Internetowa cela

wtorek, 30 września 2014

Monica Bellucci na urodziny...

(...) Być kobietą piękną to znacznie więcej, być kobietą z klasą, Mona Lisą naszych czasów, to urodzić się Monicą Bellucci...

Powyższe słowa pojawiły się w recenzji wiele lat wstecz, lecz w żaden sposób nie uległa zmianie prawda z nich płynąca, piękna ciałem, ale też i duchem, utalentowana, urzekająca... dziś obchodzi swoje 50 urodziny...

(...) Tajemnicza piękność z Braterstwa wilków, upokorzona, sponiewierana i brutalnie zgwałcona kobieta w Nieodwracalne, dumna i piękna pani doktor w Łzach Słońca, wzgardzona przez wszystkich, kochana tylko przez pewnego chłopca, Malena Scordi, czy wreszcie przybita bólem i cierpieniem, stojąca z Matką pod krzyżem, Maria Magdalena...


Nie pamiętam w jakim filmie odkryłem ją po raz pierwszy, ale była to miłość od pierwszego spojrzenia... sto lat!

poniedziałek, 29 września 2014

I love 90's

Po zaskakującej w swej formie kompilacji z muzyką bajecznych lat osiemdziesiątych minionego wieku pojawia się jej nowa odsłona, tym razem elektronicznych i nowatorskich lat dziewięćdziesiątych. Okres wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju dominacji Króla Popu, Michaela Jacskona. Jego Black Or White jest doskonale znany wszystkim fanom muzyki rozrywkowej. Max Martin i Deniz Pop, oni odpowiadają za przeboje pisane dla wielu znanych i uznanych artystów, gdzie wystarczy wymienić Britney Spears, Bacstreet Boys, czy N’Sync, czy może Dr. Alban.
A N’Sync, jak również New Kids On The Block, czy Backstreet Boys, to okres miłej, muzycznej supremacji boysbandów, którym zawdzięczamy obszerną listę niezapomnianych przebojów. Album I LOVE 90's to również elementy latino, słychać to w hitach Santany, Ricky’ego Martina i Lou Begi. Tamten okres to czas, kiedy wykorzystywano najnowocześniejsze instrumenty elektroniczne. Słyszymy to wyraźnie w nagraniach takich wykonawców, jak: Babyloon Zoo, Robert Miles, Bomfunk MC’s, czy Faithless.
Boysbandy, ale i nastrojowe, piękne ballady, a wśród nich niezapomniane Nothing Compares 2U w fantastycznym wykonaniu Sinead O’Connor. Solidna dawka muzyki, która w latach dziewięćdziesiątych królowała na kasetach magnetofonowych, płynąca z popularnych Kasprzaków i Grundigów. 75 utworów, do których zawsze warto wrócić.

sobota, 27 września 2014

Underworld XIV

XIV

bo tam, gdzie złość
przelała swą czarę

nienawiść mgłą
przyoblekła ciemność

potrafisz dostrzec
ułomności Swoje

nie wstydząc się ich
jesteś Panem świata

piątek, 26 września 2014

Pierwsze urodziny Kominka...

26 września 2013 roku, 365 dni temu z malutkiej, niepozornej iskierki narodziło się to, czym dziś mogę się z Wami dzielić i z czego jestem dumny. Co prawda brakuje mi papieru, ale i do niego może z czasem wrócę. Miałem podzielić się liczbami, ale one pojawią się w innej formie i innym miejscu.

Dziękuję za zaufanie wszystkim Wydawnictwom, z którymi współpracuję i dziękuję Sony Music Poland za zaufanie, bo stronę muzyczną zawdzięczamy właśnie im i tylko im, co cieszy i co jest niezmiernie miłe. Rodzą się nowe plany i przedsięwzięcia, choć cieszę się, że przez ten rok udało się już tak wiele osiągnąć.

I bardzo dziękuję Wam, tym wszystkim, którzy przez ten rok zebrali się wokół Kominka, bardzo mnie cieszy Wasz obecność i jest mi miło móc dla Was pisać, tworzyć, dzielić się dobrym słowem i interesującą myślą. To podnosi na duchu i napawa dumą.

