Google+ Followers

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Aleksandra Wójcik & Maciej Zdziarski - Dobranoc, Auschwitz

W przypadku takiej książki pojęcie zła, czy może dobra nigdy nie jest adekwatne. W przypadku takiej książki warto uwzględnić inne ramy oceny i tego, jak mocno i głęboko porusza ona naszą świadomość, w żaden sposób nie pozostawiając obojętnym na wszystko to, co odkrywamy pomiędzy dwiema twardymi okładkami.
Kilka lat wstecz Wojciech Dutka napisał powieść, której inspiracją były zdarzenia, które miały miejsce za drutami KL Auschwitz. Jego Czerń i purpura poruszyła każdego, kto się z nią zetknął. Teraz dzieje się coś zupełnie innego, choć równie emocjonalnego. Teraz przenikamy za obozowe druty wraz z pięcioma osobami, które były i są żywymi świadkami globalnego uśmiercania w miejscu, którego nazwa budziła strach prawie w całej Europie.

Pięć losów ludzkich połączonych niewyobrażalnym cierpieniem.
Pięć historii, które dzięki autorom tego reportażu mają jedyny w swoim rodzaju przekaz emocjonalny.
Pięć osób, które w określonym miejscu i czasie znalazło się w tym piekle na ziemi.

Jeden z pierwszych więźniów, Józef Paczyński, numer 121, ale też trzyletnia dziewczynka, która z całą rodziną została przywieziona do obozu. Wystraszone dziecko ukrywające się pod pryczą przed wzrokiem Anioła Śmierci, doktora Mengele. Ale też trzy inne świadectwa.
Autorom udało się pokazać w niezwykły sposób, jak żyli i walczyli o przetrwanie, o każdy kolejny wschód słońca, ale też, jak po siedemdziesięciu latach nieśli świadectwo tamtych strasznych dni. Pacjenci doktor Alicji, korzystający z jej wsparcia, pomocy medycznej, ale też z czasem dobrego słowa i duchowego wsparcia. To dzięki niej czerpali radość swoich ostatnich dni.

Aleksandra Wójcik & Maciej Zdziarski, Dobranoc, Auschwitz, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016

niedziela, 25 czerwca 2017

6000

Kilka dni temu 6 z przodu zawitała na FB, co miłe i co cieszy. Warto być blisko Kominka bez względu na to, jaką akurat mamy porę roku w kalendarzu. Bo tu zawsze bardzo wiele dobrego się dzieje. Długo nie mogłem jej odczarować, jej, czyli 6 z przodu...:)

#archipelagzmysłów No. 08

Lawenda.

Jej zniewalający zapach uwodzi i kusi. Odświeża i oczyszcza duszę, odpędza zmęczenie, strach i niepokój.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

#wierszemczyprozą No. 03

Warto uporządkować kolejny rozsypany w Instagramowej przestrzeni cykl. Pozbierać wiersze i akapity, aby z Waszą pomocą sięgać po nowe wiersze i inspirującą prozę.

Wiersz, który cenię i lubię.

Są dni w radości ducha
niepokorne
są chwile przemijające w duszy
niespokojne
są sprawy pogmatwane mocno
nieodwracalnie
są dni i noce stracone na myśleniu
o głupocie człowieka

jest radość serca, która z mgłą
odpłynęła daleko
jest coś, czego nie ma
i co już nie wróci
jest pycha w sercu drzemiąca
przyczyna słabości człowieka

to, czego nie ma
tego wciąż szukasz w drugim człowieku
to, czego nie ma
powodem potknięć i błędów
jest zbyt często na prostej drodze
to, czego nie ma
tego nie będzie już w żadnej formie

pozostał żal, smutek i skrucha w sercu,
bo dobre chwile przeminęły bezpowrotnie
pozostał spokój ducha z tymi
co dalej iść nie mogą
pozostał lekki powiew wiatru
w Twoim oddechu tak bliskim wędrowcowi

pozostał zginął przeminął
uśmiech minionych dni
na kształt dnia warto chwile nowe
ubrać w to co niby na zawsze
umknęło bezpowrotnie

a jednak drzemie w sercu Twoim
w nim wciąż lekko uderza
cóż to zapytasz
to ciche westchnienie
Małego Księcia.

