Google+ Followers

piątek, 5 lutego 2016

Ze starych kartek...

Ostatnia sesja, pierwsza po dłuższej przerwie, nauczyła mnie jednego - bardziej rzeczowego i kreatywnego planowania, nie można we wszystkim zdać się na żywioł, bo skutki mogą być odwrotne od zamierzonych.
Spontaniczność jest ważna, ale jeśli zabraknie odpowiedniego przygotowania, jeśli nie wszystkie istotne czynniki nie zostaną wzięte pod uwagę, a najważniejszym dla mnie i nie tylko dla mnie jest światło, wtedy pomimo wielkich planów wszystkie koncepcje padają. A szkoda, jednak jak to mówią, człowiek uczy się na błędach.
Nic nie można zostawić przypadkowi, bo jakoś to będzie, tu przypadki nie są wskazane, bo zamierzona wizja może polec w gruzach starań i emocji, a to jest ze szkodą dla twórcy i towarzyszących mu osób. Ważne w tym wszystkim jest też doświadczenie, które łatwiej lub trudniej pozwala się odnaleźć w określonej sytuacji.
To jedno, drugie, bardziej metafizyczne przemyślenia mają na względzie istotę problemu - jak bardziej kreatywnie wykorzystać podarowany mi czas? Co powinno być ważne i istotne, a co takie nie jest? Z czym dać sobie spokój?
Im dłużej o tym myślę, tym mnie konkretnych, rzeczowych odpowiedzi się pojawia, a przecież każdy z nas chciałby osiągnąć coś dobrego i cennego w życiu, gdzieś dotrzeć, coś lub kogoś poznać, stać się integralną, ważną częścią tego lub innego pomysłu, a może projektu. Czy stać mnie na to, aby wrócić do pisania książki? W fotografii zatrzymałem się na określonym poziomie, czy kolejny level jest w moim zasięgu? Co dalej z magazynem?
Ale to, co najważniejsze, co dalej z życiem osobistym, którego od lat tak naprawdę nie ma, gdy ciszę nocy zakłóca tylko jeden oddech... Co jakiś czas "ktoś" się pojawia, ale na tym się kończy... Teraz też ktoś chyba jest, ale czy będzie, czy zostanie, jaki wpływ na to wszystko ma dzieląca nas odległość...
I to, co wymyśliłem dziś - W dążeniu do doskonałości czasem staramy się iść na skróty... a to nie zawsze daje dobry efekt... - polecam szerszej uwadze...