Google+ Followers

czwartek, 30 kwietnia 2015

Ałbena Grabowska - Stulecie Winnych (tom III sagi)

(...) Jeremi tak się bał, że ktoś mu zabierze ten z trudem zdobyty skarb, ukrywany przez ponad tydzień, że niemal nie spał ze zdenerwowania. Co noc do zwykłych koszmarów o wybuchu trzeciej wojny światowej dołączał inny, w którym któreś z jego rodziców albo rodzeństwa znajduje żelki i wyżera je po kryjomu. Ostatnie trzy dni były prawdziwą wojną z własnymi nerwami. Jeremi zaczął wpadać w żelkową paranoję, a oprócz koszmarów dołączyły się wizje, w których był aresztowany, sądzony i osądzony w więzieniu, chociaż tłumaczył się, że nie zrobił tego dla siebie, tylko dla kogoś, na kim bardzo, ale to bardzo mu zależało. Wszystko się jednak udało. Żelki i balonówki w kołdrze miały się dobrze i nikt nawet nie podejrzewał, że w dniu własnych urodzin Jeremi niesie w rajstopkach tak wielki skarb.

Tyle krótki cytat, za mną tylko albo aż 97 stron. Czytając powyższe w porannym autobusie musiałem bardzo mocno się powstrzymywać, aby nie wybuchnąć śmiechem. Nie miałem obaw, czy część trzecia, a zarazem ostatnia utrzyma poziom dwóch wcześniejszych, tego w żaden sposób nie brałem w wątpliwość. Zastanawiałem się, jak zostaną rozdane karty po dramatycznym zakończeniu drugiej części, jak dalej potoczą się losy Winnych w mojej już epoce. 

środa, 29 kwietnia 2015

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie trzeciej propozycje Domu Wydawniczego PWN.

KANADA
Richard Ford

literatura współczesna

tłumaczenie:Zbigniew Kościuk
liczba stron: 504
ISBN: 978-83-7705-773-5
oprawa: miękka ze skrzydełkami
cena: 39,90

data wydania: 13 kwiecień 2015


Rodziców Della Parsonsa do napadu na bank pchnęły błędne myślenie i życiowy pech. Choć nie byli lekkomyślnymi ludźmi, te działania w jednej chwili na zawsze zmieniły los ich piętnastoletniego syna.
Gdy rodzice Della trafiają do więzienia, chłopak cudem unika umieszczenia w domu opieki dla nieletnich. Wyrusza przez Montanę na spotkanie nieznanego, aby w końcu wylądować w obcej Kanadzie w hotelu na prerii, zdany na łaskę gwałtownego i zagadkowego Arthura Remlingera. Wkrótce Dell przekonuje się, że nowy świat skrywa własne mroczne tajemnice, a on sam nie jest jedynym, który pozostawił przeszłość po drugiej stronie granicy…


„Kanada” to powieść z którą po pięcioletniej przerwie wraca niekwestionowany mistrz – Richard Ford. Na wstępie poznajemy rodzinę, w której stało się nieszczęście. Jesteśmy świadkami kataklizmu w rodzinie nastolatka Della. Całość powieści osadzona jest w surowym i bezwzględnym krajobrazie.
Co później się stało? Jak to wydarzenie wpłynęło na życie chłopaka? Odpowiedzi na te pytania, znajdziecie Państwo w Kanadzie.
Ta potężna opowieść na długo pozostanie w pamięci tych, którzy ją przeczytają…

Światowe metropolie - Paryż

Paryż należało poznać. W dobrym tonie było wybranie go na cel podróży poślubnej. Tu bogate panie przyjeżdżały po nowe toalety, tutaj dowiadywano się, co ma do zaoferowania wykwintna kuchnia, stąd często do magnackich siedzib sprowadzano kucharzy.
Miasto interesowało i inspirowała artystów. Wielcy zjeżdżali tu po wysokie wynagrodzenia, mali gnani nadzieją sławy. Uznanie osiągnięte w Paryżu znaczyło o wiele więcej niż gdziekolwiek indziej, tak silna była jego dominacja w kulturze artystycznej Europy  w belle époque. Tutaj mieszkali mistrzowie, od których warto było się uczyć, istniał rynek, który zasilali bogaci mieszczanie, szlachta i arystokracja. Rodziły się nowe prądy. Podczas kolejnych Wystaw Powszechnych można było poznać świat i jego sztukę w pigułce.
Dla artysty podbić Paryż znaczyło tyle, co podbić świat, bo nie było w tym czasie bardziej opiniotwórczego ośrodka. Dlatego zjeżdżano tu z prowincji, ściągano z całej niemal kuli ziemskiej. Czasem tylko po naukę, czasem, by osiedlić się na stałe. Nawet niewielki sukces w Paryżu gwarantował powodzenie we własnym kraju.  
[s. 198]
 
Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Marta Orzeszyna, Paryż, miasto sztuki i miłości w czasach belle époque, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2012

Tajemniczy ogród XIV

Fiołek wonny - na polanie, skąpany w wiosennym słońcu, rośnie sobie maleńki, uroczy fiołek. Z koszyczka liści wyrasta pojedyncza łodyżka, a na niej kwiatek o intensywnej barwie i subtelnym, jakże pięknym zapachu, przywodzącym na myśl same miłe wspomnienia. Płatki o niezwykłym kształcie i ułożeniu otaczają żółty środek, całość zaś po prostu zachwyca. Chcesz wyznać ukochanej miłość? Podaruj jej bukiecik wonnych fiołków. 
[s. 71] 

Katarzyna Michalak, Zacisze Gosi, Znak litera nova, Kraków 2014

wtorek, 28 kwietnia 2015

Patronat medialny - Kartagińskie ostrze

Prawie rok wstecz na początku mojej twórczej drogi miałem niewątpliwą przyjemność promować Czerń i purpurę. Wtedy pomysł Książki tygodnia dopiero się kształtował, nie wiedziałem, co dobrego z tego wyniknie. Wtedy miłość w obozowym piekle Auschwitz poruszyła mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę.Teraz nie tylko mam możliwość pokazania najnowszej powieści, której autorem jest Wojciech Dutka, ale miłym aspektem jest fakt, iż ukazuje się ona drukiem pod moim Patronatem. To naprawdę miłe uczucie. Szczegóły konkursu dostępne na stronie Kominek.

