komendantem obozu koncentracyjnego zupełnie nie istnieje, a ludzie w „pasiastych piżamach” niczym się nie różnią od niego, może poza tymi dziwnymi ubraniami.
Poznany rówieśnik po drugiej stronie drutów staje się jego jedynym przyjacielem, kolegą, rozmówcą. Mały rówieśnik w pasiastej piżamie wegetujący za drutami odkrywa w Bruno swoją bratnią duszę. Ich rozmowy z perspektywy drutów są niezwykłe, niesamowite, dramat holokaustu i wojny, która ich otacza, dla nich nie ma żadnego znaczenia. Chcą żyć, śmiać się i bawić.
Finał tego filmu nie przynosi dobrego i ciekawego zakończenia, jednak nie wypada tu powiedzieć zbyt wiele. Bez wątpienia warto, gdyż ocena 8.2 ponad 120 000 widzów jest świadomym faktem odbioru tego wyjątkowego filmu.


Zajrzyj do Grupy Cinema Malena... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)

czwartek, 11 grudnia 2014

Tajemniczy ogród V

Zawilec gajowy, zwany także anemonem - śliczny, delikatny biały kwiatek, pojawiający się w naszych lasach wczesną wiosną, o sześciu płatkach, otaczających żółty środek z mnóstwem osypanych pyłkiem pręcików. Liście, ciemnozielone, przypominające kształtem dzikie wino, jeszcze dodają tej roślinie uroku. [s. 21]


Katarzyna Michalak, Zacisze Gosi, Znak litera nova, Kraków 2014

sobota, 6 grudnia 2014

To właśnie miłość (2003)

To ona wypełnia moją duszę!

Nie skłamię, jeśli powiem, że bardziej udanego, błyskotliwego, pogodnego, pełnego magii, wzruszającego do łez, filmu z gatunku romantycznych dawno nie widziałem. Jednocześnie ambitnego, pomysłowego i bardzo życiowego.
To właśnie miłość jest motorem napędowym życia, to ona daje nam siłę, pozwala przenosić góry, bez niej człowiek jest niczym. Bez niej życie nasze jest szare, pozbawione blasku, radości, uśmiechu. Kochać i być kochanym to coś wyjątkowego, nie bać się, że mogę kogoś pokochać, nie bać się, że ktoś odwzajemni moje uczucie.
Jesteśmy tylko ludźmi, bez względu na to, co robimy, kim jesteśmy i jakie stanowisko zajmujemy. Twórcy filmu nie bali się sięgnąć nawet po tak śmiałe rozwiązanie, jak pokazanie rozterek życiowych samego premiera, w tej roli coraz lepszy Hugh Grant.
Są też inne aspekty miłości, nie jest to tylko schemat, on kocha ją, ona może jego, a może nie jest tego jeszcze pewna. Inny epizod to miłość ojcowska, choć nie do końca, sposób odnajdywania wspólnej ścieżki pomiędzy ojczymem, a pasierbem, po stracie żony, a także matki. Dziecięca miłość, pokazana w jakże pogodny, niesamowity, wesoły sposób.

piątek, 5 grudnia 2014

Underworld XXIII

XXIII

w jednym uniesieniu
jeden tylko dotyk

w jednym uniesieniu
chwila bez powrotu

dwa tylko cienie
na białej ścianie

przy nim łoże
wino i szal jedwabny...

wtorek, 2 grudnia 2014

Tajemniczy ogród IV

Apple Blossom - piękna róża pnąca, o niezwykle urodziwym, delikatnym kwieciu, podobnym do kwiatów jabłoni. Żółty środek okalają białe płatki, o postrzępionych brzegach, których barwa przechodzi w róż. Zapach subtelny, słodki, miodowy. Róża wyhodowana na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku przez skrzyżowanie Rosa rugosa i Rosa multiflora. Odmiana odporna i dobrze znosząca zacienione stanowiska. Polecana dla początkujących chodowców. [s. 25]