#wierszemczyprozą No. 02

Warto uporządkować kolejny rozsypany w Instagramowej przestrzeni cykl. Pozbierać wiersze i akapity, aby z Waszą pomocą sięgać po nowe wiersze i inspirującą prozę.

Rok 1999, a może bardzo blisko.

Dzień, który właściwie się rozpoczyna. Zaczęła się jego druga godzina, poniedziałek był koszmarny, gdyż nie wiedziałem, co myśli i czuje. Krótka rozmowa sprawiła, iż uspokoiło się moje serce, oddech, świadomość, która została mi dana jest wyjątkowa.

Planuję wraz z przeprowadzką, wraz z wyprowadzeniem się z domu zacząć zupełnie nowe, lepsze, ciekawsze życie. Czy ucieknę od pisania? Nie sądzę, od niego nie można uciec, ono było, jest i sądzę, iż będzie obecne do końca mego życia.. Nie jest to jedynie pisanie, to coś więcej. Jednak nikomu i niczego nie muszę udowadniać. Nie oto tu chodzi. Dobrze czuję się w prozie, poezja ostatnio nabiera zupełnie nowego kształtu. I te bezcenne dary. Bez nich, bez Niej, nie stałoby się to, co dzieje się wokół mnie, co dzieje się we mnie.

Co czuje serce gdy kogoś kocha,
miłością czystą, pełną, widoczną tylko
przez trzecie oko?


Jako piętnastolatek poszukiwałem pytania, czym jest miłość? I jak mówić kocham, nie używając tego słowa, to kochani niebywała sztuka. Teraz pada ono z moich ust ze świadomością, iż jego wartość, właściwie, czym jest? Jego wartość, nie jest bezwartościowa, jak to swego czasu namieszał złośliwy chochlik, jego wartość jest bezcenna.
Wartość, której oszacować nie można, przypisać jej waluty, koloru, papieru. Wartość, którą jednie czuje Twoje, moje, a przede wszystkim Jej serce. Strzała Amora w serduszku, obrazek znany od zawsze, prosty, czytelny symbol.

#wierszemczyprozą No. 01

Warto uporządkować kolejny rozsypany w Instagramowej przestrzeni cykl. Pozbierać wiersze i akapity, aby z Waszą pomocą sięgać po nowe wiersze i inspirującą prozę.

Psałterz Majowy

Nieważkości w cieniu bzów psałterz
tego kim jesteś psałterz

z pozoru sprawa prosta
czas na miliony sposobów odmierzany
lecz choć byś schował wszystkie zegary
on wciąż przemija

oto myśl jedna
oto motto życia
oto oddech nocy
zbyt gorący by zasnąć
jawi się przed oczami obraz nieznajomy
twarz kobiety widzianej jedynie
na starej zniszczonej fotografii
znasz ją i nie znasz
wiesz, co lubi i czego pragnie
a może jedynie zgadujesz
domyślasz się, próbujesz

powiedź to Gabi najpiękniej,
jak umiesz, wyraź swe pragnienia
jednym prostym słowem
wyraź swe radości promiennym uśmiechem
to wszak jest proste,
kroczyć w stronę Słońca,
żyć z radością na ustach,
czerpać siłę z podarowanej miłości

mówisz, że nie przyszła,
że jeszcze jej nie ma,
kto wie, może za progiem stoi
i nieśmiało w twe drzwi puka
może jest tuż obok
na wyciągnięcie ręki
na odległość oddechu
na ustach usta i nic więcej
nie trzeba.

103 urodziny Jana Karskiego

Wczoraj, 24 czerwca 2017 roku przypadała 103 rocznica urodzin Jana Kozielewskiego vel Karskiego. W innym miejscu i czasie przeszedłbym nad tym do porządku dziennego, ale nie tylko świadomość lektury pierwszego temu jego obszernej biografii czyni ten dzień szczególnym.
Czytając to wielkie dzieło, niesamowitą historię okresu międzywojennego, dopiero teraz uświadomiłem sobie, jak wiele istotnych spraw z tego okresu mi umknęło i o jak wielu zupełnie nie miałem pojęcia. Waldemar Piasecki na kanwie życiorysu Jana Karskiego stworzył coś, co czyta się jak najlepszą powieść. A przed nami już niedługo tom II dotykający okresu 1939 - 1945.
Na finał jeszcze krótki fragment w którym młody adept prawa i dyplomacji odpowiada na pytanie koleżanki dlaczego Polska jest krajem europejskim. Warto się wczytać.