Kartagińskie ostrze 8 maja wprowadzi do sprzedaży Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz​. Poniżej w krótkiej notce wydawniczej spojrzenie na ten tytuł. Osobista refleksja znajdzie tu również swoje miejsce, jak też znacznie więcej godnych uwagi informacji. Gdyż to dopiero początek naszej podróży do II wieku przed Chrystusem w urocze zakątki Italii.

Underworld XXXVIII

XXXVIII

z radością w sercu
zasypiam dzisiaj

ku polom zwiewnym
mknę powoli

w tą piękną drogę
zabieram też Ciebie

by Morfeusza
razem zniewolić..

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Wróg numer jeden (2012)

Jedna przeciwko światu.

Miałem obawy wobec tego filmu, chciałem poznać go później, przy okazji, jednak wybór padł na Wroga numer jeden i był to wybór odpowiedni. Film, który wzbudzał i wzbudza kontrowersje, jednak przyznać mu trzeba, że jest to kino na wysokim poziomie.
Kathryn Bigelow sumiennie i starannie odrobiła pracę domową. Nie jest to film sensacyjny z prawdziwego zdarzenia, nie jest również kino akcji, ale fabuła, która dotyka konkretnych wydarzeń, których punktem finalnym była eliminacja terrorysty Numer Jeden.
Na uwagę zasługuje fakt, że rzetelność, sumienność, nieustępliwość jednego człowieka doprowadziły do zabicia drugiego. Czy tak to powinno wyglądać finalnie? Szybka egzekucja bez procesu? Nad tym można się zastanawiać, jednak to już osądzi historia, faktem jest, że filmowa Maya pomimo wielkiego obciążenia psychicznego, zamachu na jej życie, wreszcie straty najbliższych współpracowników nie poddała się, nie złożyła broni… konsekwentnie brnąc do przodu.
Wątek „polski” jaki pojawia się w tym filmie, pomimo faktu, że wszyscy się wypierają tajnych więzień CIA na terenie Polski daje jednak do myślenia. W każdej plotce jest ziarno prawdy, a to ziarno w tym filmie nie wzięło się z powietrza, chyba, że samo wpadło do scenariusza. Jakkolwiek było, cieszy fakt, że pewny etap wojny z terroryzmem został wygrany.
Nie znam wielu nominowanych filmów, nie wiem, jakie będą werdykty Akademii, ale sądzę, że film Wróg numer jeden ma duże szanse na najważniejsze wyróżnienie. Polecam uwadze.

Z perspektywy czasu wiemy, że rozdania Akademii miały zupełnie odmienny przebieg.

Zajrzyj do Grupy Ruchome obrazy... :)

Stefan Türschmid - Mrok i mgła


Sonia & Stalin… Wciąga nas mrok i otacza mgła, a młoda, piękna Sonia obchodzi właśnie swoje siedemnaste urodziny…

Wciąż bliżej, niż dalej...
Półmetek tej pasjonującej opowieści już za mną. Poraża jednak koszmarem i niezachwianą niczym wiarą, a także ślepym zapatrzeniem w „ukochanego słoneczka wąsatego”. Ostatni raz czułem coś podobnego czytając, Jeźdźca Miedzianego, wrażenia, które trudno opisać, rozmiar terroru, który trudno ogarnąć, wreszcie ślepe zapatrzenie w Wodza Narodów. A przy tym miliony skazanych na głód, cierpienie, łagry, a także liczne czystki, procesy pokazowe, egzekucje.
U Paulliny Simons poznajemy Leningrad w dniu wybuchu wojny, agresji Niemiec na Związek Radziecki, Stefan Türschmid swoją powieść Mrok i mgła rozpoczyna znacznie wcześniej bardzo obszernie i realistycznie pokazując przemiany narodu w obliczu jednostki. Sonia Buriagina jest prymuską, urodziła się w dniu wybuchu Rewolucji Październikowej, stąd nie bez znaczenia jest fakt, że gości na pierwszej stronie leningradzkiej, Prawdy. W siedemnaste urodziny dostępuje zaszczytu kandydowania na członka partii. Wyróżnienie, o jakim nie śmiała marzyć. Wywodzi się z dobrego domu, w którym największą wartość stanowią partia i towarzysz Stalin.

Solista (2009)

Opowiadając o filmie August Rush wspominałem o innych filmach pisanych muzyką, o takich, które muzyka wypełnia od samego początku do końca, których jest głównym bohaterem i dzięki której film ma niepowtarzalny klimat.
Wtedy miałem na myśli dwa szczególny filmy, Solista, o którym krótko za moment i Purpurowe skrzypce, o którym zapewne w dalszej kolejności. Do listy dorzucę również niesamowity film 1900 – człowiek legenda, o którym pomyślałem również przed chwilą, myślę, że i na nim się nie skończy.
Solistę poznałem przypadkiem i jestem szczęśliwy, gdyż jest to obraz, który wywołał we mnie masę pozytywnych uczuć. Film pisany na dwie role: Robert Downey Jr. jako dziennikarz, któremu swego czasu zawaliło się życie i który teraz szuka swojej drugiej szansy, pragnie pokazać, że nadal jest wielki i jest w stanie napisać coś przełomowego i Jamie Foxx, wybitny wiolonczelista, którego w trakcie studiów w elitarnej akademii muzycznej Juilliard School of Music w Nowym Jorku dotknęła schizofrenia. Wtedy jego życie z dnia na dzień legło gruzach, a jego domem stała się ulica.
Tych dwóch ludzi skazanych na siebie dzięki szczególnej więzi, która ich połączy odnajdzie siebie, razem dotrą tam, gdzie żaden z nich solo nigdy by nie dotarł. Warto poznać go bliżej. 8/10

