Google+ Followers

piątek, 28 sierpnia 2015

Opinia 50 stron...

Choć za mną niewiele więcej, niż wspomniane pięćdziesiąt stron wiem już, że będzie to Duża książka. I wcale nie mam na myśli jej formatu, bo ten jest raczej tradycyjny, a merytoryczny i mentalny przekaz płynący z jej treści. Przez chwilę można pomyśleć, że to nowe dzieło Marcina Ciszewskiego i kolejna z książek z doskonałego cyklu WWW. Ale tylko przez chwilę, bo nie jest to literacka fikcja tylko żywy zapis działań, które miały miejsce dekadę wstecz w Iraku.
Gdy myślę o Karbali, gdzieś w umyśle pojawia się Mogadiszu i starcie elitarnych jednostek amerykańskich z siłami rebeliantów w stolicy Somalii, w operacji, która w planach miała trwać kilkadziesiąt minut, a trwała kilkadziesiąt godzin zbierając po obu stronach krwawe żniwo. Helikopter w ogniu z 2001 roku opowiada o tamtym zdarzeniu w doskonały sposób.
Na obecnym etapie nie wiem jeszcze, czy porównanie obu zdarzeń ma rację bytu. Mam jednak świadomość po tych kilkudziesięciu stronach w lekturze, że autorzy doskonale odrobili pracę domową, gdyż już od pierwszych stron jest to materiał, obok którego nie da się przejść obojętnie. Można zrozumieć, co pchnęło nas ku temu, aby postrzegać Irak, jako „irackie województwo” z całą masą wielkich gospodarczy planów. Jednak pierwsza śmierć w polskim kontyngencie bardzo szybko przewartościowała spojrzenie wszystkich na charakter tej misji „stabilizacyjnej”.
Coś, na co przed laty nie zwracało się większej uwagi teraz zaczyna nabierać określonego znaczenia. To tyle, a może aż tyle, jeśli chodzi o krótkie słowo wstępu, które już stało mi się bliskie. Szersze rozwinięcie jest jak zawsze kwestią czasu.

http://koominek.blogspot.com - sześćdziesiąt sześć tematycznych szufladek i zapewne na nich się nie skończy, zapraszam w odwiedziny do bloga, aby klimat Kominka oczarował Cię bez reszty...