Google+ Followers

czwartek, 15 października 2015

Wyróżnienie w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

Dziś sięgamy po pracę piętnastoletniej Alicji Duda, najmłodszej wśród nagrodzonych osób. Jest uczennicą Katolickiego Gimnazjum im. Św. Stanisława Kostki w Szczecinie. Dzięki pomocy pani polonistki jej praca, a także dwóch innych uczniów, dotarła do nas i dosyć szybko zyskała nasze uznanie. 
Komplet konkursowych wyników można znaleźć w tym MIEJSCU.
Przyznać się też muszę, że długo po pierwszej lekturze tekstu nie potrafiłem w jakiś sposób odnaleźć się w otaczającym mnie świecie. Warto uważnie go przeczytać...

Wola walki

Wola, 1 sierpnia 1944 rok

Drogi panie Boże,
Mama dzisiaj cały dzień płakała. Ostatnio dużo płacze. Nie pozwala mi wyjść na dwór. Tak bardzo chciałbym się pobawić z Kasią, pokazać jej samolot, który niedawno skleiłem. Ostatni bardzo jej się podobał, wiesz? Jak będę duży, to będę latał samolotem i pomagał siostrze pomagać innym. Bo jej teraz nie będzie, musi bronić Polski. Tak mówi mamusia.
Panie Boże, naprawdę bardzo chciałbym, żeby Ala została dziś w domu. Tęsknię za nią. Poślij do niej mojego Anioła Stróża, bo mi już nie będzie potrzebny. Ja jestem przecież duży i sam zasnę tej nocy.

Wola, 2 sierpnia 1944 rok

Drogi Panie Boże,
Mama powtarza, że nas ocalisz. Nie jestem do końca pewien, dlaczego tak mówi, ale jej wierzę.
Zrobiłem dziś dla niej laurkę. Spytałem, dlaczego Alinka nie wróciła do domu na noc. Pytałem, kiedy wróci. Mama patrzyła na mnie swoimi wielkimi, okrągłymi jak moja niebieska piłeczka, oczami. Mocno ściskała moją rękę. Nic nie mówiła, więc przytuliłem ją i pocałowałem w czoło, tak jak zawsze robi to tata.
Będzie dobrze, mamusiu.
Prawda, Boże?

Wola, 3 sierpnia1944 rok

Drogi Panie Boże,
Mama siedzi w kuchni i już nic nie mówi. Chyba się boi. Ja też się boję, proszę Boga. Boimy się tych huków i strzałów. Nawet nie wiemy, skąd się biorą.
Usiadłem przy niej i powtarzałem jej, że ci chłopcy z naprzeciwka są bardzo dzielni i pomogą Ali. Przecież mają już po szesnaście lat.
Ale mama chyba nie rozumie. Albo nie słyszy. Mówi, że się modli do Ciebie, a Ty jej nie słuchasz. Ale ja jestem pewny, że Ty rozumiesz. Że kiedy odkładam na parapet moje listy, to w nocy przychodzisz, wchodzisz oknem i czytasz je.
Powiedz mamie, że jesteś. Przy mnie, przy niej, przy Alce i przy tacie.

Wola, 4 sierpnia 1944 rok

Drogi Panie Boże,
Mamusia cały dzień pakowała nasze rzeczy. Mówi, że to taka gra, zabawa w chowanego. Mamy ukryć się w piwnicy. Nie podoba mi się to. A jeśli nas nie znajdą?
Jutro mam urodziny. Mamula chyba nie pamięta, ale się nie gniewam. Tatuś kiedyś mi obiecał wieeelki samolot do posklejania. Chociaż wiesz, Panie Boże, wolałbym zamiast tego móc wyjść na dwór i pobawić się z Józkiem, Jankiem, Kasią i Marysią. I żebyśmy całą rodziną zjedli pyszną pieczeń na obiad.
Wiem, że proszę o dużo, ale to wyjątkowa sytuacja. Za rok nie poproszę o nic.

Wola, 5 sierpnia 1944 rok

Drogi Panie Boże,
Mama ciągle mnie przytula. Trzęsie się. Krzyki i strzały są coraz głośniejsze. Na podwórzu coś się dzieje. Mam wrażenie, że słyszę, jak Krysia, ta z piątego piętra, płacze. Ale to niemożliwe, bo przecież dzieciaki nie wychodziły ostatnio na dwór. Pan Pilot, mój miś, boi się tak bardzo jak mama. Będę dzielny za nich oboje.
Słyszę podniesione głosy, jak wtedy, gdy Ala kłóci się z mamą. Nie lubię tego. Ale tych głosów nie lubię bardziej. Nic z nich nie rozumiem. Ktoś wali do drzwi. Mama powtarza: 
Zdrowaś Mario, łaski peł…