Zajrzyj do Grupy Ruchome obrazy... :)

Internetowa cela

 XXI

Leżałam jeszcze w łóżku, choć byłam już przygotowana do opuszczenia tego miejsca. Cała seria dziwnych badań, które na szczęście, na moje szczęście, nie wykazały żadnych odchyleń od normy, żadnych niedoborów, nadwyżek i sama nie wiem, czego jeszcze. Choć Ziółko cierpliwie wszystko mi tłumaczył do mnie dotarła tylko jedna, pozytywna wiadomość: 
- Musisz dbać o siebie, poza tym jest OK!. 
Czego pragnąć więcej? Za godzinkę miał się pojawić Robert i zabrać mnie do mieszkania, gdzie Marta na powitanie czekała z uroczystym obiadem. Leżałam patrząc jak zawsze w sufit, kiedy zadzwonił telefon. Tego głosu już dawno nie słyszałam, a niósł ze sobą zapewne nowe zlecenie i kolejne, duże pieniądze. Czy jestem na to gotowa? Jeśli nie będzie to jutro lub pojutrze, czemu nie, świeżej gotówki nigdy dość.
- Witaj Sandro.
- Witaj Anno. Dawno cię nie słyszałam – tylko ona używała tego imienia i tylko ona wiedziała o moim drugim wcieleniu.
- Cóż, ostatnio nic interesującego dla ciebie nie miałam. Ale jest coś. Jesteś zainteresowana?
- Jeśli nie w ciągu najbliższych trzech dni to bardzo chętnie – zlecenia ekspresowe oczywiście były płatne ekstra, jednak istniała między nami umowa, że nie mogło być wcześniej niż tydzień od naszej rozmowy. Musiałam się do każdego odpowiednio przygotować, ustawić wszystko tak, aby tego konkretnego dnia nic nieprzewidzianego nie wypadło. W wyjątkowych przypadkach miałam możliwość odwołania zlecenia dwadzieścia cztery godziny wcześniej, jednak wtedy ponosiłam koszty, zamiast zysków. Również dwadzieścia cztery godziny wcześniej odpowiednia kwota miała pojawić się na moim koncie, dwadzieścia procent z tej sumy przelewałam na konto Anny. Nie wiem, kto jeszcze dla niej pracował, ale każda z nas wychodziła z tego z dużym zyskiem.
- W przyszły czwartek przylatuje dwóch biznesmenów z Holandii na jakieś sympozjum do Krakowa. Ciebie chciałabym umówić z nimi w piątek wieczorem, jeśli wszystko będzie w porządku w sobotę wieczorem przylecisz do Warszawy. Koszty przelotów, pobytu w hotelu itd. oczywiście biorą na siebie. Od każdego wpadnie ci po trzy tysiące dolarów. Co ty na to?
- Dasz mi chwilkę – przeprowadziłam szybką kalkulację – oczywiście, wchodzę w to Aniu. Czy dodatkowe informacje i bilety będą czekały na mnie w starym miejscu?
- Tak, ta sama skrytka na Poczcie Głównej. Powiedźmy we wtorek będą do odbioru.
- Dzięki.
- To ja dziękuję, jesteś jedną z moich najlepszych dziewczyn. Pamiętasz, od czego się zaczęło? U ciebie wszystko w porządku?
- Tak, Aniu. Ostatnio kogoś poznałam i jestem bardzo szczęśliwa. Być może przyjdzie taki dzień, że wycofam się z tego, złotego interesu. Może już wkrótce, lecz jeszcze nie teraz.
- To dobrze, liczę na ciebie, wiem, że mnie nie zawiedziesz. Cześć.
- Cześć.
Muszę się przyznać, że Anna dawała mi tylko najlepsze kąski. Byłam wyjątkową „damą do towarzystwa”. W końcu zwerbowała mnie do siebie jako pierwszą już blisko rok temu. Poznałam ją właśnie w Krakowie w ubiegłe wakacje. Wtedy byłam zupełnie inną osobą, pracowałam w innej firmie... 

Książka tygodnia - Tańcząc z wrogiem (55)

Wystartowała 55 Książka tygodnia, szczegóły konkursu dostępne na stronie Kominek.  
Zapraszam serdecznie i proszę przekazać dalej: 

(...) 'Tańcząc z wrogiem' to fascynująca, wzruszająca, ale przede wszystkim optymistyczna historia życia jego ciotki Rosie Glaser. Życia wypełnionego muzyką, tańcem, ale też piętnem Auschwitz i koszmaru innych obozów, w których się znalazła biorąc udział w marszu śmierci chwilę przed wyzwoleniem obozu Auschwitz.

Nigdy nie utożsamiała się z faktem, że jest holenderską Żydówką, ignorowała zakaz noszenia gwiazdy Dawida, z podniesionym czołem walczyła o swoje, jej szkoła tańca przeszła do historii, jej życie było wyjątkowym świadectwem czerpania z życia wszystkiego, co najlepsze nawet w koszmarze wojny, kiedy przyszło jej żyć. 