Bo gdyby nim nie była, nie ratowałaby Europy w 1683 roku pod Wiedniem przed Turkami i w 1920 roku pod Warszawą przed bolszewikami. Europa jest, jaka jest, dzięki Polsce, nawet jeżeli Polska może się wydawać niektórym w Europie anachroniczna.

czwartek, 22 czerwca 2017

Wyjątkowa premiera - cykl spotkań autorskich!

Inferno. Piekło wojennej zbrodni. Piekło polityki i ludzkich wyborów.
Wyczekiwana premiera drugiego tomu trylogii biograficznej Waldemara Piaseckiego Jan Karski. Jedno życie.

Jana Karskiego stawiam tuż obok Jana Pawła II i rotmistrza Pileckiego. Można sięgać dalej, ale tych trzech Panów zasługuje na miano Największych Osobowości XX wieku.

wtorek, 20 czerwca 2017

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret

Chociaż moją faworytką jest nadal książka, Dziewczyny, które zabiły Chloe to jednak Najmroczniejszy sekret nie pozostawia złudzeń co do tego, że Alex Marwood stała się marką samą w sobie. Po jej książki można już sięgać w ciemno i bez cienia wątpliwości zawsze to będzie coś, co poruszy nas głęboko, zawsze to będzie dynamit, który zmiecie z powierzchni ziemi wszystko w bardzo dużym promieniu.

Jesteś największą idiotką, jaką znam, myśli Simone, a poznałam Spice Girls.

Ten język, te słowa, te myśli, zdania, przemyślenia, to, co się działo i co się wydarzyło, wszystko to, co stworzyło od podstaw najmroczniejszy sekret, to coś, co nie zdarza się często, co zdarza się raz na sto lat. Byłem i jestem nadal poruszony opowiedzianą historią i może właśnie dlatego nie udało mi się złożyć w jedną spójną całość kilku godnych uznania akapitów. Pomijając to, co piszę właśnie teraz jakiś czas po lekturze.

Mercedes. Oczywiście, że mercedes. Ci w mercedesach to najgorsi kierowcy świata. Może z wyjątkiem bydła w audi.

Nie jest wykluczone, że to krótkie spojrzenie zamieni się w coś większego, choć nie jest też wykluczone, że pozostanie to w tej właśnie formie, jak esencja moich myśli i odczuć na temat najnowszej książki Alex Marwood.

Alex Marwood, Najmroczniejszy sekret, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2017

Jason Bourne (2016)

Nie tak dawno przeczytana mocno krytyczna opinia na temat tego filmu musiała zostać poddana osobistej ocenie. I przyznać muszę, że nie do końca mogę się z nią zgodzić.
Zastanawiam się ponownie i robiłem to w trakcie filmu, czy Robert Ludlum pisząc swoją pierwszą powieść świadomie przeciwstawił agenta Jej Królewskiej Mości z postacią, którą sam powołał do życia. To temat do rozważań na później. Faktem jednak jest, że najnowszy, piąty już z kolei Jason Bourne może się podobać, choć mam wrażenie, że wcześniejsze rozdania miały znacznie mocniejszy wydźwięk.
Tommy Lee Jones oceniony wysoko za swoją rolę na Filmweb dla mnie jest najsłabszym ogniwem tej produkcji. Choć doskonały w tej roli nie jest przekonujący. Julia Stiles po raz pierwszy zagrała w tym filmie mając niespełna dziewiętnaście lat. Pięć produkcji później jest jego mocnym elementem.
Uwagę zwraca młoda szwedzka aktorka Alicia Vikander, nie tak dawno Dziewczyna z portretu, a także w 2012 roku w doskonałej adaptacji Anny Kareniny. U boku Matta Damona wypada intrygująco, choć myślę, że nie dała z siebie wszystkiego dla potrzeb tej produkcji. Pozostaje malutki niedosyt.
Mam jednak wrażenie, że fani odnajdą się w tym filmie i choć Aten nie zagrały Ateny i kilka ujęć było mocno naciąganych, jak latające samochody, prawie latające, to jestem przekonany, że finał pozostawia furtkę na JB No. 6. Jak będzie w istocie okaże się wkrótce.

