Google+ Followers

niedziela, 12 lipca 2015

Wiek Adaline (2015)

Nierzeczywiste pragnienie budzącego się nieba...

Słowa, które chodzą za mną już od dłuższego czasu, ale w trakcie filmu Wiek Adaline szczególnie stały mi się bliskie, choć... nie wiem, dlaczego. I tylko pozostaje żałować, że nie poznałem go w kinie, bo właśnie w kinie miałby jeszcze lepszy i bardziej zaskakujący odbiór...
Historia zaskakująca pod każdym względem, od pierwszych kadrów, aż po napisy końcowe. Historia Adaline pięknie wpisana w wiek, w którym przyszło jej żyć, wiek XX, ale też współczesny nam XXI. Graficzna różnorodność skomponowanych plakatów filmowych pokazuje jedynie, jak barwny i urzekający to film i jak istotne są w nim barwy i zmieniające się trendy w modzie.. ale też świadomość, że ma się wciąż 29 lat.
Blake Lively  nie jest specjalnie znana, przynajmniej mi. Filmy z jej udziałem nie mówią mi wiele, a jeśli chodzi o film staram się być nie bieżąco i trudno mnie czymś zaskoczyć. Nie zmienia to jednak faktu, że może być to rola po której jej nazwisko będzie już bez trudno rozpoznawane i kojarzone. Rola, która urzeka, zaskakuje, onieśmiela, kusi i zniewala, ale też zagrana bez skazy. Metafizyczność tego filmu jedynie dodaje smaku opowiadanej historii, w której pewien wypadek sprawia, że nagle Adaline przestaje się starzeć, czas się dla niej zatrzymał, stał się dla niej łaskawy, żyje brew niemu. Niezwykła jest konfrontacja z jej córką, na której twarzy w różny sposób odbija się upływ czasu.
Wiek Adaline ma w sobie potencjał, film, przy którym prawie przestajemy oddychać... zmienność czasu, środków, które ten czas pokazują, stare zdjęcia, film z rzutnika... to wszystko jest niezwykłe, urzekające, magiczne, a Adaline w którymś momencie przestaje uciekać, gdy na jej drodze pojawia się Ellis (Jak ta wyspa?).
Film, do którego zamierzam wracać...

Zajrzyj do Grupy Cinema Paradiso... :)
Zaproś przed Kominek swoich Przyjaciół :)