Pełny tekst recenzji dostępny jest tutaj – Tańcząc z wrogiem 
Książkę poleca Dom Wydawniczy REBIS

niedziela, 26 kwietnia 2015

Żółta karteczka

Spotykali się w małej kawiarni w budynku Admiralicji na placu Dekabrystów nad Newą. Lubili to miejsce. Z okna przy ich stoliku widać było Jeźdźca Miedzianego – konny pomnik Piotra Wielkiego. Koń uniesiony na zadzie wyglądał, jakby miał za chwilę przeskoczyć ze swoim jeźdźcem na drugi brzegi rzeki. Teraz i im wszystko, co planowali, wydawało się łatwe i możliwe do osiągnięcia. Sonia za rok, po maturze, zda na anglistykę, będzie przekładać na rosyjski powieści angielskie, może nawet poezję. Będzie też pisać recenzje teatralne. Borys zostanie pilotem wojskowym i oblatywaczem. Będzie bił rekordy wysokości i szybkości. W gazetach pisano właśnie o przygotowaniach lotników radzieckich do lotu nad biegunem północnym. Na to już nie zdąży. Nad Atlantykiem przeleciał już Lindbergh. Ale nikt jeszcze nie przeleciał bez lądowania dookoła świata. Za parę lat… może to on poleci samotnie i bez lądowania dookoła świata? [s. 34]



Stefan Türschmid, Mrok i mgła, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2015

sobota, 25 kwietnia 2015

System (2015)

Film, którego boi się Putin…

System zanim pojawił się w kinach już stał się wydarzeniem. Zanim został pokazany u nas w Rosji jego dystrybucja została zabroniona. Wydawać by się mogło, że to tylko film, a jednak jego przekaz jest wyjątkowo mocny i dosadny.
Miałem nadzieję, że zacznę od lektury książki Roba Smitha pod tym samym tytułem, aby później skonfrontować ją z filmową adaptacją. Role się jednak odwróciły, ale po tym, co poznałem w filmie chęć sięgnięcia po książkę jest jeszcze większa.

„W raju nie ma morderstw…”

Te słowa powracają dwukrotnie. Za pierwszym razem w imię poprawności politycznej, za drugim padają z ust człowieka, który nie tak dawno musiał pogodzić się ze stratą syna.Wtedy poprawność polityczna nie miała już żadnego znaczenia.
Tytuł oryginału Child 44 ukrywa w sobie faktyczne przesłanie tego filmu. Giną dzieci, zawsze łapany i skazywany jest sprawca, a one jednak nadal giną. W państwie, w którym morderstwo stanowi niezaprzeczalne tabu. Nie bez znaczenia jest też nawiązanie do działającego w Związku Radzieckim 'rzeźnika z Rostowa' Andrieja Czikatiłły, który zamordował ponad pięćdziesiąt osób.

piątek, 24 kwietnia 2015

Żółta karteczka

(...) Trudno mi wyjaśnić, dlaczego tak pędziłem. Nigdzie się nie śpieszyłem, a pośpiech mógł się wydać podejrzany. Ale biegłem, jak sądzę, po prostu dlatego, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza i napić się czystej wody. Wszystko tam, w getcie, wydawało się skażone śmiercią, odorem rozkładających się zwłok, brudu i zgnilizny. Starałem się tam nie dotykać ścian, nie ocierać się o ludzi. Odmówiłbym wypicia wody w tym mieście śmierci, nawet gdybym umierał z pragnienia. Zdaje się, że wstrzymałbym też oddech, aby nie nawdychać się za dużo zatrutego powietrza.

Dwa dni później ponownie wszedłem do getta, żeby wrażenia wzrokowe stamtąd wryły mi się jeszcze ostrzej w pamięć. Znowu chodziłem razem z przewodnikami przez trzy godziny po ulicach tego piekła, aby lepiej przedstawić prawdę o nim czołowym osobistościom w wolnych państwach świata. Opowiedziałem o swoich przeżyciach wybitnym członkom rządów brytyjskiego i amerykańskiego oraz żydowskim przywódcom na obu kontynentach. Mówiłem o tym, co widziałem w getcie, niektórym z najwybitniejszych światowych pisarzy - H.G. Wellsowi, Arthurowi Koestlerowi, członkom Pen Clubu - gdyż mogli to opisać bardziej wyraziście i lepiej ode mnie.

Jan Karski, Tajne państwo, Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków 2014

Underworld XXXVI

XXXVI

zbierać rosę z traw
to warto

podarować uśmiech
to zawsze warto

dzielić się sobą
czegóż trzeba więcej

wtedy jedynie
radość i szczęście..

czwartek, 23 kwietnia 2015

Internetowa cela

XX
Wpadające przez okno promienie słońca drażniły bolące oczy. Nie potrafiłam uspokoić przyśpieszonego tętna, a żołądek podchodził do gardła. Bałam się tego, co dzisiejszej nocy widziałam, bałam się, że to, co mnie dotknęło, może zdarzyć się naprawdę. 
Co powinnam zrobić? Czy w ogóle powinnam coś robić? Przecież to był tylko sen, ale jeśli chodzi o mnie, zbyt często się sprawdzał. No i osoba Roberta, pewne obrazy, numer lotu. To wszystko było takie rzeczywiste. Czy jeśli mu o tym powiem, uwierzy mi? Zrozumie i przełoży lot a może uzna to za świetną historię i zbagatelizuje sprawę. 
Dziś miał mnie odwiedzić, obiecał opowiedzieć coś interesującego, może będzie okazja, aby mu wspomnieć, co mi się śniło. Tylko nie wiem, czy się odważę. Skoro jednak go kocham...? To słowo pierwszy raz pojawiło się w moim umyśle, w tym konkretnym odzwierciedleniu, jakim była osoba Roberta. Muszę się przyznać, że ta myśl mnie zaskoczyła, a jednocześnie bardzo uradowała. Gdzieś tam były pewne przebłyski uczucia, ale jak dotąd nie potrafiłam nazwać go po imieniu. 
Leżąc w łóżku już po smacznym śniadaniu ponownie czytałam korespondencję, jaka dotarła od Wiktora. Dopiero w szpitalu uświadomiłam sobie, jak bagatelizowałam wcześniej właściwe odżywianie. Od trzech dni były to pożywne posiłki o stałych porach. Przedtem śniadania prawie wcale nie jadłam, bo nie miałam na nie ochoty lub nie miałam już czasu. W pracy na śniadanie była kawa, później druga, jakaś bułka, może owoc. Czasami pojawiał się konkretny obiad, jednak w przewadze był „Chińczyk”, pizza, jedzenie z Maca i inne dziwolągi. Raz na jakiś czas właśnie ten konkretny obiad jadłam z Martą, gdyż bardzo lubiła coś smacznego dla nas ugotować, czasem też obiad z klientem. Były też obiady lub kolacje, na które zapraszał mnie ten lub inny amant, ale sytuacje te nie wpływały na całokształt. Postanowiłam gruntownie zadbać o siebie, albo pozwolić zrobić to komuś. Miałam nadzieję, że tym Kimś będzie Robert. To byłby najlepszy prezent pod choinkę. 