Dziękuję!

wtorek, 23 września 2014

Madonna - MDNA

Jedno z najciekawszych dokonań muzycznych 2012 roku - specjalne, dwupłytowe wydanie najnowszej płyty Madonny... noszącej tytuł MDNA i wszystko to, za co ją muzycznie cenimy i podziwiamy. Lirycznie i dynamicznie, stylowo i ze smakiem. Płyta, po którą nadal sięgam, choć od premiery minął już ponad rok.

Z notatki dystrybutora:

Madonna powróciła do współpracy z Williamem Orbitem (Ray Of Light), który wspólnie z nią napisał i wyprodukował kilka piosenek na potrzeby nagranego w Nowym Jorku i Los Angeles albumu MDNA. Pozostali producenci to: Martin Solveig, The Demolition Crew, Marco "Benny" Benassi, Alessandro "Alle" Benassi, Hardy "Indiigo" Muanza, Michael Malih i Madonna. 
Give Me All Your Luvin to pierwszy singel z nowego albumu Madonny, MDNA. Piosenka została napisana przez Madonnę, Martina Solveiga, Nicki Minaj i M.I.A. skomponowana przez Martina Solveiga i Michaela Tordjmana, a wyprodukowana przez Madonnę i Martina Solveiga.
Wydawnictwo zawiera łącznie 17 utworów w tym również klimatyczną, romantyczną i niezwykle piękną piosenkę Masterpiece!
Co tu dużo mówić, warto po nią sięgnąć.

Underworld XIII

XIII

jeśli w radości
zanurzysz Swe dłonie

jeśli w uśmiechu
dostrzeżesz człowieka

wtedy nie będąc
bliski Bogom

bliższy im będziesz
niż Ci się zdaje

sobota, 20 września 2014

Chciago Fire

Drugi sezon Chicago Fire sprawia mi coraz większą przyjemność (słowa pisane jakiś czas wstecz). Muszę się przyznać, że zżyłem się już z ekipą z remizy 51. Sposób działania, praca, która jest tu pokazana bardzo realistycznie, ważna, istotna praca strażaka ujęta z różnej perspektywy.
Ale i życie osobiste, wzajemne zażyłości, znajomości, uczucia i rozterki. Zespół, który od pierwszego spojrzenia, od jednego odcinka można polubić i warto polubić. Podoba mi się jego lekkość, zaskakuje sposób przekazu, całość zyskuje popularność i wysokie noty.
Napisy do serialu udostępnia DreamTeam. Przygodę z Chicago Fire warto zacząć od pierwszego sezonu, w niedługim czasie startuje emisja trzeciego sezonu po dramatycznym finale poprzedniego.

piątek, 19 września 2014

Marcin Mastalerz - Miasto 44

Literackie dopełnienie filmowej wersji. 

Minął niespełna tydzień od momentu, w którym dane mi było poznać filmową wersję Miasta 44. Jednocześnie na tydzień przed jego oficjalną premierą, kiedy świadomie będzie można skonfrontować filmowe dzieło Jana Komasy z literackim rozwinięciem scenariusza Marcina Mastalerza. I przyznać trzeba, że oba dzieła noszące wspólny tytuł, Miasto 44 wzajemnie się dopełniają, a dzięki temu jest to podwójna dawka wyjątkowych pod każdym względem emocji.

Stefan nie zamierzał walczyć. Chciał tylko spokojnie doczekać końca wojny będąc pod wpływem nadopiekuńczej matki i znacznie młodszego brata. Jednak środowisko, w które nagle wkroczył, dziewczyny, którym chciał zaimponować, wreszcie ostatnie chwile spokojnego lata – podjęcie decyzji nie było łatwe. Z upływem dni to Biedronka stanie się jego bratnią duszą i to ona na przekór od dawna zakochanej w nim Kamie będzie miała na Stefana znacznie większy wpływ. Żadne z nich nie zdaje sobie jednak sprawy, co przez te blisko sześćdziesiąt dni stanie się ich udziałem.

czwartek, 18 września 2014

George Ezra - Wanted On Voyage

Wydany oryginalnie jesienią 2013 roku jako utwór do darmowego pobrania Budapest największe triumfy święci obecnie – także za sprawą nowej wersji teledysku, którą obejrzeć można TUTAJ. Utwór  odtwarzano na Spotify ponad 10 milionów razy, a oba klipy mają ponad 5 milionów wyświetleń. Przypomnijmy też, że w styczniu George uznany został za jednany za jedną z 5 największych nadziei 2014 roku przez BBC (TOP5 w plebiscycie Sound Of 2014). Wyprzedanie 22 koncertów z jego brytyjskiej, a później także europejskiej trasy było więc naturalną koleją rzeczy.