Jack Strong (2014)

Wychowani na Psach i Krollu dojrzeliśmy wraz z reżyserem do mówienia o sprawach ważnych. Sięgając po tematy, które niosą ze sobą znacznie większe przesłanie, jak miało to miejsce dosyć niedawno w Pokłosiu, czy właśnie teraz w filmie Jack Strong. Oczekiwanie na ten film było duże, jednak świadomość, że opowiedzieć o losach i życiu pułkownika Ryszarda Kuklińskiego zamierzał Władysław Pasikowski, nie budziła wątpliwości, że efekt pracy reżysera i jego zespołu może być tylko jeden. Najlepszy z możliwych.
Od czasu Krolla, którym Pasikowski debiutował, a chwilę później Psów, minęły ponad dwie dekady, a to dla polskiego kina bardzo długi okres. W ciągu dwudziestu lat ono samo znacząco ewoluowało zmieniając swoje spojrzenie na określone zjawiska społeczne, kulturalne, czy też historyczne. Pewne tematy już dawno powinny zostać dotknięte, a pokazanie tego, co dla Polski zrobił pułkownik Kukliński bezsprzecznie było konieczne. Pasikowski przyzwyczaił nas do budowania opowiadanej historii z perspektywy jednego, dobrze zarysowanego bohatera i tej konwencji trzyma się również tutaj.

czwartek, 15 czerwca 2017

Światowe metropolie - Nowy Jork

Kiedy w 1915 roku powstaje Equitable Building, w dzielnicy finansowej podnoszą się protesty. Oszczędny w formie, ale wielki i masywny 39-piętrowy wieżowiec zasłonił pobliskie ulice. Mniejsze biurowce zostawił bez dostępu do światła. Afera z Equitable Building ma swój finał w ratuszu. Radni zmieniają prawo zabudowy. Wprowadzone w 1916 roku tak zwane Zoning Law określa, jak budować wysoko bez efektów ubocznych, czyli całkowitego zaćmienia ulicy. Powierzchni zabudowy najwyższego pięta musi być co najmniej cztery razy mniejsza niż powierzchnia podstawy budynku. Ponieważ budynki mają już stalowe szkielety, buduje się coraz wyżej i coraz bardziej powiększa okna. W ten sposób utrwala się nowojorski styl architektoniczny. Budynki wyglądają teraz jak piętrowe, wyciągnięte w górę torty.
Do końca trzeciej dekady nowojorski drapacz chmur staje się drapaczem modelowym, od Chicago aż po Szanghaj. Buduje się szaleńczo szybko i z rozmachem. W 1925 roku w Nowym Jorku znajdują się 522 budynki 10-piętrowe i wyższe. W następnym roku powstaje kolejnych 30 biurowców. W 1929 roku stoi w mieście już 78 budynków wyższych niż 20 pięter i 19 budynków wysokich na ponad 40 pięter. Absolutny rekord świata! [s. 17, 21] 
 
Ewa Winnicka, Nowy Jork zbuntowany - Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów, Dom Wydawniczy PWN, Warszawa 2014

#archipelagzmysłów No. 07

Bergamotka.

Zwiewny rześki aromat dający energię i lekkość, kiedy nowe możliwości przebijają się przez grube warstwy zniechęcenia. Oświetla drogę i pomaga dostrzec alternatywne rozwiązania.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Życie Adeli: Rozdział 1 i 2 (2013)

Miłość nie ma płci. Idź za tym, kto cię pokocha.

Już dawno nie zdarzyło się, aby film z taką niesamowitą siłą opowiadał o uczuciach, bez grania ich w sposób sztuczny, a może mnie lub bardziej udany. Tutaj jest to szczera do bólu miłość, poświęcenie, radość, namiętność, tęsknota, piękno, niesamowite piękno w oczach Adeli. Ale przede wszystkim jej poszukiwanie miłości, bo jak to ktoś stwierdził w trakcie filmu, Miłość nie wybiera płci, idź za tym, kto cię pokocha. Jest chęć odnalezienia się w związku heteroseksualnym ze starszym kolegą ze szkoły, ale Adela już wie, że to nie jej droga. Jedno spojrzenie na dziewczynę w niebieskich włosach na zawsze odmienia jej życie. I z pełną świadomością podąża tą drogą, choć nie zdaje sobie sprawy, czego w trakcie tej życiowej podróży dane będzie jej doświadczyć.
Adele Exarchopoulos, grająca tytułową rolę, mówiła o trwających 5 miesięcy zdjęciach i pracy na planie, że nie oczekiwano od nich udawania. - Reżyser chciał czegoś niebezpiecznego każdego dnia – opowiadała. - Dla dziewiętnastoletniej dziewczyny tak intensywna praca była trudna, a czasami bolesna. Wiem, że pracowałyśmy z geniuszem, ale każdy geniusz jest też katem.