Pachnące nowością

Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie drugiej propozycje Zysk i S-ka Wydawnictwa.

ESESMAN I ŻYDÓWKA
Justyna Wydra

literatura kobieca
liczba stron: 280
ISBN: 978-83-7785-630-7
oprawa: miękka ze skrzydełkami
cena: 32,90

data wydania: 13 kwiecień 2015


Esesman i Żydówka to coś więcej niż romans. To świadectwo człowieczeństwa w obliczu okrucieństw wojny. Momentami szokująca, bardzo wzruszająca i niebanalna opowieść o wojennych rozbitkach. O nieprawdopodobnej, zakazanej miłości. Kat i ofiara. Czy takie uczucie mogło wydarzyć się naprawdę? Żyjący w czasach II wojny światowej przekonali się, że miłość była nierzadko jedyną wartością. Kiedy żołnierze Wermachtu z polecenia Hitlera podbijali Europę, żadne związki nie były łatwe. A już wysoko  postawionego oficeraSS i zbiegłej z transportu do Auschwitz Żydówki, nie był w tej materii wyjątkiem. Poznajcie losy Debory i Bruna.

środa, 22 kwietnia 2015

Lady Pank - Akustycznie

Zapowiadane nowe wydawnictwo legendarnej grupy Lady Pank to płyta wyczekiwana przez miłośników rock’n’rolla w całym kraju. Album Akustycznie ukazujący się nakładem Sony Music Poland światło dzienne ujrzy już 16 czerwca 2015.
Do rąk fanów trafi krążek ze specjalnymi wersjami sztandarowych przebojów zespołu oraz piosenek, którymi grupa zupełnie niedawno podbijała stacje radiowe. Utwory zostały zarejestrowane podczas serii akustycznych koncertów, jakie Lady Pank zagrało na początku tego roku, m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku. Track lista powstała w oparciu o reakcje publiczności. W ten sposób Lady Pank sprawiło swoim fanom dużą niespodziankę. Kolejną jest teledysk, który będzie towarzyszyć wydaniu tej wyjątkowej płyty.
Odliczanie do oficjalnej premiery zostało rozpoczęte. 

TRACK LISTA:

1. Młode Orły
2. Wenus, Mars
3. Marchewkowe Pole
4. Sztuka Latania
5. Dobra Konstelacja
6. Mała Wojna
7. Zabić Strach
8. Zostawcie Titanica
9. Stacja Warszawa
10. Raport z N.
11. Zawsze Tam Gdzie Ty
12. Du Du
13. To Jest Tylko Rock’N’Roll
14. Na Co Komu Dziś

Muzyczna przystań: Sony Music Poland

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

23 kwietnia to szczególna data w literackim kalendarzu – rocznica śmierci Cervantesa oraz narodzin i śmierci Szekspira, a od okrągłych 20 lat Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich UNESCO. W tym roku spędzimy to wyjątkowe święto w krakowskich księgarniach. To pierwsze miejsce, w którym stykamy się z nowymi tytułami, gdzie możemy zobaczyć i dotknąć książki, których wcześniej nie znaliśmy. 

Księgarnie to ważny element programu Miasto Literatury UNESCO. W Krakowie nie brakuje miejsc, gdzie rozmowa i porada księgarza-pasjonata to wciąż najwyższa wartość. Chcąc o tym przypomnieć, zaprosiliśmy pisarzy zamieszkałych w stolicy Małopolski, by wcielili się w role księgarzy. Zośka Papużanka odwiedzi zaprzyjaźnioną Księgarnię pod Globusem, Anna Chachulska zarekomenduje najnowszą literaturę dla dzieci w Bonie, Adam Zagajewski  spotka się z klientami księgarni Matras przy Rynku Głównym, a Soren Gauger oprowadzi po pełnych książkowych niespodzianek zakamarkach Massolitu.

Magdalena Kordel - Malownicze. Tajemnica bzów

Jakiś czas temu Malownicze przeniknęło do naszej świadomości przynosząc te wszystkie odczucia i pragnienia, jakich oczekujemy w momencie, gdy bierzemy do ręki książkę. Czytamy, bo lubimy, bo szukamy odskoczni od codzienności, wreszcie czytamy, bo pragniemy dotrzeć tam, gdzie jak dotąd nikt przed nami nie dotarł.
Kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po Malownicze nie miałem wątpliwości, że spotka mnie coś naprawdę dobrego i wyjątkowego. Magdalena Kordel już po kilku stronach oczarowała mnie lekkością pióra i pewną, trudną jednak do nazwania umiejętnością docierania do czytelnika.
Nie jest tajemnicą, że wszyscy teraz piszą darując nam, czytelnikom, mniej lub bardziej udane dzieła. Takie, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego, ale też takie które poruszają zmysły i radują duszę.
Dwa spotkania z Malowniczem pozwoliły dosyć dobrze poznać jej mieszkańców, zaprzyjaźnić się z nimi, zyskać ich sympatię i uznanie. Trzecie w tym cyklu, Malownicze. Tajemnica bzów pozwala poznać historię pani Leontyny i zatrzymać się na dłużej w jej przytulnej przestrzeni zaczarowanego Kuferka. I to dzięki niej udajemy się do miasta jej dzieciństwa – Lwowa. Zastanawia mnie i intryguje ten Lwów, choć z drugiej strony zabieg literacki, jaki zastosowała autorka jest odważnym i godnym uwagi rozwiązaniem. 
Opowieść zawieszona w dwóch czasach, w dwóch odległych miejscach, a przy tym wyłaniająca się powoli z mroku fascynująca historia Zosi i jej rodziny. Beztroskie dzieciństwo w leśniczówce za pan brat z pewnym duchem, a także z ukochanym dziadkiem Kotem, po którym przybierze pseudonim w Powstaniu. Jakiś czas później piękny i malowniczy Lwów z pierwszymi młodzieńczymi miłostkami Zosi, aby tuż przed wybuchem wojny zamieszkać w Warszawie.

