Google+ Followers

sobota, 9 stycznia 2016

Anna Urbańska - Mózg - fabryka sukcesu

Niezależnie do tego, co pojawiło się w Opinii 50 stron warto podzielić się słowem końcowym, warto zebrać w jedną, spójną całość moje przemyślenia na temat książki, Mózg – fabryka sukcesu. Co ciekawe, poznany nowy film pozwolił mi odnaleźć być może puentę tego, co przez długi czas nie było w stanie do mnie dotrzeć.

Od sceptycyzmu do poszukiwania właściwych odpowiedzi. Od braku zaciekawienia poznawanym tematem po integralną formę sięgania po to, co dobre, słuszne i pobudzające umysł do określonego działania.
Przyznam się, że kiedy trafiła w moje dłonie książka Anny Urbańskiej przez kilka dni nie wiedziałem tak do końca, jak się do niej zabrać. Tzn. książki są po to, aby je czytać i to akurat wydaje się oczywiste, ale w zupełnie innej kategorii są praca badawcze, czy może naukowe, bo za taką warto uznać Mózg – fabrykę sukcesu.
Jestem na gorąco po fascynującym w swej treści filmie, Joy i przyznać muszę, że jego przesłanie tworzy wspólną płaszczyznę z tym wszystkim, czym dzieli się z nami Ania Urbańska i co w przystępny sposób pragnie nam przekazać.
Choć zaintrygowała mnie kwestia kreowania mózgu poprzez kolory nadal jednak nie wiem, jaki dla mnie osobiście byłby najbardziej odpowiedni. Czy też może który z nich jest najlepiej odzwierciedlającym moją twórczą osobowość. Myślę o tym często, szukam punktu odniesienia, środka ciężkości, sposobu, dzięki któremu kolory staną się czymś  więcej, niż tylko określoną paletą naukowych definicji.

Nic dziwnego, że „zieloni” działają w oparciu o doświadczenie, polegają na tym, co znane, są oporni na zmiany; „czerwoni” reagują żywo na bodźce napływające w danej chwili, natychmiast na nie odpowiadają; a „niebiescy” to wizjonerzy, podążający za postępem, opracowujący precyzyjne plany i liczący każdą minutę.

Wspomniany wcześniej, Joy jest doskonałym dowodem na to, jak z małych, pozornie nic nie znaczących pomysłów pojawiają się wielkie biznesowe dokonania. Jak realizacja tego, co gdzieś tam rodzi się głęboko w mózgu może w konsekwencji zaskoczyć nas bardziej, niż możemy zdawać sobie z tego sprawę. Walcząc oto konsekwentnie i nie poddając się nawet przez chwilę. Choć przez 17 lat żyjąc w zawieszeniu (warto zwrócić uwagę na fragment filmu, w którym Joy czyta córce dziwną książkę na dobranoc).
Film zostawmy jednak gdzieś z boku, gdyż nie jest to spectrum naszych obecnych rozważań. Jeśli zrozumiemy swój mózg, jeśli będziemy w stanie szukać w jego przestrzeni znacznie większych możliwości, niż pierwotnie może nam się tylko wydawać, wtedy, kto wie, sto patentów Joy będzie nas bodźcem do własnego odkrywania i kreowania świata.
Tutaj nie bez znaczenia będą określone ścieżki i możliwości kształtowania swojego produktu poprzez doskonały marketing, kreatywny PR, słowo „pijar” jakkolwiek doskonałe jakoś do mnie nie przemawia:) Każda z tych dziedzin ma określone znaczenie, każda z nich żyje w określonej symbiozie z pozostałymi. Przez chwilę szukałem „złotej myśli”, określonego cytatu, którym mógłbym się posłużyć i nie znalazłem, bo tak naprawdę, co kilka stron odkrywałem coś mądrego, inspirującego, godnego uwagi, a także dającego do myślenia.
Anna Urbańska podzieliła swoją książkę na pewne struktury, rozdziały, każdy z nich podsumowując wywiadem z osobą, która w określonej dziedzinie, czy też omawianym aspekcie ma coś dobrego i ważnego do przekazania. Czuje się spełniona od dawna w danej dziedzinie.
Dla mnie osobiście omawiane aspekty marketingu i PR miały szczególnie inspirujące odniesienie. Dużo dobrego przyswoiłem sobie z rozmowy autorki z Justyną Niebieszczańską. Jej spojrzenie na PR i wszystko, co się z nim wiąże zaskoczyło mnie bardziej, niż mógłbym zdawać sobie z tego sprawę. Choć pewne aspekty wydawały się jakże oczywiste i choć takimi były spojrzenie na nie z zupełnie innej perspektywy dawać mogło zupełnie nowy, odkrywczy efekt.
Jest to też spójne z tym, co robię i jak działam, a może raczej, jak chciałbym działać docierając dalej i jeszcze dalej. Wpływając na myśli i odczucia coraz szerszego grona odbiorców. Tutaj odpowiedni marketing i PR mają niebagatelne znaczenie. Tutaj również mózg jest niewyczerpanym źródłem pomysłów i inspiracji, a także „Wielkich lekcji”, którymi Ania Urbańska podsumowuje każdy rozdział książki.
Jedna z nich stała się moim mottem na ten rok, a kto wie, czy nie na kolejne lata. To małe postanowienie zyskało pierwotnie nazwę „Planu 2%” zmienionych dosyć szybko na „Plan 5%”, bo jednak 2% każdego przychodu przeznaczanego na oszczędności to jednak zbyt mało. 5% ma już swój dobry, odpowiedni efekt.

Oszczędzaj, ile możesz, systematycznie, zawsze.

Odnoszę wrażenie, że temat nie jest wyczerpany nawet w połowie. Odnoszę również wrażenie, że im dłużej o nim myślę, tym więcej mógłbym jeszcze dodać pisząc książkę o książce, a nie oto w tym przypadku tak naprawdę chodzi. Mam jednak nadzieję, że powyższe słowa stworzyły określone pole do własnych, osobistych interpretacji i poszukiwań. Do zgłębiania własnego mózgu bez względu na to, czy prowadzimy własny biznes, czy też zależni od tych, którzy ten biznes prowadzą. Jakkolwiek jest każdego dnia warto sięgnąć po jedną, własną, twórczą myśl, a kto wie, co dobrego z czasem z tego wyniknie.

P.S.
Raczej nie jestem „niebieskim” :) 

Anna Urbańska, Mózg - fabryka sukcesu, 3KM, 2015 

Więcej o książce na Lubimyczytac.pl