Katarzyna Michalak, Ogród Kamili, Znak litera nova, Kraków 2013

sobota, 29 listopada 2014

Ewelina Kłoda - Niezapominajki

Ta mała, niepozorna książka ujęła mnie bardziej, niż mógłbym przypuszczać. Nie zdawałem sobie sprawy, że coś, co zacznie się, jako prosty w formie pamiętnik nastolatki finalnie będzie dojrzałą i zaskakującą w swej treści powieścią obyczajową.
Świat Izabeli uległ nagle przemianie w stronę, której ona sama się nie spodziewała. W wyniku przykrych rodzinnych wypadków zostaje zmuszona zamieszkać w miejscu, w którym wszystko się zaczęło. Musi zmierzyć się z duchami przeszłości i stawić czoła plotkom, które krążą po miasteczku.
Ale życie młodej dziewczyny tuż przed maturą to również nowe znajomości, pierwsze miłostki, życiowe fascynacje, a w efekcie uczucie, którego sama się nie spodziewała. Jednocześnie obcowanie z człowiekiem, pod którego dachem zmuszona była zamieszkać, a który w życiu jej rodziny wyrządził wiele zła również ją piętnując za to, co działo się w przeszłości.
Jednak serce Izabeli potrafi znieść wiele, potrafi przetrwać dzięki wsparciu przyjaciół, jak również Geralda, który w tym samym miasteczku obrósł już legendą. Wreszcie finalnie jest to swoista, szczególna i wyjątkowa przemiana młodej, kruchej dziewczyny w pewną siebie, odważną i śmiało patrzącą w życie, inteligentną kobietę.
Ewelina Kłoda napisała powieść, która nawet mężczyznę potrafi poruszyć. Jej opowieść ma w sobie wyjątkową siłę i olbrzymi potencjał. Historia Izabeli, Majki, Geralda powinna znaleźć miejsce w umysłach oraz sercach czytelników. Opowieść, która wzrusza, urzeka, fascynuje, ale skłania również do refleksji.
Jednocześnie jest to piękna geograficzna podróż po uroczy zakątkach południowej Polski. Książka, po którą warto sięgnąć, którą warto się delektować w prostej opowieści odnajdując ważne, życiowe prawdy. W tym jedną szczególnie istotną, że życie bez miłości jest jak wiosna bez pierwszego, ciepłego deszczu. Zmokniesz, ale w głębi ducha poczujesz radość. 

Ewelina Kłoda, Niezapominajki, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2012
 
Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

czwartek, 27 listopada 2014

Zagubiony czas (2011)

Kilkanaście godzin temu szukając zdjęcia, którym mógłbym w jakiś sposób pokazać Książkę tygodnia Czerń i purpura natknąłem się zupełnie przypadkiem na film dotykający tego samego miejsca i historii miłości w obozowym piekle Auschwitz. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest to dosyć nowy obraz nakręcony w 2011 roku przez Niemców. To oni opowiadają o miłości polskiego więźnia politycznego i niemieckiego Żydówki.
I co bardziej zadziwia, że jest to doskonałe, mądre i godne uznania kino dotykające jakże ważnego tematu, kino, które w Polsce zupełnie przeszło bez echa. Oglądając miałem wrażenie, że jest to przynajmniej projekt realizowany przy współpracy z kinematografią polską, ale zdjęcia nie były chyba kręcone w Oświęcimiu, więc poza udziałem kilku polskich aktorów ta współpraca na tym się kończy.
Piszę o nim też nie bez powodu, bo niemieckie spojrzenie nie jest przekłamane, wyidealizowane, jednostronne. W doskonałej roli młodego więźnia Mateusz Damięcki, w późniejszych ujęciach jako jego siostra Joanna Kulig. Pomimo faktu, że film powstał w  XXI wieku twórcom udało się oddać coś, czego my nigdy nie będziemy sobie w stanie wyobrazić – wszystko to, co działo się za obozowymi drutami. Co również cenię, tam, gdzie powinien być język polski jest język polski, tam, gdzie niemiecki właśnie ten język się pojawia, a gdy pojawiają się Rosjanie na szczęście nie mówią po angielsku. Zabieg, który jeszcze mocniej podnosi walory artystyczny filmu.
Historia, którą napisało życia, historia inspirowana prawdziwymi zdarzeniami – Jerzego Bieleckiego z Nowego Targu i Cyli Cybulskiej. Zagubiony czas bez wątpienia nie jest czasem straconym. Nie doszukałem się informacji na temat dystrybucji tego filmu w Polsce, choć został wydany na DVD.


Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)

Underworld XXII

XXII

niejedno słowo
między nami padło

a oto nowa
przepowiedni czara

jaki los
dzień nowy przyniesie

co Ci do ucha
szepcze Kasandra...

niedziela, 23 listopada 2014

Książka tygodnia i moje plany...

Z tym, co poniżej, ale tym, co również jeszcze w planach z uśmiechem na ustach wejdziemy w Nowy 2015 Rok. List Książek tygodnia jest coraz dłuższa i dobrze, bo bez względu na porę i miesiąc w kalendarzu warto dzielić się doskonałą lekturą.

41 Książka tygodnia, czyli Krüger. Szakal jest obecna między nami, a do rozdania są cztery pachnące egzemplarze. 

Jeśli masz ochotę po nią sięgnąć zajrzyj TUTAJ.