Wciąż słyszę, że to mój rok – mówi. I jest to miłe, ale trochę problematyczne, bo zamierzam śpiewać i grać jeszcze w przyszłym roku i znacznie dłużej!

Wanted On Voyage nagrany został na pomiędzy listopadem 2013, a styczniem b.r. w Clapham w południowym Londynie pod okiem producenta Cama Blackwooda. Ezra sam zagrał wszystkie partie gitary, basu i klawiszy. Utrzymana w dużej mierze w klimatach akustycznych płyta zawiera sporo zaskoczeń: czasem są to motywy elektroniczne (Stand By Your Gun) a czasem bluesowe (Listen To The Man). W warstwie lirycznej znajdziemy tu dużo przemyśleń młodego muzyka, ale zabraknie też luźniejszych, dowcipnych tekstów, jak choćby w Drawing Board, będącym fikcyjnym odwetem na dawnej kochance To naprawdę zabawna płyta - podsumowuje Ezra. - Bo i nagrywanie jej było też dobrą zabawą.

Underworld XII

XII

Bogami jesteście
wszyscy szukający prawdy

ona tak jak sen
bliska jest każdemu

ona tak jak sen
przychodzi również do Ciebie

tylko o przekoro
nie każdy ją dostrzega...

środa, 17 września 2014

Simon Mawer - Kobieta, która spadła z nieba

Polska miała jedną kobietę ze spadochronem. Francja, jeśli brać pod uwagę określone źródło przerzuciła w teren ramach sekcji Kierownictwa Operacji Specjalnych trzydzieści dziewięć kobiet. O jednej z nich opowiada książka, Kobieta, która spadła z nieba.
Przyznać się muszę, że wyłapałem ją przypadkiem i to przypadkowi zawdzięczam miłą i pasjonującą lekturę. Powieść dotykająca okresu II wojny światowej i poczynań pewnej kobiety, w Polsce mogłaby uchodzić za cichociemną, tak przynajmniej w okresie okupacji nazywano skoczków z Anglii, którzy pojawiali się na terenie okupowanej Polski.
Mariane, Alice, czy wreszcie Anne-Marie to jedna i ta sama osoba, ale dla potrzeb czasu i miejsca zmieniająca swoją tożsamość. Po trudnym i ciężkim szkoleniu skierowana do Francji, aby tam wspierać działania francuskiego ruchu oporu. Simon Mawer postarał się, aby była to książka maksymalnie oddająca realia tamtych dni i ciągłe napięcie towarzyszące walczącym różnymi sposobami z okupantem konspiratorom. Ale pokazał też blaski i cienie normalnego życia, które toczyło się wciąż obok.
I choć jest to powieść, to jednak zasługuje na uwagę, na spojrzenie na nią z bliska, wreszcie na lekturę, która w interesujący sposób nakreśla realia tamtych dni, ale przed wszystkim kobiece spojrzenie na konspirację w okupowanej Francji. Świadomość tego, jak dobrze trzeba było nauczyć się kłamać, aby nie tylko przeżyć, ale i uchronić od aresztowania i śmierci innych.
Choć przeżyć nie dano było wszystkim.

Simon Mawer, Kobieta, która spadła z nieba, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl

Nicole Scherzinger - Big Fat Lie

Niegdyś liderka Pussycat Dolls, a dzisiaj jedna z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek, modelek i tancerek na świecie – Nicole Scherzinger – 21 października wyda nowy album w barwach nowej wytwórni (Sony Music). Krążek osobliwie zatytułowany Big Fat Lie (wielkie kłamstwo) jest porywający od strony muzycznej i bardzo osobisty w warstwie tekstowej.

