Google+ Followers

piątek, 14 października 2016

Nagroda Główna w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

W tym roku, inaczej, niż było to rok wcześniej jednego dnia zostanie zaprezentowanych pięć prac finałowych, co wcześniej zostało zasygnalizowane. Otrzymaliśmy 70 prac, mało brakowało, a byłoby ich 72, tyle, ile lat minęło od roku 1944. Nie zmienia to jednak faktu, że było to morze niezwykłych, niesamowitych, pasjonucych i wzruszających prac. Nasze wybory nie były łatwe, ale określone wybory musieliśmy podjąć.
A oto piąta praca... Najważniejsza!


Gdy tylko ją poznałem stała się z marszu jedną z moich faworytek i w jakiś sposób określiła poziom tego literackiego rozdania. Praca niezwykła, urzekająca, oryginalna w swej formie, ale też treści. Tutaj we wzajemnych konsultacjach zbyt długo nie musieliśmy się zastanawiać nad tym, jakie wyróżnienie powinno jej przypaść.
Nagroda Główna w Konkursie literackim, Kartka z Powstania Warszawskiego staje się udziałem piętnastoletniej gimnazjalistki, Zuzanny Wólczyńskiej, która dla potrzeb konkursu przyjęła powstańczy pseudonim Zuzanna. Zuza, wielkie dzieło, przynajmij od nas serdeczne gratulacje!
Praca dotarła do nas dzięki pomocy i uprzejmości Pani Izabeli Mazur, choć niestety nie wiemy, jaką szkołę reprezentuje, bardzo dziękujemy!

 Mamusia jest smutna
 
Mamusia jest smutna. Mamusia siedzi zgarbiona patrząc w ziemię. Mamusia nie uśmiecha się tak jak Zosia i Krysia. Nikt nie uśmiecha się tak jak Zosia i Krysia. Dorośli są smutni jak mamusia. Nie chcę, żeby byli smutni. Chcę, żeby byli radośni. Poprosiłem mamusię, żeby się uśmiechnęła, ale ona tylko odrobinę uniosła kąciki ust do góry. Ciocia Alinka mówi, że mamusia jest zmęczona. Mamusia jest zmęczona, odkąd tatuś nie wrócił do domu. Dlaczego mamusia cały czas jest zmęczona?
Mamusia i ciocia boją się, kiedy słychać huki. Są głośne i czasem bolą mnie od nich uszka. Mamusia powiedziała, że Pan Bóg jest zły na ludzi. Zapytałem dlaczego jest zły. Mamusia powiedziała, że ludzie robią straszne rzeczy, których Pan Bóg nie lubi. Pokiwałem głową, rozłożyłem rączki i odbiegłem na bok, bawiąc się w samolocik. Nie wiem, dlaczego Pan Bóg jest zły. Nie wiem, dlaczego mamusia i ciocia boją się huków. Kiedy wróci tatuś?
Mamusiu uśmiechnij się! Dlaczego nie chcesz się uśmiechnąć?
Odwiedził nas pan. Miał na sobie mundur. Krzyczał na ciocię i mamusię. Ciocia od wizyty strasznego pana ma guza na czole. Ciociu, dlaczego ten pan cie uderzył?
Boli mnie brzuszek. Jestem głodny, ale nie mówię tego mamusi. Wiem, że mamusia nie ma dla mnie jedzenia. Kładę rączki na brzuszku. Zosia słyszy, że mi w nim burczy. Wyjmuje ze swojej starej torby chlebek. Podaje mi. Gryzę go. Jest strasznie twardy, ale udaje mi się go przełknąć. Zjadam chlebek i uśmiecham się do  Zosi. Zosia uśmiecha się do mnie.
Tatuś już długo nie wraca. Mamusia cały czas jest zmęczona. Tatusiu, wróć do nas!
Biorę do rączek ciężki kamień. Pomagam cioci go przenieść. Kamienie są wszędzie.
Mamusia i ciocia zabroniły mi. Powiedziały, że nie mogę wychodzić na ulicę. Nie posłuchałem ich. Chciałem odnaleźć Krysię. Postawiłem nóżkę, zrobiłem krok, a później kolejny. Następny. Krysia szła przede mną. Nie wiedziała, że idę za nią. Pobiegłem. Myślałem, że ją dogonię i pójdziemy razem. Nie zauważyłem. Wpadłem na wysokiego pana. Uśmiechnąłem się. Chciałem, żeby i on się uśmiechnął. Pan popatrzył na mnie i złapał za ubranko. Podniósł na ręce i ruszył za Krysią. Chciał mnie oddać siostrzyczce? Postawił mnie na ziemi w miejscu gdzie było ciemno. Tu nie było Krysi. Krysiu, gdzie jesteś? Pan wyjął coś czarnego z kurtki i przyłożył mi do główki. To było zimne. Pan Bóg się zdenerwował. Usłyszałem huk, którego nie lubiły mamusia i ciocia. Zobaczyłem przed sobą tatusia. Tatusiu, to naprawdę ty?