Chronologicznie wygląda to następująco:

1. Krüger. Szakal, (...) Po Grobickim i Tyszkiewiczu przyszła pora na Krügera. I co ważne mamy interesującą podróż w czasie do zalążków niepodległego państwa polskiego;
2. Lawendowy pokój, (...) Nina George dostąpiła zaszczytu dotykania ludzkich serc w tak niesamowity i niezwykły sposób, że musi wydarzyć się kosmiczna materia bilionów słów, aby nagle w kosmosie wpadło nam w rękę dzieło na miarę Lawendowego pokoju;
3. Bóg, honor, trucizna, (...) W mnogości lektur, powieściach różnej maści i treści o dobrą powieść historyczną było jakże trudno. Taką, którą czyta się z zapartym tchem i wypiekami na policzkach. I stało się coś dobrego – Robert Foryś wniósł coś od siebie darując czytelnikowi historię, której nie powstydziłby się Henryk Sienkiewicz;
4. Przystań Julii, (...) Lektura lekka, przyjemna w odbiorze, niewymagająca od czytelnika zbyt wielkiego skupienia. Taka w sam raz na jedno, jesienne popołudnie, no może dwa, jeśli ktoś chciałby rozłożyć sobie lekturę na dłużej.

Wszystko, co trzeba zrobić to rozgościć się przed Kominkiem i cieszyć się jego ciepłem.
Na marginesie, od dawna nie zrobiłem jednego, dobrego zdjęcia... inspirujące twarze mile widziane.

Katarzyna Michalak - Przystań Julii

Swoją przygodę z ulicą Leśnych Dzwonków rozpocząłem od Zacisza Gosi, czyli drugiej w kolejności opowieści dotykającej przyjaciółek z pachnącej kwiatami ulicy Milanówka. To właśnie wtedy Gosia trafia w sam środek dramatu w londyńskim metrze i tylko cud sprawia, że uchodzi z życiem. Jednak z uszczerbkiem na zdrowiu i bolesną traumą na bardzo długi czas. Coś, co zaczyna się dramatem kończy się nagle tragedią…
Nie mam odniesienia do części pierwszej tej kwiatowej trylogii, czyli Ogrodu Kamili stąd zatrzymać się mogę jedynie przy tym, co już znam i poznałem jakiś czas wstecz. Co w Zaciszu Gosi nabiera określonego rozwinięcia, aby w Przystani Julii znaleźć swój finał. Tragedia, po którym trzeba się pozbierać. Śmierć ojca, przyjaciela, ale też kogoś, kto był na dobrej drodze, aby wyprowadzić Gosię z ciemnej otchłani leków i bólu.
Dramat, o którym do końca nie zdaje sobie sprawy Julia walcząc ze swoimi demonami, odrzuceniem przez męża i dorastającą córkę. Zdaną nagle na samą siebie w podróży na skraj świata, gdzieś, gdzie diabeł mówi dobranoc, gdzieś, gdzie być może będzie w stanie poukładać swoje rozsypane w drobne kawałeczki, życie. Chatka Dorotki w malowniczych Bieszczadach dla samotnej kobiety, która dotąd poruszała się w zupełnie innym terenie może stanowić wyzwanie, któremu Julia stawiając wszystko na jedną kartę zamierza sprostać.
Katarzyna Michalak z lekkością maluje kwiaty w życiowych ogrodach swoich bohaterek. Każda z nich ma do odegrania swoją rolę i przyznać trzeba, że robi to wyjątkowo dobrze. Czarne chmury wiszące nad Łukaszem i świadomość, że jego przyjaciel i wspólnik mocno namieszał w życiu, tu nie ma chwili na wahanie, bo na szali leży nie tylko życie jego, ale też bliskiej mu Kamili. Oderwana od codzienności Julia w swoim zakątku świata buduje od zera to, co przez lata budowane w jeden dzień rozsypało się, jak domek z kart. Nie bez znaczenia jest też obecność Grzegorza, który pomaga zadomowić się uroczej sąsiadce wyciągając do niej swoją przyjacielską dłoń.
Lektura lekka, przyjemna w odbiorze, niewymagająca od czytelnika zbyt wielkiego skupienia. Taka w sam raz na jedno, jesienne popołudnie, no może dwa, jeśli ktoś chciałby rozłożyć sobie lekturę na dłużej. Nie wymaga też od czytelnika szczególnego myślenia, bo tak naprawdę to i owo można przewidzieć w finałowym rozdaniu. Można, ale nie jest powiedziane, że tak będzie. I jak to bywało już w przypadku poprzednich opowieści każdy rozdział otwiera ten lub inny kwiatek, w przypadku Przystani Julii z wyjątkowo bogatego bieszczadzkiego ogrodu kwiatów polnych, górskich, czy też tych rosnących na zielonych łąkach:

Krokus - jest symbolem wiosny, ale i hartu ducha. Oto delikatna roślina przebijająca się przez śnieg ku słońcu... czyż nie może być coś bardziej wzruszającego? Polana obsypana tysiącem krokusów, zupełnie jakby z nieba spadło tysiąc zadziwiającej barwy gwiazd, zachwyci każdego. Fioletowe, czasem białe kielichy kwiatów skrywają złote wnętrze, a długie dwubarwne liście tylko dodają tej niezwykłej roślinie uroku. Trudno sobie wyobrazić wiosnę w górach bez tych kwiatów.