21 gramów (2003)

W sali kinowej zapytano mnie, co wiem o tym filmie. Odpowiedziałem, iż temat może być dosyć ciężki, a może trudny. W odpowiedzi usłyszałem, iż ostatnio jest moda na „trudne” filmy, były Rzeka tajemnic, Monster, teraz pojawia się 21 gramów.
Taka rzekomo jest waga Twojej duszy. Nie wierzysz? Cóż, powinieneś uwierzyć. Życie ludzkie ma w sobie wiele sprzeczności, jednak jedynym, niezaprzeczalnym pewnikiem jest to, iż każdy ma swój czas. Pojawia się chwila, w której musisz odejść z tego świata. Choć czasem dostajesz drugą szansę, jest moment, który sprawia, iż rodzisz się na nowo. Czy jesteś wtedy nowym człowiekiem? Czy też rodzi się w Tobie ktoś inny?
Ktoś musi umrzeć, aby żyć mógł ktoś. A może inaczej, serce za serce. To samo, bez którego nie możemy żyć, to samo, które dostrzega więcej, niż ludzkie oko. To ono jest kompasem naszych uczuć, jak również dusza.
Podobna jedynie z założenia historia, jednowątkowa opowieść, ukazana została w filmie John Q. Tam również zginąć musiał ktoś, aby żyć mógł ktoś. Czysto amerykański, kolorowy, statyczny obraz, jednocześnie dobrze zrobiony dramat, film z mądrym, jakże sugestywnym przesłaniem. Jednostronny dramat rodziców walczących o życie dziecka, jedna z ciekawszych ról Denzela Washingtona.

Piękny umysł (2001)

Trudno wyobrazić sobie człowieka, który życie postrzega tylko poprzez cyfry i liczby, równania, zadania matematyczne, algorytmy i określoną liczbę zdarzeń przypadkowych. Trudno wyobrazić sobie człowieka, który podporządkowuje się grze zdarzeń losowych, a w jego umyśle zamiast słów, uczuć i pragnień dominują cyfry. Wciąż słyszy ich muzykę, ich zdumiewającą moc. Za wszelką cenę pragnie opracować teorię, która wyniesie go na piedestały matki nauk, matematyki.
Piękny umysł, to niesamowita, pełna siły podróż w zakątki ludzkiego rozumu i ludzkich możliwości, a jednocześnie historia Johna Nasha, matematyka nagrodzonego w 1994 roku Nagrodą Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych za „pionierską analizę równowagi w teorii gier konkurencyjnych”. Nie byłoby w tym wszystkim nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że John Nash przez kilkadziesiąt lat zmagał się z jakże trudną do wyleczenia, schizofrenią paranoidalną. Ale o ile jest to historia wyjątkowa, jak człowiek, który stał się jej kanwą, o tyle jest ona również wszechobecna, jak wszechobecne jest jej przesłanie w życiu każdego człowieka.

Moje Indie #05

Kobieta w Delhi, DelhiIndie - 2017.04.10
Canon EOS 7D, 4.0, 1.640s ISO 100

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Światowe metropolie - Londyn

Oczywiście najsłynniejszą przeprawą z tego okresu jest Tower Bridge. Most zwodzony projektu Horace'a Jonesa został ukończony w 1894 roku i stanowi prawdziwe arcydzieło ówczesnej inżynierii. Szkielet budowli, na który zużyto jedenaście tysięcy ton stali, obłożono kamieniem w stylu neogotyckim, tak by idealnie wpisał się w otoczenie. Wyrastające pośrodku rzeki dwie sześćdziesięciopięciometrowe wieże osadzono na potężnych filarach i połączono dwoma pomostami. Środkową część konstrukcji stanowią podnoszone przęsła - każde o wadze tysiąca dwustu ton. Uniesione, tworzą z płaszczyzną jezdni niemal kąt prosty i umożliwiają przepływanie statków oceanicznych mierzących nawet czterdzieści i pół metra powyżej poziomu wody. [s. 62, 63]

