Google+ Followers

środa, 24 czerwca 2015

Ze starych kartek...

I ten wyjątek sam pogrzebałem już przy pierwszy spotkaniu. Czy można być gorszym matołem? Sam mam zdolność do komplikowania sobie życia. Pojawia się Kobieta, która po raz pierwszy dostrzega we mnie coś wyjątkowego, po raz pierwszy to kobieta wychodzi naprzeciw mi, chce się ze mną spotkać, porozmawiać. A ja, co robię? Owszem, jest miło, sympatycznie, uroczo, wręcz bajecznie, a gdy pojawia się Jej ważna prośba, pada moje „Nie”. Teraz nie jest ważne, że wtedy czułem, jak się czułem. Teraz nie ma to żadnego znaczenia. Teraz to się nie liczy. Później zamiast naprawiać to w rozsądny sposób, zachowuję się, jak nakręcony.
Ona czuje się dotknięta, wkurzona, wściekła, ale wciąż mnie lubi, wciąż coś nas łączy. To też warto położyć, czemu nie. Tak, jak kiedyś powiedziała, Każdy Twój krok był krokiem w przeciwną stronę. I miała rację. Mija czas, ja się uspokajam, na chłodno kalkuluję całą sytuacją. Ona łapie się na tym, że lubi mnie bardziej, niż mogła przypuszczać, lecz gdzieś po drodze pojawia się jeszcze ktoś.
Jej wybór, moja walka, staranie się o Jej względy. Od zawsze walka, od zawsze albo ktoś już był, albo wrócił, albo dowiadywałem się po jakimś czasie, że ktoś jeszcze jest. Uświadomiłem sobie, że nie mogę, nie powinienem i nie chcę Jej oceniać. Miałem szansę i ją spartaczyłem. Choć może nie do końca. Pomimo tego, że jest ktoś jeszcze, rozmawiamy, prowadzimy pewną literacką grę, w którymś momencie pojawia się moje, Kocham Cię.
Pojawia się uczucie, które zaczyna mnie napędzać, lecz pęd, w który wpadam jedynie prowadzi do katastrofy. Czy do niej dojdzie? Tego zapewne dowiem się za kilkadziesiąt godzin. Wczoraj zrobiłem konkretny krok, usunąłem się w cień. Odpuściłem, dałem za wygraną, zamilkłem. Zbyt wiele słów pada, zbyt wiele słów mówię, piszę. Warto zatrzymać się na chwilę, warto przez jakiś czas milczeć. Jeśli będzie trzeba, dłużej, niż jest to możliwe. Świadomość miłości jest piękna, świadomość miłości do Osoby, która w sposób pełny rozumie moje wnętrze jest wyjątkowa. Kochać, tak naprawdę, sam nie wiem, czym jest miłość. Jak się czuje osoba, gdy słyszy, Kocham Cię? Co wtedy czuje? Ja nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, piszę o miłości, a nie znam wciąż jej smaku, jak żyję nikt nie skierował w moją stronę tych magicznych słów. Wiem, że warto czekać, trudzić się, walczyć. Czasem jednak trzeba odpuścić, złożyć broń. Nie wiem, co wydarzy się jutro, pojutrze, bo, jeśli nie ma jutra, to, co będzie pojutrze? Ja tego nie wiem, a Ty?

(...) tak wiele i tak
nie wiele jest w nas
radości w poszukiwaniu
miłości.

Czy potrafię się obronić? Czy tak wiele wspólnych tematów będzie wciąż naszym łącznikiem? Jak to wszystko się rozwinie? Odpowiedzi pojawią się wkrótce...