Tak, bo to wiosna przynosi nowe pytania, ale i odpowiedzi, nowe wyzwania, ale i nadzieję na miłość i lepsze jutro, domowe szczęście i pokój ducha. Wiosna w Bieszczadach ma swój niezaprzeczalny urok, a ten odmalowany ręką Katarzyny Michalak sprawi, że nie przejdziecie obojętnie nad historią unoszącą się, jak mgła nad bieszczadzką doliną. 

Katarzyna Michalak, Przystań Julii, Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2014 
 
Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

wtorek, 18 listopada 2014

Stefan Zweig - Dziewczyna z poczty

30 lat po niemieckim wydaniu, które dzięki staraniu wydawcy powstało z rozproszonych fragmentów rękopisów i blisko 70 lat od tragicznej śmierci autora Wydawnictwo W.A.B. daruje nam książkę niezwykłą. Dziewczyna z poczty, której autorem jest Stefan Zweig poruszy umysły, dotknie duszy, rozpali zmysły, sprawi, że nie będzie można się od niej oderwać. 
Premiera książki na polskim rynku wydawniczym miała miejsce 20 czerwca 2012 roku, a doskonały przekład zawdzięczamy Karolinie Niedenthal. To dzięki jej staraniom, książka ma właśnie taki, a nie inny charakter, co bez wątpienia wartym jest podkreślenia.
Często się zdarza, że książka, a tym samym powieść, która ma dużo, bardzo dużo opisów jest trudna do odbioru, z reguły jesteśmy przyzwyczajeni do dialogów, a przynajmniej do równoważnego rozłożenia obu tematów. Tutaj tych dialogów jest niewiele, jednak sposób narracji, mnogość i różnorodność opisów, przebogate słownictwo - wszystko to sprawia, że razem z autorem słyszymy przyśpieszone bicie serca Christine, gdy wyrwana za swojego okienka pocztowego po krótkiej podróży przenosi się do świata, który całkowicie ją odmieni... 

Hanna (2011)

Niepozorna historia rozwija się z biegiem czasu i myśli Hanny w pasjonujące zmagania o przeżycie, a jednocześnie rozwikłanie zagadki, która pojawiła się wraz ze śmiercią matki.
Z mroźnych, niedostępnych zakątków Finlandii docieramy nagle w rozpalone afrykańskim słońcem piaski Maroka. Ta nagła zmiana miejsca i warunków jest dla Hanny czymś niezwykłym, czymś, co z początku tylko ją zadziwia, ale dosyć szybko odnajduje się w nowej, szalonej rzeczywistości. Lata treningów, nauki, szkolenia, poznawania, odkrywania, czytania i słuchania nie idą na marne w żadnym miejscu.
Charyzmatyczny Eric Bana i młoda, utalentowana Saoirse Ronan, Nostalgia anioła, chwilę później Irena w Niepokonanych, teraz tytułowa Hanna. I przyznać trzeba, że jak na młody wiek poczyna sobie bardzo dobrze nie zostając w tyle za swoim dużo starszym kolegą. Dynamiczna, równie charyzmatyczna, ekspresyjna. Pełna polotu, wdzięku, ale i zabójczo doskonała.
Scena otwarcia bardzo przypomina scenę zamknięcia, jakby koło się zamknęło, jakby dopełniła się przepowiednia. W ciągłym ruchu, z miejsca na miejsce, cały czas w biegu. Jednak mimo wszystko biegniemy wraz z Hanną starając się wraz z nią rozwikłać zagadkę, która co ciekawe swój początek bierze w Polsce. Jak, gdzie i dlaczego? O tym warto przekonać się samemu, gdyż bez wątpienia jest to obraz, który nie pozwala się zatrzymać.

sobota, 15 listopada 2014

Britney Spears

Choć dosyć niedawno pojawił się nowy album Jean, to jednak płyta Femme Fatale wypuszczona na rynek w 2011 roku, siódma w dorobku autorskim Britney Spears, jest tą, do której szczególnie lubię wracać.
Długą drogę przebyła Britney Spears, jednak jej pierwszy album, ...Baby One More Time z 1999 roku nie był wypadkiem przy pracy. Już wtedy dało się odczuć dominację na arenie muzycznej wtedy młodej, szalonej dziewczyny, która nie potrzebowała wiele, aby szczyty list przebojów stały się dla niej miejscem, w którym zagości na dłużej.
Można sięgać po liczby, ale nie oto tu chodzi. Famme Fatale ma w sobie siłę, muzyczny pazur, energię, która za każdym razem mnie porusza. Dojrzała, mądra, przemyślana i dopracowana do perfekcji płyta. Szczególną uwagę zwracają utwory, Till The World Ends, Criminal, ale też kilka innych. Wersja podstawowa CD zawiera ich 12. Wersja rozszerzona jeszcze cztery dodatkowe.

piątek, 14 listopada 2014

Underworld XXI

XXI

bez cienia złośliwości
z odrobiną radości

w uśmiechu dnia
spojrzeniu mędrca

w oddechu nocy
Księżyca blasku

znajomo pachnie
świeży pokos traw...