- Wszyscy toczymy w życiu swoje bitwy i tylko kłamstwo pomaga nam je ukryć przed światem. Na tej płycie odkrywam prawdziwą siebie i swoje problemy. Bo kiedy wiesz, że coś jest kłamstwem, znajdziesz swoją drogę do prawdy, szczęścia i miłości. Nad Big Fat Lie pracowali topowi producenci - The-Dream i Tricky'm, mający na koncie płyty Kanye'go Westa, Katy Perry, Jaya Z i Beyonce. Zainspirowana wczesną Janet Jackson (z czasów współpracy z Jam & Lewisem) Nicole jawi się tu jako wokalistka wszechstronna - zmysłowa w Electric Blue z gościnnym udziałem rapera T.I., nawiązująca do ery Prince'a w Dirty Mind, wzruszająca w epickim numerze Run.

wtorek, 16 września 2014

Kamienie na szaniec

Filmu jeszcze nie znam, ale poruszony niezwykłą w swej treści i formie muzyką Łukasza Targosza od kilku dni nie mogę wyjść z podziwu nad tym wszystkim, co już sama sobą niesie. Wyjątkowy koloryt dźwięków skomponowanych na gitarę, instrumenty klawiszowe, a także orkiestrę. Dodatkowo w ścieżkę dźwiękową do filmu wkomponowano ważniejsze partie słowne zaczerpnięte z filmu.
Łukasz Targosz dał się już poznać od bardzo dobrej strony, jako twórca muzyki do znanych seriali telewizyjnych, ale też filmów fabularnych. Jemu zawdzięczamy Lekarzy, Usta usta, Instynkt, czy też Listy do M. oraz Układ warszawski.
Płyta, po którą nie tylko warto sięgnąć, ale trzeba to zrobić. Płyta zawiera najnowszy utwór Dawida Podsiadło, 4:30.

Tekst recenzji filmu, który miałem niewątpliwą przyjemność poznać jakiś czas później zanim napisałem powyższe słowa dostępny jest TUTAJ.

niedziela, 14 września 2014

Betrayal

Rzadko mi się zdarza, aby brakowało mi słów, gdy chciałbym podzielić się czymś, co mi się podoba, co mnie ujęło i co sprawia, że z każdym odcinkiem odczuwam wyjątkową przyjemność z poznawania tej historii.
A jednak Betrayal rozpoczynał się niepozornie, aby równie niepozornie obdarować widzów mnogością uczuć, doznań i emocji. Twórcom serialu udało się wyjątkowo dobrze uchwycić moment, w którym to coś, co zaczęło się dziać pomiędzy Sarą, a Jackiem nabrało tego określonego kształtu, w którym oboje musieli postawić wszystko na jedną kartę.
Młoda, atrakcyjna matka i żona, piękna pani fotograf pewnego dnia „zderza się” z prawnikiem wpływowej rodziny z Chicago, z którą jej mąż toczy zażartą wojnę. Czy w tej sytuacji może cokolwiek się między nimi wydarzyć? Świadomość rodzącego się między nimi uczucia przychodzi stopniowo, ale po drodze musi wydarzyć się jeszcze wiele złych raczej, niż dobrych rzeczy.
Serial został rozpisany na jeden sezon i choć po jedenastu odcinkach prawie wszystko jest jasne, wciąż jeszcze pozostają dwa, które przed nami. Nigdy nie czytam tego, co mogłoby przybliżyć mi rozwiązanie. Od zawsze cenię sobie to szczególne oczekiwanie, a to w przypadku Betrayal jest naprawdę miłe i dające do myślenia.
Poza tym Sara Hanley jest wyjątkowo jasnym i przykuwającym uwagę światłem tego serialu. Światłem duchowym, emocjonalnym, światłem, które dla fotografa jest darem niezwykłym, wreszcie światłem, w którym musi dokonać wielu trudnych, życiowych wyborów. Hannah Ware w wyrazistej i godnej uwagi roli, która ujęła i zaskoczyła mnie już od pierwszych minut i nie przestaje zaskakiwać.

sobota, 13 września 2014

Indila

Przyznać się muszę, że tego utworu szukałem już jakiś czas, co ważne wreszcie wiem po jaką niezwłocznie sięgnąć płytę. Dawno nie byłem tak poruszony, jak słuchając utworu Derniere Danse wykonywanego przez Indilę. Wokalistkę, o której wciąż nic nie wiem, ale trzeba będzie nadrobić, sięgnąć po płytę, wsłuchać się w ten anielski głos. 
Rozwinąć te krótkie, literackie spojrzenie. I nie dziwi mnie w żaden sposób 156 240 619 odsłon tego utworu. Nie tylko mnie oczarował i zaczarował, jak zapewne cała płyta, po którą koniecznie muszę sięgnąć. Muzyka wpadająca głęboko do serca.
Okładka, która już zwracała wcześniej moją uwagę, lecz bałem się sięgnąć. A szkoda, bo teraz już wiem, że muzyczne braki trzeba koniecznie nadrobić!

