Google+ Followers

środa, 20 maja 2015

Kopia mistrza (2006)

Zaczarowana historia mistrza...

Mało, kto wie, że Agnieszka Holland i Ed Harris, urodzili się tego samego dnia, jedynie w odstępie dwóch lat. I nie można wymarzyć sobie lepszego prezentu na urodziny, jak premiera tak wyjątkowego filmu, wspólnego dzieła reżysera i odtwórcy głównej roli. Kopia mistrza to faktycznie film bez dwóch zdań wybitny.
I co ważne nie trzeba być miłośnikiem muzyki klasycznej, nie trzeba być melomanem, aby rozsmakować się w tym filmie, aby poczuć jego siłę, a także wielką moc sprawczą, która przyczyniła się do powstania IX Symfonii, w ostatnich latach życia kompozytora. Twórcy, który zyskał sławę, uznanie i szacunek za życia, a nie, jak wielu innych dopiero po śmierci i to właśnie IX Symfonia sprawiła, że powalił na kolana wiedeński światek znawców i koneserów muzyki.
W 1994 roku powstał film Wieczna młodość, w którym w roli Ludwika van Beethovena wystąpił Gary Oldman, razem z Isabellą Rosselini. Wtedy twórcy filmu starali się odpowiedzieć na pytanie, kto był miłością życia Mistrza, teraz jest to opowieść zawarta w krótkim odstępie czasu, raptem w kilku dniach, tuż przed premierą IX Symfonii. Kiedy dzieło wciąż w proszku, a sam Beethoven nie ma koncepcji co z tym wszystkim zrobić, do tego głuchota dodatkowo utrudnia zadanie, pojawia się kopistka.
Anna Holtz, bardzo dobra rola Diane Kruger, pewna siebie, młoda studentka kompozycji zostaje przysłana, aby pomóc Mistrzowi skończyć dzieło. Jego impresario zostaje postawiony przed faktem dokonanym, choć niechętny dziewczynie, zleca jej to zadanie. Anna bez zażenowania z podniesionym czołem i pewnym siebie spojrzeniem staje przed obliczem żywej legendy, Ludwika van Beethovena. Z początku odraża ją zachowanie kompozytora, jego prostackie odzywki i zwyczaje, jednak trwa to tylko przez chwilę. Przymykając na to oko, ma świadomość, że może pomóc skończyć wielkie dzieło, wie też, że może bardzo wiele się nauczyć i nie marnuje nadarzającej się okazji, korzysta z niej w sposób pełny.
Bez cienia wątpliwości jest to bardzo dobry powrót Agnieszki Holland, z jakże cennym i udanym obrazem. W ciągu ostatnich dziesięciu lat powstało kilka mniej znanych filmów, myślę jednak, że Kopia mistrza będzie tym, który zdeklasuje powstałe jeszcze wcześniej, Plac Waszyngtona, Oliver, Oliver, nie sięgając już dalej do dorobku pani Agnieszki.
Film to ważny, dobry, nutami malowany, akordami, podniosłymi tonami, obraz zaskakujący, pełen pasji. Kopia mistrza sprawia, iż jeszcze bardziej skłaniam się ku twórczości Ludwika van Beethovena, do IX Symfonii, do muzyki klasycznej. To pięknie zaprojektowany pomost pomiędzy czasami współczesnymi, a odległą o blisko dwa wielki wiedeńską rzeczywistością, której największym kreatorem był ten wyjątkowy kompozytor.
Aktorstwo, które nie tylko zasługuje na nominacje, ale też na Oscary. Zbyt wcześniej jeszcze na to, aby pokusić się o nominacje, te pojawią się zapewne za jakiś czas, ale widzę wśród nominowanych za pierwszoplanową rolę męską Eda Harrisa i kto wie, może to będzie jego upragniony, długo wyczekiwany, pierwszy Oscar.
Nie wiem, jaką konkurencję będzie miała Diane Kruger, nie wiem, na kogo zwróci uwagę Akademia, ale tu również upatruję przynajmniej nominację, Oscar, kto wie, jeśli dobrze obstawiam, to może warto zagrać. Dwie niesamowite, dopracowane maksymalnie role, kunszt aktorstwa, zarówno u bogatego w wielkie role Harrisa, jak też u Diane Kruger, która zwraca uwagę swą urodą, tak dostrzegalną w Troi, gdzie wystąpiła w roli Heleny.
Świetne prowadzenie kamery, które szczególnie budzi podziw w trakcie premierowego wykonania IX Symfonii, umiejętnie napisany scenariusz, który wokół Anny Holtz stawia, aż trzech mężczyzn. Jej Mistrza, jego bratanka Karla, stłamszonego i zgaszonego przez wuja i wreszcie, Martina Bauera, chłopaka i narzeczonego Anny. I jakże wielkie wybory postawione przed młodą dziewczyną.
I ta muzyka, nad którą nie można się rozwodzić, jej trzeba słuchać, z nią trzeba obcować i nią trzeba się zachwycać. Kopia mistrza to najlepsze filmowe rozdanie z dwunastu aż premier tego weekendu. Film, którego nie można ominąć! 

Zajrzyj do Grupy Ruchome obrazy... :)