środa, 12 listopada 2014

Paullina Simons


Biorąc pod uwagę fakt, że tekst Czerwonych liści zwrócił szerszą uwagę postanowiłem zebrać w jednym miejscu cztery z większej ilości literackich spojrzeń na twórcze dokonania Paulliny Simons urodzonej w Leningradzie, wychowanej w Stanach Zjednoczonych.

1. Jeździec Miedziany - (...) Paullina Simons, dzięki opowieściom dziadków, emigrantów rosyjskich, mogła w sposób pełny poznać straszne realia tamtej wojny. Dedykacja umieszczona na pierwszej stronie pozwala uzmysłowić sobie, jakim oparciem dla siebie musieli być ci ludzie, jak bardzo musieli się kochać, aby (…) przeżyć pierwszą wojnę światową, rewolucję październikową, rosyjską wojnę domową, drugą wojnę światową, blokadę Leningradu, ewakuację, głód, czystki, Lenina i Stalina, i którym w złotej jesieni życia dane było przeżyć dwadzieścia lat w nieklimatyzowanym nowojorskim mieszkaniu.
2. Droga do raju - (...) W życiu nie ma przypadków, są tylko sytuacje, które w określony sposób sami sobie aranżujemy. Tak myśli Shelby, która kilka stanów i kilkaset mil dalej spotyka na swej drodze dziewczynę, której razem z przyjaciółką nie chciały wcześniej zabrać. Jednak los spłatał im figla. Candy stała się ich przeznaczeniem, ich fatum, ich być albo nie być. Każda z nich ma swój cel w tej podróży, jednak z czasem jest to przede wszystkim wspólny cel, który stawia przed nimi los.
3. Dzieci Wolności - (...) Wystarczyło tylko kilka stron, aby historia Giny i chwilę później Harry’ego przyciągnęła z maksymalną intensywnością uwagę czytelnika. Znając którąś z kolejnych powieści tego lub innego pisarza rozpoznajemy w jego stylu określony „kod”, któremu na ogół podporządkowuje większość swoich powieści. Tutaj ten „kod” ma niesamowitą, trudną do udźwignięcia, siłę uczuć, myśli i pragnień. Tutaj tylko brak wolnych chwil nie pozwala sięgać ponownie po jej powieści. I nie bez znaczenia jest również fakt, że piętnastoletnia Gina ma w sobie coś małej, rezolutnej Tani, która w dniu wybuchu wojny musiała nagle bardzo szybko dorosnąć.
4. Czerwone liście - (...) Kristina Kim – piękna, radosna, zadowolona z życia młoda kobieta na progu swoich dwudziestych pierwszych urodzin. Gwiazda studenckiej drużyny koszykówki, podpora nastolatek spodziewających się dziecka w domu, „Czerwone Liście”. Jednocześnie szalona, zmagająca się nieustannie z demonami przeszłości zagubiona dziewczyna. Jedynym dobrym akcentem w tym pozornie tylko uporządkowanym świecie jest poznany przypadkiem detektyw Spencer O’Malley. Przy nim od niepamiętnych czasów po raz pierwszy czuje się swobodna i szczęśliwa. Do spotkania, które wyznaczają sobie tydzień później nigdy jednak nie dojdzie…

Paullina Simons - Droga do raju

W życiu nie ma przypadków...

Kiedy odkrywałem razem z nią uroki życia w Związku Radzieckim tuż po tym, jak zaczęła się wielka Wojna Ojczyźniana i młody porucznik przeszedł dla Tatiany przez ulicę nie spodziewałem się, że tak wyraziście i pięknie można oddać tamten czas i warunki, a także miłość rodzącą się w tle. Czytając Jeźdźca Miedzianego nie zdawałem sobie sprawy, że w prosty sposób można odkryć przed czytelnikiem jakże szeroką paletę emocji, myśli i uczuć, bolesnych zmagań o kromkę chleba w walczącym z głodem i obojętnością Leningradzie. 
Teraz Paullina Simons prowadzi czytelnika przez jakże zaskakującą pod każdym względem podróż przez Stany, podróż, która na zawsze odmieni życie trzech młodych dziewczyn. Powieść czyta się na jednym oddechu, choć oczywiście czasem trzeba się zatrzymać, aby przemyśleć wszystko to, czego jesteśmy świadkami. Podróż, o jakiej można marzyć, pięknym, jasnożółtym mustangiem shelby, podróż, która w określonym miejscu i czasie jest już walką o przetrwanie. 