Krystyna Kaplan, Londyn w czasach Sherlocka Holmesa, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2016

Bestie z południowych krain (2012)

Od premiery filmu minęło blisko pięć lat, filmu, który wtedy zaskoczył mnie w tak niezwykły sposób, iż jeszcze długo po seansie nie potrafiłem się otrząsnąć. Wreszcie filmu, którego mała bohaterka została najmłodszą nominowaną aktorką do Oscara... a to, co pokazała.. tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.
Sześcioletnia Hushpuppy żyje w zapomnianej, odciętej od świata buntowniczej społeczności. Otaczający ją świat dziewczynka postrzega jako delikatną strukturę pełną żywych, oddychających, wzrastających i wpływających na siebie rzeczy.  Kiedy więc największy od stuleci sztorm spada na miasto, Hushpuppy wie, że naturalny porządek wszystkiego, co jest dla niej ważne został zachwiany. Zdeterminowana by naprawić walącą się strukturę świata, ocalić chorego ojca i uratować tonący dom, mała bohaterka swoją siłę i niezwykłą mądrość przeciwstawi nadciągającemu niebezpieczeństwu.
Nie jest to kino komercyjne, obraz powstał w oparciu o skromne środki, nie ma tu szaleństwa efektów specjalnych, wielkich popisów kaskaderskich, jest żywioł, z którym zmaga się grupa biednych ludzi, a wśród nich mała Hushpuppy.

Zapraszam przed Kominek, nie tylko można się ogrzać, ale świeży powiew kultury wpływa kojąco na potargany odmętami zawodowej zamieci umysł.

Pachnące nowością No. 33

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć. Książką, która czeka na swoją chwilę. 

Zawodowy tłumacz otrzymuje zlecenie przekładu hiszpańskiego dziennika wyprawy, która w XVI wieku z polecenia franciszkanina Diega de Landy wyruszyła po święte księgi Majów. Im bardziej tłumacz ulega fascynacji księgą, tym śmielej tajemnicze bóstwa Majów przenikają do współczesnej Moskwy.
Duszna atmosfera tropikalnej selwy zadomawia się w arbackich zaułkach… Tymczasem z nagłówków gazet, z wiadomości radiowych i telewizyjnych napływają niepokojące doniesienia o kolejnych kataklizmach. Zniszczenia są ogromne, a ofiar – tysiące. Co łączy wierzenia Majów z naszym, zdawałoby się, postreligijnym postrzeganiem rzeczywistości? Czy jest jakiś związek między współczesnymi wydarzeniami a wyprawą opisaną na kartach tajemniczego dziennika? Związek ten zdaje się dostrzegać tylko jeden człowiek.

Data wydania: 14 czerwca 2017 

Dmitry Glukhovsky, Czas zmierzchu, Wydawnictwo Insignis, Kraków 2017

Pachnące nowością No. 32

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć. Książką, która czeka na swoją chwilę. 

Historia przyjaciół, którzy po ukończeniu college'u wyruszają na podbój Nowego Jorku.
Irene Richmond, artystka, asystentka w eleganckiej galerii sztuki na Manhattanie; George Murphy, naukowiec-astronom, który po latach badań osiągnął zasłużoną pozycję zawodową; Sara Sherman, narzeczona George’a, redaktorka w dużym magazynie; Jacob Blaumann, poeta, którego po wydaniu jednego, dobrze przyjętego tomiku wierszy, dotknęła niemoc twórcza; William Cho, z rodziny koreańskich imigrantów, absolwent uniwersytetu Yale, na którym studiował biznes i zgłębiał greckich klasyków; obecnie pracownik firmy inwestycyjnej.
Próbują odnaleźć drogę pośród zmiennych relacji z wielkim miastem i z sobą nawzajem i nie przestają podążać za marzeniami. Dopiero druzgocący cios każe im się zatrzymać, zweryfikować plany na przyszłość i wyznaczyć nowe szlaki na drodze do pogodzenia się z nieoczekiwaną stratą.

Odyseja nowojorska to wnikliwa analiza przyjaźni nieustannie poddawanej próbom, muszącej mierzyć się z ambicjami, pasją, nadzieją i miłością. To przejmująca historia o pokoleniu wchodzącym w dorosłość.