piątek, 12 września 2014

Łukasz Mieszkowski - Tajemnicza rana

Tragedia, której można było uniknąć…

13 sierpnia 1944 roku w Warszawie, parę minut po godzinie szóstej po południu, na rogu dwóch staromiejskich uliczek nastąpił wybuch. Był, nawet jak na standardy materiałowych bitew drugiej wojny światowej, potężny. Ponad dwa razy większy niż te powodowane przez najcięższe bomby lotnicze, najsilniejszy ze wszystkich, jakich od początku trwającego już trzynaście dni powstania doznało miasto. Eksplodował ładunek trotylu – kruszącego materiału wybuchowego o wadze blisko pół tony. Co straszniejsze, wydarzyło się to w samym środku gęstego, radosnego tłumu.

Krótki akapit z pierwszych stron książki, Tajemnicza rana jest szczególnym podkreśleniem tematu, którego niniejsza publikacja dotyku. I choć miałem już pewien szkic spojrzenia na tę książkę zacznę jednak od zupełnie innego miejsca.
Poznany wczoraj film, Miasto 44 Jana Komasy dotyka również tego ważnego epizodu w działaniach powstańczych miasta, ale Starego Miasta w szczególności. I przyznać trzeba, że twórcom filmu udało się w wyjątkowy sposób oddać ten dramat w spojrzeniu zagubionej Biedronki, która wśród ruin Starego Miasta szukała swojego „brata”. Na szersze spojrzenie na film będzie zupełnie inne miejsce, jednak nie można nie nawiązać do sceny, o której czytałem zaledwie kilka godzin wcześniej.

środa, 10 września 2014

Lato Polskiej Piosenki

Przyznać się muszę, że z tą wyjątkową kompilacją od lipca nie potrafię się rozstać, szczególnie z drugą z tych płyt, na której spotykamy Tadeusza Woźniaka, Alicję Majewską, Czerwone Gitary, czy może Grupę I.
Lato polskiej piosenki to projekt wyjątkowy, będący przekrojem historii polskiej muzyki rozrywkowej ostatnich 50 lat. Dzięki współpracy z Polskimi Nagraniami na dwóch płytach znajdziemy największe wakacyjne przeboje w wykonaniu takich gwiazd jak: Czerwone Gitary, Skaldowie, Wojciech Młynarski czy Marek Grechuta. 
Nie zabrakło także przedstawicieli młodszego pokolenia godnie reprezentowanych przez Kayah, Brathanki, Anię Wyszkoni czy Łukasza Zagrobelnego. Czy to „W kinie, w Lublinie” czy w „góralskich lasach” lub też "na całych jeziorach” mazurskich – warto być tam razem, by uprzyjemniać wspaniałe, słoneczne chwile.
Nie bez znaczenia jest fakt, że wielki przebój roku 1972, mojego roku urodzenia to „Zegarmistrz światła” Tadeusza Woźniaka. I rok 1974, wspomniana powyżej Grupa I z hitem, który mnie zaczarował, „Radość o poranku”. Te dwa utwory wyróżniam szczególnie, choć na dwóch płytach znaleźć  można 37 wyjątkowych hitów, szkoda tylko, że wdowa po Czesławie Niemenie nie wyraziła zgody na utwór, którego bardzo tu brakuje.

wtorek, 9 września 2014

Lucía Puenzo - Anioł śmierci

(…) Enzo usiadł naprzeciwko lalki. Była prawie skończona. Należało jeszcze tylko wstawić oczy, złożyć głowę i założyć jej włosy. Osadził szklane oczy w oczodołach i zainstalował szczypczyki wewnątrz głowy. Jedna z pracownic pomogła mu przykleić drugą część głowy płynną porcelaną. Trzymając ją za kark, Enzo poruszył dźwignią, aż w końcu lalka spojrzała na nich po raz pierwszy.
- Doskonale – szepnął Josef.
Rzadko coś potrafiło go zachwycić tak od razu. Sukces zazwyczaj przychodził po wielu nieudanych próbach, kiedy uszy nie mogły już znieść krzyku bólu i cierpienia tych, na których je przeprowadzał. Tym razem było inaczej, o wiele prościej…

