Google+ Followers

czwartek, 26 listopada 2015

Opinia 50 stron...

W przeciwieństwie do lekkiej w swej treści i formie najnowszej powieści Anny Ficner-Ogonowskiej, która dotarła i czeka na lekturę słowo naukowe jej imienniczki jest bardziej wysublimowane. I z całą pewnością nie jest lekturą do poduszki, bo tutaj czytając trzeba mieć jednak otwarty umysł.
Beletrystyka unosi, pobudza do myślenia, autorka pakietu Szczęścia porusza pewna bodźce w mózgu, które Anna Urbańska przekłada na kolory i obszernie analizuje.
Przyznam się, na początku byłem odrobinę sceptyczny, bo chyba jest moda na trenerów, tych od ciała i tych od umysłu, jakże popularny obecnie coaching. Jednak po ponad stu stronach, kilku rozdziałach, Wielkich lekcjach, do których wracam ponownie zanim zrobię krok dalej, dwóch wywiadach i pakiecie informacji sceptycyzm ustąpił miejsca zaciekawieniu. Drugi z poznanych wywiadów dał mi do myślenia i choć nie jest to słowo końcowe to pojawiają się już określone wnioski.
Transformacja informacji gotowych do przełożenia, zapisania, podarowania światu nie zawsze jest prosta i z lekkością spadająca na biel kartki, (jak w tym przypadku) lub znacznie częściej na klawiaturę. Anna Urbańska w swoich Wielkich lekcjach zamykających każdy rozdział podarowała mi coś, co przynajmniej częściowo jest już konsekwentnie realizowane.

Systematycznie i konsekwentnie zmniejszaj swoje długi.

Wydaje się łatwo, człowiek jest podatny na sugestię, nie zawsze chce i umie odmówić, powiedzieć jednoznacznie, Nie, dziękuję! W efekcie dostaje produkt finansowy, który na ogół nie jest mu potrzebny, ale gotówka równie szybko, jak się pojawiła, tak samo sprawnie znika z konta. Choć sam staram się, aby były to przemyślane wydatki, przynajmniej te większe. Choć satysfakcję daje fakt, że od odległego w czasie roweru otrzymanego w prezencie wszystko inne zawdzięczam sobie i swojej pracy.
Powyższą lekcję uzupełniłbym o osobisty aspekt, który również ma istotne znacznie w moim, ale zapewne nie tylko moim życiu - Konsekwentnie egzekwuj spłatę długów od innych. Sięgamy po kredyty, ale sami też czasem komuś pomagamy, wierzymy na słowo, wspieramy w trudnej chwili umawiając się na określoną spłatę. Choć i tu bywa różnie.
I pojawia się druga ważna życiowa prawda, która choć była kilka razy wcielana w życie nie odnosiła konkretnych rezultatów. Aż do teraz. 

Oszczędzaj, ile możesz, systematycznie, zawsze. 

W efekcie został wcielony w życie Plan 2% będący formą przelewania tych 2% ze wszystkich wpadających na konto przychodów. Na dziś w tym postanowieniu cofnąłem się do maja i w miarę możliwości zamierzam cofać się jeszcze dalej dbając oczywiście również o przychody bieżące.
W ten również sposób znalazło swoje zastosowanie drugie konto, które do tej pory od dłuższego czasu było puste, choć warto rozejrzeć się za takim, które z tych 2% będzie przynosiło jeszcze dodatkowy procent.
Mózg - fabryka sukcesu to bez wątpienia publikacja ważna, choć w jednym z poznanych wywiadów odrobinę przegadana. Zaintrygowały mnie kolory mózgu i świadomość, jakim sam jestem kolorem. Inaczej mówiąc, jaką część mózgu wykorzystuję aktywnie, a jaka np. stoi ugorem, choć być może powinna być również uprawiana i nawadniana. Słowo końcowe być może będzie krótkim lub dłuższym akapitem podsumowującym powyższe, a może zupełnie nowym, równie obszernym spojrzeniem. Jakkolwiek będzie na koniec jedno dłuższe zdanie spisane ręką Anny Urbańskiej.

Nic dziwnego, że „zieloni” działają w oparciu o doświadczenie, polegają na tym, co znane, są oporni na zmiany; „czerwoni” reagują żywo na bodźce napływające w danej chwili, natychmiast na nie odpowiadają; a „niebiescy” to wizjonerzy, podążający za postępem, opracowujący precyzyjne plany i liczący każdą minutę.