Tajemniczy ogród III

Krokus - jest symbolem wiosny, ale i hartu ducha. Oto delikatna roślina przebijająca się przez śnieg ku słońcu... czyż nie może być coś bardziej wzruszającego? Polana obsypana tysiącem krokusów, zupełnie jakby z nieba spadło tysiąc zadziwiającej barwy gwiazd, zachwyci każdego. Fioletowe, czasem białe kielichy kwiatów skrywają złote wnętrze, a długie dwubarwne liście tylko dodają tej niezwykłej roślinie uroku. Trudno sobie wyobrazić wiosnę w górach bez tych kwiatów. [s. 7] 

Katarzyna Michalak, Przystań Julii, Znak litera nova, Kraków 2014

wtorek, 11 listopada 2014

Paullina Simons - Czerwone liście

Kristino, jak bardzo cierpiałaś?

Na długo przed Jeźdźcem Miedzianym, zanim historia Tatiany i Aleksandra rozpaliła serca milionów czytelników w Polsce i na świecie, Paullina Simons stworzyła, wyczarowała, choć można rzecz jedynie, że napisała swoje, Czerwone liście. I nie można nie zgodzić się z tym, co opublikowało wydawnictwo na okładce tej książki -  Pełna napięcia, klaustrofobiczna i wciągająca bez reszty. Można powiedzieć, że rozpoczynając lekturę Czerwonych liści stopniowo i powoli wchodzimy na ruchome piaski. Z każdą kolejną stroną grzęźniemy, zapadamy się w tę historię coraz bardziej i coraz mocniej przenika ona nasz umysł.
Wydawać by się mogło, że czwórka przyjaciół otacza się troską i nie ma przed sobą żadnych tajemnic. Wydawać by się również mogło, że Jim z Kristriną oraz Connie z Albertem tworzą dwie szczęśliwe i kochające się pary. A jednak podróż przez ruchome piaski sprawia, że to, co na zewnątrz można brać za radosną harmonię po bliższym przyjrzeniu się już takową nie jest.
Kristina Kim – piękna, radosna, zadowolona z życia młoda kobieta na progu swoich dwudziestych pierwszych urodzin. Gwiazda studenckiej drużyny koszykówki, podpora nastolatek spodziewających się dziecka w domu, „Czerwone Liście”. Jednocześnie szalona, zmagająca się nieustannie z demonami przeszłości zagubiona dziewczyna. Jedynym dobrym akcentem w tym pozornie tylko uporządkowanym świecie jest poznany przypadkiem detektyw Spencer O’Malley. Przy nim od niepamiętnych czasów po raz pierwszy czuje się swobodna i szczęśliwa. Do spotkania, które wyznaczają sobie tydzień później nigdy jednak nie dojdzie…

poniedziałek, 10 listopada 2014

Kartki z podróży

Cykl tekstów napisanych w 1999 roku, czyli jakże odległe w czasie, ale szczere, pełne mnie, otwarte na świat i ludzi, którzy w różnym miejscu i czasie pojawiali się na mojej drodze. Również kilka z nich spisanych w trakcie pobytu w Stanach Zjednoczonych 2002-2003. Miłej lektury życzę...

Epizod IX

Zaczęło się bardzo niewinnie. Przeglądając anonse w tygodniku „TIM” znalazłem jeden, który chyba mnie zainteresował, bo długo się nie namyślając sięgnąłem po kartkę i odpisałem. W tamtym okresie, jesienią 1992, przebywałem w Krakowie. Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej. Wkrótce miałem się przekonać, że moje przygotowanie po technikum jest wręcz słabe. Znaczna większość kolegów w grupie ukończyła licea z bardzo dobrymi ocenami, ja zaś nie należałem do zbierających „czerwone paski” na świadectwach. Ale nie to jest tu ważne.
W liście podałem numer telefonu mieszkania, w którym wynajmowałem pokój. Jakiś czas później gospodyni poinformowała mnie, że dzwoni do mnie jakaś dziewczyna. Treści rozmowy nie pamiętam, ale tego samego dnia umówiliśmy się na spacer. Był to bardzo długi spacer. Wynajmowałem mieszkanie na osiedlu Piastów, ona mieszkała dosyć blisko, później często chodziłem do niej pieszo. Oboje mieszkaliśmy na Hucie.
Kiedy dotarłem na umówione miejsce chwilę, czekałem. Później podeszła do mnie dziewczyna. Czerwony szalik, czerwone rękawiczki, było już dosyć chłodno, a Małgosia miała zawsze zimne dłonie. Często marzły jej palce, tak u rąk, jak i u stóp. Taka dziwna przypadłość. Blond włosy, delikatny, orli nos, przenikające spojrzenie niebieskich oczu, delikatnie zarysowana linia ust. Piękna i subtelna twarz, smukła, wysoka sylwetka. Chyba od razu spodobaliśmy się sobie. Szliśmy przed siebie i rozmawialiśmy. Okazało się, że ogłoszenie pochodziło od jej młodszej siostry (miała dwie siostry bliźniaczki), a ona czy dla zabawy, czy też z innego powodu postanowiła zadzwonić do mnie. Rozmawialiśmy, a czas mijał, mijaliśmy ulice, skwery, kolejne ulice, przejścia dla pieszych, innych ludzi. Jednak nie zważaliśmy na to zauroczeni sobą nawzajem. Tak dotarliśmy prawie pod bramy Huty. Innej możliwości nie było, trzeba było wracać.

