Google+ Followers

czwartek, 9 lipca 2015

Ze starych kartek...

Poznawanie Jej to odgadywanie niewypowiedzianych słów, potykanie się na własnych błędach, poznawanie Jej to jedyna w swoim rodzaju sztuka, gdyż inaczej nie znałbym Jej wcale. Nie wiem, co myśli i czuje, nie dzieli się tym z mną, jedynie zgaduję, lecz i tak wiem niewiele. Nie zmienia to jednak mojego uczucia, mojego zbliżenia, mojego szacunku do Niej i dla Niej.
Bez względu na to, co mnie otacza pragnę poznawać Jej świat, Jej uczucia, to, co tak boli, smuci, to, co sprawia, że zbyt często łza gości na Jej oku, to przede wszystkim jest mi bliskie, bez tego nie ma szans na wspólne szczęście, radości, poszukiwanie sposobów na rozwiązywanie istotnych problemów, na przywołanie uśmiechu. Dać wiele, a tak niewiele, dać samego siebie, podać dłoń i zatrzymać w niej Jej delikatną, piękną rączkę, na chwilę, na dłużej, na zawsze.
Wiele razy zaczynałem od tego samego miejsca, wiele razy starałem się, być może w niewłaściwy sposób, wiele razy, lecz teraz jest inaczej. Teraz jest świadomość, są istotne i trwałe uczucia, teraz Jej dusza jest jakby częścią mojej, jakby to za mało. Gdyż na dobrą sprawę Jej dusza jest mi zwierciadłem, w niej odnajduję siebie, te same pragnienia, odczucia, w niej dostrzegam piękno Kochanej Osoby.
Dźwięki muzyki, nutki z filmu Ostatni samuraj, który tak szczególnie odebrała, który porwał Jej uczucia, Jej Osobę, do Kraju Kwitnącej Wiśni. Podróż poślubna, to moje odczucia, a Tajemniczy Ogród nie krzyczy, nie woła, rozumie, podróż poślubna w tamte właśnie strony byłby to miły akcent, byłby to miły prezent, byłby... i być może kiedyś się wydarzy.
Tak wiele myśli...

Myślę sobie, że nawet przez przypadek nie chciałbym Cię ni zranić, ni stać się powodem Twoich łez.
Myślę sobie, być może nie jestem godzien sięgać tak wysoko, być może w innym jesteś świecie, być może tam ktoś inny ukrywa się w Twojej osobie, a jednak...
Myślę sobie, że lato tego roku może być przełomem w Twoim i moim życiu, choć tak wiele się dzieje, na ogół niezbyt dobrego, to wciąż poznajemy siebie, zbliżamy się ku sobie, choć oczywiste jest, że mylić się mogę.
Myślę sobie, źle się stało, że właśnie w tamtym liście pewna myśl się znalazła dotycząca Izabel, gdyż przywołało przykre skojarzenia.
Myślę sobie, że nie potrafiłbym Cię kochać, gdy zwłaszcza w takich chwilach nie potrafiłbym Cię wspierać.
Myślę sobie, że i na to jest istotne rozwiązanie, o nim wszak warto rozmawiać, niż pisać w tej formie.

Myślę sobie, czekam na Twe spojrzenie, może wkrótce... całuję.