Jakiś czas temu poznałem film, Anioł śmierci, którego reżyserem jest Lucía Puenzo. Jest ona jednocześnie autorką książki, Wakolada na podstawie, której nakręciła swój film. Obraz na tyle doskonały, iż w 2013 roku został zgłoszony przez Argentynę do ubiegania się o nominację do Oscara dla filmu nie anglojęzycznego.
 Anioł śmierci, (w oryginale właśnie, Wakolada), wydany nakładem Wydawnictwa Replika bije jednak swoją filmową wersję o kilka mocnych punktów. I to nie, dlatego, że adaptacja filmu jest słaba lub pozbawiona blasku. Nic bardziej mylnego, gdyż film nie pozostawia złudzeń, co do historii, którą opowiada.
Jednak wyjątkowe nagromadzenie emocji, które pojawia się w trakcie lektury przechodzi nie tylko ludzkie pojęcie w odniesieniu do treści, o której opowiada, ale historia, po którą sięga Lucía Puenzo mówiąc wprost – nie ma sobie równych. I gdyby została wydana pod oryginalnym tytułem nie miałaby być może takiej siły przekazu, jak tytuł zaproponowany przez Wydawnictwo Replika, Anioł śmierci.

Touch

Poczułem się dziś szczególnie, poczułem się tak, jakby serce unosiło się do nieba i za chwilę miało się na sekundę zatrzymać, aby złapać oddech. Serial, o którym pisałem poniżej, serial, który dawno już z taką mocą nie dał mi tak wielkiej ilości wrażeń i odczuć, wreszcie serial, który zaskoczył mnie niewyobrażalną więc możliwością reagowania na ludzki umysł i co bardziej zaskakujące, na naszą duszę.

(...) Kiedy dwóm punktom jest pisane się spotkać, wszechświat znajdzie sposób, żeby je połączyć. Nawet kiedy nie ma już nadziei, niektórych więzi nie da się zerwać. One definiują, kim jesteśmy i kim możemy być. Poprzez przestrzeń, poprzez czas, poprzez ścieżki, których nie możemy przewidzieć, natura zawsze znajdzie drogę.

Pierwszy sezon pochłonąłem lotem błyskawicy i choć wiem, że na drugi trzeba będzie czekać jakiś czas, wiem, że to czekanie się opłaci. W życiu nie ma przypadków, każde zdarzenie ma jakiś sens i każe daje nam odpowiedzi na określone pytania. Magia liczb jest tu również nie bez znaczenia. Nitki, którymi połączeni jesteśmy z innymi ludźmi w tym lub innym miejscu, każda z nich ma od zawsze określone znaczenie. Każda osoba, którą na dłużej spotykamy na naszej drodze coś wnosi do naszego życia. I choć czasem może się nam zdawać, że to nie jest wiele, to niewiele może zamienić się w coś szczególnego i wielkiego.

poniedziałek, 8 września 2014

Normalni inaczej...

czyli, jak się mają nasze smutne gęby (za Gombrowiczem) do tych uśmiechniętych, amerykańskich twarzy.

Leżąc teraz plackiem na basenie w upalnym słońcu dostrzegam ten niesamowity, amerykański błękit. Kolor, który tylko czasem udaje się zatrzymać na dobrych fotografiach. Kolor tego samego nieba, jednak wyglądającego zupełnie inaczej, a może tylko tak mi się zdaje.
Prawdą jest, że gdy stoję na nadmorskim klifie dostrzegam jeszcze piękniejsze polskie niebo, łączące się gdzieś tam, na horyzoncie z Bałtykiem. Tu w pełnym słońcu Idaho czuje się jednak równie dobrze. Przez pewien czas miałem problem, aby się do tego przyzwyczaić – do uśmiechniętych, amerykańskich twarzy. Widok ten, choć nie szokujący, wydawał się niecodzienny.
Oto wyjeżdżam z kraju, gdzie o uśmiech przypadkowego przychodnia równie trudno, jak dajmy na to, o dwa tygodnie dobrej pogody nad Bałtykiem. Z kraju, gdzie chodzą smutni, przygnębieni, pełni trosk i kłopotów ludzie.
Może to sytuacja ekonomiczna, wielkie bezrobocie, może ostatnie pięćdziesiąt lat trudnych doświadczeń. A może to tylko nasza mentalność, smutne gęby bez wyrazu, oczywiście bez urazy.