sobota, 8 listopada 2014

Tajemniczy ogród II

Leśny dzwonek - śliczna, bardzo delikatna roślina, którą spotkać można w lesie lub na łące. Na wysmukłej łodyżce, zdobnej kilkoma podłużnymi listkami, kołyszą się niebieskie, czasem błękitne lub lawendowe dzwoneczki o pięciu prążkowanych płatkach. Kwiatki te nie pachną może odurzająco jak wspaniałe róże, czy choć konwalie, ale ich urok i subtelne piękno zachwycają. Bez błękitnych dzwonków, zawieszonych na zielonych łodyżkach, nasze lasy byłyby znacznie uboższe... [s. 9]



Katarzyna Michalak, Zacisze Gosi, Znak litera nova, Kraków 2014

piątek, 7 listopada 2014

Tajemniczy ogród I

Erotika Rosen Tantau - odmiana szlachetnych, wielokwiatowych róż o intensywnej ciemnoczerwonej barwie płatków i silnym, odurzającym zapachu. Wysokich, wyniosłych, wręcz doskonałych. Mówiąc "piękna jak róża" , mamy przed oczami wspaniałą Erotikę. Godna polecenia zarówno dla początkujących hodowców, jak i dla znawców tych kwiatów. Wdzięczna i niewymagająca w uprawie. Pięknie prezentuje się pojedynczo i w bukietach. [s. 9]

Katarzyna Michalak, Ogród Kamili, Znak litera nova, Kraków 2013

czwartek, 6 listopada 2014

Robert Foryś - Bóg, honor, trucizna

Sienkiewicz byłby dumny!

Jakiś czas minął, gdy jako dorastający chłopak z niezwykłą przyjemnością odkrywałem uroki Potopu, a w jakiś czas później chyba Ogniem i mieczem czerpiąc z nich wszystko, co najlepsze. W czasach, gdy po książkę musiałem się wybrać do pobliskiej biblioteki, a tam wędrując pomiędzy zakurzonymi regałami znaleźć dla siebie godną uwagi lekturę.
Wiele lat później wpadły mi w rękę dwie powieści wydane nakładem Świata Książki, a dzięki staraniom amerykańskiego autora w niesamowity sposób odmalowały okres napoleoński na ziemiach polskich. Nie ponaglaj rzeki, a także jej kontynuacja, Pod purpurowym niebem, których autorem jest James Conroyd Martin na długo zapadły mi w pamięć i musiało minąć prawie dziesięć lat, aby na polskim rynku wydawniczym pojawiła się powieść, godna tych, o których wspominam powyżej.
W mnogości lektur, powieściach różnej maści i treści o dobrą powieść historyczną było jakże trudno. Taką, którą czyta się z zapartym tchem i wypiekami na policzkach. I stało się coś dobrego – Robert Foryś wniósł coś od siebie darując czytelnikowi historię, której nie powstydziłby się Henryk Sienkiewicz.
Część pierwsza Gambitu Hetmańskiego nosząca tytuł, Bóg, honor, trucizna nagle i znienacka przenosi nas w bezkres pól, stepów zwaśnionej i skłóconej siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej. Tam, gdzie Bóg czasem zapominał o swoich owieczkach, honor pozostał tylko nikłym wspomnieniem gnijących w lochach skazanych, a trucizna… od niej jakże często jakże wiele zależało.
Powieść pełna przygód, chędożenia, namiętności. Ale też waśni i knowań wśród jegomościów, również tych blisko królewskiego tronu, a także kobiet, które wiele mogą i jeszcze więcej znaczą, choć nie wszyscy o tym pamiętają i nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.

Rok 1672, okres panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który rządził krajem tak, jak sugerowała mu to nazbyt często jego matka. Rzadko, kiedy miał swoje zdanie, a nawet, jeśli je miał, to oprócz matki była jeszcze jego żona, królowa Eleonora z Habsburgów i wtedy już zupełnie tracił rozeznanie, co jest dobre i słuszne. Miał też pewną tajemnicę, która nigdy nie powinna wydostać się poza mury królewskiej alkowy.
Nie bez znaczenia jest też udział w tym hetmańsko-królewskim gambicie pewnej siebie Marii Kazimiery de La Grange d’Arquien. Jej pełna miłości i namiętności relacja z hetmanem wielkim koronnym Janem Sobieskim była podłożem jednego z nielicznych w tamtym okresie małżeństw z miłości, choć minąć musiał jeszcze jakiś czas zanim hetman został królem Polski, o czym zapewne autor nie omieszka nas poinformować w dalszych częściach tej pasjonującej opowieści.