wtorek, 21 kwietnia 2015

ZAPROSZENIE: Agnieszka Grochowska w Księgarni MATRAS

W imieniu Wydawnictwa ALBATROS Andrzej Kuryłowicz s.c. serdecznie zapraszam na spotkanie z Agnieszką Grochowską, grającą w filmie System. Za sprawą embarga kulturalnego w Rosji obraz stał się wydarzeniem bez precedensu, a rola polskiej aktorki tylko dodaje temu wydarzeniu smaku. Premiera filmu 24 kwietnia 2015 roku.
Książka jest dostępna w sprzedaży od 8 kwietnia i będzie okazja, aby pozyskać dedykację od autorki, co bez wątpienia warto mieć w przyszłości.

Spotkanie ma charakter otwarty, z aktorką rozmawiał będzie Bartek Czartoryski – krytyk filmowy, tłumacz literatury, dziennikarz specjalizujący się w tematyce (pop)kultury. 


Stalinowska Rosja. Lew Stiepanowicz Demidow (Tom Hardy) to młody funkcjonariusz Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego sprawnie pnący się po szczeblach kariery. Jest posłusznym sługą systemu, jednak pewnego dnia jego wiara w ideały Partii zostaje zachwiana. Przełożeni każą mu zatuszować sprawę okrutnego morderstwa czteroletniego chłopca. Gdy zaczynają ginąć kolejne dzieci, narażając się na gniew zwierzchników, Demidow rozpoczyna śledztwo na własną rękę - zwiastun filmu.

Reżyseria: Daniel Espinosa ( Safe House, Szybki cash)
Obsada:
  • Tom Hardy (Mroczny Rycerz powstaje, Incepcja, Gangster, Locke)
  • Noomi Rapace (Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, Prometeusz)
  • Gary Oldman (Szpieg, Mroczny Rycerz powstaje)
  • Vincent Cassell (Nieodwracalne)
  • Agnieszka Grochowska (Wałęsa. Człowiek z nadziei, W ciemności)

Pachnące nowością

W ten oto sposób pojawia się nowa trzydziesta szufladka nosząca zaszczytną nazwę - Pachnące nowością
Niezależnie od moich osobistych spojrzeń nowości, które dostaję w pakietach bezpośrednio od Wydawnictw. 
Dziś w odsłonie pierwszej propozycje Wydawnictwa Albatros Andrzej Kuryłowicz.

GÓRA BEZPRAWIA
John Grisham

tytuł oryginału: GRAY MOUNTAIN
literatura anglojęzyczna
tłumaczenie: Lech Z. Żołędziowski
liczba stron: 480
ISBN: 978-83-7885-598-9 / 978-83-7985-577-3
oprawa: miękka ze skrzydełkami / twarda
cena: 39,00 / 44,90 zł

data wydania: 13 maja 2015


Nowa powieść niekwestionowanego mistrza gatunku thrillera prawniczego – Johna Grishama.
Samantha Kofer, młoda prawniczka, w wyniku kryzysu wywołanego upadkiem banku Lehman Brothers traci pracę. Aby nie stracić ubezpieczenia społecznego podejmuje bezpłatną pracę w Górskiej Klinice Pomocy Prawnej, gdzie służy pomocą biednym mieszkańcom tamtejszego zagłębia węglowego. Samantha, wyrwana z korporacyjnego środowiska prawniczego, po raz pierwszy w swej zawodowej karierze styka się ze zwykłymi ludźmi i ich problemami. W prowincjonalnym sądzie stanie w obronie górników, którym nieuczciwe kopalnie odmawiają należnych im świadczeń. Nieopatrznie Samantha rozpęta kampanię przeciwko wielkim firmom węglowym. Przeciwstawienie się potentatom okaże się znacznie trudniejsze i bardziej niebezpieczne niż wydawało się na początku. Tym bardziej, że Brady, jak każde prowincjonalne małe miasteczko, skrywa wielkie sekrety.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Żółta karteczka

- Kochany święty Antoni - szepnęła w końcu. - Co prawda jesteś bardziej od odnajdywania, ale widzisz, pomyślałam, że ty jesteś już nieco znudzony tymi latami poszukiwań zagubionych rzeczy, a ja z kolei doskonała w organizowaniu rozrywek... No i jesteś świętym, a dla świętego nie ma rzeczy niemożliwych, więc mam dzisiaj taką nietypową prośbę. Czy możesz mnie ukryć? Najpierw w szkole, bo wiesz, wczoraj trochę zasiedziałam się w parku i nie wszystkie lekcje przygotowałam. A mama złości się na mnie, gdy się spóźniam i znikam gdzieś po lekcjach... Ale jak tu nie znikać, kiedy na zewnątrz tak pięknie, no powiedz, słodki Antośku, jak? A wracając do mojej prośby, to jeszcze żeby Olek mnie nie zauważył, a potem rodzice. Bo będę się przebierać za chłopaka. To nic zdrożnego, nie martw się, ale sam widzisz, co za świat! Dziewczynki po prostu mają gorzej i muszą sobie radzić. No i żeby nikt mnie w tym chłopaku nie rozpoznał. Dobrze? - Z napięciem patrzyła w pochyloną głowę Antoniego. [s. 227]