Data wydania: 14 czerwca 2017

Kristopher Jansma, Odyseja nowojorska, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2017

Pachnące nowością No. 31

Pachnące nowością pojawiły się w kilkunastu odsłonach jakiś czas temu w blogu. Teraz powracam z nimi tutaj w tej właśnie postaci dzieląc się notką wydawniczą zanim sam będę mógł o niej opowiedzieć. Książką, która czeka na swoją chwilę. 

Gdy Hedda odkrywa, że jest w ciąży, nie wierzy, że w ogóle mogłaby się zajmować dzieckiem. Liczby nie chcą się zgadzać. Jest młodziutka i nadal w szponach zaburzeń odżywiania, które wpływają na każdy aspekt jej codziennego życia. Nadała nawet imię chorobie – Nia. Ale dni mijają, a Hedda podejmuje decyzję: zawrze z Nią rozejm do czasu urodzenia się dziecka. Siedemnaście tygodni, sto dziewiętnaście dni, trzysta pięćdziesiąt siedem posiłków. Uda jej się, jeśli tylko będzie sobie z tym radziła dzień po dniu.

Data wydania: 21 czerwca 2017

Karen Gregory, Niepoliczalne, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa 2017

środa, 7 czerwca 2017

Żółta karteczka

Jest późne popołudnie na szerokiej plaży w Hampton; kiedy ją całuje, jest szaro i mgliście. Nigdy wcześniej nie całował sycylijskich warg, tylko bostońskie. A dzieli je przepaść. Dziewczęta z Bostonu urodziły się i wychowały na ziemi zamarzniętej od października do kwietnia i wdychały przez piękne usta chłodny wiatr i mgłę wzburzonego portu. Jego sycylijska królowa biegała po śródziemnomorskich łąkach, a jej pełne usta wdychały ogień z wulkanu Tyfona. [s. 279]  

Paullina Simons, Dzieci wolności, Świat Książki, Warszawa 2014

piątek, 2 czerwca 2017

Patronat medialny - Joanna Sykat - Niebo pod Śnieżką

Niby trzysta stron, a jak mgnienie oka.
Taka w istocie była moja przygoda z Niebem pod Śnieżką i takie jakże miłe dla oka, ale przede wszystkim ducha doznania, które w powieściach Joanny Sykat z lekkością spadają na powieki. 
Chwilę trwało zanim do mnie dotarła, ale kiedy już to się stało właśnie w mgnieniu oka przeniknęła moją świadomość darując same pogodne chwile w lekturze. W historii Kingi, która u stóp Śnieżki odnalazła to, czego nigdy nie szukała i nie zdawała sobie sprawy, że następstwa jej pozornie swobodnych działań będę w ostateczności miały tak szokujące i trudne do ogarnięcia konsekwencje. Działań wynikających z odizolowania matki od świata w szpitalu psychiatrycznym i śmierci ojca, która dla Kingi była wciąż świeżym wspomnieniem. Ojca, z którym miała od zawsze znacznie lepszy kontakt, niż z matką.

Bernhard Schlink - Lektor

Nie pamiętam, kiedy miałem przyjemność oglądać film Lektor. Bez wątpienia minął już jakiś czas, gdy mierzyłem się z adaptacją książki, którą dopiero dziś skończyłem czytać. Książki, która nie jest opasłym tomem, a jedynie cienką, delikatną i niezbyt obszerną powieścią. Taką, którą bez większego wysiłku można przeczytać w jednym podejściu od początku do końca.
I dopiero teraz uświadomiłem sobie, że jest to zaskakująco piękna i jakże wyjątkowa adaptacja książki Bernarda Schlinka. Nie bez powodu również na okładce tego trzeciego wydania pojawia się Kate Winslet, bo to jej Hanna zawdzięcza doskonałość interpretacji, a także niezwykłą, ale też tragiczną osobowość. Bo to właśnie Hanna jest osią opowiadanej historii i ciężarem duszy pewnego chłopczyka, który przypadkowi zawdzięcza uratowanie z opresji, ale też później dzięki świadomym wyborom uczy się życia u boku najważniejszej kobiety jego życia. Bo to nie matka, siostra, czy może żona, ale właśnie Hanna odcisnęła na nim szczególnie bolesne piętno.