sobota, 6 września 2014

James Carol - Lalki

Jesteśmy tacy sami…

W nieustannie padającym śniegu, w mrocznych uliczkach Londynu znikają młode kobiety. Ktoś, kto najwyraźniej doskonale się przy tym bawi, wykrada im dusze, przeobrażając w pozbawione uczuć, lalki. Czy ten ktoś ma słaby punkt? Czy dzięki temu uda się go złapać i przerwać niekończący się koszmar? 
Potrzebowałem dłuższej chwili, aby do niej wrócić po lekturze. Aby mój wzrok ponownie powędrował ku Lalkom, aby wreszcie sięgnąć po te myśli, które za sprawą odpowiednio dobranych słów podkreślą szczególny walor tej pasjonującej w każdym szczególe historii. 
Gdyż jest to thriller, który odbiera się może nie na jednym oddechu, choć jeśli się postaramy i nadmiar emocji nie weźmie górę, zmierzenie się z nią w jednym podejściu jest bez wątpienia możliwe, a także słuszne. James Carol proponuje czytelnikowi książkę przewrotną, oryginalną, zaskakującą. Tutaj Zło (bez względu na jego rozmiar) stanie do konfrontacji z godnym siebie przeciwnikiem. Śledztwo, w które zostanie włączony, a może raczej do niego zaproszony profiler Jefferson Winter, nie pierwsze i zapewne nie ostatnie, jest jednak inne, niż wszystkie poprzednie. 
I to nie, dlatego, że ma wsparcie w osobie zmysłowej, subtelnej, wręcz seksownej sierżant Sophie Templeton. Piętno ojca, który lata wstecz stał po bardzo ciemnej stronie mocy odcisnęło w świadomości małego Jeffa bardzo wyraźny ślad. Może właśnie dlatego wybrał drogę, po której teraz kroczy ze słowami ojca odbijającymi się każdego dnia w jego duszy. 

The Mob Doctor

Dwa odcinki i już mi się podoba - The Mob Doctor - inteligentna, czarująca pani doktor wplątana w macki organizacji przestępczej, spłacająca dług wdzięczności za swojego brata. Z jednej strony ona, ze swymi umiejętnościami medycznymi z drugiej strony chicagowska mafia.
Jedenaście odcinków dalej na finiszu pierwszego sezonu już czuję niedosyt. O drugim nie słychać, a jednak rozstrzygnięcia końcowe nie tylko dają do myślenia, ale i pobudzają apetyt przynajmniej na kolejny sezon… i Dr Grace Devlin, w tej roli Jordana Ariel Spiro, mało jej w kolejnych produkcjach, oj mało… a poczułem się zaintrygowany osobą aktorki.
Jeśli spotkacie go przypadkiem, polecam, jeśli będziecie szukali serialu na poziomie, również polecam.
Z perspektywy czasu okazało się, że nie było zamówienia na drugi sezon tego serialu, a szkoda.

czwartek, 4 września 2014

Czas honoru

Czas honoru to już historia, cała opowieść dobiegła końca, wszystko już dawno wiadomo, ale… przejść obok muzyki nie mogłem obojętnie.

(W międzyczasie pojawił się jeszcze sezon szósty, a za moment wystartuje siódmy, którego tematem jest Powstanie Warszawskie.)

Serialowe motywy to tylko miłe, krótkie preludium do tego, co ukrywa się na płycie. Pewne tematy w jakiś sposób zapadły nam w pamięć.I te liryczne, lekkie, delikatne, chwile spotkań, intymności, te bardziej dynamiczne, gdzie wróg deptał ciągle po piętach, czy też te mocne akordy rozstrzelania, łapanki, akcji dywersyjnych. Bartosz Chajdecki, który wcześniej komponował przede wszystkim dla potrzeb sztuk teatralnych sprostał wyzwaniu w stopniu doskonałym. Twórca wyłoniony z konkursu podarował nam muzykę, która zarówno przypomina nam o tym, co znamy z pięciu odsłon Czasu honoru, a także co może być doskonałym materiałem do słuchania, nawet, jeśli serialu nie znamy.
Doskonała gratka dla wszystkich sympatyków muzyki filmowej. 16 pięknych i niezwykłych utworów wśród których wyróżniam w jakiś sposób Polonez za jego niecodzienność, za to, że tak bardzo mnie urzekł od pierwszej chwili.

