Google+ Followers

niedziela, 14 września 2014

Betrayal

Rzadko mi się zdarza, aby brakowało mi słów, gdy chciałbym podzielić się czymś, co mi się podoba, co mnie ujęło i co sprawia, że z każdym odcinkiem odczuwam wyjątkową przyjemność z poznawania tej historii.
A jednak Betrayal rozpoczynał się niepozornie, aby równie niepozornie obdarować widzów mnogością uczuć, doznań i emocji. Twórcom serialu udało się wyjątkowo dobrze uchwycić moment, w którym to coś, co zaczęło się dziać pomiędzy Sarą, a Jackiem nabrało tego określonego kształtu, w którym oboje musieli postawić wszystko na jedną kartę.
Młoda, atrakcyjna matka i żona, piękna pani fotograf pewnego dnia „zderza się” z prawnikiem wpływowej rodziny z Chicago, z którą jej mąż toczy zażartą wojnę. Czy w tej sytuacji może cokolwiek się między nimi wydarzyć? Świadomość rodzącego się między nimi uczucia przychodzi stopniowo, ale po drodze musi wydarzyć się jeszcze wiele złych raczej, niż dobrych rzeczy.
Serial został rozpisany na jeden sezon i choć po jedenastu odcinkach prawie wszystko jest jasne, wciąż jeszcze pozostają dwa, które przed nami. Nigdy nie czytam tego, co mogłoby przybliżyć mi rozwiązanie. Od zawsze cenię sobie to szczególne oczekiwanie, a to w przypadku Betrayal jest naprawdę miłe i dające do myślenia.
Poza tym Sara Hanley jest wyjątkowo jasnym i przykuwającym uwagę światłem tego serialu. Światłem duchowym, emocjonalnym, światłem, które dla fotografa jest darem niezwykłym, wreszcie światłem, w którym musi dokonać wielu trudnych, życiowych wyborów. Hannah Ware w wyrazistej i godnej uwagi roli, która ujęła i zaskoczyła mnie już od pierwszych minut i nie przestaje zaskakiwać.