Magdalena Kordel, Malownicze. Tajemnica bzów, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015

Żółta karteczka

(...) A nie ma w Japonii nic gorszego niż postawienie kogoś w sytuacji bez wyjścia, naruszenie panującej harmonii i zepsucie dobrego nastroju. To zupełnie tak, jakbyśmy wnieśli ze sobą do salonu zapach nieświeżej ryby. Niby wszyscy się dalej do nas uśmiechają, ale trudno znaleźć kogokolwiek, kto zechciałby z nami zamienić więcej, niż słowo. W Japonii nic bardziej nie zniechęca do stawiania trudnych pytań niż zagrożenie wykluczeniem i obojętnością. One są gorsze niż najsurowsza kara. [s. 71]

Piotr Milewski, Dzienniki japońskie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015

niedziela, 19 kwietnia 2015

Zawód: Szpieg (2001)

Chociaż chińskie więzienie znaleziono w Anglii, Berlin (ten za Żelazną Kurtyną) z powodzeniem zagrał Budapeszt, walki na ulicach Bejrutu rozegrały się tak naprawdę w Casablance, to nie zmienia to faktu, że oglądamy szpiegowską rozgrywkę w mistrzowskim wykonaniu. Twórcy filmu na kanwie fikcyjnej opowieści pragnęli pokazać złożoną metamorfozę, którą agencja wywiadowcza CIA przeszła w burzliwym okresie od 1975 do 1991 roku na wielu frontach całego świata. 
Czasy Zimnej Wojny już dawno minęły, ale szpiedzy wciąż chodzą po tym świecie, być może jednym z nich jest Tom Bishop, jeden z bohaterów tej szczególnej gry. Przez lata brał "lekcje" właściwego postępowania, zachowania, dopasowywania się do otoczenia i wtapiania w tłum. Bez przeszłości, bez rodziny, bez kobiety, za to z wielkim talentem i osobowością, idealny kandydat.
Z uwagą śledził ruchy swojego mentora i notował w pamięci wszystkie jego wskazówki. Gdyż Nathan Muir był najlepszy. Zawód: Szpieg jest jakby odbiciem lustrzanym innego filmu Tony'ego Scotta Wróg publiczny z Willem Smithem w roli głównej. Te same krótkie, dynamiczne ujęcia, ciągła zmiana planów i nieustanny ruch, to wszystko sprawia, że oglądając tą grę o życie chłoniemy z pełnym zainteresowaniem każdą przemijającą minutę.
Jak twierdzi reżyser: Nie mógłbym wyobrazić sobie w tym układzie dwóch lepszych facetów do tych ról. Jako Muir Robert Redford jest rozsądny, wystudiowany, wszystko ma u niego swoje ramy i nie ma w tym działaniu miejsca na spontaniczność. Dla kontrastu, Brad Pitt jako Bishop jest spontanicznym, instynktownym indywidualistą, którego działaniami rządzą głównie emocje. Obaj wiele uczą się od siebie nawzajem.

Jezus mnie kocha (2012)

Jestem przekonany, że bracia Warner dając zielone światło tej niemieckiej produkcji zobaczyli w niej tą samą świeżość, która również mnie urzekła. I niech nie budzi zdziwienia fakt, że film ten nosi tytuł Jezus mnie kocha. Nie ukrywa się pod nim nic, co może nas do niego zniechęcić, czy też mieć na celu nawracanie na wiarę katolicką.
Wizja końca świat, co jakiś czas pojawia się w mediach i na ogół podchodzimy do niej z przymrużeniem oka. A jednak, gdyby w najbliższy wtorek miała przyjść Apokalipsa? Jak byśmy się zachowali wiedząc, że koniec świata jest nieunikniony?
Florian David Fitz sięgnął po powieść Davida Safiera pod tym samym tytułem i nadał jej swój osobisty rys. Napisał scenariusz, wyreżyserował i wcielił się w rolę Jeshuy, który na kilka dni przed planowanym końcem świata zstąpił na ziemię, aby zobaczyć, czy faktycznie z tym światem jest już tak źle i czy dni jego są policzone.
Jest też Marie, która od dawna poszukując miłości ucieka sprzed ołtarza w dniu swojego ślubu uświadamiając sobie, że to wciąż nie jest mężczyzna jej życia. Zagubiona, onieśmielona, poszukująca odpowiedzi na bardzo długą litanię pytań nagle poznaje Jeshuę i nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że ten dorosły mężczyzna jakby wszystko robił po raz pierwszy.

sobota, 18 kwietnia 2015

Julie Kavanagh - Dziewczyna, która kochała kamelie

Podszedłem do tej pozycji zupełnie w ciemno. Wcześniej, jak dotąd nie miałem okazji poznania Damy kameliowej Aleksandra Dumasa (syna), a to oznacza, że nie mogłem w trakcie lektury niczego porównywać z tym, o czym czytałbym już wcześniej. Jakkolwiek się stało, Dziewczyna, która kochała kamelie przerosła moje najśmielsze oczekiwania.
Za sprawą Julie Kavanagh jest to bardzo dokładna podróż śladami młodej wieśniaczki z Normandii, która pewnego dnia postanowiła odmienić swoje życie. Jej marzeniem było zostać damą, otaczać się luksusem, być osobą, której towarzystwo będzie dla wielu jedynym w swoim rodzaju wyróżnieniem. W ostatnich chwilach przed śmiercią wciąż zabrakło jednego, kogoś naprawdę bliskiego, kto trzymając ją za rękę odprowadzałby ją na drugą stronę. 
Książka Kavanagh nie jest suchą i pozbawioną ikry biografią, a zaskakującą i niesamowitą historią niezwykłej przemiany brzydkiego (pozornie) kaczątka w pięknego łabędzia. Aleksander Dumas (syn) napisał Damę kameliową czerpiąc z osobistych doświadczeń i obserwacji, gdyż miał niewątpliwą przyjemność nie tylko znać Marie Duplessis, ale też należeć go grona jej sekretnych kochanków. Poza tym oboje otaczali się gronem znanych sobie osób i bywali w kręgach, które wzajemnie się przenikały.
Żyjąc w cieniu wielkiego ojca pragnął napisać coś wspaniałego, czym będzie mógł zaistnieć w świecie. Nie zdawał sobie sprawy, jak wielkim i popularnym dziełem jeszcze za jego życia stanie się, Dama kameliowa, nie wspominając o licznych przekładach, adaptacjach i inspiracjach już po jego śmierci.