Sarah Jio - Jeżynowa zima

Gdzieś uciekła ta lekka, swobodna myśl, którą chciałem się z Tobą podzielić. Ta sama myśl, która sprawiła, że po lekturze Jeżynowej zimy zrobiło mi się błogo i jakoś miło.
Na ostatnich stronach książki, którą rzecz jasna proponuję poznać od początku do końca, ukrywa się inspiracja, która pchnęła autorkę w twórczy wir poszukiwań literackiego spełnienia. Stąd śnieg, który nagle spadnie w maju, paraliżując życie Seattle przebudzi z traumy Claire. Tragedia, która dotknęła ją rok wcześniej, wniosła niewyobrażalny ból do jej serca i życia, wreszcie położyła się cieniem na jej małżeństwie.
Pozornie niepozorny materiał, który ma napisać o śnieżycy w maju, zaowocuje historią, która odmieni bieg Ziemi, ale przede wszystkim odmieni losy wielu bliskich jej osób. Jednocześnie w trakcie swoich dziennikarskich poszukiwań odbędzie podróż w czasie, która paradoksalnie pomoże również uporządkować jej własne życie i nadać mu jasny, określony cel.
Tutaj przeszłość będzie miała istotny wpływ na teraźniejszość, tutaj ten sam śnieg, który spadł w maju, stanie się nie tylko anomalią pogodową, ale też lekarstwem na obumarłe od dawna dusze. Również te, które od lat nie zaznały spokoju. Z pewnych względów nie odkrywam wszystkich kart, Jeżynowej zimy. Tutaj Claire i Verę łączy wspólna strata, tutaj los zaginionego dziecka jest równie ważny, gdy przeszłość jest już tylko wspomnieniem starca.

wtorek, 2 września 2014

Underworld XI

XI

podaj noc
wszystkim leśnym gościom

zabierz ich
na drugą stronę Nieba

tam gdzieś jest
cicha mała polana

tam dziś Ktoś
wciąż na ciebie czeka...

Caro Feely - Winnica marzeń

Dla tych, którzy wino traktują jak wino, ale też dla tych, którzy wino traktują, jak książkę i w sklepie z winami spędzają dłuższą chwilą zanim wybiorą tą jedną, konkretną butelkę. 
Nocny spacer w padającym śniegu, w lekkim mrozie, gdy miasto śpi, a tylko co jakiś czas przejeżdża samochód to coś, na co powinienem sobie częściej pozwalać. Wyszedłem poszukać dobrych myśli, które gdzieś po drodze się zupełnie rozbiegły.
Myśli dotykających książki, która ujęła mnie w szczególny sposób, książki pisanej z miłości do wina i jej poświęconej. Historii spełniania się marzenia okupionego wyjątkowym wysiłkiem, brakiem wolnych dni, zarówno dla męża, jak i dwóch, małych córek, ale marzenia, na które było warto postawić wszystkie pieniądze świata.
Zakup winnicy dla ludzi, którzy z uprawą jakąkolwiek nie mieli nigdy do czynienia to już wyzwanie, a jeśli brać pod uwagę fakt, że winnica to szczególnego rodzaju uprawa, to już prawie, jak lot na Księżyc bez przygotowania wchodząc do statku kosmicznego prosto z ulicy. Sam nigdy nie sięgnę po winno w kartonie, ostatni zakup wina z zakrętką nie był również dobrym rozwiązaniem, choć chciałem poznać jego smak.
Tutaj, czytając Winnicę marzeń mamy nie tylko szansę określonej, wyjątkowej pod każdym względem edukacji winnej, ale również niesamowitą w swej postaci podróż na południe Francji. Byłem i jestem urzeczony sposobem, w jaki autorka opowiedziała o tym, jak wraz z mężem realizowali swoje marzenie, jak w jakiś sposób cierpiało na tym ich małżeństwo, jak córki przynajmniej na początku miały małe chwile udręki nie widując prawie wcale rodziców, jak wreszcie Sean omal nie stracił palca, co dla dbania o winnicę, było tragedią i startą cenny godzin i dni.