Andy Mulligan - Śmieć

Sięgnąłem po książkę, która zupełnie nic mi nie mówiła. Sięgnąłem po nią, gdyż spodobał mi się tytuł, Śmieć, a także żywa, dynamiczna okładka. I nie zawiodłem się, bo podarowała mi coś więcej, niż jedynie miło spędzony czas.
Śmieć w swoim zaskakującym kolorycie onieśmiela szczerością, ujmuje bezpośredniością, wreszcie ma w sobie siłę, choć nie pachnie ładnie. Śmieć, któremu na imię Gardo, a może Raphael, a może po prostu Szczur. Trzech nastoletnich przyjaciół połączonych tajemnicą na gigantycznym wysypisku śmieci Behala.
Jego życiem są śmieci, jego zarobkiem i utrzymaniem również śmieci, jego domem składzik z dykty zbudowany na wysypisku. Od życia nie potrzebuje zbyt wiele, no może, aby zbyt często nie pojawiał się stupp:

(…) – Co tam masz? – pytam Garda.
- A jak myślisz, mały? – odpowiada pytaniem on.
I już wiem. Interesująca paczka, jakby ładnie zapakowana? Co za niespodzianka! To stupp, a Gardo przekopuje się dalej, ocierając dłonie o koszulę i mając nadzieję, że znajdzie coś, co będziemy mogli sprzedać. Całymi dniami, słońce czy deszcz, chodzimy po wzgórzach.
Chcecie przyjechać i to zobaczyć? No, Behalę wyczujecie na długo przed tym, zanim ją ujrzycie. Zajmuje powierzchnię ze dwóch tysięcy boisk piłkarskich albo może tysiąca do koszykówki — nie wiem: wydaje się rozciągać w nieskończoność. Nie, żebym miał pojęcie, ile z tego to stupp, ale w gorszy dzień wydaje się, że większość. A gdy spędzasz życie, brodząc w nim, oddychając nim, śpiąc obok niego — cóż… może któregoś dnia znajdziesz „coś miłego”. Na pewno.
I nagle któregoś dnia znalazłem.

środa, 5 listopada 2014

Underworld XX

XX

u progu dnia
myśl tylko jedna

w połowie drogi
chwila także jedna

gdziekolwiek zmierzasz
bliska jesteś celu

dotykasz dnia
w objęciach kochanka...

czwartek, 30 października 2014

Underworld XIX

XIX

uniesiona wiatrem
chwila bez powrotu

jedno tylko drżenie
jeden tylko dotyk

jedno tylko drżenie
w objęciach kochanka

jeden tylko dotyk
muśnięciem warg spowity...

wtorek, 28 października 2014

Książka tygodnia i moje plany...


Nie chcę być, jak Tesco i już w październiku sygnalizować święta, bo w ten sposób święta staną się jedynie wpisem w kalendarzu. Jeszcze trochę, a świąteczne dekoracje z bałwanem pojawią się już w wakacje, a co... Kto nam zabroni? W sumie nikt, ale jaki urok ze świąt sygnalizowanych dwa miesiące wcześniej? Jednak to jedynie na marginesie.

38 Książki tygodnia, czyli Miasto 44, stała się faktem i jest obecna między nami. Tym razem w konkursie pojawia się wyzwanie osobistego spojrzenia na Powstanie plus do rozdania pięć egzemplarzy tej pasjonującej książki. Masz ochotę? Zajrzyj TUTAJ.

W dalszej kolejności już można ustawiać się w kolejce po:

1. Jeżynowa zima, zaskakująca w swej treści i formie proza, niepozorny śnieg w maju odmienił losy wielu ludzi. Gorąco polecam;
2. Stulecie Winnych, pierwsza część urzekającej sagi polskiej rodziny Winnych, druga z dużą szansą na mój patronat, co cieszy i napawa dumą, bo to szerszy rozwój;
3. Krüger. Szakal, czyli najnowsze rozdanie Marcina Ciszewskiego, a przy tym nowa talia bohaterów w scenerii rodzącego się polskiego państwa roku 1918;
4. Lawendowy pokój, Monika miała rację, że spodoba mi się na bank, bo przednia to lektura.

Wszystko, co trzeba zrobić to rozgościć się przed Kominkiem i cieszyć się jego ciepłem.
Na marginesie, od dawna nie zrobiłem jednego, dobrego zdjęcia... inspirujące twarze mile widziane.