piątek, 17 kwietnia 2015

Underworld XXXV

XXXV

cieszyć się Tobą
czy potrafię

czy też zmęczony
walką padam

a jednak wciąż
pragnę więcej

spokoju ducha
w Twoim głosie..

Internetowa cela

XIX
Pięć dni w szpitalu, później tydzień w domu. Taki był scenariusz na najbliższy okres. Czas konkretnego odpoczynku, nabrania sił, uspokojenia myśli. Pokój pełen kwiatów, odrobina prywatności w małej, przytulnej klinice. 
Nie wiedziałam, dlaczego się tu znalazłam, a nie w normalnym, polskim szpitalu. Zasadniczo nie miałam nic przeciwko pobytowi właśnie tutaj, wszystko było takie delikatne, zadbane, ściany pomalowane w ciepłe, jaskrawe kolory. Wszystko na swoim miejscu. Wcześniej musiałam mieć jakieś zwidy, gdyż dostrzegałam tylko dziwne obrazy, jakbym faktycznie przebywała w państwowym szpitalu. A może tak rzeczywiście było, tylko później mnie przewieziono. Czym ja się właściwie przejmuję? Zapewne firma pokrywała wszystkie wydatki i to ona znalazła to wspaniałe miejsce. Nawet miałam chyba specjalną kartę do przychodni w centrum miasta. 
Wszystkie przeprowadzone badania na moje szczęście nie wykazały żadnych odchyleń od normy. Ziółko okazał się bardzo miłym i dowcipnym facetem, a jednocześnie specjalistą najwyższej klasy w swoim fachu. Wiedział, co mówi, co chce powiedzieć, przy tym odnosił się do mnie bardzo życzliwe. Może to zmyłka, bo jestem zmysłową kobietą, może po prostu mnie podrywał? Jednak stawiałam na to pierwsze, poza tym na swój sposób działał na mnie kojąco. Tego potrzebowałam. 

środa, 15 kwietnia 2015

Peter Caddick-Adams - Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii

Nie tak dawno minęła siedemdziesiąta rocznica zdobycia Monte Cassino przez wojska 2 Korpusu Polskiego generała Andersa. 18 maja 1944 roku, w trakcie, tzw. „czwartej bitwy” miał miejsce szturm, w efekcie którego wojska polskie zdobyły klasztor Benedyktynów na Monte Cassino z dumą zatykając polską flagę na gruzach opactwa, (…) Wkrótce potem pojawiła się polska flaga narodowa (i jeszcze później flaga brytyjska). W samo południe trębacz Emil Czech stanął na zrujnowanych murach i odegrał hejnał krakowski. Kiedy słynna melodia rozległa się echem po wzgórzach, generał Anders wiedział, iż będzie to często poświadczany i często opisywany symbol tego, że Polska odpowiedziała atakiem na atak. 
Publikacja historyczna Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii, której autorem jest Peter Caddick-Adams w niesamowity sposób oddaje wszystko to, co można zapisać pod jednym, wspólnym hasłem, Monte Cassino. Zdawać by się mogło, że kampania wojsk alianckich na Półwyspie Apenińskim była krótka, łatwa i przyjemna. I tylko tak może się wydawać.
Miałem pewną wiedzę historyczną na ten temat, jednak dopiero lektura tej bardzo obszernej publikacji uświadomiła mi, że, że była ona wyjątkowo skromna. Działania wojenne w Afryce Północnej, a następnie pojawiające się w określonej kolejności kampanie w basenie Morza Śródziemnego w dużej mierze posuwały się bez większych problemów, do czasu lądowania w kilku rzutach desantowych na ziemi włoskiej we wrześniu 1943 roku.
Dopiero wtedy zaczęły się schody, a może raczej góry, które wraz z zimą przełomu lat 1943 i 1944, sprawiły aliantom koszmarne problemy. Górzyste ukształtowanie terenu, ulewne deszcze, przechodzące później w śnieżyce, bardzo skromny pas dróg zdolnych przyjąć taką masę wojska i taboru, problemy z dostarczeniem zapatrzenia, prowiantu, medykamentów w wyższe partie gór, wreszcie doskonale przygotowane do działań obronnych wojska niemieckie – to wszystko sprawiło, że wizja szybkiego zwycięstwa w tym pasie działań wojennych i dotarcie do Rzymu, z miesiąca na miesiąc odsuwało się w czasie.

Żółta karteczka

Dzisiejsza rozmowa z panem wzbudziła me zainteresowanie, lecz czy jest choć odrobina prawdy w tym, co mężczyzna mówi kobiecie na balu w operze o swoich pragnieniach? Jeśli jednak był pan szczery, dowiodę, że potrafię być nie mniej otwarta. Kazałam panu obiecać, że nie będzie próbował się ze mną kontaktować przed balem w najbliższą sobotę. Proszę spojrzeć, jaka jestem słaba! Zwalniam pana z przyrzeczenia: będę czekała w domu o czwartej, pod warunkiem że da mi pan dowód szczerości jego słów. [s. 151] 

Julie Kavanagh, Dziewczyna, która kochała kamelie, Wydawnictwo Znak litera nova, Kraków 2015