Google+ Followers

poniedziałek, 19 października 2015

Wyróżnienie w Konkursie literackim - Kartka z Powstania Warszawskiego

Drugą z wyróżnionych prac jest tekst, który przysłała do nas Małgorzata Majchrzak. Małgosia liczy sobie 24 wiosny i pochodzi z Warszawy. W konkursie przyjęła powstańczy pseudonim Rutka. Jej piękny tekst znajdziecie poniżej.
Komplet konkursowych wyników można znaleźć w tym MIEJSCU.
3 sierpnia 1944

Mamo!

Od tych kilku dni znów żyjemy w Polsce. Czy Ty i Bronka też czujecie tą radość z odzyskania wolności? Choć Powstanie nadal trwa wierzę, że za tydzień lub dwa w Warszawie już nie będzie ani jednego Niemca. Nasi chłopcy dzielnie wykonują każdy rozkaz przybliżając Nas do Zwycięstwa. Póki co jestem na Ogrodowej, w dawnym szpitalu niemieckim. Pełnię funkcję sanitariuszki i łączniczki. Nie bój się o mnie. Jestem już przecież prawie DOROSŁA.
Jest tu ktoś kto o mnie dba… Chłopcy z oddziału mówią na Niego „Towarnicki”, ale wczoraj wieczorem zdradził mi w sekrecie, że ma na imię Jurek. Czy to nie najpiękniejsze imię na świecie? Gdy wraca z akcji przychodzi do naszego szpitalika i krąży po korytarzach aż mnie znajdzie. Wczoraj Wandzia przyłapała go jak mi się przyglądał przy pracy. Cieszę się gdy przychodzi i drżę cała ze strachu gdy musi wracać do oddziału. Boje się, że już nigdy go nie zobaczę. Chyba się zakochałam…
Mam nadzieję, że dobrze sobie radzicie i jesteście zdrowe. Oszczędzajcie żywność i uważajcie na siebie w czasie nalotów.

7 sierpnia 1944

Mamo! Nie zdążyłam wysłać poprzedniego listu… Wczoraj musieliśmy ewakuować szpital. Jestem teraz w Śródmieściu, coraz dalej od Was. Codziennie proszę Boga by miał Was w opiece. Jurek wczoraj został lekko ranny w ramie, opatrzyłam go i już dziś wrócił do oddziału. Żyjemy, to najważniejsze.

23 sierpnia 1944

Mamo! Walk trwa. Ale mi ubywa sił.

3 września 1944

Mamusi! Nie wiem czy kiedykolwiek przeczytasz moje listy. Każdego dnia umykam niemieckim kulom i bombom. Wokół mnie jest coraz więcej śmierci. Jurek nie żyje… Nawet nie wiem gdzie jest jego grób. Wandzia leży w szpitalu poparzona. Jej ciało wygląda jak hałda węgla. Wczoraj w nocy prosiła mnie by pomóc jej odejść. Ona tak strasznie cierpi, ale ja nie umiem…. Mamo gdzie jesteś? Czemu nie ma Cię przy mnie, bym mogła się przytulić? Przecież ja mam dopiero 17 lat…

2 października 1944

Mamo! Dlaczego Bóg pozwolił mi przeżyć? Dlaczego nie ma wśród żywych już nikogo do kogo mogłabym się przytulić? Dlaczego nie ma Jurka, Wandzi, Bronki? Dlaczego nie ma Ciebie? Dlaczego?