Google+ Followers

wtorek, 9 września 2014

Touch

Poczułem się dziś szczególnie, poczułem się tak, jakby serce unosiło się do nieba i za chwilę miało się na sekundę zatrzymać, aby złapać oddech. Serial, o którym pisałem poniżej, serial, który dawno już z taką mocą nie dał mi tak wielkiej ilości wrażeń i odczuć, wreszcie serial, który zaskoczył mnie niewyobrażalną więc możliwością reagowania na ludzki umysł i co bardziej zaskakujące, na naszą duszę.

(...) Kiedy dwóm punktom jest pisane się spotkać, wszechświat znajdzie sposób, żeby je połączyć. Nawet kiedy nie ma już nadziei, niektórych więzi nie da się zerwać. One definiują, kim jesteśmy i kim możemy być. Poprzez przestrzeń, poprzez czas, poprzez ścieżki, których nie możemy przewidzieć, natura zawsze znajdzie drogę.

Pierwszy sezon pochłonąłem lotem błyskawicy i choć wiem, że na drugi trzeba będzie czekać jakiś czas, wiem, że to czekanie się opłaci. W życiu nie ma przypadków, każde zdarzenie ma jakiś sens i każe daje nam odpowiedzi na określone pytania. Magia liczb jest tu również nie bez znaczenia. Nitki, którymi połączeni jesteśmy z innymi ludźmi w tym lub innym miejscu, każda z nich ma od zawsze określone znaczenie. Każda osoba, którą na dłużej spotykamy na naszej drodze coś wnosi do naszego życia. I choć czasem może się nam zdawać, że to nie jest wiele, to niewiele może zamienić się w coś szczególnego i wielkiego.
Pewne nitki połączyły mnie dwa lata wcześniej z pewną kobietą. Jej mąż miał na imię Artur, jej córka urodziła się tego samego dnia i miesiąca, co mój brat, ona sama nosi imię mojej siostrzenicy, a jej ojciec, jeśli mnie pamięć nie myli ma takie samo imię, jak mój... Czy to kwestia przypadku, czy czegoś więcej? (Choć to już odległa w czasie historia).
Touch ma w sobie szczególną siłę i wyjątkową moc, serial, który pochłonie Was bez reszty dając odpowiedzi na pewne pytania, ale i stawiając znacznie więcej nowych,  a jednak warto go poznać i się z nim zmierzyć.