Google+ Followers

sobota, 23 maja 2015

Maria Nurowska - Zabójca

Zabójca stanowi wyzwanie. Poprzednie powieści Marii Nurowskiej bez względu na emocjonalny ciężar poruszanej historii pozwalały prowadzić się same sprawiając miłą przyjemność w lekturze.
Tym razem jednak jest to przyjemność zupełnie innego rodzaju. Tutaj malowanie na początku jest powierzchowne, by po pewnym czasie dotknąć mocniejszych tonów. Rozlać je po całym płótnie stopniowo zastanawiając się nad tym, co dobrego może z tego wyniknąć.
Podróżny spotkany w przedziale pociągu nie odezwał się do Joanny nawet jednym słowem. Jego zachowanie było dziwne, z marszu dał do zrozumienia, gdzie jest linia, której nie wypada przekroczyć. A jednak obserwacje, jakie poczyniła Joanna w trakcie wspólnej podróży do Zakopanego, bo jak się okazało wysiadł tak, jak ona na tym samym dworcu, jednoznacznie sprawiły, że chciałaby poznać jego historię. Świadomość, że obcy po opuszczeniu pociągu klęka na peronie i unosi wzrok ku niebu tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że decyzja, którą podjęła jest nieodwracalna i jak najbardziej słuszna.
Teraz pozostaje jedynie przekonać szefa, by dał jej zielone światło do dziennikarskich poszukiwań. A co za tym idzie stworzyć na tyle doskonały materiał, który uchroni magazyn od upadku w przepaść. Stopniowo i powoli poznaje historię zagubionego górala spod samiuśkich, Tater, którego życie nie potoczyło się tak, jakby sobie tego życzył. Joanna szukając doskonałego materiału dostrzega w Adamie jedynie dziennikarski temat w żaden sposób nie dopuszczając do głosu uczuć, a tym bardziej relacji damsko-męskiej. Zwłaszcza, że Adam jej tego nie ułatwia, choć stopniowo i powoli otwiera przed nią swoją obolałą i poranioną duszę.
Tak, jak wspomniałem już na początku – Zabójca stanowi wyzwanie. Tutaj nic nie jest takie, jak przynajmniej na początku może się nam wydawać. Maria Nurowska jest specjalistką od tematów trudnych i skomplikowanych. Jej powieści tchną od zawsze wilczym echem, zadrą na duszy, spojrzeniem kobiety zapatrzonej w kobietę, czy może przede wszystkim góralskim rytmem odmierzającym życie. Tutaj również pojawia się pewien, szczególny zabieg łączący dwa kontynenty subtelną klamrą. Jedno życie zawieszone w dwóch światach.

O rany, co to jest – przeleciało mi przez głowę. Już nie wiedziałam, co zrobiło na mnie większe wrażenie, powód skazania Adama czy jego historia miłosna jak z brazylijskiej telenoweli. Bałam się czytać dalej, bo nie sądziłam, aby te amory skończyły się happy endem, poszłam więc do kuchni i pijąc herbatę, zastanawiałam się, w co ja zabrnęłam i w co brnę dalej. Sądziłam, że znalazłam kolejny temat o ludziach powracających po latach na łono ojczyzny – takie było zamówienie mojej redakcji – a trafiłam na dramat rodem z Szekspira. Brat samobójca, aresztowanie niewinnego. Dlaczego się nie bronił w sądzie?

Potrzebowałem czasu, aby to wszystko sobie ułożyć, aby rytm tego tekstu był taki, jaki sam chciałbym odnaleźć. Zabójca, choć nie jest to obszerna powieść, nie zaskakuje rozmachem, czy szerokim wachlarzem postaci, jest jednak lekturą, która bezustannie drażni umysł i dotyka głęboko serca. Biało-czerwony rytm historii Marii Nurowskiej głęboko wrył się już w kanon literatury polskiej i przyznać trzeba, że dzięki temu ona sama na przestrzeni ostatnich lat bardzo wiele na tym zyskała.

Maria Nurowska, Zabójca, Wydawnictwo Znak, Kraków 2014

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl