Google+ Followers

środa, 5 sierpnia 2015

Bill O'Reilly & Martin Dugard - Zabić Pattona

W 1970 roku swoją premierę miał film Patton. Wspominam o tym nie bez powodu już na początku osobistego spojrzenia na doskonałe literackie dzieło, którego twórcami są Bill O'Reilly oraz Martin Dugard. Czterdzieści pięć lat później w książce Zabić Pattona (w podtytule Niezwykła śmierć najzuchwalszego generała drugiej wojny światowej) udało się dopowiedzieć i rozwinąć to, czego w filmie zabrakło lub z różnych przyczyn nie udało się pokazać.
Historia wojownika, który bez skrępowania mówił to, co myśli bez względu na to, jakie konsekwencje mogłyby wywołać - i często wywoływały - jego słowa. Był też osobą, która otwarcie dzieliła się wiarą w reinkarnację, sprzeczną z wiarą katolicką, którą również wyznawał. Nie przeszkadzało mu to jednak przed bitwą klęknąć w kościele i prosić Boga o wsparcie mówiąc w modlitwie o tym, że chciałby zabić tych wszystkich skurczybyków.
Śmiało można powiedzieć, że był jedną z najbardziej wyrazistych, a przy tym bardzo kontrowersyjnych, postaci na arenie II wojny światowej. Wódz, oficer, człowiek pełen zasad. Z wyjątkową swobodą, ale też doskonałą znajomością tematu Bill O'Reilly oraz Martin Dugard opowiadają o życiu George'a S. Pattona. O tym, jaki wpływ na losy wojny miały jego poczynania, nieugięty charakter, doskonała strategia i wyjątkowe zdolności taktyczne. Był uwielbiany, ale był też solą w oku dla wielu wyższych rangą dowódców, jak też polityków. 
We wspomnianym powyżej filmie nagrodzonym aż siedmioma statuetkami Oscara jest to opowieść z perspektywy generała, w którego w doskonały sposób wcielił się George C. Scott (Oscar za pierwszoplanową rolę męską). Autorzy książki pokazali postać Pattona w odniesieniu do niego samego, ale też w odniesieniu do myśli i poczynań głów państw - Hitlera, Stalina, Churchilla i Roosevelta, jak to doskonale obrazuje okładka. Z pierwszym walczył, drugiego nienawidził i nigdy się z tym nie krył, od poczynań dwóch pozostałych panów zależało w dużej mierze jego być albo nie być na arenie wojskowej, bo w polityce się nigdy nie widział. A jednak każdy z rządzących znał nazwisko Pattona i wiedział, co ze sobą niesie. Jedna scena w filmie pokazuje jak genialnym był strategiem - kiedy żołnierze po wyzwoleniu kolejnego miasta we Francji szukają go na mapie. Okazuje się, że prędkość natarcia była tak błyskawiczna, że nie było go już na mapie.
Gdyby nie sytuacja z dwoma żołnierzami, których zbeształ, spoliczkował i wyrzucił ze szpitala (dwie odrębne od siebie sytuacje), gdyby nie fakt, że w nic nie znaczącym przemówieniu do angielskich kobiet nie pominął Sowietów w ich niesieniu wolności Europie być może jego rola w działaniach w II wojnie światowej byłaby jeszcze większa. A może były to tylko polityczne preteksty, aby wyhamować niesfornego generała, który był bliski wyzwolenia Pragi, był w stanie zdobyć Berlin jeszcze w 1944 roku, mógł dotrzeć jeszcze dalej, gdyby nie... aroganccy Anlicy i wszechpotężny Stalin. Swoją ambicję musiał często przekładać na korzyść wojsk alianckich ustępując im pola, choć nie zawsze tak postępował czasem działając na własną rękę. Czasem też, jak w zacytowanym poniżej fragmencie, być przygotowany ze znacznym wyprzedzeniem do tego, co dopiero ma nastąpić i co dopiero będą planować jego przełożeni:

(...) Patton jest gotów. Na spotkanie przybył z trzema różnymi planami działań. Rano zdążył jeszcze spotkać się ze swoim sztabem i opracować zestaw określeń kodowych. Wystarczy, by zadzwonił do swojej kwatery głównej i podał kod dla wybranego planu bitwy, a 3. Armia rozpocznie atak.
– Jak tylko ty ze mną skończysz – odcina się Patton.
– Kiedy możesz zaatakować? – naciska Eisenhower.
– Rano 21 grudnia – odpowiada Patton, mając na myśli datę przypadającą za dwa dni. – Trzema dywizjami – dodaje, wciąż ściskając zapalone cygaro.
W pomieszczeniu zapada pełna zakłopotania cisza. Zawodowi oficerowie potrafią postępować dyplomatycznie, gdy ktoś robi z siebie głupca. A Patton niewątpliwie przekroczył granicę. Trzy dywizje to nie jest mały, zwinny oddział. To ślamazarny kolos rozciągnięty na wielu kilometrach linii frontu. Pomysł, że sto tysięcy ludzi wraz z zapasami można po prostu wyrwać z jednego miejsca i w czterdzieści osiem godzin przerzucić sto sześćdziesiąt kilometrów dalej, jest niedorzeczny. Gdyby ludzie dotarli na miejsce bez dział i benzyny, wszystko byłoby stracone. Zrobienie czegoś takiego w środku zimy, na wąskich i śliskich drogach, graniczy z niemożliwością. Wygląda na to, że niewyparzona gęba Pattona ponownie wpakowała go w kłopoty.
Eisenhower zbyt często miał do czynienia z tą zagrywką.
– Nie bądź durniem, George.


Zabić Pattona czyta się jak doskonałą powieść sensacyjną, choć z nią samą książka ta ma niewiele wspólnego. Dotyka faktów, zdarzeń, często mało znanych. Przywołuje do życia ludzi znacznie mniej znanych, niż genialny strateg, jednak były to malutkie trybiki w jego wielkiej machinie wojennej.
Aż po rozdziały końcowe, które prowadzą do tajemniczej i nigdy nie wyjaśnionej śmierci generała Pattona, śmierci będącej następstwem równie tajemniczego wypadku, po którym w dokumentach wszelki ślad zaginął. Komuś zależało, aby generał, który w znacznym stopniu przyczynił się do zwycięstwa aliantów zbyt długo się nim nie cieszył.
Nasuwa się skojarzenie ze śmiercią generała Sikorskiego i do dziś niewyjaśnione przyczyny katastrofy jego samolotu w kilka minut po starcie na lotnisku w Gibraltarze. Obu spraw nic nie łączy, ale obaj generałowie byli niewygodni ze względu na poglądy, które reprezentowali i których się nie wstydzili.


Bill O'Reilly & Martin Dugard, Zabić Pattona, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2015 

Artur G. Kamiński
Więcej o książce na Lubimyczytac.pl